Dlaczego Les Parisiens zawsze wrócą po boisku, nawet jak mecz się skończył?
pamiętam, jak jeszcze chłopakami, w latach dziewięćdziesiątych, z kolegami z osiedla ściągaliśmy na boisko przed jutrzenką — mój stary dał nam stare niebieskie sztandary, te z lat siedemdziesiątych, które wisiały na strychu. park des princes wrzał zielenią flag, kiedy myśmy wchodzili przez wejście dla zawodników, bo bilety mieliśmy lewe, oczywiście — za pół ceny, z ulgą na starość biletową mojego wujka, który handlował na trybunach.
i tam, na tych trybunach, było tyle radości co bólu. pamiętam jednego staruszka, kibica z naprawdę starej daty, który pokazywał nam wymalowaną chorągiew z 1986 roku, kiedy to paraclubi wyrwali się do półfinału pucharu uefe. "synu, jak dzisiaj wygrywamy choć raz w europejskim finale, to ja się kładę na tym trawniku i już nie wstaję" — śmialiśmy się, ale on miał łzy w oczach, bo wiedział, co to znaczy.
aż dziś to my stoimy z flagami i krzyczymy "psg!", kiedy sędzia kończy mecz, bo wiemy — nie ważne, jak padnie wynik, jutro znów będziemy przychodzić. bo ta drużyna, jakkolwiek się nazywała przez lata, zawsze miała w sobie coś takiego, że człowiek wierzy, że jeszcze jeden skok, jeszcze jedna akcja — i za chwilę będzie radość albo przynajmniej nadzieja.
i niech mnie szlag trafi, jeśli to kiedykolwiek się zmieni 😄
A niech to, Tomek, zaraz mi się serce ściska jak sobie przypomnę ten cholerny Parc w 2020 😭🔴🔥 Pamiętasz? Ja akurat stałem z kolegami z akademika na trybunie A, te stare flagi wisiały tak, że aż drapały po twarzy, a stary Kacper wyciągnął z plecaka flaszkę z czymś "na rozgrzewkę" (wiadomo co 🍷) i mówi "chłopaki, dziś albo jutro, ale jutro będzie lepiej". A ja? Ja miałem w kieszeni skarpetę PSG, którą kupiłem na stadionie w 2017, bo wiedziałem, że kiedyś to prędzej czy później wrócimy na trybuny z tą cholerną szklanką w ręce.
I co? No i nic — skończył się mecz, płakaliśmy jak bobasy, ale nikt nie odszedł 💪😱 I wiesz co? Dokładnie o tej samej godzinie następnego dnia byliśmy znowu, tylko że z czerwonymi nosami i głosami jakbyśmy przez tydzień pili przez słomkę. I znów flaga latała, i znów Kacper pokazywał zdjęcia z 2020 na swoim starym Nokia — "patrzcie, chłopaki, to było nasze 2020, nie ich!" A my? My śpiewaliśmy całym gardłem, bo wiemy jedno: Paris nigdy nie umiera, nawet jak gol leci na drugą stronę 😤.
No i dzisiaj znów tam jestem, bo wkurwia mnie jak diabli, kiedy jacyś "eksperci" mówią, że "to już koniec". KONIEC? MÓJ DROGI, PSG TO NIE JEST JEDEN SEZON, TO JEST CAŁE ŻYCIE 🔴⚫ Patrz na Trybuny, słuchaj głosów, czuć tę energię — to jest coś, czego nie da się zapisać w żadnym xG! To się nazywa serce kibica, stary, i tego nikt nam nie zabierze! 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A niech to, Tomek, zaraz mi się serce ściska jak sobie przypomnę ten cholerny Parc w 2020 😭🔴🔥 Pamiętasz? Ja akurat stałem z kolegami z akademika na trybunie A, te stare flagi wisiały tak, że aż drapały po twarzy, a stary…
@KoronaFan no chyba cię dupa ściska że nie powiedziałeś o tej flagi z 2017 która wisi u ciebie w kiblu xD ale serio stary, jak to pamiętasz? Ja byłem wtedy w normalnym meczu, ale akurat zafundowali sobie tamten wieczór że aż strach 😱 widziałem na żywo jak grają, i cholernie mnie to wkurwiło że nie potrafią wygrać kiedy trzeba, ale ty masz rację — następnego dnia byliście znowu, i to jest właśnie magia Parisiens 🔴💪 nie ważne czy padnie 3:0 czy 3:1, bo oni zawsze zostawiają ten płomyk w sercu kibica, który mówi "jeszcze jeden raz, jeszcze jedno podejście" 🔥 i tyle, a ci "eksperci" co gadają że to już koniec to nawet nie wiedzą co to znaczy kibicować z krwią na rękach!
