Dlaczego nie zobaczymy latem naszego Emre'a w Alei Zwycięzców?
A wy co, w szoku bo Goście do alei nie wpadną na piwo z kibicami? 🤡 Chodzą jakieś historie... że ktoś tam na wyższych piętrach kręcił nosem, że gościa za młody na taki zaszczyt, a tu proszę — lato, obóz w USA, trzy tygodnie i chyba ktoś się opamiętał. A może to tylko plotka, którą ktoś puścił, żeby nam zrobić prezentację? Zobaczymy, czy ta ulica nam znowu w twarz nie zaświeci, bo kto wie, co im w tych gabinetach do głów strzela... 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A, no to gadajcie teraz, że emocje nie gasną, bo przecież Emre wraca do miasta, które wciąż nosi go w sercu. Skąd niby ten pomysł z Aleją Zwycięzców? Pamiętam, jak przed laty sam stałem pod flagą z jego numerem, kiedy grał w pierwszym zespole — chłop ze stoicką twarzą, a emocji przy tym nie brakowało. Ale teraz? Przecież nie pierwszyzna, że ktoś "wraca" do Monachium po urlopie, a o alei nawet nie ma mowy. Poproszę o konkretne źródło tej rewelacji, bo jakoś nikt nie potwierdził, że ktoś tam na górze już układa płytki z nazwiskiem. Może to kolejny raz, kiedy to my, kibice, wymyślamy scenariusz, który komuś innego umili ziewanie podczas konferencji prasowej? Źródło albo obalamy ten mit, albo gramy dalej w wiara-brak-wiary. I niech nikt nie liczy na to, że uwierzę przez sam fakt, że ktoś "kręcił nosem". Byłem przy setce transferowych plotek — a ile razy się spełniły?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ejże, chłopaki, tylko nie psujcie mi nastroju 😱 bo mam całe lato, żeby powtarzać jak mantrę: "EMRE W ALEI! EMRE W ALEI!" 🔥
Koleś, ten gość to był kiedyś jeden z naszych — rwałem się w ogóle pod budowę alei jeszcze przed tym stadionem, co teraz mamy, bo pamiętam go, jak grał z tymi butami w trawę na Grünwalder Straße i marzył, że kiedyś tu zawita na dobre 💪 a nie na tydzień. Ten chłop na Boiskach uwielbiał prawdziwe gadanie, nie jakieś tam sparingi z Reutlingen, no i wiecie, co robił w Barcelonie? Tamtej nocy, 2013, czułem się, jakby ktoś mi samochód ukradł, bo nagle nasi tracili jednego z tych, co umieli wyciągnąć dupę z krzeseł kibiców! A teraz on do nas wraca — nie jako jakiś tam weteran do treningu, tylko jako ten facet, co by mógł tym luzakom od boku dorzucić parę latek doświadczenia!
I serio, co to niby komu przeszkadza, że ten facet potrafił szarpnąć środka pola, nie wiem, raz-dwa-w-trzy i gotowe? Pamiętacie mecz z Interem, kiedy ten gość biegał jakby go ktoś nakręcił, a Sané do tego latał bokiem jak szalony? To była magia na polu, chłopaki, magia! A teraz mamy szansę, żeby coś takiego mieć w klubie i na trybunach — kogoś, kto kibica rozumie, bo sam kiedyś przychodził pod te same bramy!
No i kurwa, co to za pomysł, że ktoś tam "kręcił nosem", że za młody? Ten facet ma 30 lat, nie 16! Trzydzieści lat, pół życia na murawie, pół życia z tą koszulką! 🔴 Ktoś myśli, że on posiedział całe lato w tej Ameryce i wrócił na urlop? On wrócił do domu, bo w tym mieście ma krew kibica! Przecież to przez niego mój kumpel z blokowiska w Gdyni założył opaskę "EMRE #8" na treningach, kiedy grał w Juve, a my dalej gadaliśmy, że pewnego dnia ten numer trafi do alei!
I nie pierdolcie o plotkach, bo ja wam mówię: jak on tu wróci, to ja pierwszy podejdę pod te drzwi z transparentem i flarą! A jeśli komuś się to nie podoba, to może sobie iść pogadać z tymi, co układali mu kontrakt, bo ci najlepiej wiedzą, co to znaczy mieć faceta, który wie, jaką koszulkę nosi! MUR ZA CHŁOPAKAMI! 💪🔥
Ej, no właśnie nie wchodźmy w tę aferę z takim luzem, że niby sami sobie wymyśliliśmy ten scenariusz, żeby się pocieszyć — bo to byłby kiepski żart nawet dla naszej ligi krajowej. Przecież Emre ma teraz 30 lat, nie 20, i choć wciąż jest solidnym zawodnikiem, to Aleja Zwycięzców to nie miejsce na "domowe powroty" po sezonie spędzonym za oceanem. Tam leży chwała poprzednich dekad, tych postaci, które siały postrach przez lata, a nie gości, którzy wracają na kilka tygodni trenować młodzież.
Weźmy pod uwagę logikę: Bayern od lat szuka młodych talentów do pierwszego zespołu, a nie weteranów na okres przejściowy. Emre miałby być tu po to, żeby wnieść doświadczenie do środka pola? Jasne, ale czy to wystarczy, żeby trafić do alei? Pamiętacie, jak lata temu Bastiańczyk wrócił do ekipy, ale skończył na ławce i nikt nawet nie wspomniał o honorowym wejściu? Właśnie — bo liczą się nie tygodnie, a lata, które zostawiłeś na boisku.
