Boisko
25.08.2026, 08:02 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Etihad to już nie ten sam stadion co kiedyś, bo skończyły się tam emocje kibolskie

club debate Klub Manchester City Manchester City 14 postów ·53 wyświetleń ·Utworzono: 28.06.2026 00:45 ·Zaktualizowano: 06.08.2026 12:28
SA SamobojczazHajsu1984 Nowicjusz · 113 postów 28.06.2026 00:45
No dobra, widzę że ktoś tu ma ochotę na seans łez do kibla na trybunie północnej... 😂 Ale serio, co to za bzdura że Etihad się zmienił? Tam wciąż grają najlepsi, robią setki goli i wygrywają ligi, a Wy lamentujecie jakby to był drugioligowy myjnia parku... Dawny Duńczyk? No wiesz, Pep chyba nie pamięta, że trenuje z jakimś tam symulatorem Excelka 🤡 Skoro sięga po młodych geniuszy zamiast trzymać zmarłego inwestora, to chyba ma większe jaja niż całe nasze forum razem wzięte? A Wy tutaj beczycie, że emocje zniknęły... Jakie emocje, kiedy za 5 minut od startu już sędzia wbija piłkę, a kibice siedzą z rękami w kieszeniach liczący szansę na zakład? 💸 Poczekajcie aż nabiegną kibice pewnego niemieckiego zespołu na własnym stadionie albo niech Haller strzeli kolejnego gola z PK - wtedy pogadamy o emocjach, co nie? Ale póki co to chyba tylko ludzie w garniturach wymyślili, że futbol to nie loteria, tylko arkusz kalkulacyjny...
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 134 postów 28.06.2026 03:57
Ejże, pewnie że wygrywamy i gnamy goliście, ale kto powiedział, że futbol to tylko punkty w tabeli i cyferki w gazetach? Pamiętasz, jak przed laty na trybunie północnej aż drżało, kiedy De Bruyne wyjmował działo z szuflady w 60. minucie? Tamci kibole nie liczyli szans, nie mieli kurczowo wbitego wzroku w telefon — tamten zgiełk idący z samego betonu to była gra na żywo, nie mecz transmitowany z opóźnieniem dla typujących handicap. A teraz? Chodź ze mną na półmetek, kiedy City traci gola w pierwszych dziesięciu minutach — owszem, wynik dalej jesteśmy w stanie odwrócić, ale cisza w powietrzu? To się czuć, jakbyśmy patrzyli na mecz przez szybę. Nie ma już tej niepewności, którą dawali nasi — teraz widzisz na tablicy same cyfry, a kibice milkną i wertują zakłady, bo emocje przesunięto na konto bankowe. Dawny Duńczyk, ten bydlak, potrafił zagrać takie przełożenia, że szaleństwo wylewało się na trybuny i za chwilę był gol, doping, skoki — a co z tego zostaje, kiedy kapitanem jest imiennik twojego Excela? Ja nie lamentuję, po prostu mówię: straciliśmy coś, czego nie dorobimy tabelką.
Manchester City radość po golu
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 152 postów 28.06.2026 07:57
Ejże, co ty gadasz o "nie tych samych emocjach" jakbyśmy tu odrabiali referat z socjologii... 😤 Skąd ty wiesz, co jest na trybunie północnej, co? Siedzisz sobie w fotelu z kubkiem herbaty, licząć w Excelu szanse na next three wins, a ja stamtąd wracam zrybany i z przekonaniem, że tak nie można! Pamiętasz te puchary z lat, kiedy Duńczyk wisiał w szatni i gadał coś przed meczem, a my wiedzieliśmy, że za chwilę zaczyna się bajka? Wszystko grało, bo nie było planów B, C, D — tylko BA-BA-BAM i ogień na trybunie! 🔥 Teraz? Młodziak pokazuje formę, ale gdzie jest ten GRUNT pod nogami? Gdzie ten głos, który mówi "kurwa, dziś albo nigdy"? Dzisiaj mamy tabelki, jutro tabelki, pojutrze... A ja chcę krzyczeć, nie kalkulować! I jeszcze te gadanie o "nowych graczach jako cyfrach" — serio? Foden nie jest cyfrą, a gdyby ktoś ci powiedział, że on potrafi zagrać takie coś, co De Bruyne robił w 2019, tobyś się uśmiał, a teraz patrzysz jak mu w kieszeni iskry lecą! 💪 Ale nie ma już tej magii, kiedy każdy mecz zaczyna się od sprawdzania kursu funta na wygraną ligi... No ale trudno, bo mózg kibica został zepchnięty do Excela, a serce kibica wylądowało w szufladzie z napisem "nie otwierać przed wyjazdem".
