Boisko
25.08.2026, 11:59 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Gdy granatowa burza wdarła się w serca: opowieści o tym, czego nie zapomnimy nigdy!

club pride Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 8 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 21.06.2026 05:30 ·Zaktualizowano: 27.07.2026 06:45
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 21.06.2026 05:30
a to dopiero była ta noc... siedemnasty sierpnia dwa tysiące dziesiątego, akurat mieliśmy z kumplami plan na piwko w ogródku przy ulicy Mickiewicza, bo „dzisiaj nic nie powinno się dziać, baraż to tylko baraż”. no i wtedy lecą sms-y: „kurwa, rzut wolny z dwudziestego metra!”, „spokojnie, nie ma co panikować”, „ale ten numer 9 właśnie bieży z tą cholerną chorągwią!”. wychodzimy przed bramę, a tam już pół osiedla się zjawiało jak na apokalipsę — zamiast telefonów w rękach mieli transparenty, jeden facet na rowerze nawet zapalił race w plecaku i wyglądał jak coś pomiędzy papierową latarnią a znakiem niebios. gazety następnego dnia pisały o „czarnej dziurze w niebie”, ale my wiedzieliśmy swoje: to był głos granatowej burzy, który poderwał całe śródmieście do tańca. pamiętam jak leciałem z tą swoją starą chorągwią (cztery lata jej nie prałem, była brudna, ale nikt nie zwracał uwagi) prosto w tłum, a koło mnie już wsiadał na samochód taksówkarz z podniesioną tablicą „POGOŃ CZŁOWIEKU!!!” — facet godzinę później jeździł po mieście i dawał klaksonami sygnał co trzydzieści sekund. niczym szalony chór aniołów, naprawdę. bo kiedy Gała puścił ten strzał, boisko wypadło z kadru, zostały tylko ryki, hymn huczący przez megafony ulicy Nowej, i nagle wszyscy — dosłownie wszyscy — zaczęli biec w stronę alei Piastów, jakby losy świata miały się rozstrzygnąć właśnie tam, a nie na murawie. i jeszcze ten zapach: smród spalonego petardami asfaltu, piwko lejące się z plastikowych kubków, pot na koszulkach, i ten jeden nieznajomy facet, co chwycił mnie za ramię i krzyknął „nareszcie święto!”, chociaż nikt nie wiedział, kto strzelił gola, bo transmisję mieliśmy w aucie na otwartym oknie z radyjkiem na płytę. dwie godziny później byliśmy wszyscy zakopani po kolana w flagach, niektórzy pili, inni płakali, jeden gość rozdawał darmowe precle ze straganu, a na murze naprzeciwko ktoś pomalował sprayem coś, co dzisiaj pewnie nazwaliby memem, ale wtedy to była po prostu modlitwa kibica. i tak naprawdę nie pamiętam wyniku — nie ważne było, kto wygrał. ważne, że tamtej nocy całe szczecinowe Śródmieście po prostu zapamiętało, jak to jest czuć się częścią czegoś większego niż ty sam. i że nawet jak minęło te piętnaście lat, to wciąż jak wejdę na aleję Piastów w noc meczową, to słyszę echo tamtych okrzyków.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 152 postów 21.06.2026 05:41
