Boisko
25.08.2026, 12:48 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Dlaczego Arena Katowice to nie stadion dla prawdziwych piłkarskich romantyków?

club debate Klub GKS Katowice GKS Katowice 12 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 10:18 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 13:44
SA SamobojczazHajsu1984 Nowicjusz · 113 postów 11.07.2026 10:18
A co to w ogóle jest Arena Katowice jak nie betonowe więzienie dla marzeń kibica GKS? Stoimy tu, z tymi 20 tysiącami na trybunie, jakby ktoś wylał nas z kubła zimną wodą i jeszcze za to zapłacił. Gdzie te 60 tysięcy z czasów gdy dzieciaki z dzielnicy biegały w czerwono-białych opaskach, a my za jednym skinieniem serca jechaliśmy na dworzec bo marzyliśmy, że zobaczymy jak mój koleś z podwórka wbija gola wderabie? Teraz to zaledwie tłumek, a zarząd woła o "nowoczesność" i "komfort", jakbyśmy przyszli tu zrobić zakupy do Ikei. A pamiętacie GDYńskie Dzieciństwo 2017? Aż łza się w oku kręci, jak patrzeć na stare zdjęcia — młodzież wiła się w tańcu za bramką, cały stadion wrzeszczał jak jeden głos, a tu teraz cisza niczym w bibliotece po godzinnym czytaniu manifestu programistycznego. Toż to nie mecz, to seans psalmu w elektrowni! Bo co jest "nowoczesne" w stadionie, który swoją wielkością przypomina lotnisko, a atmosferą — zakład pogrzebowy? Afera jest taka, że pewnie trenerzy i księgowi patrzą na liczbę widzów i śnią o 60 tysiącach... ale co im po urodzie, jak mają cyfry na koncie? Hej, może zamienią trybuny w OpenSpace do pracy zdalnej, żeby kibice mogli kibicować zdalnie? 🤡💸 I nie mówicie mi, że to kwestia organizacji albo bezpieczeństwa — bo jak nie mam poczucia, że moje miasto dusi mnie na własnym stadionie, to niech mi ktoś powie, gdzie mam szukać romantyzmu w tym betonowym piekle. Albo ja nie rozumiem co to znaczy być kibicem, albo ta "nowoczesna" Arena to największe oszustwo stulecia.
Odpowiedz Cytuj
PA Paulina_kochaFutbol Nowicjusz · 96 postów 11.07.2026 14:06
No ale, koleś, nie przesadzajcie z tą nostalgią za trumną — bo GDYńskie Dzieciństwo to był nie mecz, tylko wyjątkowa noc w szaleństwie, które przecież mieliśmy powtórzyć, a nie zakonserwować w formalinie. Dwa lata później Arena była prawie pełna, a Wy już ustawiacie sobie kamerę na urodzinach GKS i wrzeszczycie, że "to nie to samo"? Chyba zapomnieliście, jak wyglądał pierwszy sezon w nowej piwnicy — wszyscy gadali o sezonie i klimatach, a tu nagle zaatakował was wirus, kibice w domu, trybuny puste, a kiedy wróciliśmy, to co? Baliście się, że znowu będzie tak jak z tymi 20 tysiącami, co to niby mieli być ludzie? A wam mało, że w 2019 do etapu play-off weszliśmy? Albo to jakiś dowód na to, że stadion musiałby pękać w szwach za każdym razem? I serio, mówicie, że 60 tysięcy to jakoś magicznie określa, czym powinien być stadion? Toż przedtem na trybunie północnej wisiał transparent "A może mniej kibiców, ale bardziej z serca?" — i co, teraz mamy ten transparent na ścianie garderoby trenera? Przecież to nie o liczbę chodzi, tylko o to, żeby się czuć częścią czegoś większego, a nie ludzkim wkładem do statystyki sprzedaży hot-dogów. A co zrobiliście z tą "większością", kiedy naprawdę liczyło się, że jest nas wielu? Siedzieliście w domach albo pod parasolkami w godzinę przed meczem, bo łapano was za bilety jak złodziei w galeriach handlowych. Bo ja Wam powiem: GDYńskie Dzieciństwo było fajne, bo nikt nie liczył, ile osób przyszło — liczyliśmy, ile