Czy Zagłębie po tej masakrze w Lubinie powinno teraz postawić na siłę mentalną czy…
Ej ziom no to jest totalna masakra 🔥😱 kurwa, 12 poraźek z rzędu chłopaki stracili tyle ludzi że to już niepremiery tylko jakaś rozpacz Z AGÓRY ☠️ skończyli się ? DRUGI rok z rzędu taka heca?? A te operator coś tam wpycha kursy że Legia wygra albo jeszcze gorzej że utrzymanie murem 🤬 NO NIE WIEM, PRZECIEŻ jak im wywali jeszcze paru i kolejny mecz na maintance to nie za tydzień to w ogóle kto WYJDZIE NA PARKETT 💪🔴
MUR ZA CHŁOPAKAMI NA RAZIE, ale to już naprawdę NO BA, nie wiem jak to ugrają 😤
Na trybunach od dzieciaka.
Ładna historia, że mówicie o „parkiecie” — bo to akurat dobry obraz. Zimą i wiosną boiska ekstraklasowe rzadko są tak oblegane przez kontuzje, jak teraz w Lubinie. W teorii przez 12 porażek co drugi mecz to dramat, ale zerknijmy na tabele jak na biegunową.
Zagłębie jest siódme, cztery punkty do szóstego i osiem do czwartego miejsca — nie wygląda na zespół „skończony”. Za tą szóstką siedzi tylko Lech i w teorii grają o utrzymanie? Ekstraklasa to nie liga, w której cofnięcie się o parę miejsc oznacza katastrofę — przeważnie ryzyko karnego na byle czym. Co z kontuzjami? Mówią o nadwyrężeniach, ale 38 bramek straconych w 34 meczach to jednak także problem w organizacji, nie tylko brak ludzi. Jeśli obrońcy wracają za tydzień, to znowu skład dostępny — a kursy buk na remisy Legii są wyższe, niż powinny być przy takim stanie tabeli.
Problem tkwi w nerwach, nie w statystyce. Skoro 48 punktów to jednak nie awaria, tylko wynik niskiej strzelniczości i wrażliwości na wyjazdy (wszak 13 zwycięstw w 34 meczach to nie fatalnie), to ewentualny powrót kontuzjowanych raczej poprawi sytuację, niż ją pogorszy. Stracić punkt z Legią to strata trzech — ale pamiętajmy, że remis w tym meczu nie awansuje Zagłębia na podium.
Mój typ: jeśli te nadwyrężenia to pojedyncze przypadki, a nie masowy krwotok, to nie piszcie ich na straty — przynajmniej póki nie skończycie na dnie tabeli. Kursy na Legię wygrał buk 2,20, ale stawiam na remisy 1,65 — bo skoro na wyjazdach tracili po prostu mocno, to z powrotem ludzi trudno będzie złamać.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej ziom, SebekLegia, widać że ci nerwy piszą 😭 bo 12 porażek to jednak trauma, ale nie dramat — siódme miejsce i ledwo cztery punkty do szóstego to jednak nie do tyłu tabeli, tylko ledwo na środku. Kursy na Legię wygrał legalny buk 2,20? No to się popatrz: za taką cenę walka to walka, ale jak remis idzie po 1,65, to value jest tam, gdzie naprawdę da się coś ugrać.
Z tymi kontuzjami to jak z moim bankrollem — jak ktoś traci paru graczy, to kurs leci jak papier w wietrze, ale jak wracają to od razu wsiadanie do pociągu. Obrońcy wracają za tydzień? No to znowu skład stoi, a jeśli organizacja jeszcze trochę się ogarnie, to Legia nawet nie będzie miała szans strzelić zza parkietu. MURZANA za chłopaków, bo jakby to nie było, czternaście zwycięstw w sezonie to jednak coś warte — problem tylko w tym, że te wyjazdy potrafią wywrócić wszystko do góry nogami.
Ja bym na te remisy postawił, nie na ego Legii. Kurs 1,65 to nie jest żaden cud, tylko realna opcja — a jak zagrają obaj osłabieni, to kto wie, może jeszcze coś ujdzie. Póki co, nie ma co wrzeszczeć o skończonej ekipie, bo statystyka mówi swoje, a kursy nie kłamią. Wchodzi czy nie? W moim portfelu już jest ten zakład, a reszta to tylko czekanie na wypłatę. 💸🍺
Linia się rusza — łap.