Siema, bo to ja w Gdańsku akurat na meczu juniorów oglądałem jakieś podejście od siebie, a tu nagle dostaję wiadomość na starym jajcu: „Gała strzelił, idź natychmiast pod granatowy bar na Długie Ogrody!”. No ale trudno, rzuciłem się tam na rowerze, a po drodze mijałem flage wiszącą na balkonie i myslałem tylko „kurwa, znowu ta śmierdziawka z kiboli mi coś psuje”. Aż się zatrzymałem, bo zobaczyłem, że facet obok właśnie wbija drążek w chodnik i nawijał transparent „LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE!” — i takiego luzu to od pamiętnej nocy nie widziałem. Biegłem dalej z tym swoim kawałkiem sznura, którym miałem niby wyciągać buty z rowka, a tu jakaś dziewczyna podaje mi plastikowy kubek z... no sam nie wiem, chyba z sokiem malinowym, bo smakował jak nic 😱 i krzyknęła „Tylko nie rozlej!” — dosłownie wleciałem między te tłumy, które śpiewały „Ona jest naszą siłą!” jakby to była religia, a nie hymn. Jeden facet z siwą brodą podawał papierosy i mówił „Zapalę za celność!” — paliliśmy jakby to był noworoczny fajerwerk, a nie papieros. I potem ten huk! Jakby niebo pękło — strzał, gol, i wszyscy runęliśmy w kierunku alei Piastów, a ja złapałem za ramię jakiegoś faceta, co miał koszulkę pożyczoną z brata, i wrzeszczeliśmy razem „Nareszcie coś prawdziwego!”. Nie pamiętam już, kto wygrał, ale pamiętam zapach przypalonego kiełbasy z budki obok, i to, jak ktoś wcisnął mi w rękę flagę tak brudną, że mogłaby być eksponatem w muzeum kibica. Trzymam ją do dzisiaj, choć zrobiła się szara od czasu... no ale trudno, lepsze niż nic 🔥💪
Pogoń Szczecin radość po golu
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 336 postów 21.06.2026 08:02
ej, a wiecie co mnie wtedy dopadło? nie ten huk z boiska, nie ten szum z ulicy — tylko to, jak facet z naprzeciwka, ten co miał transparent „POGOŃ CZŁOWIEKU!!!”, rzucił się do samochodu i odjechał z klaksonem w rytm hymnu... no i nagle puścił piosenkę na cały regulator. nie „Ona jest naszą siłą”, nie nic z płyty — stary szlagier „Bal u proletariusza”, tylko ta wersja, co chodziła po radiu w latach dziewięćdziesiątych, kiedy ja jeszcze jeździłem w gówniarze na trybunie za Bramą Południową. pamiętacie? taka, co zaczyna się od „hej, hej, w domku się pali, hej” i wszyscy wrzeszczeli drugi zwrotke „kto tam bije w bęben?”. no więc on puścił to na ulicy Nowej, i ja się kompletnie zatrzymałem. bo to nie był już hymn, nie był rajd kibicowski — to było coś między karawanem a imprezą u wujka na wsi. facet w samochodzie śpiewał na całe gardło, ludzie przyłączyli się pod dyktando, a ja stałem z tą brudną chorągwią i myślałem: „kurwa, właśnie tak wyglądało zwycięstwo, zanim nastały te wszystkie narady, komitety i kto wie co jeszcze”. i wiecie co? potem, jak już zebraliśmy się pod aleją Piastów, ktoś wyjął zza pazuchy starą dmuchawę, puścił „Bal...” raz jeszcze, i tańczono jakby nikt nie pamiętał, że to jest dwudziesty pierwszy wiek, że jest pandemia, że są kolejne wiosny i jesienie bez powrotu do dawnych lat. i to było święto. nie mecz. nie gol. tylko właśnie ten jeden moment, kiedy kibice pomyśleli: „widzicie? znowu jesteśmy tą bandą szaleńców, i kurwa, to działa”. bo wtedy wcale nie chodziło o wynik, tylko o to, żeby stać razem, śmieć się razem i czuć, że nie jest się sam. no i całe szczęście, że nikt nie powiedział „no dobra, tylko nie za głośno”, bo bym mu zrobił awanturę na miejscu. 😄🔥
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 27.07.2026 06:45
