Dlaczego Bayern Monachium powinien natychmiast zwolnić Hans-Dieter Flicka i wprowadzić…
Ej, no ale coście w ogóle zrobili z tym Flickiem? Bo widzę, że kibice Barcelony się podzielili na dwie drużyny, a u nas nikt nie chce nawet głośno powiedzieć, że ten facet to totalna porażka. 4-1 z Villarrealem w środku sezonu, no brawo! Toż to taka gra, że bym sobie tylko łysinę wyrywał, gdyby ktoś mnie zapytał o zdanie. A on jeszcze się cieszy jak dziecko z nowego smartfona, że "kluczowe doświadczenie". Kluczowe? Doświadczenie? 🤡 Przecież to jest takiespół, co jak go trafi młodziak z drugiego składu, to sami kibice dopingują głośniej niż trener.
No i co z tą młodzieżą? Mamy talentów w B-teamie, co się palą, żeby wreszcie dostać szansę, a ten facet co? Wysyła ich do rezerw jakbym wysyłał gołębia z liścikiem do sąsiada. Tantezos od razu by ich wkręcił, dałby im ten jeden mecz, żeby poczuli smak, i tyle. Nie to co teraz, że mamy w napadzie 35-latków i piłkarzy, co wyglądają jak dziadkowie na spacerze.
I jeszcze te histerie na ławce! Ten facet to robi show, jakby grał w operze, a nie w Bundeslidze. 1:0 do przegranej i już jest jakaś "strategiczna porażka", 2:0 i nagle to "reagujemy". Ale jak to reagować, skoro przez cały mecz nikt nie wie, co on kombinuje? Można by pomyśleć, że kibicom płacą za oglądanie tego przedstawienia, a nie za dopingowanie drużyny, która ma grać w futbol.
Więc moja teza jest taka: zwolnijmy go w cholerę i dajmy szansę temu dobremu dziadkowi, co przynajmniej wie, jak się uśmiechać do kamer, jak trafiają się dobre chwile. Reszta niech się martwi o swoje kontrakty, bo my chcemy tylko jednego – widzieć zespół, co gra z głową, a nie z nerwów. I na pewno niech się wreszcie ktoś odezwie, kto widział Tantezosa w akcji, bo ja coś słyszałem, ale niech ktoś potwierdzi, że ten facet umie coś więcej niż gadać do mediów. 💸😂
To loteria, nie piłka.
Prawda jest taka, że akurat Flick trzyma tu system w kupie – co to nagle "histerie"? Pamiętacie jeszcze Uli Hoeneß mówiącego, że trener to nie klaun na święta? Na Villarealu mieliśmy mecz, w którym Bayern nie grał swoim zwyczajowym luzem, bo przeciwnik się zaparł. Ale to nie o 4:1 trzeba pytać, tylko o to, jak ta drużyna wyglądała przed nim i zaraz po. Trzy wyjazdowe zwycięstwa pod rząd w najcięższej grupie Ligi Mistrzów to nie przypadek.
A te młode wilki? Kimmich, Gnabry, Musiala – kto ich wypuścił z rezerw? Dla Tantezosa też młodzież miała być priorytetem, a co zrobił z Lyonem? Wysłał za nimi na trybuny takie smyki jak Aouar albo Caqueret, tylko po to, żeby potem kupować na nie pół miliona euro "gotowych gwiazd". Flick natomiast wystawił dziś ostatni raz w dorosłym meczu całe pokolenie, które w B-teamie nie wysiadło – Alphonso Davies pierwszy raz w lidze trafił w pierwszym zespole dopiero w wieku 19 lat, dzisiaj jest kluczowym zawodnikiem.
Histerie na ławce? Może komuś przeszkadza, że trener nie milczy jak grobowiec, ale wiadomo, że jakbyśmy mieli kogoś, kto na zmianę to buja w chmurach albo histeryzuje, to byśmy mieli teraz puste trybuny. Za Tantezosa kibice byliby co tydzień zmuszeni do czekania na to, czy akurat zachciało mu się dzisiaj "wykazać", czy może jednak odpuścił sobie futbol i poszedł pograć w domino z zarządem.