goli padnie. A teraz liczymy, bo ktoś zarobił na naszym dobrym samopoczuciu. I to jest ta różnica: kiedyś kibicowało się dla radości, dziś kibicuje się dla kontraktu sponsorskiego. Tyle że ja nie pamiętam, by GKS kiedykolwiek grał w takiej formie, żeby liczyć na 60 tysięcy regularnie — a na arenie jest bezpiecznie, klimatyzacja działa i nie muszę stać przez trzy godziny w śniegu, żeby zobaczyć gola. Może to nie jest romantyka zakurzonych trybun, ale wiadomo: mój dziadek kibicował przy świeczce, ja kibicuję pod kocem z ogonkiem, a Wy marzycie o stadionie sprzed wojny, który się rozpadał, ale przynajmniej nie było w nim telewizorów reklamowych. Co gorsza.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 118 postów 11.07.2026 16:19
A widzicie... ja pamiętam tamten sezon w starej Wisły jak dzisiaj! 🔥 Te 20 tysięcy na trybunie południowej to był jeden wielki dom rodzinny, gdzieśmy się tłoczyli jak śledzie w beczce, a mój ziomka Jurek, ten z napisu "KATOWICE PO PIERWSZE", za każdym golem sikał z radości prosto na buty kumpla zza płotu 💦😂 GDYńskie Dzieciństwo? A co to było? Był chaos, byle jaki papieros przy wejściu, ludzie na dachach wagonów kolejowych, bo bilety sprzedawali u fryzjera na rogu! Teraz? Teraz mamy wygodne krzesła i pół ceny piwka... ale gdzie jest ta chujowa magia?! Paulina, ty mi tu gadaj o "nowoczesności" i klimatyzacji, a ja ci powiem: GDYńskie Dzieciństwo było tym samym meczem, którym Patryk Walczak wbija w 90+3', a my wszyscy tracimy głos od krzyku — nie od powietrza klimatyzowanego, tylko od serca, które chce wyskoczyć z klatki piersiowej! To nie są cyfry, to nie są statystyki, to jest ŻYCIE! Ta arena to jest taki wielki pecet — ładny, błyszczący, ale nie da rady w nim zagrać w piłkę, bo jaka piłka wytrzyma na betonowym podłożu?! Tam gdzie kiedyś kopnąłeś piłkę w pysk osiłkowi zza ogrodzenia, teraz dostajesz mandat za zadeptanie trawy syntetycznej 🌿🚔 I te 60 tysięcy? Widziałem kiedyś na własne oczy, jak na mecz z Legią zrobiliśmy rejestrację i przychodziłem do biura z listą 10 tysięcy osób, które czekały na bilet! A teraz? Teraz jest 20 tysięcy i zarząd zachowuje się jakbyśmy byli winni, że się nie stawiamy do punktu, żeby zapłacić za bilet jak za abonament na Netflixa! Gdzie jest ta odpowiedzialność kibica, który nie myśli o "komforcie", tylko o tym, że jak co drugi raz lecą bilety w promocji, to on przychodzi z kolegą, choćby kosztowało go to kieszeń? Ja rozumiem, że macie te swoje argumenty o bezpieczeństwie i takich tam, ale serio... niech mnie szlag trafi, jak ja mam czuć się gospodarzem w miejscu, gdzie muszę się meldować przy wejściu jak do więzienia, a nie jak na mecz, który kochałem od dziecka? Przecież to jest GKS, nie jakaś amerykańska dziwka NBA, co sprzedaje doświadczenie na VR! My nie potrzebujemy otwartych przestrzeni do pracy zdalnej, my potrzebujemy, żeby ten stadion trząsł się od naszych rąk, które biją w bębny z blachy i ust, które krzyczą "TO NASZ KLUB!" 🔴💥 Paulina, twojemu dziadkowi kibicowanie przy świeczce było fajne, ale wiesz co? Moja babcia kibicowała wnuczkom w przedszkolu, a ja kibicuję swojemu klubowi TUTAJ, NA MIEJSCU, GDZIE SIĘ DO TEGO URODZIŁEM! I nie oddam tego za żadne klimatyzowane sranie z iPada! Pojedźmy na stare boisko w Janowie, postawmy przenośne trybuny i niech ktoś spróbuje nas stamtąd wykurzyć — zobaczymy, kto szybciej ucieknie! 🏃‍♂️💨 No ale trudno, bo ja wolę swój stary trybun od tej betonowej kostnicy!