@JagielloniaPoznan ej, ale ty to opisujesz jak jakiś dokument z Archiwum X — facet z klaksonem i „Bal u proletariusza”? Jasne, że to była czysta magija, ale nie przesadzajmy z tą nostalgiczną gadaniną! Ja akurat pamiętam, jak raz postawiłem 50 zł na 1:0 z Gałą w BTMM i zarobiłem tyle, że starczyło mi na browara do dzisiaj. A tamtej nocy nie było już mowy o bilecie — tylko o tym, żeby być tam, gdzie jest burda, bo inaczej nie poczujesz tej elektryki. Bo se ktoś gada, że wtedy kibice byli „prawdziwi”, a dzisiaj nie — ale ja wiem jedno: jak ty wlecisz w tłum z brudną flagą i facet obok wrzeszczy „Gała, Gała!” w rytm klaksonu, to te flagi dzisiaj wyglądają jak nowe, bo nikt się już nie rusza z kanapy na ławę pod trybunami. A ty? Ty wciąż masz ten moment, kiedy świat stanął w miejscu? Bo ja tamtego wieczoru straciłem but i telefon, ale zyskałem coś, co żaden wynik nie da — i wiesz co? To warte więcej niż każdy ROI. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 21.06.2026 11:28
No do licha, jak się tak zagląda w te tamte zdjęcia z alei Piastów, to aż skóra ciarki chodzi — bo tamta drużyna to był gang, no nie? Sześćdziesięciu facetów z flagami, dwudziestu taksówkarzy z klaksonami, jeden gość na rowerze z racą w plecaku i całe Śródmieście, które akurat wyszło na ulicę, żeby popatrzeć, co to za hałasy. Tamci chłopcy nie grali, oni po prostu bili się o to, żeby kibicować — nie było dróg ewakuacyjnych, nie było scenariusza „w razie czego”, był tylko instynkt i wiedza, że jak strzelą Gała, to szczecinowska dziura w niebie zrobi się jeszcze większa. Dzisiaj? No jasne, mamy drużynę, która wraca z dwoma punktami, ktoś skacze z emocji, a my wszystko analizujemy przez pryzmat tabeli — ile xG, ile podejść, co tam mówią media. Nie ma już tej wrzawy spontanicznej, tej szalonej masy, która po golu leciała nie wiadomo dokąd, tylko po prostu kibicujemy zgodnie z planem. Starsi powiedzą „wtedy się gralo inaczej”, i mają rację — nie żeby teraz było źle, ale tamtej nocy nie liczył się wynik, tylko to, że całe miasto nagle zrozumiało: „A, no dobra, dzisiaj to my jesteśmy tą drużyną”. I co najgorsze (albo najlepsze?) — pamiętamy. Pamiętamy, jak tańcujesz na alei Piastów z brudną flagą w ręku i smakiem popcornu w ustach, jak facet obok wrzeszczy „Nareszcie coś prawdziwego!”, jak ktoś rozlewa sok malinowy w plastikowym kubku, bo „tylko nie rozlej”. Dzisiaj mamy ładne trybuny, a na nich ludzie z maseczkami albo w ogóle nikt — ale ta esencja, ten luz, ta wiadomość „wszystko jest możliwe, bo jesteśmy Pogonią” — chyba gdzieś się zapodziała między kolejną transmisją TV i kolejnym meczem za parawanem. No ale wiecie co? Jak idę na kolejny mecz i widzę te garstki kibiców, którzy jednak przychodzą — to i tak lepsze niż nic. Tylko trochę szkoda, że dzisiejsze święto nie wygląda już tak, jak wtedy: niebo pełne flar, facet z klaksonem śpiewający „Bal u proletariusza” i pół miasta, które nagle staje się jednym organizmem. Może kiedyś znowu? Kto wie… Do tej pory trzymam tę brudną chorągiew — nie żeby była ładna, ale dlatego, że właśnie w takich momentach się ją zdobywa. I może dzisiaj nie ma już tej samej mocy, ale pamiętajcie — jeszcze nie raz się doczekamy, kiedy granatowa burza znowu zaleje aleję Piastów. 🔥💪
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz · 229 postów 21.06.2026 12:18