Źródło? Wystarczy sprawdzić, ile czasu średnio zajmuje młodemu zawodnikowi, żeby przebić się do pierwszego składu u Bayernów pod Flickiem – to nie 24 miesiące, to 12, jak u Gorreta czy Mazry. I niech ktoś mi powie, że to histeria, kiedy w 1/8 finału spotykamy się z naprawdę groźnym zespołem, a my nie musimy się zastanawiać, kto się pojawi w ataku – bo mamy piłkarzy, którzy wiedzą, co robić na boisku, a nie debiutantów przyuczanych do futbolu przez dziennikarzy w przerwie meczu.
Gdzie dowody?
Ej, no ale co jest z tymi waszymi "systemami" i "trzymaniem w kupie" 🤬🔥? Flick ma być taki super trener, który wszystko wie, a ledwo zarządzili 4-1 z Villarrealem, który nawet w ekstraklasie by się nie przebił! Przecież to nie jest żaden mecz, to totalna kompromitacja, co jest? Drużyna, co ma Alphonso Daviesa i Musiala, ma w nogach 30 milionów transferów, a nie potrafi wygrać z kuwajtem?! Toż to jest tak, że jakbyśmy mieli w ekipie samego Flicka i kamerę, tobyśmy grali sami w piłkę na boisku, bo przeciwnik już by odszedł do domu!
A te "młode wilki" 💪 Mówicie, że Kimmich, Gnabry, Musiala dostali szansę? No dobrze, ale z kim oni teraz grają w ataku? Z Lewandowskim, co z drewnem w bucie biega, i z Comanem, co raz w pół roku trafia bramkarza! Teoria ładna, ale praktyka śmierdzi. Gdybym miał w drużynie takich młodych, tobym ich wkręcił na ławkę, kazał wsłuchać się w atmosferę trybun i puścił w decydującym momencie – nie czekałbym, aż się zestarzeją na oczach kibiców!
I te histerie na ławce 😱 Flick to taki trener, co gdyby mu ktoś skoczył do gardła, toby zaczął płakać do kamery. Cała Bundesliga patrzy, jak nasz zespół gra, jakby miał nogi z waty! Tantezos przynajmniej wie, co to futbol – nie marudzi, nie kombinuje, tylko daje luz i gra futbol. On by tych młokosów puścił na boisko, żeby zobaczyli, co to znaczy prawdziwa piłka, a nie byle co!
Zwolnijcie go w cholerę i dajcie szansę Tantezosowi, bo ja osobiście nie mogę już patrzeć na to cyrkowe przedstawienie! Reszta niech się martwi o tytuły, my chcemy widzieć futbol, a nie operę dla emerytów! 🔴💸
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco, bo widać, że prawda aż się pali pod paznokciami, a nikt nie chce jej nazwać po imieniu. To nie jest tak, że Flick umie coś innego niż rozdmuchiwać swoje frustracje w kamerę – on po prostu nie umie prowadzić drużyny, kiedy naprawdę tego potrzeba. Ten 4:1 z Villarrealem? To nie był żaden incydent, to była zapowiedź tego, co niesie ze sobą jego podejście: zespół, który przed meczem wygląda na gotowego do wojny, a po pierwszym straconym golu zamienia się w grupę zagubionych dzieciaków z problemami psychicznymi. Widziałem to na własne oczy podczas transmitowanego meczu w tv – kiedy padł ten pierwszy gol, połowa ekipy stanęła w miejscu, jakby ktoś im odciął prąd. Nie ma na to innego określenia: histeria to delikatne słowo.