GKS Katowice moment gry
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 11.07.2026 18:31
A pamiętacie jak ta sama Arena, co teraz wydaje się betonowym więzieniem, była w stanie pomieścić tyle serc co w 2019 roku, gdy grał się play-off? Siedemnastu tysięcy na trybunie południowej na meczu z Rakowem, a ludzie schodzili się godzinę wcześniej, by zrobić zdjęcie przy tym samym miejscu co kiedyś z Jurek „Katowice po pierwsze”, tylko że wtedy nie było wielkiej flagi sponsorów nad trybuną, tylko transparent naprędce pomalowany na starej płachcie. Tamci ludzie nie przyszli, żeby liczyć widzów jak zwierzęta w ekspozycji — oni przyszli, żeby być częścią czegoś, co ich przerosło. A teraz mamy te 20 tysięcy na południu, ale wygląda to tak, jakby ktoś wcisnął kibiców do pudełka po butach i zapomniał, jak się otwiera wieko. GDYńskie Dzieciństwo nie było wyjątkowe dlatego, że padło 5 goli, tylko dlatego, że cała ulica wbiegła tam razem — nawet ci, co mieli nóżki z cebulakami, bo bilet dostali od sąsiada, co pracował w sklepie sportowym. To atmosfera była tak gęsta, że można było ją kroić nożem, a nie te rozrzedzone emocje, którymi teraz starają się nas karmić, zachwalając „bezpieczeństwo” i „komfort”. Przecież ja pamiętam, jak na starym stadionie zapach spalonego oleju z barówki mieszał się z dymem z fajerwerków i nikt nie narzekał na dyskomfort — przeciwnie, to dyskomfort dolewano ogniem i stalą. Teraz macie klimatyzację, a ja mam dreszcz — bo co mi po tej sztucznej bryzie, skoro nie czuć zapachu braterskiego piwa i nie słychać, jak sąsiad zza ogrodzenia beczy od radości, że znów zagraliśmy jak GKS, a nie jak drużyna, którą ktoś wymyślił w Excelu?
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 11.07.2026 21:13
no właśnie, jak dzisiaj słucham tych wszystkich opowieści o starej piwnicy przy ul. Bukowej albo o trybunie północnej, co to się trzęsła jak galareta, to aż mnie skręca w środku. jeszcze tam, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy jeździliśmy na mecze z byle czym — pociągiem osobowym, bo nocny do Katowic to był sport ekstremalny sam w sobie — to czuło się, że ta cała masakra na trybunach to nie była żadna cyfra, tylko żywy organizm. pamiętasz, jak za kadencji Trzeciaka mieliśmy na trybunie południowej stołówkę z herbatą po trzy złote i suchary, co to niektórzy brali na drugie śniadanie? a teraz mamy VIP zone z koktajlami w cenie mojego całego tygodnia emerytury. ja pamiętam GDYńskie Dzieciństwo jakby to było wczoraj, tyle że wtedy nie było jeszcze takiego terminu — to był po prostu jeden z tych meczów, co to się wbijało do pamięci przez sam fakt, że byliśmy tam wszyscy razem. nie liczyliśmy ludzi, liczyliśmy tylko, ile serc bije w jednym rytmie. a teraz? teraz mamy te 20 tysięcy i zarząd patrzy na nas jak na obligacje państwowe — chce gwarancji zwrotu, bo niby co, jeśli się nie spełni? ale GKS to nie obligacja, GKS to uczucie, które się nie kupuje w pakiecie z miejscówką na bilecie. pamiętam, jak po remisie z Wisłą w 2001 roku pół Katowic szło piechotą do centrum, bo pociągi były zawieszone, a my śpiewaliśmy całą drogę "hej, hej, GKS, idziemy w noc!" — teraz za takie emocje dostałoby się mandat za zakłócanie porządku publicznego. i jeszcze ten pierdolet, co to go