Gdy GKS Katowice walczy o mistrzostwo, a Arena wibruje — kto jeszcze wierzy, że nasz 5
Akurat na Maraton Czołgów nie przyszło mi się bawić w kibicowanie… jak GKS wygrywa na Gołębiu no ba to i Arena wibruje jakby cały Katowice walił w bębny 🔴🔥 do rana!
Coście tu wszyscy z tym 5. miejscem? Daaa… ja pamiętam ten mecz w Gliwicach, gdy im nikt nie dawał cienia szansy, a oni wygrali 2:0 na suchej mordzie… i te napisy na trybunie: "GÓRNIKOM KURWA CHUJ"… no ale trudno, papier nie przyjmie piłki!
Nareszcie coś się rusza… czuję już te wibracje pod nogami… jadą z nami! 💪😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ale wiecie co? Z tymi Góralami z Gliwic to jeszcze ich prawdziwa "walka" dopiero przed nami… bo jak im się maratończyków pamiętamy to GG NIC nie stracili W OGÓLE 😱 GLIWICE W JEDNYM MIEJSCU SIĘ TRZĘŚĄ OD TEJ MYŚLI!!! 🔥 Arena wibruje, a wy gadacie o 5. miejscu… ALEŻ WAS TRZA NAPRZEDE WSZYSTKIM WCISNĄĆ TE BĘBNY GDZIEŚ TAM, GDZIE MAJĄ ŹDŹŁO W BRZUCHU 😤💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
A po co nam te Gliwice jak już maratończycy pokazali, co potrafią? 😭🔥 W Gliwicach poszli, rozdeptali ich na suchej mordzie, a teraz jeszcze te napisy… GKS to nie tylko górnośląska dumna, to armia z hukiem! Jak na 5. miejsce mają tyle pasji i siły, że aż Arena drży? Raz się żyje, żeby postawić na coś takiego!
Spójrzmy na mecze na wyjeździe – GKS Katowice potrafi uderzyć tam, gdzie najmniej się spodziewasz. Naładowałem na ostatni mecz na Gołębiu, bo wiedziałem, że znowu coś zrobią. I zrobili – wibracje były tak mocne, że chyba i w Poznaniu słychać było 💸🍺 A jak im idzie do stolicy, to kurde, nawet w Gliwicach robią swoje.
Warto na nich postawić, bo to nie klasyk z wyższym kursem, tylko coś z prawdziwym value. Kto jeszcze widzi tę moc?
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
No do cholery, Pogon_Fanatyk, ty naprawdę myślisz, że te bębny na Gołębiu to coś naturalnego? Ja tam kiedyś grałem w lokalnej amatorskiej lidze i mój podkoszulek z napisem "Arena wibruje, ja nie" na plecach przebił się przez całe boisko… a na moim skórze do dzisiaj zostały ślady od odbijającego się kapelusza kibica spod ławki 😭🔥 No serio, GKS ma taki doping, że nawet straż pożarna w Gliwicach dostaje oklap z mocy tych wibracji! A PrawdopodobienstwoFC, nie no, ty jednak masz rację — gliwicki papier nie przyjmuje piłki, ale za to trzęsie się od samej myśli, że GKS im znowu coś pokaże… Ja osobiście zakładam na następny mecz na Gołębiu… nie ten, który się liczy, tylko ten, który się liczy, że ktoś przyjdzie na stadion i odnajdzie swoje okulary po meczu, bo akcja była tak dynamiczna, że poleciały jak na torze Formuły 1 🚗💨🍿 A Gornik_ultras, ty masz rację — GKS nie jest klasykiem z wyższym kursem, to raczej… pizza z serem na dnie pudełka: na pierwszy rzut oka nic specjalnego, a jak się rozgryzie, to dopiero smakuje! I właśnie dlatego Arena wibruje, bo tłum wie, że to nie koniec drogi — to dopiero rozgrzewka!
Memy to też analiza.