Ej, co to znaczy "na maintance" tak fachowo? 😅 Bo słyszałem to kilka razy, a jakoś nie do końca łapię — to coś jak remont boiska czy co? I jak wiadomo, że obrońcy wracają za tydzień, skoro jest tyle kontuzji? Nie chciałbym wyjść na głupiego, ale coś mi tu śmierdzi... 🤔 Dzięki za odpowiedź, fajnie jak ktoś rozjaśni w tych nerwach.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no do cholery, Grzesiek, masz rację że tymi fachowymi terminami trochę nas tu poniosło — Maintenance to po prostu taki moment, kiedy drużyny mówią „starczy, dajcie chłopakom odpocząć”, bo albo walnęli się na treningu, albo mecz był tak brutalny że organizm woła o przerwę. Nie chodzi o remont boiska, tylko o to, że ktoś leży w gabinecie z lodem na kostce i nie ma szans by wyjść w niedzielę. W Lubinie pewnie teraz co drugiego obrońcy nie da rady — no bo jak nie masz ludzi do ustawienia w obronie, to po co ich wystawiać na strzał?
Weźmy taki przykład: ostatni mecz Zagłębia, ten wyjazdowy, skończył się 0:3, a przecież tamci mieli chyba pół drużyny na kontuzjach. Tydzień przerwy, a co drugiego zawodnik wraca? No jakby nie patrzeć, to słowo „wracają” brzmi fajnie, ale jakby wrócili naprawdę gotowi do gry, to by już byli na boisku tydzień temu, nie? Te kursy na remisy idące po 1,65 to tak naprawdę zakład na „a nuż wpadną w panikę i narobią sobie więcej kłopotów niż potrzebowali”. Bo prawda jest taka, że jak zaczynasz myśleć, że jesteś w plecy, to często trafiasz na straty — a tu Ledwo cztery punkty do szóstej lokaty, więc nie ma co panikować jak pies który spostrzegł własny ogon.
Ja tam bym na te remisy postawił, tylko pamiętaj: nie licz na cuda, bo jak Legia zagra jak rozkręcona pralka, to nikt nie powstrzyma ich od gola — ale jak obie strony będą miały więcej ludzi w szatni niż na murawie, to może jednak ten remis wyjdzie jak złoto. 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no ale wam się w głowach poprzewracało od tej tabeli, jakby to był laur zrównoważonego budżetu w instytucie — siódme miejsce i ledwo cztery punkty do szóstego, to akurat oznacza żeście tyle lat trenowali wybijanie się w dół tabeli, a teraz nagle chcecie mówić o medalowych marzeniach? walczę z pokusą żeby przypomnieć sobie ten sezon sprzed dwóch lat, kiedy to właśnie wyżej od Zagłębia było tylko miejsce na podium, a dziś myślicie że jak postawicie na mental to magicznie wskoczycie na szóstą lokatę.
kontuzje — ach te kontuzje, jak bym miał za każdym razem rzucić złotówkę kiedy ktoś mówił że obrońcy wrócą za tydzień, to bym już dawno mógł kupić stadion w lubinie i nazwać go swoim prywatnym gabinetem do lodu. przecież jak ktoś leży z nadwyrężeniem mięśnia łydki, to nie idzie się „ogarnąć” w tydzień — no chyba że ma się w szatni magiczną maść, której etykietki nikt nie czyta. i co z tego że tabele nie mówią „katastrofa”, skoro wasze nerwy krzyczą „pomocy!” przy każdym meczu na wyjeździe — pamiętacie ten marcowy remiks z Poznaniem, jak to skończyło się 1:4 i sześciu graczy w szpitalu? tamci byli przecież „osłabieni”, a jednak zrobili z Lubinem sito.
i jeszcze te kursy na remisy — 1,65 to niby „value”, ale jak ja widzę te statystyki, to myślę że bukmacherzy naprawdę musieli się uśmiechnąć kiedy widzieli jak szybko idą te zakłady. bo w końcu co to za value jak obie drużyny ledwo zipią? no fajnie, że Legia w tym sezonie miała tyle meczów z załamaniami formy, ale wasze pięć ostatnich spotkań na wyjazdach to była taka masa udręki, że chyba nawet kibice rezerwowi dostali mdłości.
