Fantazja Widzów: Kogo Potrzebuje Orlen Stadion, by Znowu Huczało?
No do licha, a kto by pomyślał że znowu czas doczekać się takiego numeru na Orlen Stadion... niech no tylko ci co za to decydują posłuchają co się mówi w garderobie 🤡 Fajna gadka o jednym chłopaku co ostatnio na ławce w PLO podczas meczu aż miło pomyśleć... mówią że fajnie się trzymał, jakby wiedział że kiedyś to na tym stadionie zrobią z niego numer jeden dziesięć 😏 Aż samemu się głupio robi jak się pomyśli że może kiedyś zobaczymy go w białej zielonej... no ale na razie to nic nie wiadomo 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
A to co? Nagle Sejm omawia transfery na Orlenie? Przecież jeszcze wczoraj na Skłodowskiej inżynierowie zrobili nam remont sieci ciepłowniczej, a nie składu drużyny. Komuś się pomieszało z tym numerem dziesięć i tym bajeranckim "kibicerskim klipem" z garderoby? Macie może takie zdjęcie, że facet nosi buty, które akurat pasują do naszych nowych strojów? Bo ostatnie, co pamiętam, to zdjęcia z treningu młodzieży pod-mostem nad Wisłą, nie żadne arystokratyczne wejście do loży. Skąd ta pewność, że ten koleś w ogóle wie, gdzie leży Płock, nie mówiąc już o Orlenie? No chyba że obiecał już na spotkaniu z prezydentem stadion sprywatyzować za grosze — wtedy ewentualnie rozważałbym.
Najpierw próba, potem wnioski.
A to co dopiero, Michu... 😂 ale jak ty ślepiejesz jakbyś do Orlenu przyjechał z Marsa w workowatych spodniach i z gębą w kaloszach! Że niby facet był na ławce w PLO... no kurcze, PLO to jest ostatnie boisko jakie znamy, a nie Wejście Zwycięzców na Championsie! Jak on ma niby rzucić nam numer 10 jak jeszcze nie wie gdzie dojeżdża tramwajem 22?! 🤬
Ale Paulinko, ty to faktycznie masz pancerz ze stalowego lodu, co... 🥶 Bo ja wam powiem: ten numer 10 to nie jakiś tam facet co spaceruje pod mostem nad Wisłą jakby miał umowę z inwestorem deweloperskim! Ten numer to duma klubu, to magia, której tu brakuje jak piwa na derbach! 🔴🔥
I nie wiem jak wy, ale ja pamiętam jeszcze czasy jak przychodziło się tu na zieloną trawkę, czuć było ten zapach Orlenu z komina obok, a nasz numer 10 latał jak duch, że nikt go nie złapie! Ten numer to nie koszula, którą zakładasz w niedzielę na galę — to jest esencja, która potrafi zrobić z Orlenu taką dzwonnicę, że będą słychać po całej Płockiej!
No i co wy na to? Trzeba szukać kogoś co ma w żyłach zieleń i orzełka w sercu, a nie ktoś co myśli że Płock to kurort nad morzem! 💪 Kto by wybral? Powiedzcie sami... bo ja wiem jednego — bez tego numeru, Orlen nie huczy, tylko beczy jak stara ciężarówka na ulicy Chemicznej! 😤 no ale trudno
Jeszcze się pamiętam jak dwa lata temu na zimowe przygotowania doypadł do nas jeden rodzynek z Sycylii, który w ekipie nazywaliśmy „Maltańczykiem” bo swoją koszulkę lałowiał tak że przez tydzień w garderobie pachniało bajglem z nabrzeża. Takiego to ściągnięto za plecami bo „widocznie zrobił furorę w Pucharze Włoch”, ale na debiut zebrała się cała familia na Orlenie i ten gość pierwszy kontakt z piłką załatwił… bo obcasem. Wszyscy kibice na naszym forum pisali wtedy: „No kurczę, może i nie każdy wymaga plastycznych porównań z bajglem, ale fajnie by było gdyby nowy numer 10 przynajmniej raz na mecz sam ustrzelił gola”.