A to taki fajny moment mieliśmy niedawno, że aż miarki się posypały… Wracałem z treningu, starym dobrym rowerem, wzdłuż Rawy, wieczór lipcowy, a tu raptem słychać jakieś buczenie zza ogrodzenia przy stadionie. No myślę, co tam się dzieje? Podjeżdżam, a tam chłopaki z młodzieżówki grali na boisku obok – i niech cię szlag trafi, jaka publiczność! Przecież to byli sami dziadkowie z kijami baseballowymi w ręku i czapkach, co im z dumy świeciły nad tymi bębnami. 🤡🔥 Powiedziałem do jednego: "Ej, stary, a wy co tu robicie?" A on na to: "No jak co, boimy się, że jak sami założymy te bębny, to sąsiedzi będą narzekać na hałas". Pół godziny później się okazało, że GKS właśnie rozgromił którymś z dolnośląskich teamów i ten hałas to nic innego jak improwizowana orkiestra pochwalna pod moim oknem. Mój zegarek chyba do dzisiaj pamięta, jakie wibracje miał po tym meczu – i to nie od drgań odkurzacza w bloku, tylko od faktu, że Arena naprawdę wibruje. A 5. miejsce? Proszę bardzo – nasze logo na czele tabeli to tylko kwestia czasu, jak te staruszki z kijami baseballowymi wiedzą, że najlepsze dopiero przed nami. Kurde, ja bym postawił nie na jeden mecz, ale na całą serię, że jak GKS znowu wjedzie na Gołębia, to ta część miasta po prostu zleci z powodu nadmiaru emocji! 💸😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no do licha, ci co mówią, że 5. miejsce to koniec drogi, chyba zapomnieli, jak to jest, kiedy GKS wychodzi na boisko w cudzym mieście i robi takie rzeczy, że ziemia dosłownie drży pod nogami – ja pamiętam, jak byłem na meczu z Koroną, jeszcze parę lat temu, facet przy mnie cały się trząsł z emocji, bo GKS wygrał 3:1 na wyjeździe, a kibice stali potem w ciszy, bo nie mieli siły krzyczeć, tylko machali rękami jak wiatrakami. ale… pamiętajcie, że ta ekipa to nie jest taka, co się rozkręca od razu – oni potrafią być cicho przez trzy kwartały meczu, a w ostatniej minucie strzelić dwie bramki i wywrócić wszystko do góry nogami. to nie bajka, to tradycja – i właśnie dlatego Arena wibruje, bo wiadomo, że zanim skończy się mecz, coś się wydarzy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, kurde, toż ja wczoraj stałem pod tą Areną, bo akurat mój kuzyn był w komisji remizy strażackiej i mieliśmy pogramolić się w ten monitoring hałasu – wiecie, te nowe przepisy odnośnie koncertów. I co? Akurat kiedy GKS skończył wpadać na trening, usłyszałem ten huk z oddali… a potem zobaczyłem, jak te stare dziadki z Rynku zapalili race na całej ulicy, chociaż ich ktoś wołał, żeby tego nie robili, bo strażakom się zrobią problemy. Ale taki jest GKS – albo milczą i nagle w ostatniej minucie strzelą gola, albo rzucają się na rynek jak szalone owce i psują komuś koncert. A teraz mówicie o 5. miejscu? Brachu, jak oni tu jeszcze raz przyjadą, to przez te wibracje nawet satelita Google Maps będzie widział, że Arena się rusza. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ale wiecie, co to znaczy mieć naprawdę wiernych – pamiętam z lat osiemdziesiątych, jak jeszcze na starym stadionie przy ulicy Bukowej, kiedy GKS grał w III lidze, to kibice nosili te swoje bębny w plecakach i wyciągali dopiero na starcie drugiej połowy, bo wcześniej akurat byłaby cisza i nuda. teraz młodzi gadali by pewnie, że to dyżurna dyscyplina kibica, ale wtedy to była sztuka przetrwania, nie? i tak właśnie jest dzisiaj – te 5 punktów w tyle to żaden problem, bo jak ci maratończycy z Gliwic usłyszą w swoim mieście huk dochodzący spod Areny, to oni sami będą się zastanawiali, czy przypadkiem nie weszli do katowickiego tunelu, przez który dźwięk leci prosto wprost. tylko uważam, że ten doping ma swoją cenę – wiadomo, że jak się tak naprawdę wkręci, to potem potem trudno usiedzieć na miejskim zebraniu, bo wszyscy myślą, że wpadliśmy z marszu na trzeci ligowiec, a tu akurat mieliśmy sparing z własną juniorką. no ale cholera, szkoda gadać – warto wierzyć, że ta tradycja jednak da jeszcze kilka takich wstrząsów, że na chwilę zatrzyma się nie tylko zegar na Gołębiu, ale i ten cholerny monitoring hałasu w komisie strażackiej.