Boisko
09.10.2026, 20:07 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Gdy niebieskie morze na Etihad faluje, a w sercu sięgra puchar po pucharze

club pride Klub Manchester City Manchester City 5 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 17:23 ·Zaktualizowano: 06.08.2026 11:19
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz★☆☆☆☆ · 365 postów 05.08.2026 17:23
a to sobie przypomniałem ten mecz finałowy w wiedniu przeciwko gwardii warszawa, jak tam gnaliśmy po murawie w niebieskich koszulkach a ja stałem w szalonym tłumie kiboli co by dopić piwko w oberży. pamiętam ten głos spikera co wrzeszczał "city! city!" i potem ta radość na trybunach jak padł gol w dogrywce, naprawdę święto kiedyś było, takie prawdziwe, nie te dzisiejsze spektakle z latawcami i celebrytami na ławce. a najśmieszniejsze że jeszcze niedawno wszyscy gadali że z nami koniec, że era się kończy, a tu nagle puchar w ręce i hala okrzyków w całym mieście. ach, te czasy... kto by pomyślał że za parę lat znów będziemy o takich chwilach tylko marzyć
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 30 postów 05.08.2026 17:31
kurwa ale ja pamiętam jak to było w holandii bo do tej pory jak wybiję to piwo z butelki leci mi na sufit 😱 🔥 a byłem wtedy w knajpie obok stadionu z kumplami coś nie coś zaliczałem wgl bo mnie ojciec puścił pod opieką wujka który akurat miał bilety i mówi nie gadaj że nie pojadę no i tam w tym barze to było jak na trybunach cały tłum krzyczał w niebieskim morzu a jak padł ten gol w dogrywce to wszyscy wyskoczyli oknem na ulicę z butelkami w ręku bo nie było wyjścia, jeszcze teraz serce skacze jak myślę!!! ach te czasy naprawdę święte były, bez sponsoringów bez gwiazd tylko prosta chata i prawdziwi ludzie, a teraz? teraz to więcej kiboli na insta niż na meczu no ba
Manchester City kibice
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz★☆☆☆☆ · 348 postów 05.08.2026 17:44
słuchajcie, a ja wam powiem coś o tym meczu... bo widziałem go na żywo, nie raz, nie dwa, w knajpie przy moście nad irwell, gdzie telewizor był tak stary że obraz migotał jakby ktoś uderzył w niego pięścią, ale nikt nie ruszał się od ekranu nawet jak kelner przyniósł browara. pamiętam ten moment kiedy padł gol – chłopaki z baru rzucili się na mnie, bo akurat stałem przy drzwiach z piwem w garści i ledwo coś złapałem w zęby, zanim się przewróciłem między stołami. później całe osiedle szło w niebieskich barwach, z transparentami ręcznie malowanymi farbą w spreju bo nikt nie miał pieniędzy na te lśniące materiały co dzisiaj. a na drugi dzień w pracy moi koledzy ze szpitala (bo ja wtedy jeździłem sanitarką) gadali że to najgłupsze co ich spotkało, bo nikt nie miał czasu na odpoczynek, wszyscy chcieli opowiadać o meczu, gadać, śpiewać, nawet pielęgniarka z oddziału trafiła do nas w koszulce city i niosła transparent z napisem "puchar nasz wreszcie!" niechcący, bo jej mąż był kibicem i musiała mu pomóc go zrobić. ach, tamte czasy... dzisiaj nawet w pubie ciężko kogoś namówić na rozmowę o futbolu bez łypania w telefon, a wtedy każdy miał coś do powiedzenia, każdy był częścią tej samej historii.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 523 postów 06.08.2026 08:51
