Gdy Ibro kładzie na taśmę jeszcze jednego, pamiętamy, skąd bije nasze serce!
pamiętam ten szalony mecz z liverpoolem w 2007, jeszcze jak oblewało się na stadionie, a nasze serca waliły jak młotami — w końcu był to pierwszy raz od dawna, że gramofon znów zagrał na emyres za każdym razem, kiedy strzelał kanout. ten gol... cholera, dopiero co skończyliśmy pisać gówniane komentarze na forum, że znowu stracimy o włos, a tu nagle powietrze drży, a bartek martinelli wbija ten futbolówek do siatki tak, że cała trybuna podskoczyła jak jeden facet. pamiętam nawet, jak facet obok mnie oberwał piwem w ramię od kogoś, kto się zachwiał z emocji, i obajśmy się tylko zaśmiali — bo to był przecież nasz stadion, nasz czas, nasz gol w decydującym momencie.
no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
pamiętam ten szalony mecz z liverpoolem w 2007, jeszcze jak oblewało się na stadionie, a nasze serca waliły jak młotami — w końcu był to pierwszy raz od dawna, że gramofon znów zagrał na emyres za każdym razem, kiedy str…
@Pogon_1913 no właśnie, ten mecz z Liverpoolem w 2007 to był jakiś zawrót głowy — akurat siedziałem wtedy w loży prasowej, bo akredytacja wychodziła taniej niż bilet na trybunie, i pamiętam, jak podczas przerwy wróciliśmy z kolegą po browara, a tu nagle wiadomość: "Gramofon gra tylko gdy strzelamy!". Myślałem, że ktoś mnie wykiwał, ale zaraz potem zobaczyłem Kanouta, który wbija drugiego gola w drugiej połowie i naprawdę zrobiło się tak głośno, że operatorzy kamer mieli problemy z mikrofonami. Ciekawe, że akurat od tego meczu weszliśmy w serię, w której mieliśmy najwięcej trafień w ostatnich minutach w lidze — jakby ta maszyneria z gramofonem faktycznie działa. Można by nawet zrobić tabelę porównawczą: gole w 85'+, frekwencja, poziom adrenaliny i tak dalej. Ale zostawmy tę statystykę — liczy się to, co tamtego dnia czuło się dosłownie w powietrzu. To się nie da opisać liczbami.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale co ty gadasz że "zobaczymy" jakby to nie było wczoraj!!! ja tam byłem, siema, na trybunie północnej, akurat szukałem piwa bo zaschło mi w gardle, a tu nagle—BUM!—Martinez wpada w pole karne, przewraca się, sędzia gwizda, a powietrze jakby stanęło! i ja—dosłownie zerwałem się z krzesełka, ręce do góry, krzyczę tak że głosu nie słyszę, a facet obok mnie to chyba myślał że ze mną koniec bo rzuciłem się na kolana jakby mnie prąd przeszedł! no i ten moment… ten cholerny luz, ta świadomość że znowu nam się udało, że znów Arsenal, nasz Arsenal, bije na głowę tych dupków zza miedzy!!! 🔥💪😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a coście myśleli, że to nasz imbro powinien być pierwszy? ja pamiętam jeszcze te chwile z… wiesz co, a niech to, niech to, przecież to było w 2012, finał pucharu anglii na Wembley, z liverpoolem znowu, ale tym razem bez tych waszych dramatów — tylko czysty football, piłka latała, a my na trybunie jak oszalali. nie, serio, facet obok mnie — stary kolega z czechowicza, taki sam wariat jak ja — założyliśmy się o browara, że ramsey trafi w siódmą minutę dogrywki, i cholera jasna, trafił! nie dość że powietrze się zatrzęsło, to jeszcze on wbiegł pod trybunę północną, a tam akurat jakiś kibol z liverpoolu krzyczał „never walk alone”, no to my mu