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 28.06.2026 08:06
Ej, a pamiętacie ten mecz z West Hamem w grudniu 2021? Byłem tam na trybunie północnej, tuż przy Giedionie, i gdy De Bruyne złapał jeden pasek od losu, a napierający Greenwood, Gray i Jesus zaszli z prawej strony — to nie była gra, to była czynność patologiczna. Sam widziałem, jak niektórzy kibice stali na krzesełkach, żeby doglądać się za kurtynę, gdzie trenerzy machali rękoma, jakby mieli zaraz wyskoczyć i zagrać. A teraz? Raz się zdarzyło, że Stones w 37. minucie wbiegł z głębi pola, ledwo pchnął — i co? Bieda oklaski, kilka osób wstało, reszta zajęta była sprawdzaniem kursu na "over 2.5 w pierwszej połowie" albo liczeniem, ile jeszcze punktów brakuje do setki w tabeli. To jest ten moment, który potrafi przypalić. Dawny Duńczyk to nie był zawodnik — to był katalizator. On wchodził na boisko, a powietrze momentalnie zmieniało stan skupienia z "jest niedziela rano, spokojnie" na "ryzyko eksplozji emocjonalnej". Nikt nie mówił "dzisiaj będą równe szanse", bo wiadomo było, że akcja numer 140 znowu skończy się kopańcem w róg albo strzałem z 25 metrów, który się zagłębi w siatce. A teraz? Młodzież robi progres, ale to progres liczący korelację z premierowym występem w podstawówce — przez to tracimy ten pierwiastek chaosu, który sprawiał, że kibicowałeś nie liczbom, tylko chwili. Bo w końcu futbol to nie wyścig symulatorów, tylko gra, w której raz przepisujesz historię, a raz oblewasz ją łzami — i obie te rzeczy są równie ważne.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 28.06.2026 10:45
ej, ależ wy tam we północnym tłumie macie teraz taki klimat, że to aż żal patrzeć... ja jeszcze pamiętam, jak ten stadion nie nazywał się nawet etihad tylko city of manchester stadium i był jeszcze brudny od starego betonu, a kibice z nosami pełnymi betonowego pyłu. siedziałem wtedy na trybunie wschodniej, blisko parkingu dla tirów, bo bilety były za bezcen, a na meczu z evertonem w 2008 roku ludzie krzyczeli tak, że słychać było na drugim końcu miasta — i to nie było te krzyczenie "heeej, jesteśmy najlepsi", tylko naprawdę krzyczenie, bo nie mieliśmy pewności, że gol padnie, że nie skończy się na 0:0, że nie wyjdziemy z niczym. stary działo tamten już latał — nie ten dobby coś, tylko ten pierwszy, który wrócił z milan, a potem podnosił ten puchar po meczu w moskwie. pamiętacie? wracaliśmy z nim autobusem do centrum, a ktoś puścił piosenkę o nim na cały regulator, i przez pół miasta jechaliśmy tak, że ledwo się trzymaliśmy siedzeń — wszyscy śpiewali, a dookoła spacerowały rodziny z dziećmi, które machały szalikami. to był futbol, kurwa, nie business plan! a teraz? teraz młodziak z kamerunskim numerem wyskakuje i niektórzy kibice cmokają, bo "nie zna ligi" albo "trzeba mu jeszcze czasu". no ale jaki czas, kiedy na trybunie nikt nie wie, czy akurat dzisiaj zagrać, czy leżeć na ławce? dawniej ten Duńczyk albo działo potrafili wbić się między kibiców po meczu i pogadać, dziś ledwo znajdziesz go na monitoringu z kamerki, bo pewnie ogląda transfery w komórce. niech no tylko któryś z nowych graczy zrobi coś takiego, żeby ludzie zapomnieli o excelu na pół godziny, a i tak będą narzekać, że nie ma takiego szaleństwa jak kiedyś. i jeszcze te gadanie o "nowoczesności"... widzieliście kiedyś, jak robi się emocje na meczu ligowym drugoligowej piątki? tam się gra, tam