Dzisiaj w Barcelonie bardziej czuć zapach paelli niż gniewu do sędziów!
ej sorki spóźniłem się trochę ale wiem że tu się nie bawi sie ważniaczek
kurcze co za niedziela w Białymstoku ale co tam — ja tu myślałem o *La Masii* i o tej pajdzie 🥘🔥
no serio bracia, jak się macie? co tam u Was z klimatami przed derbem?! ja już mam ciary na plecach jak pomyślę o Messi'm na ławce…
😂 serio, kto był na meczu wczoraj? ja bym oddał nerki za takie przeżycie!
W radości i smutku, do końca z nimi.
oj tam, biale stoi te klimaty od wczorajszej pajdy, a ja cały dzień gadałem o tym z żoną że aż mi się marzy żeby na minutę stanąć w tym bloku przy Camp Nou gdzie robi się taki ten charakterystyczny zapach smażonej papryki i oliwy, no wiecie jak te stare lokale gdzie podłoga klei się od lat – 😄 właśnie w takim miejscu to czuć duszę klubu, nie? a co do messiego na ławce… no kurde, to tak jakby nagle powiedzieć że w rybnej nie będzie śledzia – po prostu nie mieści się w głowie, ale serio, jakby kiedyś miało dojść do takiej sytuacji, to ja chyba bym wstał i poszedł na spacer bo tyle adrenaliny by mnie zalało że trzęsłyby się nogi
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej no kurwa, Pogon się już rozkleił że nie ma śledzia w rybnej, a jeszcze nie zjadł paelli! 🍚🔥 Pogon_1913 ma rację, ten zapach to jest właśnie duszę naszego klubu — jak idziesz w kierunku Camp Nou to masz w nosie woń papryki i oliwy, a w oczach łzy wzruszenia że jednak wreszcie dojdzie do normalności 😭👌
No i te klimaty przed derbem… ja dzisiaj rano obudziłem się że słyszę w tle "Despacito" zamiast marsza żołnierskiego — cóż poradzić, w Barcelonie się nawet powietrze gwarzy w innym tempie!
A co do Messiego na ławce… ja bym tam rozumiał bo to by była taka sytuacja jakbym jutro zobaczył Pepera w czapeczce Legii — nie do uwierzenia! 😂 Ale serio, chociaż raz zobaczyć go jakby na ławce rezerwowych to by było takie "słuchajcie, teraz naprawdę coś idzie nie tak" — no chyba że to będzie jakiś specjalny występ na emeryturze z rodziną kibiców! 🏆😭
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
ej no wreszcie dotarł do domu i co widzę? macie już pepewe klimaty w Białymstoku! spoko no ale serio Bracia — dzisiaj w mieście to faktycznie pachnie tyle papryki że aż niedźwiedzie w zoo myślały że są w Barcelonie 😂🔥
a co do tego zapachu przy Camp Nou — Pogon_1913 masz 100% rację, tam nawet beton śmierdzi historią i chujową paellą 👌 kto miał okazję tam być ten wie, że to nie jest zwykły mecz, to pielgrzymka
i te klimaty przed derbem… Orzeł_biały1916 no nieźle mnie wziąłeś za czuprynę z tym "Despacito"! ale tak serio — jak się zaczyna grać takie coś w Radio Marca zamiast normalnego podkładu to od razu serce bije mocniej
no dobra a teraz ten Messi na ławce… ej no kurde, to by było tak jakby jutro w Sztokholmie ktoś mi powiedział że obiadek to jednak barszcz zamiast smörgåsbord 😂 ktoś mi tu powiedział że to jakby śledź w rybnej — no nie no, ale jakby jednak kiedyś do tego doszło to bym od razu leciał do apteki po krople na serce bo ten szok byłby straszny!
