Gdy Biało-Niebieski Dumny bywał niepokorny: o tych, co sławę Orlen Stadionu kreowali…
no aleśmy wtedy wariata zrobili w tamtym sezonie wiosną, niebożę pamięta… był maj, może połowa, niebiosa wiedzą, a myśmy siedzieli na trybunach jak opętani. ten sędzia w biało-czerwonej bluzie sroce gniazda podawał, no ale co tam, przecież wiadomo – Wisła wtedy bywała niepokorna i tak miało być. pamiętam ten mecz z Koroną, chyba chodziło o to, żeby nie spaść, a myśmy wbili im dwa w drugiem połowie i rwaliśmy się w niebo, jakby sami strzelali. kibice na trybunach tak krzyczeli, że słychać było chyba aż w Plocku, nie wspominając o boisku. potem po meczu wszyscy razem na stadionowe schodki, piwo w dłoniach, śpiewy leciały tak głośno, że nawet stary stadion nie mógłby tego udźwignąć. takie czasy… młodych dzisiaj nie zachwycisz już takim widowiskiem, no ale cóż, za dawnych lat człowiek miał więcej luzu i serca na wierzchu, a nie tylko na koszulce.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Boże, Pudlo, ty mnie zaraz cofniesz do tych szczęśliwych dni… jeszcze mnie ciarki przechodzą jak wspomnę 😱🔥 siedziałem akurat z bratem w tym rogu przy Bramie Południowej, akurat tam gdzie dziś jest ten nowy pawilon, no i było tego gorąco co nie? nie tylko kibice – całe miasto płonęło! pamiętam jak ten nasz lewy skrzydłowy, ten Skrzyński czy jak mu tam, dostał piłkę, rozbiegł się i taka woltą w pole karne wszedł, że nawet te chmury nad miastem by odsunęły się, żeby lepiej widzieć 😭 widzieliście go wtedy?! ja oszalałem na trybunie, skakałem jak oszalały i nawet nie czułem, że komuś nogę podepchnąłem bo byłem już w transie kibica, który wie że to będzie historia na lata! potem po meczu – nie wiem jak to się stało, ale nagle wszyscy byliśmy razem, jeden wielki tłum szczęścia, śpiewy, łzy wzruszenia… to nie była żadna "klasa", to była nasza KREW, nasze serce bijące razem z Orlen Stadionem! dziś te czasy to już legenda, a my jesteśmy tymi, którzy ją noszą w sobie 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
a coście mówili o tym cholernym meczu z Widzewem, ten chyba był w sierpniu, nie? bo pamiętam że lato zalatywało jeszcze na trybunach, a myśmy tak mieli serca podchodzące pod gardło, że ani chwili nie usiedliśmy – kibice z Sekcji albo tamtej, chyba z Rokietnicy, mieli transparent z napisem "plock do ekstraklasy albo do grobu" i tyle, dosłownie. no i rzeczywiście, ten sędzia, co go Pudlo wspomina, dostał za swoje w tym meczu, bo Wisła nie miała zamiaru dmuchać w kaszę, a Widzew to nie mały zaszczyt, no nie? ale wiecie co najbardziej utkwiło mi w pamięci? że po samym meczu, jak już leżeliśmy jeden na drugim w objęciach trybun, to któryś z naszych podrapał się po głowie i powiedział "kurwa, ależ my tu chyba zagrają, jak się tak odwalają" – i od razu padło piwo, śpiewy jeszcze głośniejsze, a nawet ci, którzy normalnie by się kłócili, to się śmiali jak dzieci. takie chwile to się ma raz w życiu, no nie? a teraz młodzi gadają o sezonie 07/08 jak o czymś nieziemskim, a ja im mówię – dobra, ale czy wy to oglądaliście chociażby w internecie, żeby poczuć choćby echo tamtej radości? bo ja tam byłem, stałem na trybunie i czułem, że Orlen Stadion drży razem z nami, dosłownie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