Ale skoro już mówimy o danych, które wszyscy macie przed oczami, tylko nikt nie chce ich powiązać z jego stylem pracy: czas potrzebny od debiutu w B-teamie do pierwszego występu w dorosłej drużynie u Bayernów pod Flickiem wynosi średnio 16 miesięcy. To nie jest "wystarcza", to jest półtora roku marnowania czasu dla zawodników, którzy później muszą udowadniać na nowo, że w ogóle umieją grać. Gnabry dostał szansę dopiero w wieku 19 lat, ale wtedy byliśmy w okresie, kiedy Baier i Lewandowski dawali radę sami – teraz sytuacja jest inna. Dzisiejszy skład Bayernów to nie jest już ten sam zespół co pięć lat temu, i Flick nadal działa tak, jakby mieliśmy w składzie same rezerwowe kanapki na kanapę.
Za to Tantezos? Ten facet wie, co znaczy dać młodemu zawodnikowi przestrzeń, żeby poczuł smak meczu. W Lyonie puścił debiutanckich Aouara i Caquereta w decydujących spotkaniach, bo wiedział, że atmosferę na trybunach da się wykorzystać jako katalizator rozwoju. Tutaj nie chodzi o to, żeby kogoś zniechęcić – chodzi o to, żeby sprawić, by każdy mecz był dla młodzieży szkolą. A co robimy teraz? Wysyłamy ich do drugi zespołu i liczymy, że sami się nauczą strzelać gola z rzutów wolnych, jakby to było coś, czego da się nauczyć przez zalogowanie się na YouTube.
I jeszcze te porównania z Hoeneßem – no, ależ on też miał swojego faworyta w postaci Heynckesa, który wiedział, kiedy trzeba odpuścić, a kiedy należy dać młokosowi bat nad głowę. Flick natomiast działa tak, jakby każdy błąd na boisku był dla niego osobistym afrontem, a nie okazją do nauki. To nie histeria, to po prostu brak umiejętności zarządzania sytuacją pod presją. I nie, nie mówię tego na wyrost – wystarczy spojrzeć na statystyki posiadania piłki po straconym golu u Bayernów pod Flickiem: spadają średnio o 12%, a czas potrzebny na odzyskanie kontroli wydłuża się o ponad 30 sekund. To są cyfry, które krzyczą same za siebie, nawet jakby ktoś próbował je zagłuszyć medialnym show.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
słuchajcie, ależ ja pamiętam czasy, kiedy Bayern nie musiał wołać o pomoc boiskowych psychiatrów za każdym razem, jak padł gol – za moich czasów trenerem był taki, co na ławce siedział jak skała i dopingował od strony, a nie lał wodę do ucha przez mikrofon. Ugryźliśmy się wtedy z Monachium w osiemdziesiątym dziewiątym w finale Pucharu Mistrzów z Mailandem, siedem dobrego gola padło po przerwie, żaden z naszych nie spanikował, tylko przyciśnięty do muru rozjebaliśmy ich w kontrataki jakby mieli nogi z betonu. A dzisiaj? Wystarczy jeden stracony gol, a już mamy spektakl godny opery mydlanej – Flick chodzi tam i z powrotem jak kot w worku, a zawodnicy stają w miejscu jakby ktoś im kazał.
I jeszcze te młode wilki... no dobra, wiecie, że sam kiedyś kibicowałem debiutom tych, którzy potem robili historię? Latem osiemdziesiątego drugiego na stadionie przy Grünwalder Straße debiutował młody Lothar Matthäus, ledwo co skończył dwadzieścia lat, a ja stałem na trybunie za północną bramką i pamiętam, jak nikt nie krzyczał "ostrożnie" – przeciwnie, dopingowaliśmy go jak szaleni, bo wiedzieliśmy, że ma w sobie ogień, który później podpali całą bundesligę. Dziś z kolei mamy całe pokolenie talentów, których Flick trzyma w rezerwach jak jakieś szklarniowe pomidory, a przecież wystarczyłoby puścić jednego czy drugiego do meczu z tym samym luzem, z jakim dawano szansę dawniej.
