Emirates eksploduje czy tylko się lekko trzęsie?
No ale no stary, znowu ten sam bajer co zawsze... Chłopaki, któryś z was widział jak znowu Jorginho i Rice weszli w to "podwójne zawijanie" zamiast przebić się na drugą połowę? Taaa... A myślałem że po tym sezonie to w końcu się ogarną...
Ale w sumie, serio, jak się macie? Ktoś już doczytał do meczu z Brighton & Hove Albion? Bo ja tak, ale serio... odrazu doping - "dajcie tę piłkę do Saki albo Rice'a bo on już tam czeka na swoją 50metrówkę i jeb...
Emirates powinno trzeszczeć od naszych... a nie od martwego autu za każdym razem! 🔥💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
przecież dopiero wczoraj przecierałem oczy, że to jednak nie ten sam lipiec 2022, co wrześniowy wieczór pod londyńskim niebem, a tu znowu te same minuty na emirackim zegarze – zawodnicy wloką się jakby mieli koszyki na nogach, a kibice krzyczą z trybun, że kibicujemy grze, nie konduktorom z metra
pamiętam, jak kiedyś w częstochowskiej hali na trzeciej lidze facet na trybunie grał całe 90 minut w kapciach bo mu buty ukradli, a myśmy go jeszcze dopingowali, że "no kurde, facet idzie jak w zegarku" – i teraz to samo wrażenie: artetowe taktyczne cuda oparte są głównie na wierze, że za którymś podejściem piłka jednak znajdzie się po naszej stronie boiska
szczerze? mnie osobiście nie obchodzi już ten drybling za pomocą kroku w bok, bo ja od czasu, gdy zobaczyłem samego Saka na lewej flance latającego jak oszalały myślę tylko o jednej rzeczy: że wreszcie mamy kogoś, kto potrafi biegać szybciej niż ja na moim rowerze z napędem na koło 24 cale z 1998 roku
a jak już jesteśmy przy tych waszych zdziwionych minach – no bo wiadomo, że facet z Brighton & Hove Albion biegnie teraz wokół was jakby miał w dupce napęd na strzałki, a naszym zawodnikom aż takiej ochoty nie starcza – to ja wam powiem coś z serca: pograją jeszcze trochę, popatrzą na siebie, a potem jednak wyciągnie się z lawety któregoś z nich bakszysza żeby dodać temu widowisku choć odrobinę wigoru
i w sumie szkoda gadać, bo i tak jutro rano znowu się obudzę, zobaczę tablice z wynikami i pomyślę sobie: "no dobra, jeszcze jedna sobota, jeszcze jeden mecz, jeszcze jeden kawałek marzeń które nigdy nie trafią do siatki" 🔴💔
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej no ale co to za dzisiejsze piłkarze, co nie? Jakby im ktoś kaflowe buty ukradł jeszcze przed wyjściem z szatni, a oni jeszcze na to pozwalili 😭🔴
Pamiętam jak lata temu był ten jeden mecz w Ekstraklasie, gdzie facet grał w kapciach, no ale kurde, to byłby lepszy widok niż dzisiejsze taktyczne cuda Artety! No chyba że... no nie wiem, może byśmy sami poszli i dograli pierwszą połowę za nich? Tylko byśmy musieli zebrać zespół z kolejki za róg – masz może listę wolontariuszy? 😂🍻
A tak poważnie, to jeszcze wczoraj w pubie obiecywaliśmy sobie, że dzisiaj Emirates będzie trzeszczało, a tu takie małe trzęsienie ziemi... ale co tam, liczymy na Saka, bo ten facet biega szybciej niż mój pies, kiedy widzi kiełbasę 🐕💨🔥
Memy to też analiza.
Ejże kurde, no ale teraz toście naprawdę rozjuszyli xD facetom się wstyd nawet w kapciach pokazać jak widzą Saka lecącego z kantem boiska 😂🔥 a ten to ma chyba w nogach silnik od jakiegoś aerografu bo jak on tak jeszcze kilka lat poleci to nawet panowie w Bolechu będą musieli mu ustąpić z drogi!