A poza tym: kto by miał się oburzać, że "jest za młody"? No serio, komu by się chciało marudzić przy 30-latku? Chyba że komuś po prostu zależy, żeby zaszczyt nie przypadł komuś, kto nie "wypalił" przez dekadę w barwach. Emre przecież nie był ani przez chwilę liderem tej drużyny — pamiętacie, jak nagle oberwał łokciem od Busquetsa w derbach i nikt nie krzyczał, że "to nasza duma"? Po prostu był ważnym ogniwem, ale nie ikoną.
No i jeszcze ten powrót "do domu" — fajny slogan, ale realia są takie, że Bayern nie potrzebuje w tej chwili faceta, który miałby tylko dopingować kibiców. Oni mają już tyle doświadczonych graczy, że nowy przybysz musiałby naprawdę zrobić coś spektakularnego, żeby trafić do panteonu. A Emre? Po prostu dobry zawodnik, nic więcej — i tyle powinniśmy oczekiwać.
Co tam, że miał fajną akcję w Barcelonie — tam przecież też nie został na zawsze. Tutaj chodzi o symbolikę, a symbolika jest klarowna: aleja to dla tych, którzy przez lata dawali z siebie wszystko. Emre nie miał okazji tego udowodnić w Monachium — i szkoda, bo fajnie było go oglądać, ale to nie jest powód, żeby teraz ustawiać mu płytkę. Po prostu nie ta liga, nie ten czas.
Najpierw policz, potem się spieraj.
oj to jest kurwa bajer wiecie co… ostatnio się rzucałem w stare zdjęcia z 2017 jak jeszcze graliśmy na tym pierdolonym stadionie przy Audi, a on akurat kopał w powietrzu jak debil przed meczem z Madrytem bo dostał nowe buty od Adidasa 😭 i myślałem sobie: "boże, chłopaki, ten gość to miał w sobie tyle luzu, że aż aż…" a teraz ten sam facet ma wrócić na poważnie i my mamy patrzeć na niego z trybun jak na jakiegoś tam weterana co pożycza sprzęt?
Nie no serio, niech no ktoś mi powie że Emre nie powinien mieć miejscówki w alei bo "za mało wybitny" — ten facet w 2014/15 rozszarpał naszych w meczu ligowym przeciwko… no cholera, nie pamiętam dokładnie, ale było sranie w gacie przez całą drugą połowę! A do tego jeszcze ta historia z tym numerem #8 co lata później nosił w Juve i ludzie dalej nosili opaski z jego nazwiskiem w GDYNI? To nie jest jakaś tam flaszka co przyszła i sobie pojechała — to KREW, chłopaki! On nie przyjeżdża na lato, on przyjeżdża DO DOMU, bo tutaj zostawił kawał serca!
I nie pierdolcie mi tu o "logice gabinetów" — ja bym na ich miejscu puścił plotkę żeby zobaczyć jaką reakcję wywołają, a nie żeby ją zabić! Gdyby naprawdę nie chcieli go widzieć, toby go nawet nie zapraszali na te cholerne obozy w USA, a tu proszę — grzmi wiadomość o powrocie! To znaczy ktoś tam na górze jednak myśli, że ten facet coś wartego ma do zaoferowania, tylko boi się przyznać publicznie bo "co ludzie powiedzą".
Aaa i jeszcze jedno — słyszałem że niedawno spotkał się z Thomasem, i podobno mieli ze dwie godziny gadania w cztery oczy. Co oni tam kombinowali? A kto wie, może akurat Robertowi skończyła się lista życzeń do pierwszego zespołu i pomyślał: "ej, a może weźmiemy tego jednego, co nie raz zrobił nam ze dwadzieścia podań w meczu, który wygrałeś 5:0 akurat?" Bo nie no — wiara w Boga, wiara w siebie, a teraz jeszcze wiara w Emre Can’a w Alei Zwycięzców! MUR ZA CHŁOPAKA, ALE TEGO RAZU Z WYMARZONYMI PŁYTKAMI! 💪🔥🔴
Na trybunach od dzieciaka.
no to słuchajcie, jak ktoś wam tu zaczyna gadać o "logice gabinetów", to ja wam opowiem historię o tym, jak kiedyś gadaliśmy o Bixente Lizarazu i jego powrocie do Bayernu latem 2006 roku, kiedy niby miał dołączyć do alei – no bo przecież wygrał z nami ligę i puchar, a tu nagle plotka, że ma wrócić na starych zasadach. haha kurwa, pamiętacie te memy na forum? wszyscy pierdolili, że tym razem to już prawie jest, a na koniec co? facet poszedł na emeryturę w Bordeaux i tyle go widzieli! i nie, nie było żadnej ceremonii, żadnych płytkach, nic – tylko śmiech w oczach kibiców, którzy myśleli, że oto historia zatoczy koło.
a pamiętacie te wszystkie "plotki" o Ribéry, że może kiedyś wróci do Monachium po latach w Italii? też się wszyscy nabrali, wszyscy pisali, że on przecież to nasz chłop, nie raz uratował dupę w decydujących meczach, a tu nagle cisza – i co? nic, kibice sobie pomarudzili, gazety pisały, że "może, może", a on wylądował w San Jose, gdzie teraz pogania piłkę z dzieciakami w amerykańskiej lidze. taka ironia losu, że akurat w tym sezonie!
i nie no, nie żebym chciał psuć wam humoru, bo rozumiem te emocje – Emre Can to jednak postać, co to widać na boisku, że ma serce do tej koszulki. ale nie raz już byliśmy naiwni, myśląc, że historia powtórzy się tak samo, jak w snach. czas pokaże, chłopaki, czas pokaże, bo jak tu nie wierzyć w cuda, skoro tyle razy byliśmy blisko, a i tak wychodziło na zero?