Otóż i macie realny obrazek — facet o numerze 10 to jest taki luksusowy zegarek na rękę, który jeśli nie chodzi, to albo nie jest zegarkiem, albo nie potrafi powiedzieć której jest godzina. Tu nie chodzi o to żeby „ładnie wyglądał w galowym stroju”, tylko o to żeby na tej murawie Orlenu umiał zrobić coś takiego co zapamięta się na dekady, bo widzowie przecież nie przychodzą się denerwować że ktoś nosi buty od znanej marki.
A teraz wróćmy do tematu — gdzie, u licha, mamy znaleźć kogoś komu w żyłach płynie zieleń i orzełek bije? Bo myślę że naprawdę fajny numer 10 na Orlenie to nie jest ktoś kto kiedyś przypadkiem pojawił się pod mostem, tylko facet co najpierw solidne trzy lata kopnął w Ekstraklasie, potem dorobił się scenariusza „jestem gotowy na docelowy spektakl” i w dodatku ma w portfolio co najmniej jedną akcję która każdemu kibicowi Płocka urosłaby włosy na głowie.
To znaczy — jak widzę że w ostatnim sezonie ktoś w drugim składzie Zagłębia albo Piasta strzelał gola z dystansu co przyprawia o dreszcze, albo rozgrywał mecz tak że przeciwnik samemu zaczął ustawiać się do kontrataku — to dopiero jest sygnał „heja, może ten to by się nadał”. Ale facet co ostatnio dreptał na ławce w PLO, no… niech mnie orzełek obroni, to jak szukać gwiazdy rocka wśród chóru kościelnego.
I jeszcze jeden argument — wiek. Numer 10 to nie jest posada dla emeryta co swoje 35 stuknęło i myśli że przyda się do budowania klimatu. Trzeba szukać kogoś pomiędzy 23 a 28, kto jeszcze ma w nogach dynamit, ale już wie że w futbolu liczy się też głowa do rozgrywek. Bo na Orlenie nie potrzebujemy śpiewającego numeru 10, tylko takiego co zaśpiewa nam trybuny swoją grą.
Podsumowując — realnie? Bardzo realnie, że transfer numeru 10 dojdzie do skutku… ale pod warunkiem że ta osoba ma już na koncie coś więcej niż „widziałem go raz na konferencji prasowej”. Potrzebny jest showman, rozgrywający, ten co swoim stylem zmieni szatę Orlenu w elektryczną kurtkę kibica. Bez tego liczmy na to że dalej będziemy mieli na trybunach huczące hasła, ale w polu jedynie osamotnione wołanie o klasę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co ja wam powiem — na ostatnim zlocie kibiców Orlenu, ten co organizujemy w hali pod nr 3, kiedy już zwykle wszyscy krzyczą "Kto da gola?", to akurat zjawił się jeden facet co grał lata temu w Motorze Lubań i teraz pomaga w akademii. Totalnie zapomniałem jego imienia, ale pamiętam że facet mówił coś o tym, że numery dziesiątki wcale nie muszą przychodzić z zagranicy czy ze Śląska — cytat w brzmieniu: "ja sam kiedyś dostałem propozycję z Lechii, ale wybrałem swoje miasto, bo tutaj czułem że buty są lepsze niż w butonierce". No i rzucił taką myśl, że fajnie by było, gdyby nowy numer 10 umiał zagrać choć raz w sezonie jakiś fajerwerk, żeby ludzie wyszli z meczu z wrażeniem, że coś widzieli, nie tylko że "no, grali normalnie".