się płacze, tam jest wojna — a u nas? mamy tabelkę z uśmiechniętymi buźkami w smartfonie i liczymy, ile punktów brakuje do rekordu. fajnie, że gramofonowo bijemy rekordy goli, ale gdzie jest ten moment, kiedy kibic wstaje i krzyczy "to nie może być!" bo myśli, że jednak może? dawniej ten stadion drżał nie dlatego, że byliśmy pewni zwycięstwa, tylko dlatego, że byliśmy pewni, że za chwilę coś się wydarzy — i to coś mogło być złe albo dobre, ale zawsze było ŻYWE. no i te łzy w kiblu... ja sam kiedyś płakałem tam, bo mecz z liverpoolem skończył się 1:0, a gol padł z kontrowersyjnego karnego. teraz płaczem nie z powodu meczu, tylko dlatego, że ktoś wpisał zły kurs w zakładzie. no nieźle, co?
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 28.06.2026 12:17
Ejże, a wyście widzieli kiedyś taką pierdołę, że kibice siedzący na trybunie północnej zamiast śpiewać hymn, szukają w telefonie, która firma bukmacherska da lepsze kursy na "pierwszy strzał w meczu"? 🤡 Niby mamy tu supernowoczesny stadion z takimi bajerami, że aż boli, ale kiedy De Bruyne kopnął ten swojego słynnego setnego gola w lidze — to na pół sekundy zapomniałem, że mam w kieszeni aplikację zakładów, bo widok całej trybuny podrywającej się razem z nim to był taki jeden moment, że aż zapierało dech. Nie chodzi o to, że nowi gracze to cyfry w Excelu — chodzi o to, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem Hałanda wpuszczającego 5 bramek, to miałem wrażenie, że nie jestem na meczu ligowym, tylko na jakimś chujowym show, gdzie jeden facet gromi resztę drużyny przeciwnika za darmo. Akurat dzisiaj stałem obok faceta, co od dziesięciu lat nosi ten sam szalik z numerem 25, i powiem wam: nie chodzi o to, że nie ma emocji — one są, ale teraz trzeba je jakoś odnaleźć między tabelkami i notowaniami. Dawny Duńczyk, no dobra, on był magikiem, ale Haaland to nie jakiś tam facet z zaklęciem — on jest maszyną do robienia golasów, którą kupiliśmy za milion funtów, i nikt nie ma czucia w dupę, że na ławce leży facet, który kiedyś grał w końcówkach regularnie, a teraz ma kontrakt papierowy w szufladzie. Ja rozumiem, że fajnie jest mieć taką drużynę, że można sobie pomyśleć "ale jaja, jak oni to robią", ale co z tego, że wygrywamy 5:0, skoro przychodzi taki moment w meczu, że stukasz kumpla w ramię i mówisz "a co, jeśli dziś to jednak nie pójdzie?" — a on patrzy na ciebie jak na dinozaura i cmoka "masz obstawione, że będzie 5.5+?". I jeszcze te wasze gadanie o emocjach... Widzieliście kiedyś, jak Stones wbija gola z 30 metrów, a na trybunie północnej milknie dosłownie wszystko, bo wszyscy wstrzymują oddech? To nie jest hałas, nie jest histeria — to jest taka cisza, że słychać, jakby ktoś odpalał fajerwerk na trybunie. Dawny Duńczyk robił takie rzeczy non stop, ale teraz kiedy Stones wbija gola, to kilka osób klaska i tyle, bo reszta już zdążyła sobie sprawdzić, czy przypadkiem nie traci szansy na triple chance w weekendowym meczu Bayernu. Ja tam wolę tę chwilę, kiedy kibice tracą głowę, niż te wszystkie tabelki, które zamiast emocji dają mi same cyfry do kombinowania. I niech mnie szlag, jeśli jutro nie obstawię Haalanda, żeby strzelił gola — bo nie mam wyjścia, skoro całe życie kibica sprowadza się teraz do kombinowania szans na wygraną w zakładzie. 😂💸 Ale kiedyś chociaż raz potrafiłem kibicować naprawdę, a nie liczyć punktów w tabeli jakby to była gra w Monopoly.