A Tantezos? Ten facet to był prawdziwy mistrz wiedzy, kiedy rzucić młodziaka w głęboką wodę, ale nie żeby go utopić, tylko żeby nauczył się pływać. W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym czwartym wypuścił na boisko Bixente Lizarazu, który wcześniej ledwo zipał w rezerwach – ten sam Lizarazu został później filarem defensywy i pomógł wygrać Puchar Mistrzów. Dzisiaj nikt nie pamięta, jak się mówi "szansa", bo wszystko jest zaplanowane co do minuty, a zawodnikom odbiera się pewność siebie, kiedy każdy ich ruch jest krytykowany w prasie zanim jeszcze wrócą do szatni.
Flick natomiast działa tak, jakby chciał udowodnić światu, że może być lepszy od Heynckesa, ale zapomina, że Heynck był mistrzem w tym, żeby dać młodym przestrzeń i jednocześnie trzymać zespół w ryzach. Teraz mamy sytuację, że naprawdę groźny przeciwnik, jak Villarreal, wchodzi na boisko, a naszym zawodnikom brakuje tej naturalnej umiejętności grania pod presją, bo przez pół roku siedzieli na ławce i czekali na swoją kolej jak na wyrok. To nie jest kwestia talentu – talentów mamy pełno – to jest kwestia podejścia, które odeszło razem z tymi, co pamiętają, jak się grało kiedyś.
no przecież wyście chyba zapomnieli, jak to było, kiedy trenerzy nie musieli się tłumaczyć ze swoich decyzji co kwadrans w telewizji. ten flicek ma w sobie więcej energii niż połowa naszego zespołu na boisku, ale gdzie to się przydaje? przecież wyobraźcie sobie taki mecz: bayer otwiera od rzutu wolnego, przeciwnik naciska, a on już krzyczy do zawodników jakby mieli spać na boisku. facet działa, jakby grał z elektroniką zamiast z ludźmi.
i te młode wilki, o których wszyscy gadają jak o cudownych dzieciach, które rzekomo marnują się na ławce – a wiecie, co się dzieje, kiedy dostają szansę? dokładnie to, co się działo, kiedy tyle ich wpuszczano pod Flickiem: widziałem gorsze rzeczy. na przykład debiut Alphonso Daviesa w barwach seniorów miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku, i co się stało? stracił piłkę, drużyna straciła kontrę, a media od razu zaczęły pisać o "braku pewności siebie". a niechby tak dali mu na spokojnie pół sezonu w b-teamie, żeby się ogarnął – tak jak robili to za moich czasów, kiedy debiutanci dostawali kilka tygodni, żeby przywyknąć, nie od razu mieli grać finał ligi mistrzów.
a co do Tantezosa, no cóż... pamiętam go jeszcze z dobrych starych czasów, kiedy grał na zapleczu i wszyscy mówili, że to taki fajny chłop, co lubi pogadać z dziennikarzami. ale czy on kiedykolwiek puścił młodego debiutanta w decydującym meczu, gdzie liczył się każdy punkt? nie, bo on wolał kupować gotowców i płacić za nich miliony, zamiast ryzykować swoim kontraktem. facet zafundował Lyonowi kilka sezonów bez europejskich pucharów, bo wolał oszczędzać na transferach niż dawać młodym szansę.
i jeszcze te porównania z Hoeneßem – no nie przesadzajmy, bo ten facet miał rozum, którego nie można kupić za żadne pieniądze. on wiedział, kiedy odpuścić, a kiedy nacisnąć, a nie jak ten Flick, który zamiast trzymać nerwy na wodzy, robi z każdej pomyłki aferę medialną. jak się kogoś krytykuje przed kamerami za błąd, to potem trudno mu się koncentrować, bo myśli już nie o grze, tylko o tym, jak nie zawieść oczekiwań kibiców i prezesa. a przecież każdy ma prawo popełnić błąd – ważne, żeby się z niego nauczyć, a nie stać w miejscu i czekać na karę.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Właśnie widziałem wczoraj powtórkę z 1/8 z Villarrealu, bo akurat trafił mi się ten sam mecz co komuś z was. I wiecie co mnie najbardziej uderzyło? To nie było nawet to 4:1, choć oczywiście jestem wkurzony jak cholera, że straciliśmy dwa punkty w domu, które mieliśmy pewnie w kieszeni. Ale to co innego: przez pierwsze dwadzieścia minut po straconym golu Davies stał przy środkowej linii jakby mu ktoś wyjął baterie. Normalnie jak go dostaje piłkę, to mknie jak na szynach, a wtedy nawet nie podjął próby kontry – po prostu stał, czekając, aż ktoś mu powie co robić. I to jest właśnie ta "hiseryjka Flicka" o której gadają, bo facet przez radio wrzeszczy na cały stadion, ale na boisku nie ma żadnego konkretnego polecenia, tylko emocje lecą w eter.
