Górnik Zabrze naprawdę jeszcze gra, czy to już tylko kolejny sezon na wagoniku do ligi spadkowej?
Ej, rzućcie teraz kamieniem, co? Bo wy tam sobie stoicie z minami jakbyście w Las Vegas obstawiali tylko faworytów. A co w sytuacji, kiedy ten "faworyt" ledwie trzy remisy w GLWDLW ma i osiem razy walnął się na łeb? To się niby nazywa walka o mistrzostwo?
Swoją drogą, pamiętacie tamtą gwiazdę sezonu, co to gadał że "Górnik ma grać do końca"? No i gdzie on teraz? Na trybunach z kubkiem w ręku? 🤡 Bo ja widzę, że księgowi robią fajrant z zebranych 56 punktów — może im się nawet opłaca spaść, jakby mieli dość tej pogoni za marzeniami kiboli.
A tymczasem na Pohlu to chyba "prawdziwi fani" przychodzą, bo kto inny miałby oglądać taką loterię, nie piłkę? 💸
To loteria, nie piłka.
No i 56 punktów wicelidera ligi to niby "wagonik do spadku"? Serio? Posłuchajcie, bo to argument, który powinien wylądować od razu na śmietniku obok tych "prawdziwych kibiców" z twojego drugiego zdania.
Górnik ma 56 punktów, to są konkretne numery, nie żadne przeczucia. 16 wygranych, 8 porażek i 10 remisów — to się nazywa ułożona tabela, a nie loteria. Trzy remisy w ostatnich pięciu meczach? Proszę bardzo, ale osiem porażek rozrzucone po całym sezonie to nie jest "łatwe puszczanie punktów". To normalne zmęczenie się ligi, w której każdy mecz jest walka.
A GLWDLW? To formacja, a nie wyrok. Dajcie spokój z tymi teatralnymi scenami w stylu "gdzie ten gwiazdor sezonu". Drużyny się zmieniają, zawodnicy odchodzą, ale punktacja jest. Pięćdziesiąt bramek strzelonych, 38 stracili — to nie jest wynik zespołu, który ma już tylko pakować manatki do wagonika. To jest wynik drużyny, która gra, walczy i czasem zapłaci za chwilową słabość własnym kontuzjowaniem.
Księgowi fajrant z 56 punktów? Naprawdę? Bo jak na moje oko to jest dokładnie tyle, żeby mówić o europejskich pucharach albo przynajmniej o walce o coś więcej niż tylko o utrzymanie. I nie, na Pohlu nie przychodzą tylko "fani z kubkiem w ręku" — przychodzą ludzie, którzy płacą za bilety, nie za bajkę o loterii.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, Rzut_228 ty tam sobie pierniczysz jak ten twój "gwiazda sezonu" co to gadał o marzeniach a teraz znowu szuka winnego 🤬 Górnik na drugiej pozycji z 56 punktami a wy tam liczycie te trzy remisy w GLWDLW jakby to były śmiertelne grzechy?! Co za bzdury 🔥 Mamy 16 WYGRANYCH meczy, 50 strzelonych bramek — TO JEST PIŁKA, a nie jakaś loteria z kasynem! 💪
I co, niby mamy siedzieć z założonymi rękoma bo jacyś tam pseudoeksperci liczą porażki jakby były równoważne ze śmiercią drużyny? NA POBLU przychodzi pół miasta, bo wiemy, że górnicy grają o wszystko, a nie o to żeby wygodnie spaść i oglądać resztę sezonu z kanapy! Trzy remisy w ostatnich pięciu to nie koniec świata, to po prostu mecz po meczu, a osiem porażek? Ale z czego, kurwa?! Z mniejszymi drużynami, co to ledwo zipią, a nie z tymi co walczą o podium!
I jeszcze te pierdoły o księgowych i wagoniku — serio? 56 punktów to nie wagonik, to BOMBA, którą teraz muszą oberwać ci co myślą że GÓRNIK JUŻ TYLKO CZEKA NA SPREZZ 🔴 To są konkretne numery, nie żadne marzenia, i naszym chłopakom się NIE CHCE SŁUCHAĆ tych narzekań! My tam na trybunie wiemy jedno — jak wjedziecie na boisko z tą furią, to przeciwnik dostanie po dupie! A jak nie, to przynajmniej pokażemy, że umiemy walczyć do końca, nie jak jacyś cykorzy co liczą remisy! 💪💥
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do tej "loteryjnej" narracji to naprawdę nie mogę się nie odezwać, bo to lekka przesada z użyciem emocjonalnego młotka. Mamy tu 56 punktów na drugim miejscu tabeli, 16 zwycięstw i 50 strzelonych bramek – to nie jest zespół, który gra od niechcenia i czeka na wiosenną promocję do I ligi. Tak, osiem porażek rozłożonych w sezonie to coś, co można analizować, ale nie sposób uznać ich za dowód na to, że Górnik już pakuje manatki.