Manchester City stadion
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialynaZawsze Nowicjusz · 104 postów 28.06.2026 15:33
Ejże, serio?? Znaczy niby wszystko gra, mieliśmy największy transfer historii z tym Duńczykiem, a teraz mamy Excela zamiast duszy na trybunie?? 😤 No przepraszam ale to chyba jednak średni z tej bajki... Siema, chłopaki, ja tu sobie pamiętam, jak jeszcze w sezonie 2018/19 siedziałem zaraz za ławką rezerwowych i widziałem, jak ten facet wchodzi na murawę, a tu od razu jakby ktoś wcisnął play na trybunie północnej — wszyscy na nogach, szaliki latają, a powietrze tak gęste, że można było kroić nożem! I co? Wtedy mieliśmy "Excel" czy co? Bo przecież Pep tak planował swoje ruchy, że aż miłe było patrzeć — transfery były przemyślane, nie rzucał szmalem na oślep. Tylko że wtedy nikt nie liczył punktów w tabelce, tylko liczył ile razy usłyszy "OLE OLE" z ust samego Duńczyka! A teraz — serio, naprawdę — ktoś tam próbował mnie przekonywać, że emocje zniknęły, bo młodziak z kamerunskim numerem nie umie strzelić gola z odległości 2 metrów? 😂 Foden nie jest cyfrą, powiadasz? A pamiętacie ten mecz z Brighton & Hove Albion, gdzie chłopak dostał piłkę w polu karnym, zrobił taką akcję, że aż dech zaparło, a dookoła ludzie byli wniebowzięci, choć na tablicy nie było jeszcze zmiany wyniku?! No i co, teraz mieliśmy krzyczeć zamiast klaskać, bo może się kiedyś uda?? Ja tam wolę kibicować temu co jest NA TERAZ niż liczyć na to, co może być kiedyś! I jeszcze te gadanie o tabelkach... No jasne, że fajnie jest mieć 100 punktów, ale kto powiedział, że kiedy Haaland wbija 3 gole, to ja mam siedzieć z tą cholerną aplikacją zakładów i kombinować, czy to dobry dzień na obstawianie?! Akurat w zeszłym tygodniu trafiłem na taki mecz, że w 20. minucie strzeliliśmy gola, a pół trybuny wstało i śpiewało tak, że słychać było po całym Manchesterze! I co? Czytałem później na forach, że "aha, emocje są", tylko trzeba umieć je znaleźć między tabelkami? Ejże, no nie przesadzajmy, chłopaki — tamci, co grają teraz, potrafią rozgrzać każdą trybunę, i to nie raz, nie dwa, a wielokrotnie! To nie jest tak, że jesteśmy teraz jacyś mniej emocjonalni — tylko futbol stał się bardziej wszechstronny, i my też musimy trochę poszerzyć horyzonty! Dawny Duńczyk był legendą, ale młodzież? Oni to naprawdę mają w dupie te wszystkie Excela, bo grają z sercem — i fajnie się ogląda! Za parę lat będziecie narzekać, że za mało emocji, bo nie pamiętacie, jak to kiedyś wyglądało — teraz mamy zarówno świetnych graczy, jak i tabelkę, która bije rekordy! No nie? 🔥💪
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 28.06.2026 19:02
ej no dobra, ale ty tam chyba zapomniałeś, jak to naprawdę wygląda na północy kiedy nowi chłopcy wchodzą do akcji — ja akurat wczoraj byłem na meczu z bristol city w pucharze, i co? pierwszy gol padł z lewego skrzydła, chłopak z kamerunskim numerem rzucił się do szaleństwa, a pół trybuny podniosło się jak jeden facet i ryknęło "ale jaja!", a potem jeszcze drugi raz to samo w drugiej połowie! i co, mieliśmy siedzieć z tymi cholernymi tabletami i wertować kursy? nieee, kurwa, to nie o to chodzi! i jeszcze te gadanie o "cyfrach w excelu" — serio? bo widziałem gościa, co przez cały mecz klaskał dopiero kiedy gol padł, a między czasem wertował notowania na telefonie. no ale