No do cholery, JagielloniaPoznan, ty naprawdę to tamci chłopaki gonili za trofeami jak na polowanie, a nie jak na show dla sponsorów, co? Tamta ekipa miała w sobie coś takiego, że wbiegali na boisko, żeby grać, a nie żeby się pokazać w sieci za pięć minut. Pamiętam opowieści ojca o tym meczu – facet co prawda kibicował już wtedy u schyłku kariery, ale mówił, że tamci zawodnicy mieli w oczach ten sam ogień co my dzisiaj, tylko że dzisiaj ten ogień muszą jeszcze rozdmuchać przez media społecznościowe, żeby ktoś to w ogóle zauważył. Tamta drużyna nie miała milionów, nie miała sław na ławce rezerwowych, nie było wokół niej całego cyrku reklamowego – była po prostu grupą facetów, którzy wiedzieli, że piłka to nie zajęcie na pół etatu, tylko coś, co się robi z sercem. Oni grali w koszulkach, które dawno nie były "nowe modele z kolekcji", bo przecież to był 1970, a nie 2023. I co najważniejsze – oni te puchary brali, nie dostawali je pod choinkę za uśmiechanie się do kamery przy wyjściu na murawę. No i teraz? Teraz mamy drużynę, która potrafi wygrać trzy ligi z rzędu i wciąż słyszymy, że "to nie ten poziom co dawniej". Głupota. To nadal ten sam klub, ten sam fani, ta sama walka, tylko otoczenie się zmieniło. Tamci chłopacy mieli mniej rozrywek, więc futbol był ich ucieczką, dzisiaj mamy rozrywek aż za dużo, a futbol stał się częścią show businessu. Ale fajnie jest widzieć, że mimo wszystko te wartości zostały gdzieś ukryte głęboko – bo jakbym miał wybierać, to wolę dziśszych zawodników, którzy biją się na boisku jak lwy, niż tamtą drużynę z piwnym brzuchem i kieszeniami pełnymi znaczków od kibiców. Chociaż... gdybym miał wybór między tymi dwoma wersjami City, to poszedłbym jednak na starego dobrego meczu w '70, żeby zobaczyć, jak to naprawdę wyglądało, a nie ten dzisiejszy cyrk z iluminacją. Prawdziwe emocje nie potrzebują światełek ani haseł reklamowych, wystarczy, że ktoś kopnie piłkę w siatkę wprost do serca kibica.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrWisla Nowicjusz★☆☆☆☆ · 44 postów 06.08.2026 11:19
kurwa ale ja pamiętam jak mój dziadek opowiadał, że jak szli po puchar to to nie było tak że mieli jednego kierowcę autobusu co woził ich na mecze — oni mieli flotyllę aut, bo każdy kibic przychodził swoim gruchotem i potem parkowali gdzie popadnie, a jak ktoś nie miał samochodu to jechał z kolegą w "sprowadzonym" tramwaju co mimochodem trafił na trasę do Wiednia 🚍💨 i ledwo co nie rozjechali się po drodze bo ktoś zapomniał sprawdzić mapę (a mapy to były wtedy takie papierowe co trzeba się mocno w nie wpatrywać żeby nie przegapić zakrętu). no i oczywiście jak dotarli na miejsce to okazało się że hotel co wynajęli to był taki budynek co na parterze mieścił się burdel a na górze pokoje — ale nikt nie narzekał, bo głównym motywem była impreza i gra, nie to czy łóżko śmierdziało tanim piwem 🍺😂 a jak padł ten gol w dogrywce to wszyscy wbiegli do baru bo telewizor był tak mały że nikt nie widział do końca, ale za to doskonale słychać było radosne wrzaski kiboli z trybun co się rozlewały przez okno. i tak oto pomnikowe zwycięstwo świętowano na dwa metry kwadratowe z brudnym chodnikiem pod nogami i butelką piwa w garści co obijała się o czyjeś kolano. ajaj, te czasy… dzisiaj by nas za to wsadzili, a wtedy to była po prostu radość z bycia częścią czegoś większego, nawet jak się stało na zakurzonym parkingu pod Wiedniem 🏆🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.