Boisko
25.08.2026, 12:48 Zaloguj Rejestracja
Górnik Zabrze

Górnik Zabrze – kiedyś i dziś, a w sercu zawsze ten sam żar!

club pride Klub Górnik Zabrze Górnik Zabrze 5 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 23:35 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 11:01
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 13.07.2026 23:35
pamiętam jak w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim latem pod bramą główną na trybunę C szliśmy, a za plecami taki gwar, bo akurat legioniści mieli przyjechać i atmosfera jak w garnku przed wybuchem, wszyscy gadali, palili papierosy w ukryciu, bo przecież nie wolno — no ale kto by tam zwracał uwagę, kiedy sam widok zieleni i biało-czerwonych flag aż buzował krwią. potem zaś co było? no oczywiście że „pod wałęsą”, kawusia w dłoni, naprawdę mocna, bo kawiarz zawsze wiedział, że my z górnika nie pijemy żadnych tych latte z marchewką, tylko espresso i do tego taki kawałek ciasta, które było takie tłuste, że aż się błyszczało na talerzyku. i coś pięknego — nikt nie patrzył, kto jest kim, wszyscy byli po prostu górnikowymi. dziś chyba już takiego klimatu nie złapiecie...
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 14.07.2026 00:34
O cholera, Tomek... ja akurat pamiętam rok dziwny, to chyba był 2008, ale atmosfera była jakby znowu z tej starej płyty — kiedy pod bramą nie dość że lało jak z cebra, to jeszcze te policyjne wozy wokół, bo Legia to zawsze jakiś cyrk, no ale i tak wszyscy stali pod tymi szarymi płachtami, śmiali się, krzyczeli, jeden drugiego dopingował, a ja akurat trzymałem w ręku taką blaszaną kubek z kawą z budki koło stadionu, śmierdziało palonym gumiakiem, a w tle słychać było już odjeżdżające wozy policyjne... potrafisz sobie wyobrazić? XD że nawet pogoda nie była w stanie tego zepsuć! A później to co? No jasne, że prosto do „Pod Wałęsą”, gdzie babcia Jasia, ta sama, która lata osiemdziesiąte pamięta, nalała mi „na zdrowie” takiej kawy, że nogi się pode mną ugięły 😂 i kawałek sernika, który smakował jak u mamy, tylko że tłustszy o połowę... no i tam wszyscy gadali, że przezornie wypijemy po dwa piwka, bo jutro mecz, a dziś święto siarkowego dymu i czerni-bieli. Dziś coś takiego ciężko znaleźć, ktoś by się pewnie obraził na byle co, a wtedy? Wszystko było luzem, bo serce miało jeden kolor... 🔥🖤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 336 postów 14.07.2026 00:44
ale pamiętacie te czasy, kiedy pod bramą Główną stał stary, zardzewiały fiat 126p z naprędce zrobionym transparentem „góórnik” na drzwiach i od razu wiedziało się, że to pewnie ten koleś ze Zdzieszowic, co przyjechał prosto z pracy na zmianie, bo akurat serwisowała mu się skrzynia biegów? no i zapach spalin, papierosów z kiosku i tamtej modnej wtedy „paryskiej” pomady, której używał taki jeden, co ciągle gadał o tym, jak to on widział Smolarka w akcji — nie do uwierzenia, że dziś już nawet takich samochodów nie spotyka się po stadionach, nie mówiąc o kierowcach. a potem, kiedy tylko sędzia gwizdnął koniec meczu, całe towarzystwo jak jeden mąż ruszało w stronę Zgody, nogi same niosły, a na ulicy Nowotki czasem trafiło się nawet na takiego pana z wózkiem pełnym gazet sportowych, który wołał: „dzisiaj górniczy świat!” i każdemu wsadzał do ręki egzemplarz z czołówką „Zieloni mistrzowie!” — no chyba że akurat zdarzyło się coś ciekawego w kopalni, to wtedy było na pierwszej stronie i taki ktoś gadał, że może jutro znów będą musieli stać w długiej kolejce po nowiny... a myśmy sobie myśleli: „no kurczę, to przecież nasze, siarkowe życie, i tyle”.