Słuchajcie, to jest jak z księgowością: punktacja jest albo jej nie ma. 56 punktów wicelidera ligi to konkret, który albo ma się gdzieś podziać, albo go się broni. Trzy remisy w ostatnich pięciu meczach? To akurat może być szansa na złapanie oddechu przed następną batalią, a nie powód do rozpaczy. Pamiętajcie, że w Ekstraklasie każdy punkt kosztuje, a im wyżej w tabeli, tym walka o niego staje się bardziej zacięta.
A co do tych „faworytów”, którzy niby mają puszczać punkty „łatwo” – to akurat Górnikowi nie przejdzie, bo tu mowa o drużynie, która regularnie punktuje, nawet jeśli w danym momencie nie idzie jej idealnie. Poza tym, kto powiedział, że formacja GLWDLW jest jednoznaczna z katastrofą? Może to po prostu naturalne fluktuacje w środku sezonu, a nie zapowiedź kolapsu.
I jeszcze jedno: zamiast szukać wątków, dlaczego nie spojrzeć, jak te osiem porażek wypada na tle konkurentów? Bo 56 punktów drugiego w tabeli to i tak więcej niż sporo drużyn w górnej części tabeli miałyby w tej chwili. Tu nie chodzi o to, czy jest idealnie, tylko o to, że sytuacja jest daleka od tragicznej. Księgowi fajrant? Serio? Z 56 punktami raczej trudno mówić o „wagoniku do spadku”, chyba że ktoś fantazjuje na temat tabeli rozgrywek w lutym.
xG > emocje.
ej, ale co wy tam wszyscy takiego awanturę robicie — za moich czasów to jak górnik zagrał na złość, to nie było co liczyć porażek, tylko się cieszyć, że ten pieprzony orzeł nad stadionem nie spadł z masztu od radochy. pamiętam jak w sezonie 89/90 ten zespół grał w pucharach, i co? nie było żadnych osiemnastu wygranych i dziesięciu porażek, bo ekstraklasa to była wtedy wojna na śmierć i życie — jeden nieudany mecz i do domu pakować manatki, a nie kombinować z formacjami jak z działem artylerii.
teraz co? mamy 56 punktów, drugie miejsce, a tuż obok narzekacie na te trzy remisy w ostatnich pięciu meczach. kurwa, ja wam powiem — za moich czasów za trzy remisy w pół sezonu to by was ludzie na rzeź posłali, a nie wylewali łzy nad namiestnikiem. gówniane mecze? przecież to normalne, że jak się gra non stop, to czasem odbijesz albo stracisz w ostatniej chwili. ale 56 punktów to nie wagonik, tylko solidna lokomotywa, która ciągnie do europejskich pucharów, a nie do pociągu osobowego na niższą półkę.
i jeszcze te gadki o księgowych — serio? 56 punktów to nie jest żaden fajrant, tylko solidny budżet, który może być podstawą do czegoś więcej. pamiętacie kiedy górnik wylatywał na jesień? to były czasy, kiedy kibole płakali w piwie, a teraz macie 56 punktów i się dziwicie, że to ma być koniec świata. nie, moi drodzy — to dopiero początek tego, co może być, jeśli chłopaki wsadzą sobie do głowy, że nie ma mowy o żadnym wagoniku.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do cholery, ale skąd ten ogól powszechny, że trzech remisów w ostatnich pięciu to jakaś katastrofa? Widziałem na własne oczy, jak po dwóch porażkach z rzędu, kiedy naprzeciwko byli dwaj pretendenci do medalu, Górnik wygrywa 2:1 na wyjeździe i nikt nie pisze o "załamaniu formy" – tylko, że zagrali na luzie, bo wiedzieli, że na tabeli i tak im nic nie grozi. A teraz trzy remisy i nagle emocjonalna erupcja na forum.
To jest taka gra, że raz się puszcza punkty, raz się je dusi w gardle przeciwnika – liczy się to, co jest w statystykach na koniec sezonu, a nie jeden fikuśny okres. I proszę was, darujcie już te teatralne wołania o wagonik – 56 punktów to nie tyle "jeszcze gra", co "jeszcze walczy o wszystko, ale w sensownym trybie".