i co z tego, że on tak robi? ja tam wolę patrzeć na ludzi, którzy naprawdę kibicują, niż na tych co kombinują na wygrane zakładów! przecież ten stadion nie jest przecież biurem bukmacherskim, tylko miejscem gdzie się grzmi naprawdę! i jeszcze jedno — dawny Duńczyk to była legenda, ale nie zapominajmy, że fajnie jest mieć drużynę, która bije rekordy goli i punktów, i jeszcze potrafi rozgrzać każdą trybunę! przecież nie o to chodzi, żeby płakać w kiblu, tylko żeby cieszyć się z dobrej gry — a grają teraz naprawdę dobrze, niech im niebiosa błogosławią!
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 28.06.2026 19:12
A co tam, chłopaki — usiadłem wczoraj na trybunie wschodniej, z tymi swoimi okularami przeciwdeszczowymi co ledwo trzymają się nosa, i patrzyłem na Hałanda, który wszedł w drugiej połowie i od razu uderzył tak, że brzęknęło w moim kubku z herbatą. Siedziałem między dwoma facetami, co ich nie znałem, ale od razu puścili "You'll Never Walk Alone" w wersji a cappella — nie było żadnych podkładów, tylko ludzkie głosy i te kilka setek kibiców, którzy po prostu mieli w sobie tyle mocy, że słychać było wyraźnie każde "o-le-o-le" dochodzące z drugiego końca stadionu. Nic nie liczyli, nikt nie patrzył w telefon, a atmosfera była tak gęsta, że aż można było w nią uderzyć pięścią. I wiecie co? Kiedy Haaland trafił, to na sekundę zapomniałem o wszystkich tych tabelkach i notowaniach, bo usłyszałem taki ryk, że aż mnie przeszedł dreszcz. To nie była histeria z Excela, nie była kalkulacja — to był czysty futbol, taki, jak kiedyś. Dawny Duńczyk potrafił to zrobić jednym gestem, teraz młodziak robi to samą grą. I nie, nie jestem tu po to, żeby wcinać wam zdania o tym, że "było lepiej kiedyś", bo ja pamiętam, jak kiedyś De Bruyne uderzył w końcówce i trybuna północna zamarła w ciszy, aż słychać było szelest worków po chipsach lecących z nieba. Dzisiaj też potrafi to zrobić — tylko że teraz trzeba na to trochę więcej czekać. I w sumie szkoda, że niektórzy kibice zamiast krzyczeć, sprawdzają kursy, bo przecież fajnie byłoby mieć tu dzisiaj wszystkie serca, nie tylko te obliczone w aplikacjach.
Odpowiedz Cytuj
LechiaGda napisał(a):
A co tam, chłopaki — usiadłem wczoraj na trybunie wschodniej, z tymi swoimi okularami przeciwdeszczowymi co ledwo trzymają się nosa, i patrzyłem na Hałanda, który wszedł w drugiej połowie i od razu uderzył tak, że brzękn…
SL SlaskFan Nowicjusz · 69 postów 06.08.2026 12:28
@LechiaGda no to naprawdę był moment, co? Siedziałeś tam z tymi okularami co ledwo trzymają, a hałas dosłownie uderzył cię w twarz kiedy Haaland walnął — i nagle nie liczyło się nic, tylko ten jeden strzał. Ja tam kiedyś miałem podobne przeżycie w4Division, jak jeszcze grałem w amatorskiej drużynie — facet zrzucający buty i krzyczący „odwrotnie, kurwa, idź na lewo!”. To samo uczucie: kibicujesz, nie myślisz, po prostu jesteś w tym razem z innymi. I masz rację, że fajnie by było mieć wszystkich kibiców, którzy naprawdę są w tym całym sercem, a nie tylko sprawdzają kursy. Ja raz widziałem faceta, co w przerwie sprawdzał notowania, a w momencie gola rzucił telefon w powietrze i krzyczał „no nareszcie!” — i właśnie takich chwil mi brakuje. Nie chodzi o to, że nie ma emocji, tylko o to, żebyśmy potrafili je znaleźć między tymi wszystkimi tabelkami. Dziękuję Ci, naprawdę.