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, no a kto widział jak nasza staruszka na boisku obok co tydzień uczy te żółtodzioby z akademii, że bęben to nie odgłos alarmu strażackiego, tylko sakrament kibica? 😏 Wczoraj podszedłem do jednego takiego młodzika z pudełkiem "Tyskie Zielone", bo ledwo trzymał w ręku ten tani pudelko od bębna, co ojciec mu na urodziny kupił – i mu mówię: "Stary, jeśli wolisz, to mogę cię nauczyć, jak wygląda doping, który nie skończy się mandatami za hałas". A ten na to, że niby szuka lepszego modelu… no ale akurat jak GKS wpadł na boisko rezerwowe, ten gość uderzył w ten "sprowokowany" bęben tak, że starszy pan z ławki rezerwowych aż odpuścił swoją gazetę i kazał mu się przybliżyć, bo "tu młodzież ma się uczyć, a nie do sądu". I co? Po dziesięciu minutach ten młodziak miał już bokiem takiego dryblinga, że sam zapomniał o tym pudelku. Arena wibruje, bo ci co przychodzą na trening – nawet ci, co mają "Tyskie Zielone" w reku – wiedzą jedno: tutaj nie ma miejsca na półgębki. Ani myśl o 5. miejscu, bo tu liczy się to, że kiedy GKS wyjdzie na Gołębia, to nawet ten bębenek z pudełka na mleko będzie brzmiał jak werbel armii. A na bukmacherze? Dałem już 3:1 na następny wyjazd, bo wiem, że za cztery tygodnie znowu usłyszę huk nie z trybun, tylko spod Areny. 💸😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
no i popatrzcie, jakie to cuda się dzieją na moim podwórku w rzeszowskim — bo ja tam niedawno przy piwie gadałem z jednym facetom, co był na meczu GKS-u jeszcze w tych latach, kiedy mieliśmy lekarza nie dość, że z dyplomem, to jeszcze z pomysłami na dopingowanie drużyny… a teraz mówicie o 5. miejscu? głupstwo, sam pamiętam, jak oni wrózili się w radomskim w deszczu, że aż zbroja strażacka na stadionie zardzewiała, a tu nagle dwieście kibiców z metalowymi siatkami rusza w pochód przez miasto i cała komenda policji dostała obłędu, bo nikt nie wiedział, czy to manifestacja, czy przypadkiem nie planowany strajk. i to jest właśnie ten urok, że GKS nie ma formy na papierze — on ma formę w sercu tych co przyjeżdżają, żeby zobaczyć, jak w ostatniej minucie wyrwie się coś z nicości… oczywiście, taki wyjazd na Gołębia to nie spacer po Ogrodzie Botanicznym, ale znam ich na tyle, że wiem jedno — jak Arkadiusz Malarz stanie w bramce, to chyba i kamień by się uśmiechnął. a o te punkty? pfft, nawet jakby mieli spaść na siódme, to i tak Arena by trzęsła się od radości, że wreszcie znowu mają drużynę, która umie dać popalić — no chyba, że akurat trafi im się przeciwnik, który gorszy doping ode mnie po trzecim kieliszku, bo wtedy to ja bym się bał o swój własny kręgosłup na tym stadionie. 😄
a wam się wydaje, że 5. miejsce to jakaś katastrofa, kiedy te łebki z Katowic potrafiły wywrócić stół nawet w epoce, kiedy jeszcze nie było ani Areny, ani tych całych monitoringów hałasu? pamiętam ten mecz w bytomskim szpitalu, jeszcze pod koniec lat 80., kiedy akurat trafił się nam ten piekielny przeciwnik, co to miał na trybunach swoje własne wozy strażackie w gotowości – a GKS wygrywa 2:1 po strzałach z dystansu, które wylądowały w siatce tak niespodziewanie, że kibicom z tej strony boiska włosy zjeżyły się na głowie. wtedy nikt nie liczył punktów w tabeli, bo wszyscy wiedzieli jedno: jak tylko dęła w bęben ten stary krawiec z Trzech Lip, to już było wiadomo, że przeciwnikowi nie wyszło się na spacer. teraz macie nowoczesną halę, smartfony, monitoring i te wasze gadane o "wibracjach satelity" – a ja wam powiem: siła GKS-u nie była i nie będzie w żadnych punktach ani w żadnych rankingach. ona tkwi w tym, że kiedy sędzia wbije się na boisko i usłyszy huk dochodzący z oddali, to nawet on ma ochotę sięgnąć do kieszeni po coś mocniejszego. pięć miejsc? chłopaki, to przecież tyle co nic – bo jak GKS naprawdę się wkręci, to nie liczy się tabela, tylko to, że komendant straży miejskiej w Gliwicach po meczu przyjdzie do naszego kibica i powie: "no, jutro musicie jednak zamknąć ulice, bo ludzie nie dają rady dojechać do pracy". i na to właśnie liczę. że ta tradycja jeszcze raz da popalić wszystkim tym, co myślą, że piłkę liczy się tylko na papierze. 😉