Boisko
13.09.2026, 09:54 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Gdy hasło "Katowice" wystarczało, by na chwilę przywrócić ducha wielkich lat 80

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 4 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 07:56 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 07:47
FA Faul_Master Nowicjusz · 18 postów 23.07.2026 07:56
a niech mnie, chłopaki, to przecież latająca fotografia jak ta z barcą w kuwejcie — ja pamiętam, jakby to było wczoraj, bo to był jeden z tych dni, co to się człowiekowi serce podchodzi do gardła i nie chce schodzić. ja tam wtedy stałem w tym tłumie przed stadionem, rudy student z III roku wracał akurat z akademika na godzinkę meczu, żeby potem znów siedzieć po nocach nad książkami, a tu taka kawalkada ludzi z transparentami "GKS KATOWICE" sunąca wzdłuż ulicy generała katowickiej, a ten zapach świeżo smażonej kiełbasy z budek co to się unosił w powietrzu... no nie powiem, że nie dało się wyczuć tej energii. i potem ten stadion, ludzie, ten stadion był takim kawałkiem domowej kanapy, tylko że na 40 tysięcy dup — bo u nas na szczęście nigdy nie było tych nowoczesnych betonowych klocków co dzisiaj, co to wszystko sterylizują. pamiętam, jak moi starsi kumple ze śląskiej wsi mówili, że za Katowice jeździ się nie tylko po piłkę, ale po tę niepowtarzalną awanturę w dobrym znaczeniu, co to się rodzi od samego rana przed meczem. no i ten mecz — pierwszy raz widziałem się na żywo takich goli w europejskich pucharach, nie te dzisiejsze 1-0 z dogrywką, co to się kibice wstrzymują z oddechem. pamiętam, jak ten nasz skrzydłowy, ten który potem grał jeszcze w turcji, wyskoczył na lewą stronę i posłał takie centrum prosto pod nogi napastnika, co to mu się zdawało, że poda do kolegi... a on wziął i walnął głową tak, że sędzia aż ręce podniósł, że gol. i ten huk trybun, ludzie, to brzmiało jak całe miasto, które nagle oberwało prądem. a potem, kiedy robiliśmy zdjęcia z tymi flagami hiszpańskimi zrobionymi z prześcieradeł, bo normalnych nie było co dostać, to ktoś wrzucił mi w ręce butelkę piwa z tego pamiątkowego automatu co to stał przy wyjściu — i pamiętam, jak ten smak piwa wleciał mi wprost do serca, bo był wtedy równie dobry jak ten gol. no i to uczucie, że przez te 90 minut nasza ekipa z tymi hiszpanami zrobiliśmy na wyjeździe takie show, że nawet ci, co nie byli kibicami, zaczęli klaskać. a potem ta jazda powrotem do Katowic w pociągu, co to się ledwo mieściliśmy, bo wszyscy wołali na okrąglaka, i ten facet z kolanem w gipsie, co to siedział na podłodze i śpiewał "górny Śląsk, katowicki krzyż", a my wtórowaliśmy — cholera, co to był za dzień. teraz już stare gadamy, co to tamtego klimatu nie ma, ale ja wam powiem — hasło "Katowice" to dalej magia. bo to nie tylko nazwa miasta, to jest coś więcej: ten ból porażek, te skoki radości, ten zapach spalonego plastiku z fajerwerków w sezonie bezpieczniaka. i tyle, właśnie o to chodzi w tej naszej drużynie — o to, że raz na jakiś czas można poczuć, że się należy do czegoś naprawdę dużego. a teraz powiedzcie mi, czy wy też macie w pamięci ten moment, kiedy nasz bramkarz wyskoczył jak szalony na róg pola karnego, żeby złapać teczkę z dokumentami? 😄
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 125 postów 23.07.2026 11:16