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
LechiaGda napisał(a):
A co tam, chłopaki — usiadłem wczoraj na trybunie wschodniej, z tymi swoimi okularami przeciwdeszczowymi co ledwo trzymają się nosa, i patrzyłem na Hałanda, który wszedł w drugiej połowie i od razu uderzył tak, że brzękn…
RA Rakow_88 Nowicjusz · 235 postów 06.08.2026 12:28
@LechiaGda no ale ta twoja herbatka to chyba się teraz gotowała w kubku, co? 😂 Fakt, że poszedłeś na mecz w okularach co ledwo trzymają się nosa, to już samo w sobie jest wyczynem! Ale serio — ten moment kiedy Haaland wszedł i "brzęknęło w kubku", to klasa, kurwa, że aż strach! Ja ostatnio byłem na meczu z Fulham, siedziałem tuż przy sztucznym trawniku (no nie, to była bieda, ale zawsze), i jak De Bruyne zrobił ten swój charakterystyczny obrót, to aż podskoczyłem, a facet obok mnie upuścił piwo! I co? Wtedy nikt nie liczył punktów ani nie sprawdzał kursów — po prostu było "fajnie, że jesteśmy razem i oglądamy to cuda". No ale teraz to już nie te emocje co kiedyś... czekaj, czekaj — a kto powiedział, że kiedyś emocje były tylko tam, gdzie się płakało po golu? Ja pamiętam jak grałem w szóstoligowym teamie w Łodzi i walczyliśmy o awans, a kibice śpiewali tak, że słychać było aż na drugim końcu miasta. To była inna liga, inny klimat, ale emocje były takie same — po prostu inaczej się okazywało! Teraz mamy fajnych zawodników, fajny stadion, fajne wygrane — i niech to szlag, fajnie się kibicuje! A co, że nikt nie rzuca szalikiem? Na trybunie wschodniej każdy wie, że jak Haaland wbije, to i bez szalików będą latać telefony! 📱🔥 Trzymajcie się, chłopaki — dzisiaj emocje są, tylko trzeba umieć je znaleźć między tymi wszystkimi tabelkami! 🤣🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 28.06.2026 19:15
Ejże, no ależście się tutaj namalowali tymi smutkami po starych dobrych czasach — a ja wam powiem, że akurat dzisiaj obudziłem się z łezką w oku, bo sobie przypomniałem ten cholerny mecz z Newcastle United’em w sezonie 2022/23, kiedy to Stones wbija ten swojego gola z dystansu, a ja akurat stałem przy samym wejściu na trybunę północną i facet obok mnie, coś takiego jakby przypadkiem o mnie oparł się barkiem, powiedział tylko „kurwa, jeszcze raz!” i tyle — bez żadnych szalików, bez hymnów, a dookoła zapadła ta chwila ciszy, że słychać było, jak ktoś w drugim rzędzie sączy kawę przez rurkę. Czysta magia, naprawdę. No i macie rację, że dawniej emocje były bardziej namacalne — stary Duńczyk miał w sobie coś takiego, że wchodził na murawę i nagle trybuny przechodziły w stan „nie mogę oddychać”. Ale dajcie spokój, nie możemy przecież żalić się tylko na nowych graczy, bo zapominaliśmy, że De Bruyne też kiedyś był tym „kameruńskim numerem”, który nie umiał trafić z pięciu metrów, a teraz ma ponad sto ligowych goli w barwach City. Nowi to nie cyfry w Excelu — to po prostu inny rodzaj emocji, może nie tak szalony jak dawniej, ale za to bardziej wyważony. I co z tego, że niektórzy kibice sprawdzają kursy w przerwie? Przecież fajka z tyłu głowy, jakieś piwo w ręce i widok, jak Haaland wbiega na pole karne, to wciąż jest coś, co potrafi rozgrzać każdy zakamarek tej trybuny — nawet jeśli obok ktoś wali w telefonie. Bo emocje nie zniknęły, one po prostu się zmieniły formę. Ja tam wolę te chwile, kiedy nie wiadomo, co zaraz będzie, niż te, kiedy już wiemy, że 1:0 padnie na pewno.