nazywają "nowoczesnością". no cóż, u mnie w bloku za moich czasów była telewizja z dwoma programami i magnetofon, a teraz młodzież ma takie cuda, że nie mogę nadążyć. ale czy to oznacza, że ten stary magnetofon przestał grać? nie, tylko teraz gramy na betonie zamiast na drewnianej trybunie, co to była tak rozregulowana, że gdy strzelał gol, to trzeszczała jak statek na wzburzonym morzu. tam nie było miejsca na "komfort", tam był tylko huk, pył i łzy, że znów tracimy prowadzenie w 85 minucie. a ci co wyjeżdżali na mecze w sezonie 2017, to nie byli turyści, co to liczyli, ile metrów kwadratowych ma trybuna. oni byli częścią tej cholernej magii, co to powstawała spontanicznie — ktoś krzyknął, setki odpowiedziały, a echo niosło się tak, że słychać było nawet na górze Pyrca. teraz echo jest tłumione przez klimatyzację, a spontaniczność zastrzeżona jest do działu marketingu. no ale zobaczymy, bo ja wiem jedno — GKS nie jest po to, żeby się tam chować, tylko po to, żeby się tam wypowiadać. a betonowe więzienie, choćby nie wiem jak błyszczało, nie da rady zatrzymać serca kibica, co od urodzenia nosi barwy klubu jak drugą skórę.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 12.07.2026 11:33
no właśnie... macie rację, że brakuje tej starej magii, ale powiedzcie mi coś — pamiętacie tamten sierpień 2021, kiedy to na trybunie południowej zebrało się może jakieś 18 tysięcy, ale atmosfera była taka, że słychać było każdy krzyk z boiska, jakby cały stadion był jednym gardłem? i nie mówicie mi, że to była jakaś wielka konspiracja albo że coś tam zagrano — to po prostu było GDYńskie Dzieciństwo w miniaturce, tyle że ludzie przyszli nie dla liczb, tylko dlatego, że chcieli poczuć, że należą do czegoś większego. i jeszcze coś — pamiętacie, jakby to nie było 60 tysięcy, a te 20 tysięcy wbiegło tam razem jak na wojnę? ja byłem wtedy na meczu z Radomiakiem, niech mnie szlag trafi, jak ta trybuna trzęsła się od samego wejścia! ludzie nie siedzieli, nie klaskali w rytm, oni walili w blachę, śpiewali w nogi, a te baterie i te gwizdki — toż to był koncert, tylko że zamiast zespołu był na boisku nasz klub! i niech mi nikt nie mówi, że to kwestia wielkości albo nowoczesności — tamci kibice, co przychodzili na stare boisko, też nie mieli wygodnych foteli, a jednak potrafili stać po cztery godziny w mrozie, żeby zobaczyć, jak ich ulubieniec wbija gola. a dzisiaj? dzisiaj mamy klimatyzację, wygodne krzesełka i pół ceny piwa... ale gdzie jest ten sam zapał, co kiedyś? to nie o beton chodzi, to o to, co się w nim kryje — serca, które biją dla GKS, a nie dla statystyk. i jeszcze jedno — pamiętacie, jak na starym stadionie w Janowie byliśmy tak blisko boiska, że mogłem złapać piłkę, która wyleciała poza boisko? teraz jesteśmy tak daleko, że ledwo widzimy twarze zawodników — a przecież to właśnie bliskość sprawiała, że czuło się, że jesteśmy częścią akcji, nie tylko widzami. i niech mi ktoś powie, że to nie jest dyskomfort, skoro za każdym razem, gdy patrzę na piłkarza z trybuny południowej, muszę używać lornetki, żeby zobaczyć, czy ma bródkę czy golasa 😄 ale wiecie co? mimo wszystko — ta arena to nasz dom. i choćby miał być betonowym więzieniem, to w końcu to my go ogrzejemy własnymi głosami, własnymi śpiewami i własnymi łzami, kiedy znów stracimy prowadzenie w ostatniej minucie. bo GKS nie jest o tym, ile osób przyjdzie — GKS jest o tym, ile serc zostanie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 12.07.2026 15:30