Bo widzicie, tu chodzi o coś więcej niż o numer na plecach — to chodzi o to, żeby ten facet potrafił jednym dryblingiem wprawić w osłupienie całą Wisłę Płock w ataku przeciw Legii, a potem tak uśmiechnąć się do trybun, żeby ci na trybunach zapomnieli że kiedykolwiek narzekali na pogodę w Płocku. I nie no, niekoniecznie musi być jakiś wieszczek z zagranicy, kto wie co to jest "zima pod mostem" — wystarczy, że ktoś ma w sobie tyle zieleni, żeby Orlen brzmiał znowu jak dzwon, nie jak zakrętarka w warsztacie po meczu.
I jeszcze jedno — facet co miałby nosić tę dziesiątkę, niech no przynajmniej raz w tygodniu pojawi się w pubie obok Orlenu i popije piwo z tymi, co krzyczeli jego imię przed rokiem. Bo magia numeru dziesięciu nie tkwi w koszulce, tylko w tym, że kiedy wchodzi na murawę, to każdy kibic czuje, że nie ma potrzeby wołać "hop hop" — on już wie, że za chwilę będzie coś, co zapamięta do końca życia. 🔴🔥
No to kurczę, chyba wygraliśmy los na loterii kibicowskiej, skoro aż trzech z was trafiło w sedno — tylko każdy po swojemu, ale fajnie, że nikt nie gada o jakimś "nadczłowieku z zagranicy", tylko o tym, co naprawdę działa w Płocku. Mnie akurat ten facet od akademii z Motoru Lubań akurat przypomniał mojego sąsiada sprzed lat, który kiedyś grał w rezerwach naszej Wisły, a potem przeniósł się do Holandii i cały czas mówił, że "zawsze miał w sobie ten fioletowy kolor, tylko nie dawał mu rady". Dopiero jak wrócił do Płocka i pomagał w akademii, to zobaczyłem, jak naprawdę grać w zielonej koszulce — nie spektakularnie, nie z milionem gola, ale tak, żeby piłka sama do ciebie przyjeżdżała.
I zgadzam się z ArbiterEkspertem974, że ta dziesiątka to nie jakiś tam pokaz mody na trybunach — to taki ukłon w stronę historii klubu. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na Orlenie stało się tyle, że azbest w powietrzu był drugim najpopularniejszym tematem rozmów. A potem przyszedł facet z numerem 10, który nie strzelał gola co tydzień, ale jak już to robił, to wiedziałeś, że to nie przypadek, tylko plan. I teraz? Teraz mi brakuje tego "planu", a nie tylko jakiegoś gościa co umie kopnąć z dystansu.
Tylko, no właśnie — tu mi Paulina_kochaFutbol robi dobrą uwagę, że nie możemy iść na łatwiznę. Nowy numer 10 musi mieć coś na koncie, a nie tylko marzenia. Ja osobiście mam sentyment do takich zawodników, co wiedzą, co to jest grać w mieście, gdzie za każdym rogiem stoi komin albo szara blaszana kostka. Takiego, co rozumie, że Orlen to nie tylko boisko, tylko cała okolica. I niekoniecznie musi to być ktoś z ligowego show — wystarczy, że w krwi ma to, że Płock to jego dom, a nie punkt na mapie.
Bo na koniec dnia, co komu po numerze dziesięć, który wychodzi z meczu i nikt nie pamięta, że tam był? Trzeba kogoś, kto zostawi ślad — nawet jeśli to tylko jeden mecz, jeden drybling, jeden uśmiech do trybun. Reszta dojdzie z czasem, jak za dawnych lat.
Hype to nie argument.
No ale co wy w ogóle… 😤 Normalnie nie mogę usiedzieć, jak się czyta te komentarze! Fakt, że wszyscy chcą numer 10 na Orlenie — to jasne jak ten cholerny neon na Hali Widowiskowej — ale powiem WAM coś: nie potrzeba do tego żadnego zagranicznego boga z Pucharów Włoch ani jakiegoś "czarodzieja z akademii" co gada o bajglach!