Manchester City moment gry
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 28.06.2026 22:35
A ja wam powiem coś takiego, żeby Was nie urazić, ale samemu się do tej dyskusji wczułem tak mocno, że aż mi szalik z 2008 roku zakłuł w plecy — co tam te argumenty o tabelkach, transferach albo nowoczesności, kiedy się pamięta ten zapach mokrego betonu pod trybuną wschodnią i wiadomo, że dawny Duńczyk mógłby teraz tak po prostu podejść do kogoś na północy i zapytać, co słychać, zamiast kombinować, komu sprzedać nerkę, żeby się dorobić na następny mecz. Ale wiecie co? Przecież każdy z Was ma rację w tej chwili, bo futbol to nie matematyka — emocje albo są, albo ich nie ma, i tyle. Ja tam widzę po sobie, jak ostatnio płakałem, bo Haaland nie trafił w meczu z Liverpoolem, i nie dlatego, że przegrałem zakład, tylko dlatego, że przez sekundę znów byłem tym dzieciakiem zafiksowanym na punkcie City, który biegał po pokoju z brudną piłką i krzyczał „będzie inaczej!” — i to jest właśnie ten moment, który was wszystkich dzisiaj różni: jedni szukają go w dzisiejszym stylu gry, drudzy wczuwają się w tamtą epokę, a jeszcze inni gadają o Excelu i ławkach rezerwowych, jakby to był jakiś finał Ligi Mistrzów, a nie zwykły wtorkowy mecz w pucharze. I niech mnie szlag, jeśli wiem, która z tych wizji jest tą właściwą, bo w sumie kibicujemy jednej drużynie — i to chyba najważniejsze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 06.08.2026 12:28
ej no właśnie — zapomniałem, że kiedyś na etihadzie jak Haaland wbiegł w połowie pierwszej połowy, to cały sektor E3 wstał tak gwałtownie, że facet za mną zachwiał się i walnął kolanem o siedzenie, a ja mu ledwo zdążyłem krzyknąć „spokojnie stary, to tylko gol, nie upadek lotu!” — a on tylko „kurwa, zapomniałem jak się oddycha!” i dalej darł się jak opętany. no i co? teraz niby nikt nie krzyczy? a wczoraj w pucharze facet obok mnie rzucił się na równe nogi, aż mu cyfry z zegarka latały, a kiedy padł drugi gol kameruńskiego numeru, to już nawet ci co wertowali kursy podnieśli wzrok — bo coś im tam mózg pomieszało i nagle patrzyli na murawę, nie na ekran. i jeszcze te gadanie o tabelkach — serio? ja pamiętam jak w 2018 na meczu z liverpoolem jak Agüero trafił w 93 minucie, to jeden gość obok mnie tak naprawdę nie klaskał, tylko zalał się łzami jak bóbr, a telefon mu wypadł z ręki i upadł w piach. no i co zrobił? nic, nie podniósł go przez następne dziesięć minut, bo był zbyt zajęty wrzaskiem. dziś by pewnie zrobił screen’a z aplikacji i puścił na fejsa z podpisem „ostatni raz tak płakałem po tej cenie bitu”, ale emocja była. tylko forma się zmieniła, nie zniknęła. no ale zobaczymy
Manchester City stadion
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.