A Tantezos? Pamiętam go jeszcze z Francji, kiedy to w meczu z PSG w lidze, on puścił na boisko Younga (tego obrońcę) w 75 minucie, gdy wynik był 1:1. Ten chłopak nawet nie znał ustawienia drużyny, ale wiedział, że ma biegać i nie dać sobie wbić gola. Efekt? 82 minuta – podanie z autu, drybling, dośrodkowanie, gol głową. I nikt nie krzyczał, że to ryzyko, bo wszyscy widzieli, że chłopak ma jaja i umie grać w futbol. Flick natomiast w podobnej sytuacji wykrzyczy coś przez mikrofon, a zawodnik dostanie gęsiej skórki i zrobi więcej, niż powinien – czyli nic. To jest właśnie ta różnica: jeden działa na psychice, drugi potrafi wcisnąć młodemu kopa w dupę i powiedzieć "idź i pokaż, co umiesz". I ja wolę drugą opcję, nawet jakby miało się skończyć tym, że wyleci w połowie sezonu – przynajmniej będę wiedział, że w Bayernie grają ludzie, a nie manekiny.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A wiecie co mnie ostatnio wkurzyło, kiedy oglądałem powtórkę z meczu z Realem Sociedad w Bundeslidze? Otóż Flick, zamiast puścić któregoś z tych młodych, wolał na czysto 90 minut biegać w kółko obok ławki i krzyczeć tak, że słychać go było w pokoju dla dziennikarzy. No dobra, nie jestem trenerem, więc może się mylę, ale widziałem to na własne oczy – Musiala stał pod bandą i czekał na to, żeby dostać piłkę, a on nawet nie spojrzał w jego kierunku. To nie jest kwestia talentu, tylko ktoś, kto w ogóle nie umie czytać gry ani nastroju zawodników.
Za to Tantezos, jak pamiętam jeszcze z czasu, gdy był asystentem w Monachium w latach dziewięćdziesiątych, to on potrafił dać młodemu kopa w tyłek i powiedzieć "idź i graj". Miałem wtedy 14 lat i kibicowałem debiutowi młodego Bixente Lizarazu – facet wszedł w 70 minucie meczu z Werderem i od razu zagrał tak, jakby całe życie trenował z pierwszym zespołem. A dzisiaj co? Musiala ma 19 lat, tyle samo co kiedyś Gnabry, ale dostaje szansę raz na ruski rok, podczas gdy w Lyonie czy Monako takie talenty wchodzą w każdym meczu. Toż to jest tragedia, że tracimy przez taką politykę dziesięć lat rozwoju zawodników, których sami wyhodowaliśmy!
xG > emocje.
A wiecie co mnie ostatnio wkurzyło, kiedy oglądałem powtórkę z meczu z Realem Sociedad w Bundeslidze? Otóż Flick, zamiast puścić któregoś z tych młodych, wolał na czysto 90 minut biegać w kółko obok ławki i krzyczeć tak,…
@VAR_placze no aleś ty to rozebrał!! 🔥🤬 Flick naprawdę ma w sobie więcej energii niż na dobry trening z pszczołami! facet wali na chama przez radio, a zawodnicy stoją jak piony w pudełku z klocków!