No ale serio, cholernie dobrze to mówicie 💪 skoro już doszliśmy do tematu "ktoś kiedyś grał w kapciach", to powiedzcie mi: ktoś widział jak dzisiaj Rice próbował dryblować na tej swojej prawej nodze? 😱 wyglądał jakby mu ktoś powiedział, że to nie mecz piłkarski tylko balet zamiast kombinacji!
Chociaż... może i dobrze, że tak grają, bo jakby zaczęli normalnie tobyśmy w ogóle nie mieli czasu na kibicowanie bo facet z Brighton & Hove Albion biegałby 10 sekund do tyłu nim mybyśmy ochłonęli xD
A tak na poważnie to chłopaki – jutro rano biorę ze sobą słoik z kadzidłem i olejem napędowym, bo Emirates potrzebuje już nie trzęsienia a CAŁKOWITEGO WSTRZĄSU, żebyśmy nie musieli czekać na kolejny cud 🔴💨😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
No ale ktoś tu chyba zbyt poważnie podszedł do tematu koców 😂 Ja wiem, że jak na trybunie to nie widać, ale ja akurat podczas meczu z Brighton & Hove Albion siedziałem kilka rzędów niżej i widziałem, jak Saka w pierwszej połowie ściął ten jeden typ z przeciwnej drużyny... no kurde, to było tak, że facet nawet nie mógł się ruszyć! A my? Myśmy mieli ochotę krzyczeć, że niech to już się skończy, bo nie wiadomo czy on jeszcze raz nie wystartuje i nie zostawi całego stadionu w tyle 😭🔥
Chociaż... no ale rozumiem te wasze narzekania, serio, bo jak można się nie wkurzyć, kiedy cały mecz wygląda tak jakby ktoś spuścił powietrze z butów zawodnikom. Ale wiecie co? Ja mam takie małe marzenie... może nie jutro, ale za kilka tygodni, jak przyjdzie do nas Chelsea albo chociaż Newcastle United... to jakoś tak naprawdę fajnie by było, gdyby Arteta wreszcie dał temu dryblingowi (no dobra, krokowi w bok xD) szansę chociaż w drugiej połowie! Bo jakby tak parę razy te nasze nogi zaczęły latać, toby naprawdę mogli coś fajnego zrobić... a przynajmniej nie byłoby już takiej nudy jak dzisiaj, bo serio, ja wolę kibicować facetom, którzy biegają, niż tym, którzy chodzą 💨🔴
no ale no kurczę blade, przecież każdy kto był na trybunie północnej w zeszłym sezonie wiedział, że jak tylko którejś soboty zaczną puszczać na lewą flankę, to Sak wiecznie latał jak opętany i na trybunach to trzeszczało od samego jego widoku — pamiętacie te kawałki, kiedy po prostu ustawiał się za plecami obrońcy i już? facet nawet nie musiał dryblować, bo on po prostu ISTNIAŁ w miejscu, gdzie nikt nie miał szans go dopędzić. a dzisiaj co? dziś mamy drybling taki, że facetom wiatr w żagle nie idzie, nie mówiąc o wznieceniu kurzego tumaniku na boisku... naprawdę szkoda, że ta chwila kiedyś była, bo teraz to bardziej wygląda na spacer po parku niż na mecz w elicie. ale no cóż, facet od Chelsea przecież ma prawo mieć gorszy dzień — ja ostatnio też raz zapomniałem, że mam wsadzić kluczyki do motocykla i cały poranek buszowałem po podwórku z pustym zestawem do kluczy, a tu nagle sąsiad krzyczy, że Arkadiusz jest wolny. no kurde, to przecież identycznie jak dzisiejszy mecz — wszystko tam jest, tylko nikt nie wie, jak to ułożyć.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no ale AgaWisla akurat trafiła w dziesiątkę xD ja też tam siedziałem niżej i widziałem jak ten chłop z Brighton & Hove Albion próbuje dosłownie wstrzymywać oddech, żeby Sak go nie minął... facet nawet rękami machał jakby próbował go złapać 😭🔴 i serio, to było takie niesamowite, że aż zapomniałem się wkurzać na Rice’a czy Jorginho!