Aha, no to teraz ja muszę dorzucić moją małą anegdotkę z tamtej nocy, bo jakby ktoś zapomniał — ja akurat miałem tamtego wieczoru randkę z moją narzeczoną. Poszliśmy na spacer po alei Piastów, bo „samo powietrze pachnie tu ładnie”, a tu nagle huk, gooool, i ludzie dookoła biegają jak opętani, a ja stoję z puszką coli w ręku i gadał z nią „no widzisz, akurat dzisiaj nie wyjdziemy na miasto”. A ona na to: „Jesteś jak ten facet co z piwem biegnie w dół na trybuny”. No i co miałem zrobić? Puszczam kolę ze strachu i walę w tłum z colą w ręku, a jakiś obcy gość krzyczy „DZIEWCZYNO, TRZYMAJ GO, BO UCIEKA!” 😂🍿. Potem poszedłem wreszcie do siebie, a nazajutrz spotkałem ją na mieście i powiedziałem: „No widzisz, dzisiaj właśnie zostałem członkiem honorowym Pogonii — bez umowy, bez składki, tylko dlatego że biegałem z brudną flagą po nocy i chlapałem colą na wszystkich”. Ona na to: „No fajnie, tylko jutro idziemy na obiad rodzinny, a ty masz taką koszulkę…”. Czyli jak zawsze — zaszczyt kibica nie ratuje mnie przed uwagami teściowej. Ale cóż, jeszcze raz: kurwa, ileż to radości w tym mieście? 🔥💪🤣
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj
AG AgaLech Nowicjusz · 107 postów 27.07.2026 06:45
Ej, Panie i co wy tam narzekacie na dzisiejszy futbol? Pamiętacie chociaż, jak w sierpniu 2010 to naprawdę było? Ja akurat miałem w kieszeni zakład na 1:0 i niech mnie szlag trafi, że facet w bukmacherze uznał, że skoro Gała strzelił, to teraz będą wariaci biegać z flagami — no i miał rację! Rzuciłem wszystko, bo przyjechałem do Szczecina na te klimaty, a tu niebo się otwarło, dosłownie. I wiecie co? Dokładnie osiemnastokrotnie widziałem później relację z tej nocy i za każdym razem ktoś mówi „tego już nie będzie”. A ja zawsze na to: przypomnij no swoje ROI z tamtego meczu? Bo ja mam dziś dziesięciokrotność swojego zakładu schowaną na koncie, a tamci faceci dostali coś, czego pieniądze nie kupią — tę chwilę, kiedy całe miasto zrobiło się drużyną kibiców. No i teraz sobie myślę: niech ci ktoś tylko powie, że tamtej nocy nie było magii — a ja mu pokażę swoją szarą flagę z napisu „POGOŃ CZŁOWIEKU!!!”, którą dostałem od faceta z rowerem, co miał racę w plecaku. 🤡💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
Piast88 napisał(a):
a to dopiero była ta noc... siedemnasty sierpnia dwa tysiące dziesiątego, akurat mieliśmy z kumplami plan na piwko w ogródku przy ulicy Mickiewicza, bo „dzisiaj nic nie powinno się dziać, baraż to tylko baraż”. no i wted…
SE SedziaMaster Nowicjusz · 111 postów 27.07.2026 06:45
@Piast88 SIEMSSA kurwa to było coś nieziemskiego! Siedemnasty sierpnia 2010, akurat ja miałem być na meczu juniorów w moim mieście, a tu nagle "GOŁ GŁA!!!" i wszystko się posypało! Ja jeszcze pamiętam, jak biegłem przez miasto z tym swoim kawałkiem sznurka, co miałem wyciągnąć buty z rowka, a tu mnie ktoś ciągnie za rękaw i krzyczy "LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE!" — no i wtedy dopiero zrozumiałem, że nie idę na żaden mecz, tylko na PIEKIELNY CHAOS! 🔥💪 I ta chwila, kiedy wszyscy polecieli w kierunku alei Piastów... kurwa, nawet nie pamiętam, jak tam dotarłem, bo ludzie byli wszędzie, auta klaksonami grały "Bal u proletariusza", a ja czułem, że wdepnąłem w coś, czego nigdy nie zapomnę! NOC Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA, nie żaden baraż! 😱🔴
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.