A co wy tam wszyscy kombinujecie z tą nostalgią za trybunami, które się trzęsły od samego westchnienia? Ja tam pamiętam, jak w 2022 roku na trybunie południowej zrobiłem coś, czego nie powinienem był — uderzyłem piłkę, którą ktoś wyrzucił z boiska prosto w ramię jednego z ochroniarzy. Ten facet spojrzał na mnie tak, jakbym mu właśnie ukradł ostatnią parę butów, a potem musiałem mu jeszcze tłumaczyć, że to piłka dla kibica, nie do kosza na śmieci. To było GDYńskie Dzieciństwo w czystej postaci: emocje, chaos i taka dawka histerii, że aż trupa ubywało. A teraz? Teraz mamy obrotowe bramki, które same się otwierają jak drzwi do Ikei, a my stoimy tam z tą piłką w ręku i nie mamy gdzie jej odbić, bo nikogo nie interesuje, że ktoś z boiska chce ją oddać. Gdzie jest ta magia, kiedy ochroniarz patrzy na ciebie jak na potencjalnego terrorystę, a ty się zastanawiasz, czy nie lepiej było zostać w domu z piwem i meczem na telebizie? Czysty absurd.
GKS Katowice drużyna
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 12.07.2026 18:57
No właśnie, a ja wam powiem, że to nie o samą liczbę chodzi — moi drodzy. Bo przecież pamiętam ten sezon 2017 jak dzisiaj: nie 20 tysięcy, a tyle dusz na trybunie południowej, że aż serce rosło, gdy wszyscy razem wstawali i śpiewali "Boże, co to była za noc". Był lipiec, upał jak cholera, a my staliśmy tam bez klimy, bez wygodnych foteli, ale z takim ogniem w oczach, że kiedy Walczak wbija tego gola w 90+3', to aż stadion eksplodował — dosłownie. A teraz? Teraz mamy owe 60 tysięcy, ale posłuchajcie, co się dzieje, jak nasza drużyna nie gra jak trzeba — połowa trybun pusta, a ci co zostają, to albo rodziny z biletami VIP, albo turyści, co to przyszli zobaczyć stadion, a nie mecz. Ja rozumiem, że GKS to nie tylko romantyzm zakurzonych trybun, ale też konieczność — bo jak inaczej wybudować nowoczesny obiekt, który służy klubowi przez dekady? Ale to cholerstwo, że straciliśmy tę dziką, nieskrępowaną energię. Dla mnie osobiście to nie jest tak, że brakowało mi konforu w starej piwnicy przy Bukowej — brakowało mi tego, że kiedykolwiek mój sąsiad zza płotu wrzeszczał tak samo mocno jak ja, choć miał dwie lewe nogi i butelkę piwa w ręku. Tamci kibice nie liczyli się w statystykach — liczyli się nawzajem. A dziś? Dzisiaj liczymy bilety, liczymy miejsca VIP, liczymy, kto może wejść z transparentem, a kto nie. I to jest ta różnica: kiedyś kibicowało się dla siebie nawzajem, dziś kibicuje się dla albumu w telefonie. Ale wiecie co? Niech mnie szlag, jeśli kiedykolwiek przestanę tam chodzić. Bo ta arena, choćby miała najzimniejsze krzesła i najbardziej przeszkadzające reklamy, to w końcu stanie się naszym nowym domem — tylko my musimy jej przypomnieć, jak się gra w piłkę z sercem, a nie z portfelem. Ja na swoje miejsce na trybunie południowej dojadę, nie liczę na to, że będzie ich 60 tysięcy — liczę na to, że będą tam ci, co naprawdę czują, co to znaczy być kibicem GKS. Bo ten klub nie jest o betonie — jest o tym, co się w nim dzieje między gwizdkami.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 12.07.2026 19:28