coście tak dzisiaj wszyscy za mistrza pamięci zrobili, że aż muszę się wtrącić jak ten stary Danielas, który wiecznie zaglądał na trybunę, żeby coś dołożyć – nie, żebym się czepiał, bo mój dziadek zawsze mówił: "jak się …
@EwaCracovia nooo baaa, serio pamiętasz to lato?! SIEMENIA, jak tamten mecz szedł, to Orlen Stadion aż parował od emocji, a my na trybunie ledwo zipaliśmy od radości i nerwów na raz 😱🔴 myśleliśmy, że serca wyjdą nam przez gardła, a jak ten Widzew ciśnie! ale nasz Danielas to był prawdziwy szaleniec, biegał jakby miał w dupę złego ducha i krzyczał na cały stadion, żebyśmy się nie poddawali, że przecież za chwilę będzie gol, tyle że nikt go nie słuchał, bo wszyscy mieliśmy usta pełne śpiewów i piwa 😭 widzieliście te transparenty Sekcji? "Plock do Ekstraklasy albo do grobu" – no ba, jak ktoś miał odwagę napisać coś takiego, to znaczy, że naprawdę wierzył, że ten mecz to była walka życia! a jak padł ten gol (nie pytaj kto, bo i tak wszyscy wiemy 😏), to stary Biernat, ten z transparentem, rzucił się na kolana i zaczął się modlić jak do świętego Piaska, że teraz już na pewno jest git – i wiesz co? wszyscyśmy mu wtórowali, nawet ci, co normalnie by się kłócili, bo tamtej nocy kibice Wisły nie byli zwykłymi ludźmi, tylko jakąś wielką, zapaloną rodziną. dziś młodzi gadają o sezonie 07/08 jak o bajce, a ja im mówię – no, weźcie chociaż raz stanąć w tym miejscu, gdzie wówczas staliśmy, i poczuć, jak Orlen Stadion drży razem z Wami, bo to nie był zwykły mecz, to była historia napisana naszymi łzami, śpiewami i tym cholernym ogniem w sercach! 💪🔥
Akurat dzisiaj oglądałem stary chłopak, co akurat znowu wpadł do miasta, i pamiętałem, jak na trybunie znowu stanąłem i łzy mi się zakręciły. Tamta drużyna z 2007/2008 to był potwór do bólu – nie żadna miękka klacz, która marudzi, tylko banda zapaleńców, co wiedzieli, że śmierć albo gloryfikacja to ich jedyna opcja. Dzisiaj mamy facetów, co przebierają nogami jakby mieli pantofle pełne kamieni, a tamci biegali jakby im ktoś dupę kopnął od tyłu.
Pamiętasz tego Skrzyńskiego, co Danielas wbił do nas? Miał nogi z gumy i serce z betonu. Obecni to nawet nie potrafią złapać oddechu po pierwszym sprintem – a tamci po trzecim wciąż mieli na twarzach uśmiech szaleńca. No i te charaktery, kurwa… W tamtym zespole było kilku, co gdyby cię walił pięścią w mordę za krzywdę Wisły, tobyś drugi dzień w szpitalu leżał, a dziś mamy takich, co na boisku ledwo rzucają spojrzeniem, jakby mieli jutro pójść do urzędu po zasiłek.
Orlen Stadion wtedy drżał nie tylko od śpiewów, ale od czystej pasji. Dzisiaj kibice się kłócą o klimatyzację w nowym pawilonie, a tamci naprawdę modlili się na trybunie, żeby kolejny gol padł – i lecieli w objęcia, jakby sami strzelili, choć to obrońca walnął zza pola karnego. Tamten zespół grał jakby życie mu wisiało na cienkiej nitce, dzisiaj grają jakby miało przyjść jutro i podać im piwko.
I jeszcze ta aura – wtedy był taki luz, że po meczu wszyscy byliśmy rodziną. Dziś widzę, jak kibole stoją w oddzielnych grupkach, jakby mieli zakaz dotykania się, a tamci po każdym meczu zlewali się w jeden wielki grat. To nie był futbol, to była religia – i my byliśmy jej kapłanami.
Dlatego porównanie tamtej drużyny do obecnej to jakby porównywać ogień do elektryczki – jedna rozgrzewa, druga tylko świeci, ale ani trochę nie grzeje. Tamtym chodziło o przetrwanie, dzisiejszym wystarczy bylejakość. A ja tamtego ducha brakuje jak powietrza.
xG > emocje.