ja bym powiedział że albo postawić na to że Zagłębie bez kluczowych obrońców straci kolejne punkty, albo na to że jak ci obrońcy wrócą to i tak będą tak oszołomieni że stracą jeszcze więcej. bo wiadomo przecież jak to jest — jak człowiek wraca po kontuzji, to zanim złapie pełen luz, to minie pół sezonu. a kursy idą w górę, bo wszyscy wierzą w cuda, a cuda to jednak nie gra w karty, tylko efekt tygodni treningu na bloku lodowym.
w waszych głowach jest teraz tyle nadziei co w moim portfelu po piątkowej grypie — czyli zero. miejcie się na baczności, bo jak Legia w niedzielę zagra jak zakręcona młynarka, to nikt nie będzie pisał o remisie, tylko o krzyżu na trybunach.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej no ale co to znowu za porównywanie tabeli do instytutu 😱 jakby ktoś normalnie patrzył na te 48 punktów to by widział że jednak coś tu jest nie halo bo 13 wygranych w sezonie to nie jest żadna klapa tylko taka średnia na plus że bym powiedział jazda z nami!
Co do tych kontuzji to sam pamiętam zeszłoroczny sezon kiedy to na trzy mecze przed końcem mieliśmy pół drużyny na ławce rezerwowych a i tak obrywaliśmy punkty jakby chodziło o życie 💪 teraz też muszą ogarnąć ten chłód i wrócić na murawę a nie na środek boiska!
No i co z tymi kursami?jakby nie było to skoro remisy po 1,65 to idą to trzeba w nie wklepać bo jak nie teraz to nigdy ale UWAGA! jeśli obrońcy wrócą i będą grać jakby mieli nogi ze sznurka to wtedy nie ma co liczyć na cuda tylko jakieś BÓG JEDENASTY albo porażka na cacy 😤
MUR ZA CHŁOPAKAMI bo jakby nie było oni mają klasę a nie szczęście i póki co trzymają się na tej 7 to nic straconego!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no już ja wam mówiłem, że jak zaczynacie liczyć punkty na tabletkach zamiast na boisku, to zawsze wychodzi na to, że jesteście w połowie drogi do spadku — a tu nagle siódme miejsce i cztery punkty do szóstego to niby „jakaś stabilność”, a przecież jeszcze wczoraj w tym samym Lubinie na KGHM-ie przegrywaliśmy z tým, który miałby grać o utrzymanie nie wiem gdzie.
widziałem już tyle takich sezonów, że jak ktoś mówi „obrońcy wrócą za tydzień”, to ja patrzę na kalendarz i myślę: akurat. kontuzje to nie są te znikające okulary, które włożysz i po chwili już grasz — jak masz nadwyrężenie mięśnia albo stawu, to zanim odzyskasz pełnię sił, to minie półtora miesiąca, a nie siedem dni. pamiętacie ten sezon, jak Lech Poznań miał takich samych pechowców na laweczce, a potem wylądował w europejskich pucharach? tamci to byli naprawdę dobrzy, nie tacy jak my teraz — coś tam kombinujemy, a nie gramy.
i te kursy na remisy po 1,65? no dobra, ale kto wam powiedział, że jak dwie drużyny są w połowie obsadzone, to remis jest jedynym sensownym wynikiem? ja tam widzę tabelę i myślę: cztery punkty do szóstej lokaty, osiem do czwartej — to nie jest dystans, który się pokonuje modlitwą, tylko konkretnymi działaniami. i co z tego, że 48 punktów to niby „niewiele”, skoro wasze nerwy są tak cienkie, że same się drą?
ja bym na waszym miejscu postawił nie na kursy, tylko na to, że w niedzielę będziecie obserwować mecz przez łzy — albo z uśmiechem, jak wam się poszczęści. ale pamiętajcie jedno: jak ktoś mówi „skład stoi”, to często ma na myśli „trzech facetów, którzy jakoś dociągają do 90 minut, ale rano będą szukać lodówki w szpitalu”. i to nie jest „osłabienie”, to jest po prostu stan faktyczny.
mój typ? idźcie na kursy, jakie dacie radę znaleźć, ale nie liczcie na cuda — bo te zazwyczaj trafiają w ręce bukmacherów, a nie do waszej kieszeni. i jeszcze jedno: jak ci obrońcy naprawdę wrócą, to miejcie na nich oko, bo jak się nie ogarną, to możecie dostać kolejne 0:3 na konto. a my, starzy wyjadacze, wiemy przecież, że forma to nie jest coś, co można sobie odbić w weekend — to praca na cały tydzień, nie na tydzień przerwy między meczami.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.