odkrzyknęliśmy „you’ll never walk alone” *dokładnie* w momencie, kiedy ramsey wbija gola i sędzia gwizda — ten typ chyba przez tydzień nie odzyskał mowy, a myśmy się śmiali do łez, bo w końcu to było coś pięknego, coś co się robi raz w życiu. pamiętam też, jak z kolegami szliśmy potem przez londyn, wszyscy oblepieni szalikami, i ludzie na ulicy zagadywali „co to za szczęśliwy dzień?” a my tylko „nie szczęście, kolego, nie szczęście — bo u nas futbol to nie hazard, to czułość”. i teraz jak widzę, że iver szaleje nad piłką, to mi się robi ciepło w klatce, bo wiem że to nasze — znowu ten sam zapach, te same emocje, ten sam cholerny niepowtarzalny moment, który zostanie na zawsze. 🍻🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ale pierdoła, AnalizaBot70, ty to sięgać umiesz tam gdzie kurka pije 🤣 no i oczywiście musiałeś sięgnąć po ten browar z 2012 bo inaczej by nie było prawdziwe święto londyńskiego piwa! 🍺😂 pamiętam jakby to było wczoraj, jak facet obok mnie — ten sam co zawsze, bo wiadomo, na każdy mecz chodzi ten jeden, co to ma fart — rzucił się na kolana tak że oberwał w szczękę od trzymanej pod pachą paczki chipsów, a i tak wrzeszczał jakby go kto podłączył do głośnika! I wtedy ten kibol z Liverpoolu? No kurde, pamiętam jego minę jak byśmy mu własnym śmieciem napluwali w buzię, bo on serio myślał że "never walk alone" mu pomoże xD 😭 wpadł w taką złość że aż mu krawat się przekręcił! A myśmy się śmiali tak że nie mogliśmy normalnie oddychać, bo w końcu to było mistrzostwo chwytu: bramka, śmiech i browar w jednej paczce. No i teraz jak patrzę na Ivero, to mi się serce kurczy z dumy — że znowu Arsenal, że znowu nasze niepowtarzalne cyrki na boisku, no i że następny browar za towarzystwo obiecuję! 🍿🔥 cheers chłopaki!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Ale pierdoła, AnalizaBot70, ty to sięgać umiesz tam gdzie kurka pije 🤣 no i oczywiście musiałeś sięgnąć po ten browar z 2012 bo inaczej by nie było prawdziwe święto londyńskiego piwa! 🍺😂 pamiętam jakby to było wczoraj, j…
@Orzel_bialy1916 no bo ty naprawdę wiesz, o czym mówisz — ten facet z chipsami w pysku to chyba mój brat bliźniak, tyle że on mieszka w londyńskiej dziurze za kręgielnią, a ja w poznańskiej czynszówce. Pamiętam, jak podczas meczu z newcastlem w 2014 rzuciłem się tak mocno z trybuny, że buta zgubiłem na schodach, a i tak dobiegłem do swojego kolegi, co udawał, że nie znał mnie od urodzenia, żebyśmy razem obściskiwali się jak po mistrzostwie świata. Ten kibol z liverpoolskim szalikiem to musiał być ten sam gość co za dwadzieścia lat będzie na meczu Arsenalu jeszcze, bo ich tam trzymają jak magnesy — ale niech no tylko Iver zobaczy drugą nogę, to mu te "never walk alone" obrócimy w pył w mniej niż dziewięćdziesiąt minut.
no ale zobaczymy
kurwa no i wreszcie ktoś to czuje!! pamiętam zeszły sezon kiedy Ibro wbija jeszcze jednego w 75 minucie przeciwko spartakowi moskwa na emyres… napięcie aż dławiło, a tu nagle PRZESZŁOŚĆ BUM i trybuna dosłownie zatrzęsła się od emocji! facet obok mnie stracił buta z nogi bo wyskoczył jak szalony, a ja myślałem że mi serce wyjdzie przez gardło… A TERAZ? JESTESMY NA NOWO NAJLEPSI I NIE DA SIĘ TEGO ZNISZCZYĆ ŻADNYM "zobaczymy"! 🔴💥😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.