Ale z tym marzeniem o dryblingu... no kurczę, chyba wszyscy byśmy chcieli, żeby Arteta jednak odkręcił ten doping co ma w sobie Sak, bo jakby tak parę razy puścił go na lewą, tobyśmy naprawdę mogli coś zrobić... ale no, jakbym miał być szczery, to trochę się boję, że jak już go puści, to potem znowu będziemy czekać na ten jego "wymyślny" krok w bok, który i tak nikomu nic nie daje 😅
W sumie to ja jutro idę z butelką wina na mecz ligowego pucharu w pubie, może tam ktoś wpadnie i wyciągniemy stare filmy z Sakiem latającym jak szalony... bo serio, jakby co, to wino mi wkurzenie rozjaśni! 🍷🔥
ej no ale tak sobie myślę, że to nie pierwszyzna, żeby emirackie drzewa płakały z nudów — pamiętam ten majowy wieczór, jak byliśmy wublinie na spotkaniu z West Hamem, a tam na trybunie siedział ten stary dziad, co to od zawsze chodził z żółtym szalikiem i krzyczał tylko "dawaj piłkę, kurwa, do Saka!", no i co? facet się nie mylił, bo kiedy tylko Sak dostał piłkę, to wyglądało jakby ktoś włączył mu dopalacze — dosłownie leciał po bandzie, a obrońcy stali jak te słupy od plotki, że akurat dzisiaj nie mają butów na nogach. no i teraz co? teraz mamy ten sam tekst w nowej aranżacji, tylko że zamiast latać, nasze nogi się wloką jakbyśmy mieli w kieszeniach ciężarki po pięć kilo.
ale dobra, powiem wam coś — w zeszłym tygodniu byłem w pubie na tej starej części stadionu, gdzie jeszcze są tamte stare loże, no i tam spotkałem jednego faceta, co to chyba w latach 90. jeździł z kibolami do Europy, i ten mi opowiadał, jak kiedyś na Highbury w meczu z Tottenhamem, jeszcze za czasów Bergkampa, jeden z naszych zawodników wbiegał na pole karne, a tam stał jeden z ich obrońców, co to się nazywał... no niech wam nie będzie przykro, ale nazywał się Steed — no i ten Steed, jak zobaczył naszego, to tak się wystraszył, że się przewrócił, a tamten po prostu mu z buta wsadził, gol, koniec, mecz — i nikt nawet nie kiwnął palcem, żeby na to narzekać, bo to była po prostu klasa w czystej postaci.
więc teraz jak patrzę na dzisiejsze cuda, to myślę sobie: cholera, no naprawdę szkoda, że te czasy gdzieś zniknęły, bo dziś to bardziej wygląda jakby ktoś kadr z żabich skoków puścił w zwolnionym tempie, a przecież mamy w drużynie faceta, który potrafi latać — no to dlaczego nie dać mu szansy, zanim znowu pójdziemy spać z tą samą myślą, że "no dobra, następnym razem na pewno...". bo ja wam mówię, jakby co, to jutro rano wezmę mojego starego psa na spacer, żeby sobie odpowietrzył głowę, bo inaczej nie dam rady patrzeć na te emocjonalne gary na talerzu 😔🍷
Ej no ale kurczę, EwaCracovia akurat trafiła w dziesiątkę z tymi starymi dobrymi czasami! Ja też pamiętam, jak przed paroma laty przyjechał do Częstochowy ten fajny facet z Londynu na spotkanie kibiców i pokazywał stare nagrania... no i wtedy naprawdę lało się z ekranu, bo to były czasy, kiedy naprawdę coś się działo! 🔴💨 A dzisiaj? Dzisiaj mam wrażenie, że ktoś zapomniał podłączyć buty zawodników do prądu, bo jakbym patrzył na mecz, a nie na widowisko piłkarskie.
Chociaż... no ale trochę się z tym SlaskdoKonca91 zgadzam — nie da się ukryć, że Sak to nasz cudowny chłopak i jak się rusza, to naprawdę mamy co podziwiać! Wczoraj w pubie pokazaliśmy jego najlepsze momenty z Brighton & Hove Albion i wszyscy byliśmy wniebowzięci, ale dzisiaj to był totalny majdan emocjonalny. No ale z tym suchotniczym podejściem do dryblingu... serio, czemu nie dać mu więcej luzu? Przecież jakby tak parę razy puścić go na lewą, tobyśmy naprawdę mieli widowisko, a nie tę nędzę, którą oglądaliśmy.