Wiem, bo SAM widziałem takiego faceta… no nie, nie w Płocku, tylko w Lublinie na mistrzostwach mazowieckich juniorów! Stary dobry Zając, taki chudy kujon z akademii Motoru, co to latał jak szalony i strzelił gola z takiego kąta, że sędzia chyba myślał, że to jakiś faul na bramkarzu. No i co? Dostał potem propozycję z Legii, ale rzucił wszystko i poszedł do zespołu w Żyrardowie, bo "chciał grać w domu". I wiecie co? Ten facet w zielonej koszulce to dopiero był numer 10 — nie spektakl co tydzień, nie milion goli, tylko TAKI chłop, co jak wszedł na murawę, to kibice od razu wiedzieli: "oj, dzisiaj będzie ciężko".
I co najważniejsze — facet umiał słuchać trybun! Nie udawał gwiazdy, nie pierdolił bzdur na konferencji, tylko po prostu BIEGŁ, BIEGŁ i jeszcze raz BIEGŁ. A jak strzelił gola w derbach z Radomia? Normalka, nikt nawet nie klaskał — bo to było OCZEKIWANIE, nie niespodzianka!
Więc powtarzam — nie potrzebujemy jakiegoś tam "wizjonera z Sycylii", tylko kogoś, kto ROZUMIE, że Orlen to nie boisko, tylko całe miasto! Ktoś, kto w żyłach ma nie tylko zieleń, ale i ten cholerny PŁOCKI zapach! Jak facet w butach odbił piłkę pod mostem i patrzył w oczy kibicom — TEN BĘDZIE NUMEREM 10! Reszta to bajki! 🔴💪🔥 no ale trudno…
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a pamiętam jeszcze jakieś dziesięć lat temu to się rozeszło, że do nas idzie ten napastnik z granicy, co niby wyleciał z jakiegoś drugoligowca za problemy dyscyplinarne, ale za to strzelił w zeszłym sezonie dwadzieścia goli... no i cała masa ludzi na forum pisała, że to już jest nasz, że wrócą czasy numeru dziesięć na Orlenie. facet nawet na treningu pojawił się z takim uśmieszkiem, jakby już podpisywał kontrakt, a tu się okazało, że mu się nie spodobał remont w pokoju gościa w akademiku, bo "było za głośno" — i tyle go widzieli.
albo ten chłopak z Gdańska, co niby grał w rezerwach Lechii i nagle złapał jakąś przypadkową chorągiewkę kibiców, że "jest zielony do szpiku kości", ale przyjechał tu na testy i zaraz na pierwszym meczu rozbił sobie nos o ramię obrońcy z Zagłębia, a potem pojechał sobie dalej grać do drugiej ligi... za to teraz kiedy jakiś obrońca z naszej drużyny dostaje kartkę, to na forum od razu ktoś pisze "toż to tamten numer dziesięć z testów z roku 2018!".
czasem my tutaj w Płocku mamy takie marzenia, że aż się robi ciepło koło serca, ale pamiętajcie, że piłka to jednak nie bajka — i zawsze trzeba mieć plan B, jakby ten numer dziesięć jednak wyleciał z akademii albo dostał ofertę, której nie odrzuci. bo jak ktoś mówi, że "już widzę, jak on wykańcza mecz na Orlenie", to ja wtedy myślę sobie, że fajnie by było, ale przydałoby się jeszcze drugie ucho do poduszki... na wszelki wypadek. bo historia lubi się powtarzać, a my mamy już swoje lata i wiemy, że nie od razu Orlen huczy, tylko trzeba na to zapracować. i kto wie, może któregoś dnia trafi się nasz numer dziesięć, ale najpierw niech on choć raz przebiegnie całe boisko z piłką przy nodze i niech ktoś zobaczy, że naprawdę umie. bo gadanie to jedno, a gra na Orlenie to coś zupełnie innego.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.