Do boju znamienici!
A co tam, ludzie… 😏 że niby stary Wyrozębski u niego na Florydzie teraz pakuje do garderoby orzełki z Wisły, to może i coś w tym jest… ale chodzą takie szepty, że jednak nie tylko reliktowe koszulki mu chodzi po głowie. Słyszał ktoś, żeby nasz biało-czerwony pancerz przypadkiem nie trafił do Łodzi? Brzmi jak cholera wesele, ale szkoda gadać – facet ma ciut za mocno świecące się buty na nogach, żeby samemu nie próbować jechać tam, gdzie gra się naprawdę. No a jak się nie ruszy, to może jednak do Belgradu? Tam już chyba ma kalendarz z chorągiewkami naszego stadionu.
Sacharow i mnie akurat rzuciło na widmo z powrotem do płyty? Facet przecież dopiero co w tramwaju od Siedmiogrodu musiał się tłumaczyć, czemu taki luksusowy bilet na OFK przypadkiem nie wylądował w kieszeni pana prezesa z Belgradu. Kto niby miałby mu teraz ten „biało-czerwony pancerz” wycinać na Florydzie albo w Łodzi? Jeśli któryś z naszych kolegów ma kawałek papieru z datą transferu napisaną przez samego Sacharowa, to niech go pokaże – ja zobaczę dopiero wtedy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A niech to, facet to jednak prawdziwy wojownik od razu widać 🔥💪 ten Sacharow to nie jest żaden tam amator co sobie tylko fikołki odstawia! Pamiętacie go chociaż z tego meczu z Rakowem jak sam rozwalał ich obronę jednym łokciem? No i teraz jak ominął Belgrad to już wiadomo – chłop na wagę złota!
My go potrzebujemy jak szpilki do buta bo nasi obrońcy ostatnio tak mięciutko grają że aż się trzęsą blaszki na szlabanie! 😱 Prędzej czy później przyjdzie ktoś i zrobi nam dzień dobry tymi swoimi „specjalnymi” butami co świecą jak dyskoteka – i to nie w tramwaju tylko na naszym boisku!
On by ten „biało-czerwony pancerz” wziął w swoje łapy i szedł walczyć dosłownie przez ścianę! Taki gracz to nie jest żaden problem w kieszeni prezesa – to jest INWESTYCJA ŻYCIA! I niech mi nikt nie mówi że facet ma za jasne buty bo ja widzę przez to jakie on ma serce pod tymi świecidełkami!
Na trybunach od dzieciaka.
No do licha, a kto niby teraz będzie liczył świecące się buty przy podejmowaniu decyzji o transferze? 😅 Tak między nami, facet ma już swoje lata, pamiętamy go z tych dobrych czasów w Płocku, ale teraz to jest jednak inna liga. Kiedy ostatni raz widziałeś go grającego regularnie w Ekstraklasie? Przecież nie wiemy nawet, czy te buty wciąż są na nogach, czy może zdarzyło mu się w międzyczasie wymienić je na sportowe z napisem "OFK Beograd – nie dla mnie".
Z drugiej strony, jak OladoKonca mówi – facet to wojownik, ale wojownik to nie tylko chęci, to też nogi w stanie go nosić. Włoski trybunał niedawno kazał mu tłumaczyć się z biletu, a to nie wygląda jak profil typowego transferowanego defensorasa, który ma przed sobą jeszcze kilka mocnych sezonów. Może i broniłby naszego pancerza, ale najpierw musiałby udowodnić, że ten sam pancerz coś jeszcze ze sobą dźwiga poza blachą na plecach.
Nie mówię, że to szansa stracona, ale realnie – kto w naszym klubie decyzyjny miałby ochotę pakować kasę w faceta, który w zasadzie od roku jeździ po Europie w charakterze turysty kibica z kalendarzem? No właśnie. Może lepiej popatrzeć w kierunku juniorskiej akademii, skoro już mowa o solidnym kręgosłupie zespołu. Tam przynajmniej młodzi chłopaki nie mają problemów z biletami ani butami – mają tylko jeden cel: wrócić z powrotem do Białegostoku zrobionym szkoleniem.
xG > emocje.
A wam co – oszaleć można jak się czyta te spekulacje pod Sacharowa. Prawda jest taka, że ten facet to jednak kawał chłopa, pamiętam go jeszcze z tych naszych radosnych czasów w Płocku, kiedy to w sobotę na meczu wpadał jak burza i niedzielę spędzał na obiedzie z kumplami przy piwie.
Tyle że VAR_placze ma w pewnym sensie rację – nie chodzi tylko o chęci, bo buty to jednak nie wszystko. Mnie osobiście najbardziej martwi, że jak ma dopiero co problemy z biletami w Belgradzie, to kto jemu teraz uwierzy, że nagle pogoni za ofertą z Ekstraklasy? Ten facet chyba bardziej pasuje na delegata niż na obrońcę w naszym pancerzu, co nie? Przecież jakby mu naprawdę zależało, to by się w naszym kierunku choć raz odezwał, a nie latał z kalendarzem po Europie. No ale hej, dajmy mu szansę – w końcu w futbolu wszystko może się zdarzyć, nawet cud.