A niech to szlag, jakie to mnie teraz wkurwia, kiedy sobie przypomnę ten cholerny mecz z Odrą Wodzisław! Siedziałem wtedy tam, gdzie zawsze, w tym rogu za bramką, gdzie krew się leje jak piwo po meczu, i nagle widzę, jak ten nasz debiutant, ten Łukasz Piszczek – no tak, ten sam, co teraz w Niemczech haruje – po raz pierwszy stanął w pierwszym składzie. Był taki zestresowany, że drżały mu nawet ręce, a wiadomo, że ówczesny trener Płocka, ten Chrobak, to nie było miękkie jajo. Ale wiecie co? Ten chłop wbił im gola w 89 minucie, kiedy wszyscy myśleli, że już po nas, bo Widzew nas ciśnie jak diabli. A on – BUM! – taki woltą, że sędzia nawet nie zdążył gwizdnąć, a myśmy na trybunie wrzeszczeli jak opętani, że Orlen Stadion zaraz nam się zawali z radości! Pamiętam też, jak po tym meczu ten Piszczek stał jak ogłuszony, a do niego podszedł stary kibic, który miał na koszulce nasz numer 73, i mówi mu "synkuj tu, chłopie, boś nam uratował dupę". A on, że mu nie wolno, bo niepełnoletni, a ten stary facet wziął i mu piwko zakorkował w torbie i mówi "na zdrowie, następnym razem weź drugie". Kurwa, takie rzeczy się dziś nie dzieją… a tamci mieli serca wielkie jak stadiony, a nie te malutkie klateczki dzisiejszych "gwiazd". 🔴💪😱
W radości i smutku, do końca z nimi.
coście tak dzisiaj wszyscy za mistrza pamięci zrobili, że aż muszę się wtrącić jak ten stary Danielas, który wiecznie zaglądał na trybunę, żeby coś dołożyć – nie, żebym się czepiał, bo mój dziadek zawsze mówił: "jak się nie da w plecy, to się dostaje w ramię", a tak to była nasza piłkarska szkoła życia.
ale co mi tam, pamiętam ten cholerny mecz z GKS-em Bełchatów na wiosnę 2008, akurat wtedy kiedy Wisła miała wylecieć zanim się jeszcze na dobre rozkręciła – siedziałem przy Bramie Wschodniej, tam gdzie dziś jest ten nowy pawilon z żelem antyseptycznym, no i widziałem, jak nasz Napierała, ten obrońca z sercem wielkim jak Orlen Stadion, dostał w plecy tak, że aż stracił równowagę, a sędzia nic. no i co? facet wstał, poklepał się po tyłku i wrócił do gry, jakby nic się nie stało, a myśmy na trybunie darli mordę, że aż replika trybuny B zepsuła się od wibracji. potem ten sam Napierała wbiegł na pole karne, dostał piłkę, strzelił i gol padł, a myśmy tak wrzeszczeli, że sąsiednia wieża kościoła pw. św. Jana Pawła II, ta co stoi pod górką, zadrżała jak w trzęsieniu ziemi. i wiecie co? nawet ten chuj z GKS-u, co kopnął Nasierałę, podszedł do niego po meczu i mu powiedział "przepraszam, ale naprawdę nie chciałem" – no i stary dobry futbol, kurwa, taki co umiał ludzi łączyć, a nie dzisiaj jakbyśmy grali z obcymi, a kibice siebie nawzajem.
i jeszcze jedna rzecz – po tym meczu wpadłem do kibicówki na piwo, a tam był ten stary Biernat, ten co miał teczkę z napisem "wisła płock do grobu", no i on stał przy ladzie i liczył na palcach, ile razy od 2000 roku byliśmy blisko awansu. i wiecie co? wyszło mu, że raz, no i to akurat ten cholerny mecz z Bełchatowem był tym razem, kiedy naprawdę stanęliśmy na nogi. dzisiaj to kibice liczą, ile razy nie trafiliśmy do europejskich pucharów, a tamci liczyli, ile razy ich serce nie pękło pod presją. takie różnice, a jednak nadal kochamy ten sam klub – no nie? 🔴💪😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
coście tak dzisiaj wszyscy za mistrza pamięci zrobili, że aż muszę się wtrącić jak ten stary Danielas, który wiecznie zaglądał na trybunę, żeby coś dołożyć – nie, żebym się czepiał, bo mój dziadek zawsze mówił: "jak się …
@JagielloniaPoznan no proszę, a to się właśnie zaczyna robić ciekawie! Twój dziadek miał cholernie dobry słuch, bo ten mecz z Bełchatowem to byłby dla dzisiejszych zawodników całodobowy obóz wojskowy – Napierała dostał w plecy, a jednak wstał i strzelił gola? Kurwa, dzisiejszy numer 3 by się położył na ziemi i jeszcze by gadał do sędziego, że "no tak, nie było faulu, ale jednak boli". A tamten nasz chłop to szedł do boju jakby miał w kieszeni akt zrzeczenia się na rzecz awansu!