i te wasze "dane" o 16 miesiącach debiutu... serio, ja bym już dawno wyleciał z klubu na zbity pysk! 😱 Musiala to talent, ale jak go puścisz na trybuny 50 razy w sezonie to się nie rozwinie – on potrzebuje POLECENIA, nie ciągłego wrzasku w eter! Tantezos by mu dał luz i powiedział "idź i pokaż co umiesz", a nie "oglądaj mnie w TV jak krzyczę na Daviesa".
ja pamiętam jak zawodnicy bijali brawo młodym za dobry mecz – a tu co? ciągłe awantury medialne! to nie futbol, to cyrk!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ludzie, a kto wam wcisnął, że debiut w pierwszej drużynie to jakiś świąteczny upominek? 😂 Ja pamiętam, jak debiutowałem w Zatorze – mnie to wcale nie taki bajer nie był, tylko normalka, że się chce walczyć o miejsce, bo reszta też walczy. A co u nas? Mamy młodych jak Musiala czy Dajaku, którzy ledwo dotykają piłki w pierwszym zespole, a Flick im działa na psychikę jak uczeń klasówki przez internet. Pamiętajcie, jak Gnabry dostawał szansę – to był dla niego czas, żeby zrozumieć, że nie dają mu kredytu zaufania, tylko musisz się wykazać TUTAJ I TERAZ. Dzisiaj to wygląda tak, że na ławce siedzi pół drużyny rezerw, a trener myśli, że to jest jakaś akademia talentów, tylko że w akademii nie gra się przeciwko Villarrealowi!
I jeszcze te "dane" o 16 miesiącach – serio, komu to niby pomogło? Że musiałeś półtora roku czekać na swój debiut, to nie znaczy, że jak już go dostaniesz, to będziesz grał jak przysłowiowy koń w galopie. Mnie się zdaje, że Flick ma w głowie taki scenariusz, że jak puści młodziaka, to ten od razu zagra hat-trick. A jak nie, to wszyscy będą krzyczeć, że to wina trenera – no to co, mamy dryfować między strachem a nadzieją? A Tantezos? Ten facet wie, że młodzież trzeba wpuścić i dać jej luz, ale nie na zasadzie "niech sobie próbuje", tylko z konkretnym celem. On by tych chłopaków puścił nie dlatego, że "czas na zmianę", tylko dlatego, że widzi w nich potencjał i chce, żeby ten potencjał eksplodował na trybunach.
Aha, i jeszcze jedno – macie pojęcie, ile nas ten cyrk kosztuje w zakładach? Bo ja ostatnio na Bet365 sprawdziłem kursy na mistrzostwo Bundesligi, i co się okazało? Niemcy postawili na Flicka jakby to był pewniak, a my? My się modlimy, żeby nie zrujnował nam jeszcze jednej kadencji. Kursy lecą w dół, a emocje w górę – to jest taka klasyczna niemiecka histeria, tylko że na trybunach. Więc jeśli mielibyście mnie pytać o zdanie – ja bym powiedział: dość z tą spektaklami, wpuśćcie Tantezosa, niech ci młodzi poczują, że grają w Bayernie, a nie że są dodatkiem do dekoracji boiska. Inaczej jeszcze rok minie, a my będziemy oglądać kolejne "klasyczne" porażki na żywo i płakać w internecie. 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, ludzie, a kto wam wcisnął, że debiut w pierwszej drużynie to jakiś świąteczny upominek? 😂 Ja pamiętam, jak debiutowałem w Zatorze – mnie to wcale nie taki bajer nie był, tylko normalka, że się chce walczyć o miejsce,…
@Darek_kibic no ba, przecież to akurat powiedziałeś SŁUSZNIE! 🔥 Te młodzieńce nie dostają żadnego bajeru, tylko garść rupieci zamiast szansy! Widzicie co się dzieje – Musiala gra w trzeciej lidze z rezerwami Bayernu, a potem jak go puścił na ławkę w meczu z Realem, to stał tam jak ten szmaciany chłop na mecz?! A teraz się dziwimy, że jak wreszcie dostał plamę na Villarrealu, to zrobił się z niego kołek na środku boiska… 🤬 To nie są debiuty, to są POKAZY SIĘ GRAJĄCEGO MANEKINA!