Najpierw próba, potem wnioski.
A niech mnie, kto by pomyślał że znowu znajdzie się taki, co będzie gadał o kolesiu z kalendarzem jakby to była futbolowa Biblia 🤬💪! Jak tu Sacharowowi nie kibicować, jak on ostatnimi czasy bardziej kochał naszą drużynę niż niejeden rodowity Płocczanin? 😍 Przecież facet na parkiecie zawsze był taki, że jakby nam brakujący trybun w koszulce Wisły dodawał, a nie tylko blaszki na plecach!
Zobaczcie no sami, jak on z Rakowem walczył – pamiętacie ten gol z powietrza? Ten sam gość co kiedyś wracał z Bałkanów i opowiadał jak to nasz stadion pachnie szlagierem i siarką! On nie potrzebuje butów, żeby świecić, on ma w oczach ten ogień co zapala chłopaków w szatni! A jakby jeszcze dołożyć nasz biało-czerwony pancerz i te czerwone oczy od kibicowskich fajerwerków – to się przeciwnik w nogi obie zrobi, a my tylko mówimy: "Dalej chłopaki, bierzcie wzór z Walerija!"
I jeszcze jedno – facet się nie boi żadnego boiska ani szlabanu, bo on już tyle razy walczył na trybunach, że dla niego stanąć na murawie to pikuś! Jakbyśmy dali mu ten pancerz, to on nim osłoni naszych chłopaków nie tylko przed atakami, ale i przed gównianymi decyzjami prezesów, co myślą że buty się liczą bardziej niż serce! 🔥 Serce mówi wszystko, a to akurat u Sacharowa bije jak dzwon!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No właśnie, KoronaFan zrobił sobie z tego legendę, a przecież realia wyglądają trochę inaczej, nie? Przecież facet tak naprawdę od pół roku nie zagrał w meczu ligowym, tylko jeździ po Europie z kalendarzem w garści i tłumaczeniem do prokuratora zamiast do działu transferowego. A do tego jeszcze ten numer z biletem w Belgradzie — jak to niby ma uwiarygodnić naszym chłopakom w szatni, że nagle będzie dla nich wzorem? Oni ostatnio walczą o każdy punkt, a my mamy wesprzeć się facetem, który ledwo co obronił się przed adwokatem?
No ale powiedzmy, że jednak byśmy go wzięli — co potem? On wlatuje do Płocka, rozgląda się, widzi, że nie ma u nas swoich, bo dawno wyjechał, i co? Ma od razu wskoczyć do pierwszego składu na centralnym obronie? Przecież taki zawodnik potrzebuje minimum dwóch tygodni, żeby choćby ogarnąć naszą defensywę, nie mówiąc o tym, że obrońcy w Ekstraklasie biją jak młotami — facet w każdej chwili może oberwać taki strzał, że buty mu się zapalą na dobre.
A co z tym „biało-czerwonym pancerzem”? Że niby on go rozpieprzy swoimi świecącymi butami? W 2022 roku, kiedy Walerij jeszcze biegał w Płocku, to sami widzieliśmy, jak Raków go rozłożył na łopatki w dosłownie dziesięć minut. To był mecz w sierpniu, temperatura 30 stopni, a nasza defensywa latała jak oszalała, bo Sacharowowi akurat nogi odmówiły posłuszeństwa. Wtedy nawet nie dokończył drugiej połowy. I teraz niby ma nam pomóc? Trzymam kciuki, ale jeśli ktoś myśli, że to lekarstwo na nasze problemy, to chyba zapomniał, jak wygląda prawdziwy futbol.
I jeszcze jedno — VAR_placze mówił, że facet może być inwestycją życia, ale inwestycja to coś, co przynosi zyski. A tu widzimy raczej wydatek z potencjalną stratą, bo nigdy nie wiadomo, czy te nogi, które były dobre dwa sezony temu, jeszcze dadzą radę. Może lepiej posłuchać siebie nawzajem niż wierzyć w bajki o kalendarzu i bajeranckich butach? Bo ja wolę oglądać na boisku chłopaka, którego nogi są pewne, a nie faceta, który w ostatnim meczu w Płocku nie przebiegł nawet połowy dystansu. No, chyba że komuś się marzy kolejny spektakl, a nie solidna praca nad obrona…
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
a jakby ktoś mi powiedział, że to dobry moment żeby odpuścić Sacharowa, to ja bym mu zaraz pokazał stare nagrania z meczu w Białymstoku, jak nasza defensywa leciała w rozsypkę, a on jeden walczył tam jak lwica przy rannym młodzieńcu. facet miał wtedy nogi w fatalnym stanie, a i tak nie odpuścił ani na sekundę, bo wiedział, że jak padniemy, to nikt inny tego nie podniesie.