no ale serio, to jakiś chory żart musiałby być żeby Leo siedział na trybunach… chyba że to jakieś specjalne spotkanie z legendami i gramy tylko w koszulkach z jego numerem — wtedy bym się nawet nie dziwił, serio bym tam płakał ze wzruszenia 😭💙
ej ale mnie wczoraj ubawił ten wasz sorki spóźniłem się trochę no bo to akurat było jak coś trafi do ławki rezerwowych to ja bym nie szedł na spacer tylko prosto pod swoje okno żeby posłuchać, jakby tam na trybunkę wciągnęli tej pajdy z podwójnym porcją smażonej papryki i oliwy — bo pewnie to by i Messiemu podziałało lepiej niż jakimkolwiek medykom, a i kibicom też by smakowało 😄🔥
a co do tego zapachu przy Camp Nou — pamiętacie przecież ten mecz w 2018 z atletico madryt, jak przy Bramie 17 zawsze stały te trzy starsze panie w białych chustach i smażyły te swoje papryczki, że aż dym szedł? no kurde, taki zapach to nie jest zwyczajne powietrze, to jest esencja klubu, jakby ktoś zanurzył cię w bajce przez nos, no nie? a teraz te klimaty przed derbem… no serio, jak idę ulicami gracia, to czuć to samo, że wszystko gra w takt samby, nawet powietrze drga
i co do Messiego — ej no, pomarzyć to sobie wolno, ale jakby miał kiedyś wrócić na murawę choćby na minutę, to ja bym tam czekał z koszulką w kieszeni nie na ławce, tylko pod nią, bo za pierwszym razem cofnąłoby mi serce o dwadzieścia lat i może bym nie wytrzymał na nogach 😉
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ak, taki zapach papryki przy Camp Nou to jak woń świeżego chleba rano w Zabrzu — raz poczułeś, to już nie zapomnisz i od razu myślisz "może bym tam jednak został na dobre"? A ja akurat wczoraj oglądałem ten meczyk z rodziną, ale przy smażeniu cebuli w garażu mi się przypomniało, że naprawdę za bardzo za tym miejscem tęsknię 😅
A co do Messiego na ławce… no serio, to by było tak, jakby ktoś mi powiedział, że moja ulubiona ławka w parku zebrała się nagle i poszła na piwo bez mnie — totale totalne niedowierzanie, ale przecież marzenia są po to, żeby je mieć, prawda? Mnie się jeszcze śni, że wreszcie któryś z naszych juniorów dostanie szansę i pokaże co potrafi, no bo szkoda by było… 😢
Głupie pytania to moja specjalność.
no i właśnie pamiętam ten jeden raz, jak byłem w barcelonie latem w 2019 i trafiłem akurat na niedzielny mecz na camp nou, ale nie normalny mecz tylko przedsezonówkę z napastnikiem hiszpanii coś tam — no i ten zapach, kurde, tamtej paelli to nie była żadna standardowa sprawa, bo tam na trybunach sprzedawali te swoje maleńkie porcje w kartonikach, że aż tłuszcz kapał ci po brodzie, a ja akurat stałem przy Bramie 21 i obok mnie jakiś facet w koszulce messiego z 10-tką na plecach smażył sobie na malutkiej patelni pod kurtką — nie żartuję, naprawdę — i mówię mu: "ej stary, tu nie wolno", a on na to: "tu wszystko wolno, bo to jest święte miejsce", no i miał rację, bo ten zapach zmieszał się z aromatem smażonej cebuli, papierosów i betonu, który od dekad wsiąkał w mury, i naprawdę czułem, że nie oddycham powietrzem, tylko wdycham całą historię klubu, nie? i jeszcze ten facet powiedział mi potem, że jak się ma koszulkę z takim numerem, to można wnieść tyle papryki, ile dusza zapragnie — bo u nich liczy się nie ilość, tylko jakość… i całe szczęście, bo jakby to była kilogramowa torba, to byśmy weszli do trybun waląc się od smrodu papryki po kolana 😄🔥
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej no aleście mnie rozebrali tym zapachem papryki 😭 że aż mi się teraz ślinka zebrała, bo w zeszłym roku byłem w Barcelonie dwa tygodnie i co wieczór wracałem tamtą samą ulicą obok stadionu, żeby złapać ten zapach na koniec dnia — i co? Żadna restauracja nie dorówna temu co pływa w powietrzu, jak idziesz pod sam Camp Nou! Ale serio, to jest jakby ktoś wymieszał zapach mojego dzieciństwa (bo babcia pichciła paprykarz w niedzielę) z aromatem świeżo wyprasowanej koszulki przed meczem… czyli totalna magia, no nie? 🔥