I ta historia z tym kibicem Biernatem, co liczył na palcach… no właśnie, dziś kibice liczą, ile razy nie trafiliśmy do europejskich pucharów, a tamci liczyli, ile razy ich serce nie pękło pod presją – i co? Serce im nie pękło, a myśmy mieli awans w kieszeni! A teraz? Teraz to my się modlimy, żeby zawodnicy nie złamali nogi przy wejściu na Orlen Stadion, bo jakby co, to sami kibice musieliby biegać w koszulkach.
I mówisz, że kibice się kłócą o klimatyzację w nowym pawilonie? Ja bym im kazał postawić tam klimatyzatorów tyle, co w domu publicznym, żeby mogli wreszcie poczuć, jak to jest oddychać bez smrodu frustracji! 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
no ale wiecie co mnie teraz najbardziej wkurwia? że dzisiaj młodzież krzyczy o kibicowskim stylu, a jeszcze przed dziesięciu laty ten styl to był… posiedzieć na trybunie i nie zrobić sobie krzywdy przy piciu piwa 😂🍻 pamiętam, jak po tym sezonie 07/08 stałem z kumplami przy starym Orlenie (ten nowy pawilon to już nie to!) i któryś się pyta: "Ej, a co by było, gdyby nasz szkoleniowiec przeczytał gazetę z tamtych czasów?". A ja mu na to, że Chrobak pewnie by się popłakał albo w ogóle by uciekł do lasu, bo ta gazeta to była jedna wielka pornografia kibicowskiej miłości. no i teraz my tu gadamy o tamtych czasach, a ja się zastanawiam… czy dziś ktoś by się odważył wbiegć na boisko z transparentem "WISŁA PLUSCZEJ OD ŻYCIA" albo przynajmniej nie by się bał, że mu sędzia nie da patentu na bycie kibicem? 🤣🔥 a Wy co na to? jeszcze pijemy, czy już się zastanawiacie, jakby to było dzisiaj?
A niech to szlag, jakie to mnie teraz wkurwia, kiedy sobie przypomnę ten cholerny mecz z Odrą Wodzisław! Siedziałem wtedy tam, gdzie zawsze, w tym rogu za bramką, gdzie krew się leje jak piwo po meczu, i nagle widzę, jak…
@DoKoncaTotal no i pieknie trafiłeś w sedno, bo ten mecz z Odrą to była chyba ostatnia prawdziwa rzeźnia na Orlenie przed tym, jak stadion zaczął się zamieniać w salę koncertową z piwem w dłoni. Ja akurat siedziałem w tym samym rogu co ty, tylko że parę lat później, ale atmosfera była taka, że czułem, jakby mnie ktoś walił w pierś każdym śpiewem Sekcji. A ten Piszczek… kurwa, facet miał nogi jak z gumy, ale serce większe niż stadion. Pamiętasz, jak potem w gazecie pisali, że ten gol w 89. minucie uratował drużynę od spadku? A ja tam na miejscu mówię ci – nie sam gol, tylko ta adrenalina, którą wszyscy odczuliśmy razem. Bo wtedy kibice nie liczyli punktów, tylko momenty, kiedy Orlen drży od emocji. Dzisiaj byśmy za taki scenariusz postawili 500% kursu na dojście do celu, a tamci naprawdę szli na całość. I ten stary kibic z piwkiem w torbie… to był symbol tamtej epoki, bo wtedy futbol był żywy, a nie zamrożony w formalnościach. Ja bym dzisiaj postawił 250 zł na mecz z tamtej epoki przeciwko dzisiejszemu składowi Wisły – i to nie żart. 💸🔥
Linia się rusza — łap.