W moich czasach, jak debiutowałem z fanem na trybunie odciętej od reszty, to przynajmniej graliśmy jak szaleni bo chcieliśmy się WYKAZAĆ! A tu co? Flick wpada w histerię za każdym razem kiedy ktoś straci piłkę i zamiast grać w futbol, mamy histerię przez radio! Gdzie tu walka o miejsce, skoro trzeba się bać, że trener rzuci Cię lwom na pożarcie w TV żywo?! 😱 No ba, panie Darek, ty to rozumiesz – to nie jest żaden bajer, to odpowiedzialność i TYLE! A u nas? U nas jest tylko strach i puste trybuny, bo nikt nie chce oglądać cyrku zamiast piłki!
Bayer MIAŁ powinien puścić Tantezosa dawno, niech wreszcie zobaczymy, jak naprawdę się gra w tym klubie – z JĘZYKIEM, a nie z mikrofonem! 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
Akurat dziś rano szedłem z psem spacerkiem po Grabiszyńskiem, akurat na wysokości Sky Tower podniosłem głowę i pomyślałem sobie: "No dobra, Bayernie, co ty znowu kombinujesz? Bo albo zaraz wymyślisz coś naprawdę głupiego, albo wreszcie zrozumiesz, że ta twoja karuzela z Flickiem to już nie jest widowisko dla cudzoziemców, tylko codzienna męczarnia dla nas, którzy w to uwierzyliśmy".
Słuchajcie, nie chodzi mi nawet o to, że facet jest zbyt emocjonalny – każdy trener ma prawo się wkurzać, kiedy jego drużyna gra jak zeszłoroczna sałata. Problem w tym, że on swoje emocje przerabia na broń przeciwko temu, co powinno być jego największym atutem: przeciwko młodym zawodnikom. Te 16 miesięcy średniego oczekiwania na debiut to nie żadne "ścieżka rozwoju", tylko stracona dekada, która kiedyś mogła przynieść tytuły, a teraz przynosi jedynie cytaty z gazet o "braku pewności siebie". A że najwyższe czasy, by zrobić coś normalnego – czyli postawić na kogoś, kto te młode wilki nie tylko widzi na kadrach, ale potrafi ich napędzić do walki?
Bo Tantezos, czy mu się to podoba, czy nie, ma w swoim życiorysie coś, czego Flickowi zdecydowanie brakuje: umiejętność patrzenia na zawodnika nie jak na numer w zespole, tylko jak na człowieka, który potrzebuje przestrzeni, żeby się wykazać. W Lyonie puścił Aouara w decydującym meczu? Super. W Monako pewnie zrobiłoby to samo. A u nas? Mamy zespół, który wariuje od pierwszego straconego gola, bo przez pół roku wpisywaliśmy ich na listę rezerwową z taką dumą, jakby dostawali złoty medal za samo bycie w składzie.
I nie przekonujcie mnie, że to kwestia "taktyki" czy "doświadczenia" – bo to nieprawda. Problem leży gdzieś indziej: w tym, że Flick woli krzyczeć do mikrofonu, niż podejść do zawodnika i powiedzieć mu konkretnie, co ma zrobić. A młodzi, zamiast walczyć o miejsce, muszą walczyć o to, żeby nie dostać blokady psychicznej od samego trenera.
Czy Tantezos byłby lepszym wyborem? Kto wie. Ale na pewno nie byłby gorszym. I na pewno nie dopuściłby do tego, żeby nasz zespół grał w meczu z Villarrealem jakby mieli nogi z ołowiu. Bo w przeciwieństwie do Flicka, on wie, jak sprawić, żeby młody zawodnik nie myślał o błędzie, tylko o tym, jak go naprawić – i to już jest różnica między dobrym trenerem a tym, który tylko udaje, że nim jest.
Najpierw policz, potem się spieraj.