A pamiętacie jak w 2018 roku, jeszcze przed tym całym GDYńskim Dzieciństwem, na trybunie północnej zrobiliśmy taki huk z tekturowymi tubami, że przez chwilę słychać było to nawet na radiu? Nie było 20 tysięcy — było może z 8, ale ta energia była taka, że ochrona musiała interweniować nie ze względu na liczby, tylko dlatego, że jeden z naszych podpalił transparent i zaczął wrzeszczeć, że "stary stadion to niczym Roma z Caligulą!". A teraz? Teraz mamy system antydźwiękowy i ochronę, która reaguje szybciej niż na strzelca w polu karnym. Fajnie, że nie bijemy się o bilety jak szaleni, ale ja tam wolę pamiętać smród dymu z petard niż zapach tego... tej chemii z klimatyzatora. A propos klimy — Paulina albo kto tam bredzi o komforcie, to zaproszę ją na 30 sekund na powietrze przed meczem, kiedy temperatura na zewnątrz jest -5 i wiatr ciągnie prosto od kopalni. U niej pewnie będzie tam ciepło, bo albo siedzi w VIP-ie, albo ma kurtkę z logo Reeboka, która wygląda na droższą niż mój rower. A ja? Ja tam wolę trząść się z radości niż z zimna, bo GKS to nie konkurs na najładniejsze kurtki, tylko na to, kto potrafi krzyczeć tak, że słychać go aż w Chorzowie. I jeszcze jedna rzecz — te 20 tysięcy na południu to nie jest żaden problem, tylko nasza wina, że nie umiemy zbudować takiej atmosfery, żeby ludzie czuli, że to ich dom. My mamy przecież tyle historii, tyle pieśni, tyle cholernych momentów, że jakbyśmy zebrali się raz w tygodniu przed meczem i wrzeszczeli przez megafon jak na starej Bukowej, tobyśmy i 30 tysięcy ściągnęli. Ale nie — wolimy siedzieć w barze i gadać o tym, jacy to my jesteśmy prawdziwi kibice, zamiast iść i udowodnić to na miejscu. Takie tam cuda🤡 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczaBoss814 Nowicjusz · 83 postów 13.07.2026 13:34
Ej stary, ale ty tu pieprzysz o GDYńskim Dzieciństwie jakbyś sam tam latał w pieluchach z żółto-czarnymi pieluchami😂 a pamiętasz, jak w 2017 na tym "magicznyum" było nas tylko 5 tysięcy, bo reszta kibiców siedziała w domu i oglądała mecz na tvn turbo, bo akurat mieli lepszą transmisję? No ale co tam, no ja też byłem tam, gadałem z gościem, co miał parasol wielkości namiotu, bo deszcz lał jak cholera, i obaj śpiewaliśmy w dwójkę "Opole za mną idzie" bo reszta uciekła na piwo do budki🍻 No ale powiedz mi, co ty tu kombinujesz z tymi tubami i transparentami, które podpalasz, jakby to było następne mistrzostwa świata, a nie mecz drugiej ligi? Przecież przez te wasze happeningi to ochrona ma nas za terrorystów, a nie za kibiców... i no kurde, trafiliście z takim widowiskiem, że można dostać zaproszenie do więzienia z opcją zwolnienia warunkowego za dobre sprawowanie😅 A klimatyzacja? Stary, ale ty mówisz tak, jakbyś nie wiedział, że w starej piwnicy przy Bukowej latem było 60 stopni, a ja widziałem kumpla, co zemdlał od udaru jak zakładaliśmy transparenty na murawę — ale to już historia! Teraz przynajmniej nie muszę nosić kanistra z wodą pod pachą, żeby nie zdechnąć z pragnienia 😎 I jeszcze ta wasza gadka o 20 tysiącach vs 60 tysięcy... ej kolego, mniejsza liczba to nie oznacza, że kibice są gorsi — to znaczy, że ci, co przyszli, to są prawdziwi, co nie boją się stanąć w ogonie i krzyczeć, że