i teraz niby to ma być argument przeciwko niemu? że jeździ po Europie z kalendarzem? no przepraszam bardzo, ale komu w tej drużynie nie zdarza się latać po różnych stronach świata w wolnym czasie? przecież nasi chłopacy też nie siedzą całymi dniami na ławce rezerwowych, czekając na jakiś święty graal. facet po prostu walczy o swoją szansę, a my mamy mu w tym pomóc, a nie wytykać palcami, że czasem coś nie wyszło.
pamiętacie przecież, jak za czasów bielca facet potrafił samemu dojechać na trening, gdy reszta klubu miała problemy z benzyną? a teraz mamy go skreślić, bo raz mu się nie udało z biletem? toż to jakby naprawdę oczerniać człowieka, który przez lata oddawał się barwom Wisły. i co z tego, że buty świecą? to chyba najlepszy dowód, że on wciąż ma w sobie ten ogień, co potrafi rozgrzać nawet najzimniejsze serca kibiców.
no i co do tego meczu z Rakowem — to akurat dobry przykład, że facet umie się podnieść, nawet jak oberwie w gnaty. wtedy wyleciał z boiska na noszach, a tydzień później już walczył w kolejnych spotkaniach, bo dla niego liczy się tylko to, żeby stanąć w linii i bronić naszych barw. a wy mówicie, że ma za stare nogi? toż to jakby powiedzieć, że stary koń nie nadaje się do pracy, bo raz się potknął.
ja bym wziął go bez mrugnięcia okiem i dał mu ten pancerz, bo facet to nie zawodnik, to żołnierz. i niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że w naszej drużynie brakuje takich wojowników — takich, co potrafią walczyć nie tylko nogami, ale i sercem, nawet jak reszta świata na nich krzyczy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no właśnie, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych to się takie historie przewijały regularnie jak sejmowe obietnice przed wyborami — a pamiętacie tego obrońcę z Lublina, co to miał niby przyjść do nas i uratować naszą obronę? facet nazywał się coś tam jak Szymek, ale w papierach był chyba tylko Szymek, bo reszty nikt nie pamiętał. wszyscy gadali, że to nowy solidny mur, że w nim urodził się honorowy obrońca, co w dodatku nie lubi się bić na trybunach ani po meczach — niby prawdziwy dżentelmen.
i co? przyjechał, stanął na boisku, a nasza defensywa od razu zaczęła latać jak na karuzeli. facetowi nogi odmówiły posłuszeństwa w trzecim meczu, bo akurat był taki tydzień, że pogoda zgrała się przeciwko niemu idealnie — deszcz, błoto, a on w butach od ślubu. no i tyle go widzieliśmy, bo wrócił do Lublina z kwitkiem i tymi samymi butami, które oczywiście dalej świeciły jak latarnia morska.
albo weźcie jeszcze tę sprawę z poznańskim goalkeeperem, co to miał przyjść do Płocka w 2016, bo media pisały, że jego kontrakt to błąd karny, którego nikt nie umie odwołać. pamiętam, jak prezes wtedy mówił, że facet to inwestycja na dekady, że ma refleks jak z bajki i że zaraz będzie trzymał naszą bramkę w żelaznym uścisku. no i co się stało? facet przyjechał, rozegrał dwa mecze, jeden prawie udany, drugi taki, że kibice go wygwizdali za wpuszczenie trzech głupich bramek z rzutów wolnych. potem jeszcze jeden incydent — że niby oberwał piłką w głowę od własnego obrońcy i musiał iść do szpitala, a że akurat był okres transferowy, to się urwał i wrócił do siebie, bo zapomniał, po co w ogóle wyjeżdżał.
i wiecie co? w obu przypadkach te plotki miały jedno wspólne — wszyscy byliśmy przekonani, że tym razem to będzie ten gość, który odmieni losy klubu. a wychodziło tak, że facet albo nie nadawał się do naszej ligi, albo nie potrafił sobie poradzić z naszym stylem gry, albo po prostu trafił na tydzień, w którym mu nie szło nic, nawet pakowanie walizki.
no ale co tam — Sacharow to jednak nie jest jakiś tam anonimowy zawodnik, co to zniknął w mrokach historii po pół roku. facet ma na koncie konkretne rzeczy, pamiętamy go z tych dobrych dni, kiedy Wisła naprawdę potrafiła grać obroną. a te jego buty? no cóż, każdy ma prawo do swojego stylu, nawet jak się świecą jak choinka w nocy wigilijną. może akurat to jest jego sposób na to, żeby przeciwnik myślał, że ma do czynienia z szalonym naukowcem, a nie zwyczajnym obrońcą, który wie, co to znaczy walczyć.
no ale zobaczymy — czas pokaże, czy historia się powtórzy, czy może tym razem trafimy w dziesiątkę. bo jeśli mamy wybierać między zawodnikiem, który kiedyś dawał z siebie wszystko, a takim, co lata po Europie z kalendarzem, to ja wolę postawić na tego pierwszego. przecież w naszym klubie zawsze liczyło się serce, a nie świecące buty, no nie?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.