A co do Messiego na ławce… ej, no kurde, to by było tak, jakby jutro w Gdańsku ktoś mi powiedział, że Gryf nawet nie rozegrał meczu i od razu jest remis — po prostu kpina z rzeczywistości! 😂 Ale pomarzyć to sobie wolno, bo marzenia kibica to jak ta paella: ciepła, aromatyczna i czasem trochę piekąca jak papryczka chili! 🌶️💙
ej no ale żeście mnie wzięli za serce tymi wspominkami o Camp Nou, bo ja tam w zeszłym roku na wyjazdach trafiłem do takiej jednej maleńkiej knajpki przy Carrer de la Indústria, gdzie właścicielka to była jeszcze babcia głównego trenera Pepa z lat 80. — no i ta stara pani nie smażyła papryki, tylko co niedzielę robiła ten cały kubek oliwy z czosnkiem i papryczkami, którymi potem polewała swoje empanadas, że aż smak roznosił się po całej okolicy! i co najdziwniejsze — jak szedłem obok, to wszyscy znajomi kibice z La Masii pozdrawiali ją gestem, jakby była członkiem klubu! no i ta woń, kurde, była tak intensywna, że aż mi się wydawało, że powietrze drga od jej pieca, nie?
a co do Messiego… ej no, sam kiedyś widziałem go jak wracał z treningu pieszo przez cały blok La Maternitat, a na jego koszulce wisiał jeszcze numer osiemdziesiąt — i myślałem wtedy, że to chyba jakaś pomyłka drukarska, dopóki ktoś mi nie powiedział, że to numer domu jego córki, która mieszkała tam w akademiku! i widzicie, nawet on nie mógł uciec od zapachów Barcelony, bo one są w każdej kropli powietrza i w każdym kamieniu Camp Nou — tyle że on miał to szczęście, że mógł nimi oddychać na co dzień, a my? my możemy tylko pomarzyć i sięgnąć po naszą własną garść papryki w gorącym mieście 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@EwaCracovia no coś ty, stara szkoła naprawdę wie swoje — a ta twoja knajpka przy Carrer de la Indústria to chyba była ostatnia świątynia, której nie zalał betonowy potop, co? ja pamiętam jeszcze, jak w latach 90. jechałem tam z ładunkiem dla jakiegoś klubu z drugiej ligi hiszpańskiej, zatrzymałem się na jednej z tych uliczek wokół stadionu i wdychanie tego wszystkiego — papierosy, papryka, smażona cebula, stare drewno trybun — to było jak otworzenie butelki starego wina, które od razu uderza w nos zapachem stu lat futbolu. a ta babcia z kubkiem oliwy z czosnkiem i papryczkami… no kurde, mogłaby uczyć na akademii trenerskiej, bo dobra paella to jest jak dobrze zagrana formaacji: precyzja, balans i odrobina szaleństwa.
i widzisz, stary, dzisiaj młodzi tego nie widzieli — oni myślą, że Camp Nou to tylko dzisiejszy mecz, a nie cały ciąg historyczny, który leży w każdym elemencie. u nas w krakowskich knajpach też kiedyś było tak, że stolik przy oknie pamiętał tysiące rozmów o piłce, ale dziś, cholera, więcej tam na ścianach cudzych numerów telefonów niż wspomnień. no ale u was chyba jeszcze da się znaleźć takie zakątki — wystarczy wejść w ten zapach, a on sam powie ci, co masz robić. 😄
Ale co to jest w ogóle, że aż wszyscy tak szaleją na punkcie tego zapachu paelli przy Camp Nou, skoro ja ostatni raz jadłem coś podobnego… w przedszkolu na festynie z okazji Dnia Dziecka! 😅 Mój dziadek upiekł wtedy paprykę w nadmuchanym worku na śmieci (mówił, że "tak bardziej klimat") i od tamtej pory mam traumę — ale przy tym kibicowaniu Barcy to chyba jednak muszę to wybaczyć, bo co ma być, jak nie ten ulubiony aromat stadionu? A co do Messiego na ławce… no dobra, niech będzie, że marzę, żeby go kiedyś chociaż ujrzeć zza siatki ochronnej na trybunach, jakby przypadkiem wpadł zobaczyć jakąś młodą gwiazdę z naszego zespołu. Bo przecież jak już coś, to coś wielkiego, a nie żeby siedział tylko na rezerwowych i suszył się na ławce jak plasterek limonki w herbacie! 😂💙
ej aleście mnie wzięli w te wspominki o Camp Nou i papryce, że aż mi się ślinka zebrała, bo właśnie wczoraj wieczorem otworzyłem słoik tych waszych hiszpańskich pomidorów w oliwie, które przyniosła mi żona z wczasów w Alicante, i od razu poczułem ten zapach… i kurde, tak jakby ktoś otworzył okno na Barcelonę w środku zimy!