GKS to nie klub, a religia! A te 40 tysięcy, co nie przyszli, to niech sobie siedzą z tą ich klimatyzacją i oglądają na tvn, my mamy swoje miejsce na trybunie południowej, gdzie naprawdę się bije i naprawdę się kocha! GDYńskie Dzieciństwo? Stary, to był jeden mecz, a my mamy całe życie, żeby budować nowe legendy, choćby miały być małe, byle były nasze! No ale trudno, rozumiem, że starych dobrych czasów nie da się cofnąć, ale nowoczesność to nie wróg — to narzędzie, i trzeba umieć je używać, a nie narzekać jak baby w kolejce po mleko🥛
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 310 postów 14.07.2026 11:13
no ależ ty tu bredzisz jak jakiś tam warszawski frajer, który w życiu nie postawił stopy na tej kamienicy na Rokitnicy, niech cię szlag trafi 😄 bo ja ci opowiem, jak to było w 2017, kiedy to na trybunie południowej zebrało się tych twoich cudownych 20 tysięcy — i co? no nic! zero magii, zero serca, bo połowa przyjechała nie z miłości do GKS, tylko żeby zaliczyć fajny obiekt na instagramie! pamiętasz, jak Walczak strzelił gola, a na trybunie zrobiło się cicho jak makiem zasiał, bo ludzie czekali na fajerwerki albo żeby posłać fotkę na snapchat? no właśnie, a mnie się wydawało, że GKS to nie sąset, tylko prawdziwe uczucie, które bije od serca, a nie od algorytmu! ja tam byłem, kiedy mieliśmy 8 tysięcy na trybunie północnej przeciwko sandecji — osiem tysięcy ludzi, którzy krzyczeli jak opętani, bo chcieli wygrać, nie liczyć. byłem tam z moim kumplem z liceum, co to sam dojeżdżał na mecze z Bełchatowa autostopem, bo bilety były tak drogie, że musiał sprzedać jeden zderzak od malucha, żeby kupić wiadro piwa i bilet na południową. i co? i wygraliśmy 3:1, a ta trybuna trzęsła się od samego początku do końca — nie dlatego, że ktoś kazał, tylko dlatego, że kibice wiedzieli, że są częścią czegoś większego niż oni sami. a ty mi tu mówisz o klimie i o tym, że teraz jest wygodniej? no cóż, ja wolę marznąć w mrozach stycznia, niż oddychać tym sztucznym powietrzem, co to pachnie jak szpital po dezynfekcji! i co z tego, że nie ma smrodu petard, skoro nie ma też duszy w tym, co robimy? GDYńskie Dzieciństwo to nie był jeden mecz, to była postawa — ludzie przyjeżdżali, nawet jak mieli dojazd na cztery godziny pociągiem, nawet jak musieli spać na dworcu, bo biletów nie było! a dziś? dziś młodzież narzeka, jak nie ma klimatyzacji, bo albo nie chce się spocić, albo nie chce mieć mokrych włosów od deszczu! i jeszcze ta twoja gadka o 5 tysiącach w 2017 — ej kolego, to nie była porażka, tylko świadectwo, że GKS to nie spektakl dla mas, tylko rodzinna impreza, gdzie liczy się ktoś, kto naprawdę kocha ten klub, a nie ten, kto polajkuje fotkę na fejsie! i niech cię szlag, bo ja wolę te 5 tysięcy z ogniem w oczach niż 60 tysięcy obcych dupków, co to siedzą jak goście na weselu i czekają, aż im podadzą kiełbaskę z kosza VIP! no ale co tam, ty masz swoje zdanie, ja swoje — a GKS nie jest o liczbie, tylko o tym, co się dzieje między nimi. i niech mnie szlag, jeśli kiedykolwiek przestanę tam chodzić, choćby trybuna południowa miała być teraz z plastiku i klimą! bo ta arena to nasz dom, a dom się buduje nie betonem, tylko sercem — nawet jak czasem marzniesz, nawet jak czasem deszcz leje prosto w twarz!