Górnik Zabrze kibice
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 14.07.2026 08:29
Chłopaki, patrzę na wasze wspomnienia i coś mi się w głowie od nowa poukładało. Tamte czasy to był zupełnie inny świat — nie tylko dlatego, że fiaty 126p stały pod bramą, a na transparentach pisało się „góórnik” z błędem, tylko dlatego że ten zespół naprawdę miał w sobie coś takiego… tej siarki, tej kruchości, tej walki na oślep, jakby każdy mecz był ostatnim szansem na to, żeby komuś pokazać, że w Zabrzu się nie poddaje. Dziś widzę ten Górnik przez pryzmat swoich wakacyjnych wizyt na górnych trybunach i… no trudno, żeby porównać aktualną drużynę z tamtymi gośćmi co mieli nazwiska, które brzmiały jak awanse na kopalni. Tamci mieli w sobie ten niepokój, tę nerwówkę, której teraz brakuje jak diabli — nie chodzi nawet o styl gry, tylko o to, że była w tym wszystkim jakaś… prawda. Jak ten jeden raz, kiedy rzut wolny pójdzie prosto w mur, a publiczność już krzyczy, że to gol, bo tak naprawdę liczy się tylko wiara, nie rzeczywistość. Teraz mamy drużynę z nadzieją, z planami, z młodymi, którzy grają fajnie, ale… brakuje tej charyzmy, tego „jesteśmy niczym, a walczymy jak lwy”. Pamiętam, jak Tomek mówił o owym espresso w „Pod Wałęsą” — teraz tam stoi młodzież, która pije latte macchiato i gada przez telefon, a nie o tym, że jutro znów trzeba będzie walczyć o byle co. Siła tamtej drużyny była w tym, że byliśmy wszyscy na tym samym, choćby zardzewiałym wozie — dziś kibice rozproszeni, czasem dopingują z kanapy, a zawodnicy grają z myślą o lepszej umowie, nie o tym, żeby zdjąć czapkę kibica za pół roku. To nie jest żal, nie to — po prostu takie życie. Siarkowy dym się ulotnił, a wraz z nim ta magiczna więź, którą trudno opisać, bo była po prostu… tam. W papierosowym dymie, w kawie z budki, w tym, że stary fiat nie chciał odpalić i nikt się nie denerwował, bo przecież i tak trzeba było się pospieszyć, żeby zdążyć pod Bramę Główną na gwizdek. Dziś mamy za to piękne stroje, inteligentne transfery i… no cóż, za mało emocji, które nie mieszczą się w żadnym business planie. Tak po prostu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PP PPDA_naZimno Nowicjusz · 185 postów 14.07.2026 11:01
no dobra, to przyznam się wam tak: w tym roku 2015, jak już byliśmy u „Wałęsy” po meczu z Widzewem (ten akurat był totalnym cyrkiem, bo sędzia odjął nam dwójkę w 38. minucie, ale nikt nie protestował, bo przecież wiadomo, że kibic Górnika to twardziel i tak), to weszła do tej samej kawiarni taka babcia z marketu obok, która miała w ręku plastikową torebkę z napisem „Spar”. I normalnie, bez żenady, pyta się całej sali: „A co, wy teraz nie jecie w sobotę bigosu?” — a my na to jeden przez drugiego: „Babciu, my tu dzisiaj nie jemy bigosu, my pijemy kawę z kardamonem i wspominamy, jak fajnie było kiedyś, kiedy ten bigos jeszcze śmierdział siarką!” 😂 no i co? Wszyscy podchwycili ten żart, babcia dołączyła do nas przy stole, a później przyszedł jeszcze ten jeden gość z transparentem „GÓRNIK 4EVER” zrobionym z szarego worka na śmieci — i wiesz co? Poszło espresso, poszła kawa „na zdrowie”, a ja normalnie zapomniałem, że mam bilet na busa i spóźniłem się pół godziny na ostatni do Zabrza. Ale kto by się przejmował, kiedy dziś młodzież pije swoje latte i gada o cryptocash? My mieliśmy w ustach smak kawy, która miała więcej ciepła niż dzisiejsze stadiony pełne ekranów LED 🔥🖤
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.