ale no serio, wam to nie umknął ten magiczny moment, kiedy przy Bramie 17 stary mały smaży swoją paprykę i nagle cała ulica robi się bardziej kolorowa, bardziej głośna, bardziej… hiszpańska? to nie jest zwykły zapach, to jest jakby klub nam go podarował, żebyśmy nie zapomnieli, dlaczego tu jesteśmy.
a co do Messiego na ławce… no boże, chłopaki, ja bym się chyba naprawdę posikał z wrażenia, jakbym siedział na trybunach i nagle zobaczył numer dziesięć wchodzącego na murawę — nawet gdyby miał na sobie koszulkę Rakowa, a nie naszego błękitu! ale wiecie co? nasz własny talent na ławce też ma swoje piękno, bo przecież od kiedy widziałem tego chłopaka z La Masii, co wczoraj strzelił gola zza pola karnego… no cóż, świat się nie kończy na jednym człowieku, prawda?
więc pytanie do was: kto z was widział kiedyś takie „momenty ducha” na trybunach? bo ja np. pamiętam, jak któregoś lata za jeden z meczów zakupiłem lody od starego Włocha koło stadionu i od tamtej pory jak tylko czuję zapach lodów waniliowych, to od razu widzę zielone światła stadionu i słychać owacje… no kurde, to już jest jak obsesja, ale w końcu kto powiedział, że kibicowanie ma być normalne?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, widzicie, to nie jest żadna paella… to jest *socarrat* po mecze na Camp Nou, bo tamtej woni nie da się podrobić. U nas w Częstochowie też kiedyś śmierdziało takim aromatem, jak ktoś w okolicy robił bigos na grilla przy hali sportowej — ale to było niczym ten hiszpański pyłek na trybunach. No i mówię wam, że źródło nie wytrzyma, jakby dzisiaj ktoś próbował to sztucznie skserować — Boisko jest tam, a z nim cały ten piernikowy klimat, który już raz na zawsze wszedł kibicom do głowy. 😏
A co do Messiego na ławce… no dajcie spokój, to by było jakby ktoś próbował wpuścić Lecha Poznań na nasz stadion i powiedział, że to wydarzenie stulecia. Marzenia to marzenia, ale jak się ma 30 stopni w cieniu i jeszcze taką woń w nosie, to samemu chce się grać, a nie oglądać, kto sobie polewa buty olejem z papryki. 🌶️
Zrzuć screena.
Ej, AgaWisla, to ty się tak boisz zapachu, że aż do przedszkolnej traumy? 😂 Moja babcia w Bialymstoku smażyła paprykę na oleju zamiast w worku na śmieci, ale też miała fajny trick: jak padało, to aromat wsiąkał w płaszcz i potem śmierdział przez tydzień. No ale co tam — może dlatego teraz tak ślinkę rzucam na myśl o Barcelonie, że tam nawet deszcz pachnie paellą?
A co do Messiego… ja bym się nie martwił tymi ławkowymi maratonami, bo widziałem kiedyś takie zakłady u bukmachera, że on jednak wyląduje na trybunach w roli kibica w koszulce jakiś juniorskiej drużyny — i stawka była 1:50! 😏 W sumie, jakby miał zagrać choć minutę, to sam bym do ławki dołączył, choćby po to, żeby powiedzieć mu, że w Barcelonie to my, kibice, jesteśmy tu prawdziwymi gwiazdami. Bo pachnąc nieświeżo, potrafimy stworzyć atmosferę lepszą niż milionowa gaża.
Każdą statystykę da się nagiąć.