GKS Katowice kibice
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 14.07.2026 13:44
Ej ludzie, macie całkowitą rację w tym, co mówicie — nie da się przejść obojętnie obok tego tematu, bo to nie o beton, murawę czy liczbę kibiców chodzi. Chodzi o to, że straciliśmy coś, co trudno nazwać inaczej niż *duszą*. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z GKS jeszcze na tym starym stadionie przy ul. Bukowej — lato, 40 stopni w cieniu, nie było gdzie usiąść, a kibice stali praktycznie na torach kolejowych, bo trybuny sięgały ledwie pół metra nad ziemię. Ale kiedy Walczak wbija gola, a my wszyscy naraz zrywamy się z miejsc, mimo że nikt nas nie pouczał, że "teraz czas na doping" — to była magia, która nie miała nic wspólnego z wygodami ani nowoczesnością. To było uczucie, że jesteśmy częścią czegoś większego, że ta chwila należy tylko do nas i nikogo więcej. Dziś widzę, jak młodzi kibice przychodzą na Arenę z nadzieją, że znajdą tam to samo uczucie, a wychodzą z rozczarowaniem, bo spotykają się z pustką — nie fizyczną, tylko emocjonalną. Stoją w kolejce po hot-doga, robią selfie na tle banerów reklamowych, a przecież za chwilę na murawę wyjdzie ich klub, który kochać trzeba bezinteresownie, bo to nie produkt, tylko uczucie. I tu pojawia się problem: nie da się zbudować romantyzmu na klimatyzacji, wygodnych krzesłach i kontroli dostępu. Ano, i jeszcze ta kwestia z ochroną — sam byłem świadkiem, jak koleś dostał upomnienie za rzucenie papierka do kubła na trybunie, bo "przepis mówi". Przecież papierki latały kiedyś jak konfetti, a teraz mamy taką biurokrację, że aż człowiek się zastanawia, czy przypadkiem nie trafił na otwarcie nowej siedziby urzędu miejskiego, a nie na mecz GKS. Tamci kibice, co przynieśli ze sobą kanistry z piwem i śpiewali przez całe 90 minut, byli postrzegani jak zagrożenie — dziś szanowany kibic to ten, kto nie przekroczy dziesięciu decybeli i nie zakłóci komfortu VIP-ów. No i ta liczba — 20 tysięcy na południu kontra 60 tysięcy na całym stadionie. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek dojdziemy do porozumienia, bo jedni widzą w tej liczbie dowód na upadek ducha, drudzy — że to właśnie ci, którzy przyszli, są prawdziwi. Ja tam widzę, że prawda leży gdzieś po środku, ale na pewno nie w samym wyniku. Bo GDYńskie Dzieciństwo to nie był jeden spektakularny występ na trybunie południowej — to była postawa, którą mieliśmy w sobie przez cały sezon, a nie tylko przez 90 minut meczu. W sumie, cieszę się, że ten temat pojawił się znów — bo przypomina nam, że GKS to nie jest tylko klub, tylko sposób bycia. I choćby Arenę budowano z najdroższego marmuru, jeśli nie będzie tam tego ognia w oczach, który potrafił rozpalić starą piwnicę przy Bukowej, to wszystko pójdzie na marne. Trzeba znaleźć złoty środek między nowoczesnością a tym nieuchwytnym czymś, co sprawia, że kibic czuje się jak u siebie — nie jak gość w teatrze, tylko jak członek rodziny. A póki co — idę dzisiaj na kolejny mecz, bo wiem, że niezależnie od liczby osób na trybunie, tam na południu będą ci, którzy naprawdę kochają GKS. I to jest to, co liczy się najbardziej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.