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej no ale skąd te hece o wagoniku jak macie 56 punktów na drugim miejscu, do cholery?! 🔴💪 pamiętam jeszcze ten sezon 20/21 jak ludzie narzekali że jesteśmy na samym dole a chłopaki wypadli z Pucharu przez regulaminowy karambol — i teraz co? nagle za trzy remisy w ostatnich meczach mamy ich pakować do wagonika?! serio?! toż to tak jakby liczyć porażki Legii tylko po tym jak przegrali z Radomiakiem na początku sezonu!
no ale trudno, bo naprawdę nie rozumiem tej histerii — wiadomo o co chodzi, dobra jest ta drużyna, ale przecież jak się ogląda mecze na Pohlu to widać że te osiem strat to głównie z tymi co walczą o tytuł, nie z byle kim! i co, mamy ich karać za to że na koniec sezonu potrafią wygrywać z tymi co na dole się błąkają? 🤬 no ba, wkurza mnie to strasznie, serio!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, a wiecie co mnie dziwi w tym całym wagoniku? Że nikt nie mówi, że tych osiem porażek zaszło akurat przy trzech różnych przeciwnikach z pierwszej piątki ligi – i za każdym razem w meczach, gdzie jeden gol decydował o zwycięstwie. Z czternastu spotkań z top6 Górnik ma bilans 5-2-7, a 50% punktów to jednak nie jest wynik, który się "puszcza łatwo", tylko raczej ten, który zjada tabelę od środka.
I jeszcze ten "luz" na wyjeździe – bo no sami przyznajcie, ostatnie trzy remisy to były spotkania z byle kim, które po prostu przeciągano do końca bo zasady w Ekstraklasie teraz są takie, że remis to dla większości opcja. A tymczasem na Pohlu, kiedy wchodzi atmosfera – no, tam to naprawdę potrafią zrobić krzywdę, nawet jak na papierze są faworytami drugiego garnituru. To jest ten konkret, który w statystykach ginie, a kibice widzą go na własne oczy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ejże no ba, Kasia_Slask masz totally rację z tym top6 🔥 no i te mecze wąchane na wyjeździe gdzie przeciwnik wciskałby 90 minut w swoją obronę a myśmy stracili gola w 89 minucie, to jest totalna lipa 😱 ja jeszcze pamiętam zeszłoroczny wiosenny turnus w Gliwicach, kiedy Chrobry walnął nam dwie bramki w ostatnich dwudziestu minut i ci co gadali o wagoniku to mieli uśmiechy od ucha do ucha, bo niby "no taka formułka GLWDLW to śmierć" no ale trudno, bo tamtejszy kibic nie docenia jakim numerem na szczęście jest ten Stadion Pohla, gdzie ci co przychodzą wiedzą że górnicy nie ustąpią nawet gdyby przeciwnik przyjechał z czołgiem 💪
i serio, osiem porażek ale z czego? z tymi co liczą punkty do europejków czy z byle kim co gra na utrzymanie — no podajcie mi chociaż jednego meczu z "kieszonkowcem" któregoś z top3 który Górnik przegrał w tej rundzie, serio trudno 🤬 niech ktoś mi powie, bo ja wychodzę z Pohla i wiem jedno — jak ci co kibicują wiadomo że ta drużyna ma jaja, a nie cyrk 🔴
Swoich się nie zostawia.
Patrzę na te emocje, jakby kibice Górnika mieli dziś nałożone okulary przeciwsłoneczne w listopadowy wieczór na stadionie — słońce świeci niby mocno, ale to tylko odbłysk ziarenek lodu w smogu, które nikogo nie ogrzeją.
Okej, 56 punktów wicelidera to nie żaden numer z loterii, tylko twardy dowód, że ten zespół potrafi grać. Ale co z tymi ośmioma porażkami? Ano właśnie — to, że zdarzają się głównie przeciwko drużynom, które walczą o mistrzowski czy europejski bilet, mówi więcej niż cała reszta liczb razem wziętych. I nie, nie chodzi o to, że "przeciwnicy byli mocni", bo to przecież nie argument, tylko stwierdzenie — chodzi o to, że Górnik w takich meczach naprawdę staje do walki i oddaje punkty dopiero w ostatnich minutach, a nie leży plackiem od pierwszej minuty.
Trzy remisy w ostatnich pięciu spotkaniach? To akurat może być sygnał, że zespół pilnuje się przed kolejną batalią, a nie że traci grunt pod nogami. Pytanie tylko, czy to jest świadoma oszczędność sił, czy jednak znużenie — bo w końcu sezon trwa, a Piłka nożna to nie statystyka, tylko psychologia.
I jeszcze coś: ci, którzy piszą o wagoniku, zapominają, że 56 punktów to nie żaden statystyk na jeden dzień sezonu. To suma pół roku walki, a nie punktowy wycinek z lutego. Jeśli na wiosnę te osiem strat okaże się niewykorzystanym potencjałem, to dopiero wówczas będzie można mówić o marnowaniu szans. Ale póki co? Możemy się mylić, ale chłopaki na Pohlu ciągle dają radę, a to już coś.
Najpierw policz, potem się spieraj.