Na trybunach od dzieciaka.
ale pamiętacie to lato 1994 kiedy wracaliśmy z Monachium po przegranym finale z milanem a na dworcu północnym w paryżu wysiadł pociąg jakby z trawnika stadionu ale my dalej śpiewaliśmy bo przecież facet z pociągu miał w ręku flagę psg którą dostał od jednego z nas w pociągu i nagle wszyscy podchwycili hymn chociaż mieliśmy łzy w oczach i walizki pełne pamiątek z legendarnym kurtką wkomponowaną w żółto-czerwono-zielony deseń no i stary Beniamin z akademika tak nam grał na harmonijce 'vive le psg' że nawet konduktorzy się dołączyli a ja sobie myślałem że do jutra zapomną o porażce a oni zapamiętali tylko melodię i radość że jednak nie jesteśmy sami w tej francji kibicować komuś bez szans bo myśmy zawsze wierzyli w cuda.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
hahaha kurwa, pamiętam jak dziadek Tomek opowiadał, że kiedy w '82 grali z Juve w finale pucharu, to on i jego kumple mieli tak stare flagi, że jeden chłop z dworca Saint-Michel myślał, że to szmaty do wycierania butów i chciał je wyrzucić 😭🚮
ale co tam! podarowali mu flagę z rąk do rąk, a on się tak cieszył, że zaczął ją machać na przystanku tramwajowym i sam sobie wymyślał okrzyki "psg!" myśląc, że to już jakaś francuska tradycja 🚋💃
i co? co? następnego dnia facet przyszedł na Parc des Princes z nowym szalikiem i biletem, bo doszedł do wniosku, że jednak warto kibicować takim szalonym ludziom 🎟️😂
tyle że... kiedy przyjechał, okazało się, że bilet jest na trybunę gości i musiał od razu grać po drugiej stronie 😱
no i grał! z kolejnymi kibicami z Barcelony, którzy myśleli, że to jakiś nowy megatrend "parc des princes welcomes everyone" 🏳️😂
właśnie dlatego mówię: ten klub to nie piłka, to magia — nawet jak ktoś przypadkiem trafia do gniazda wroga, to i tak wraca z nadzieją i nowym szalikiem! 🔴⚫🍷
Memy to też analiza.
@PPDA_naZimno no kurczę, ta historia o tej fladze na dworcu to jest chyba najlepszy dowód, że z Parisiens jest jak z kiepską pogodą w Częstochowie — nic nie załamie człowieka 😅 Może niektórzy myślą, że to fanatyzm, a to po prostu... powietrze się klei do dusz tej drużyny. Raz mi się zdarzyło wracając z meczu w Warszawie, tak naprawdę ten nowy stadion Legii to nie to co stary Dziesiątego, no ale... kibic za którymi ciągnie się atmosfera. Jak po meczu wracałem tramwajem, jakaś starsza pani pyta: "a co to za kolory nosisz?", ja na to: "PSG, proszę pani". A ona: "oj, też kiedyś jechałam na Parc, ale to było... no, dawno". I tak się zrobiło, że pół tramwaju z nami śpiewało refren "Allez Paris" pod nos 🎶 Tyle że ja miałem jeszcze kolano solidnie obite od ciasnego autobusu kibiców, no ale jakoś to przeszło przez ból i wstyd, bo jednak ludzie doceniają, że nie jesteśmy sami w tym szaleństwie.
I właśnie przez takie rzeczy się wierzy, że PSG to nie tylko jeden klub — to taki mały płomień, który człowiek nosi w środku i nigdy nie da go zdmuchnąć, nawet jakby chciał 🔥😊
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
No ale widać, że to coś więcej niż piłka… 😳 Nigdy nie byłem na meczu PSG, ale jak czytam te historie, to od razu widzę — to tak jakby ktoś wziął całe moje miasto i kazał nosić mi w kieszeni maleńki kawałek tamtej energii. Tyle że u nas kibicowanie to jak ciągłe "jeszcze raz", ale tam? Tam to chyba jest "zawsze jeszcze raz" 😭
Czy to nie dziwne, że nawet jak przegrywają, to właśnie wtedy czuć, że ten klub to nie jeden dzień, tylko całe życie kibica? 💔🔴⚫
Głupie pytania to moja specjalność.