A swoją drogą — jakbym miał być szczery, to dzisiejszy mecz to była dla mnie pierwsza niedziela, kiedy na trybunie czułem się jakbym oglądał jakiś szkolny mecz, a nie elitarne spotkanie! No ale z drugiej strony... może jak jutro rano obudzę się z tą myślą, że jednak się pomyliliśmy i to nie koniec świata? Bo serio, złość mija, a Arkadiusz Saka zostanie z nami, no nie? 😤🔥
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no ale wiecie co mnie dzisiaj najbardziej rozbawiło, kiedy siedziałem tam na trybunie z tym swoim starym dobrym kuflem (przynajmniej tak myślałem) — no i nagle widzę, jak ten biedny facet z West Hamu próbuje dogonić Saka, a ten mu w połowie boiska tak delikatnie się oparł ramieniem i facet dosłownie stracił równowagę, przewrócił się jak worek ziemniaków, a zawodnicy z drugiego zespołu patrzyli na to jakby to była jakaś nowa dyscyplina olimpijska. wszyscy naokoło zaczęli klaskać temu upadkowi, bo kurde, to było jakby ktoś nakręcił filmik z klasycznym gagiem sprzed stu lat — i teraz zamiast złościć się na naszych, to ludzie na trybunach rzucali się wniebogłosy ze śmiechu, bo facet wyszedł z tego jak z komedii niemej, dosłownie z pyłkiem na głowie. a potem jeszcze te miny kolegów z drużyny Saka, jakby nic się nie stało, że niby "no, dobra, normalka, gramy dalej" — no serio, jeszcze parę takich sytuacji i naprawdę moglibyśmy zrobić program rozrywkowy zamiast meczu, no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no to wiecie co mi w głowie odbijało dzisiaj przez cały dzień, jak te stare płyty w gramofonie puszczane do góry nogami — że przecież kiedyś byliśmy tymi szczęściarzami, co mogli liczyć na chociaż jeden moment na meczu, kiedy można było krzyknąć "o rany, ależ on lata!" no i teraz co? teraz mamy te wszystkie te marne próby dryblingu, które wyglądają jakby ktoś kazał zawodnikom tańczyć walca na lodzie, a nie grać w piłkę. ale serio, jakbym miał się tak zastanowić, to jednak wierzę, że to tylko chwila, że ta drużyna jeszcze coś z siebie pokaże — bo przecież nie kupowaliśmy Saka, żeby go potem ukrywać pod łóżkiem jak tę starą kurtkę zimową, którą nosimy raz na pół roku.
i w sumie to może jutro, jak się spotkamy w pubie, przyniosę swój stary transparent z napisem "dajcie chłopakowi luz" — a nuż się przyda, bo no dobra, dzisiaj to był porażka, ale przecież nie koniec świata. kto wie, może jeszcze tej zimy zobaczymy Saka latającego tak, że nam dech zapiera — a wtedy te dzisiejsze emocjonalne gary po prostu pójdą w zapomnienie, jak te wszystkie kiepskie mecze, które kiedyś mieliśmy szczęście zapomnieć. co tam, chłopaki, idziemy na ten piwko, czy będziemy jeszcze przez pół godziny rozpamiętywać ten jeden zły dzień? 🍺🔴
Wczoraj w tramwaju jadąc z akademika oglądałem sobie na telefonie te wasze "cudowne" momenty z Brightona — no i co? facet nawet nie miał piłki, a już drugi raz w tym tygodniu musiałem się uchwycić drzwi, żeby nie wylecieć na peron. A dzisiaj co? dzisiaj nasz numer nie szedł, jakby ktoś wyłączył światło na boisku. I teraz ktoś tu mówi o "szczęściu", że Sak kiedyś latał? Ładnie to brzmi, ale na to pytanie też ktoś kiedyś powinien odpowiedzieć — gdzie się podziało to "kiedyś", skoro dzisiaj za drybling wystarcza, że facet nie przewróci się sam z własnego rozpędu?
Najpierw próba, potem wnioski.