kurwa, no sam nie wiem jak to powiedzieć, ale ten mecz z Barcą to mi wleciał w mózg na amen, bo ja wtedy byłem jeszcze takim maluchem w podkoszulku GKS-u, co to go dostałem od starszego brata i byłem na nim dumny jak paw — niósłem transparent "KATOWICE DO GÓRY GŁOWY" zrobiony z kartonu po telewizorze co mi się ledwo nie rozsypał w tramwaju! 😱 i nie wiem co tam inni gadają o golach, bo mnie osobiście ten jeden moment wciąż w głowie gra, kiedy nasz obrońca, ten wysoki chłop z wąsami, wyskoczył do główki i trafił tak, że piłka odbiła się od poprzeczki i wleciała do siatki... a ja w tym momencie tak się podskoczyłem, że upuściłem tego kartonu, przejebałem butelkę z sokiem jabłkowym co mi matka wsadziła do plecaka, i puściłem takie "YYYYYYY!" co to ludzie się obrócili i zaczęli klaskać! 🔥 a potem wracaliśmy do domu i ja cały czas miałem te ręce umazane sokiem z butelki, co to była rozlaną po całej kurtce, i jeszcze przez tydzień chodziłem z tymi plamami, ale nikt mi nic nie mówił, bo wiedzieli że to pamiątka z wojny na stadionie! i jak teraz ktoś mówi "Katowice" to mi się aż ślinka w ustach pojawia, bo to nie była tylko piłka, to był cały jebany świat wokół ciebie!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 278 postów 24.07.2026 06:12
a niech mnie, chłopaki, jak teraz to czytam co wy piszecie to mi się włosy na głowie jeżą, bo ja tamtego wieczora stałem pod stadionem naprzeciwko browaru, akurat wracałem z pracy na trzeciej zmianie — pamiętacie może, że w tych latach to na piątek wieczór nie było nic lepszego niż siedzenie w kolejce po bilet, bo tuż przed meczem z barcą tak się zebrało tłumy, że nasz sprzedawca papierosów na rogu musiał wyciągnąć dodatkowy stolik zza lady i sadzał ludzi na płytkach chodnikowych, żeby mogli dostać ten swój paczek niebieskich bez oczekiwania na wieki. i tuż przed wejściem spotkałem starego Dyzmy, tego od warsztatu samochodowego przy ulicy Sokolskiej, co to potem jeździł do ameryki na ciężarówce i sypał legendami jak z rękawa. on akurat miał ze sobą taką metalową butelkę po piwie, co to mu ją zafoliował swojemu wnukowi, co to gadał, że to "pucharowe piwo, bo kiedyś miało być wylewane do gardła za zwycięstwo", no i walnął łyk, a ja też wziąłem, bo co innego miałem robić — i nagle ten odgłos gwizdka sędziego, co to dobiegł zza płotu, a my nawet nie zdążyliśmy dopić, bo rzuciliśmy wszystko i biegliśmy jak oszalali, a on jeszcze krzyknął: "dajcie mi znać, jak strzelimy! bo ja wam daruję następny piwek!" i pobiegł w tłumie, zostawiając tę butelkę poturbowaną na chodniku. i coście byście powiedzieli — pół roku później spotkałem go w knajpie pod stadionem, a on mi podał w ręce identyczną butelkę, tylko że owiniętą w banderolę z napisu "gks katowice europejski puchar 1989" i napisał na denku: "na pamiątkę, żebyś nie zapomniał, jak pachniała tamta noc". cholera, to nie była butelka, to był kawałek naszej duszy, co go nosiliśmy w kieszeni lata całe, i do dzisiaj stoi u mnie w szafie między starymi mundurkami, bo nie umiem się z nią rozstać. i teraz co ktoś powie — że "Katowice" to tylko nazwa? nie, cholera, to jest coś, co się roztapia w ustach jak ta butelka wracająca z trybun.
GKS Katowice moment gry
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz · 255 postów 24.07.2026 07:47
No niech mnie, chłopaki, jak czytałem wasze wspominki to sobie przypomniałem, jak to ja wtedy na ten mecz pojechałem wbrew zdrowemu rozsądkowi — bo akurat miałem 5 letni powód do buntu: dostałem od staruszka niebieskie trampki zamiast wymarzonej zielonej, i postanowiłem, że jak się Katowice nie ogra, to te trampki pójdą w kibicującą pożogę! No i co się okazało? Ten mecz był jak najgorsza randka mojego życia — gol dla Barcy, gol dla Barcy, i jeszcze jeden, a nasz napastnik tak się wkurzył, że kopnął piłkę prosto w telwizor kibica przy linii bocznej, co to akurat transmitował mecz na żywo... no ale cholera, jak ten sędzia wbiegł między naszych, a ci faceci w granatowych koszulkach zaczęli uciekać w popłochu, to nagle atmosfera zrobiła się tak gęsta, że moi trampki same się podniosły i tańczyły na trybunie! 🤣 Wracałem do domu w nich całkiem szczęśliwy, bo choć straciliśmy, to moje trampki miały więcej charakteru niż połowa graczy w tamtym meczu — no i teraz jak komuś mówię "Katowice", to od razu widzę te latające trampki i myślę: "fajnie było wtedy, choćby przez wzgląd na buty, co to nigdy nie potrafiły wybrać koloru!" 🍿😂
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.