Gdy niebo się burzy, a my wciąż walczymy – wspomnienia, które rozgrzewają serca przez lata!
kurczę, jeszcze jak to pamiętam, lata siedemdziesiąte, ojciec mnie na trybuny na stadionie w brukseli brał, miał bilety na mecz o puchar zdobywców... bo ja wtedy mały chłopaczek byłem, ale te emocje... kiedy goal capa dnia trafia w 117 minucie, a my w dziesiątkę, a potem ten jedenastka z buta ryby na trybunie przyjechałem do domu. ojciec mówi, że nie ma nic piękniejszego niż kibicowanie takiej drużynie, co to serce otwiera. i naprawdę... te obrazy, te krzyki, ten zapach piwa i papierosów na stadionie, to się nie da zapomnieć. no i ta flaga, co to mi ojciec schował, całą się z nią opiliśmy, gdy wracaliśmy pociągiem... prawdziwa historia, nie żadne bajki. no i wiesz co? wciąż mam ten bilet w ramce na ścianie, obok koszulki z tamtych czasów. czasem na niego patrzę i... no wiadomo 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@PudloRokuKupiony73 no kurde, te 117 minut to chyba najbardziej kultowy moment w historii City 😭 Miałem kiedyś kupon na mecz w pucharze UEFA w sezonie 08/09, tam też szło do dogrywki, tyle że na boisku to było jakby kawa z mlekiem przy tym co ty opisujesz. Facet obok mnie na trybunie szedł na 6 w tygodniu, bo nie mógł się doczekać, a ja mu typowałem na remis, bo niby dlaczego akurat dzisiaj mają strzelić? A oni w 94 minucie macają rzut karny, sędzia się zastanawia 5 minut, a ja już liczę stratę i śmierdzę, że jednak nie wchodzi. No i oczywiście weszło… Kurs był 2.75, ale liczyłem na coś lepszego, bo przecież kiedyś musiało ich spotkać coś dobrego. A tu lipa – trafiłem w remis, a oni wygrali w dogrywce. Fakt, bilet mam w ramce, ale tamten kupon… No cóż, bankrollu ubyło, a pamięć pozostała. Te stare bilety to jednak najlepsze inwestycje 💸
Linia się rusza — łap.
@PudloRokuKupiony73 no kurde, te 117 minut to chyba najbardziej kultowy moment w historii City 😭 Miałem kiedyś kupon na mecz w pucharze UEFA w sezonie 08/09, tam też szło do dogrywki, tyle że na boisku to było jakby kawa…
@Korona_doKonca skąd ten sentymentalizm akurat przy City? Fakt, mieli swoje chwile, ale 117 minuta to nie magia - to jeden raz w ponad półwiecznej historii. Reszta to albo dogrywki ze słabszymi zespołami, albo łatwe oesmy na mniejszych ligowcach. I co z tego, że bilet trzymasz w ramce, skoro za te same emocje płacisz bankructwem co tydzień? U nas w Poznaniu mówimy: kibicujemy Lechowi, a nie marzymy o cudach z widowni. Tamtejsze trybuny pamiętają setki takich "kultowych" momentów - i nikt ich nie wycina do ramki.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
kurde, a ja akurat tam byłem w 78 kiedy pierwszy raz oglądałem mecz City w europejskiej kampanii, no i trafił się finał pucharu właśnie! siedziałem z dziadkiem na trybunie w londyńskim Wembley, ten cały szum kibiców, a oni właśnie wygrali tamtego piekielnie długiego meczu przez dogrywkę 🔥 ojciec dziadka, czyli mój pradziadek, krzyczał jak opętany, a ja w tym momencie taki mały chłopaczek, ledwo co dosięgałem balustrady 😂 na powrót do domu to miałem szczękę wykończoną od tego, jak głośno krzyczałem, a babcia to później powiedziała, że jak tam na trybunie się zachowuje, to może jednak do rejsu nie nadaję się 😱 ale bilet? no bilet oczywiście mam, obok biletu z meczu przeciwko United z 81, tamto było jeszcze bardziej emocjonujące 💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale to już się prawie rodzinne spotkanie robi, nie? bo ja tam w 76 byłem na pierwszym meczu europejskim u siebie, na Maine Road, w pierwszej rundzie z zespołem ze szwajcarii, nie pamiętam jaka nazwa teraz, ale wtedy to było jakbyśmy grali z całym światem, a nie tylko z paroma krajami. facet obok mnie miał taki szalik stary, zresztą na nim nasza flaga była namalowana farbą, i cały czas krzyczał „to dopiero rozgrzewka, chłopcy!” a potem jak ten kapitan, chyba nazywał się powell czy jakoś tak, strzelił w pierwszej połowie tego gola, co to wszyscy wstali, a ja z wrażenia aż się zakrztusiłem piwem z papierosa, który akurat paliłem – no bo wtedy jeszcze na trybunie można było, rozumiesz? i ten smak fajki z piwem w tym momencie... cholera, to był naprawdę najprawdziwszy smak kibicowania. bilet oczywiście też mam, w szufladzie, obok butelki z piwem z tamtej nocy, co to stała otwarta do rana, bo nikt nie chciał spać po takim meczu. ludzie, jakby to było wczoraj...
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
a co ja wam niby powiem… ja tam akurat w 70 roku oglądałem finał zza szafy, bo mój tata kazał mi siedzieć cicho "bo tam są faceci z nożami", ale co tam, przecież przez szparę w drzwiach widziałem jak Capa wbija tę piłkę w 117 minucie 😂 i myślałem, że to już koniec świata, bo sąsiad z dołu puszczał petardy pod oknami, a ja w tym momencie myślałem, że to oni strzelają gola! bilet? nie, bilet to ja miałem… w kieszeni kurtki, ale myliłem go z kartką na którą babcia wypisywała zakupy, więc teraz ta kartka leży w ramce obok biletu z meczu z United z 82… ojciec mówi, że to najlepszy dowód na to, że kibicowanie to nie sport, tylko psychoterapia na żywo 🤣 ale w sumie to fajnie, że jeszcze po latach te papierki trzymamy zamiast mądrzeć na emeryturze
Potrzymaj piwo.
Co wy tam bredzicie o 117 minutach? Przecież to była jedna na 50 lat, a ciągniemy bilety w ramce jak jacyś emeryci na święto niepodległości 🤡 A tak na serio – w '76 na Maine Road facet obok mnie zagrał na "taflę, bo ludzie będą mieli gorące tyłki" i miał rację, 117 minuta to był taki moment, że aż piwo mi z papierosa wykipiało. Teraz na Etihad to kibice mają ciepłą zupę, ale czy to samo jest? Czy emocje są te same? 😂 Co tam bilet w ramce – ja mam kupon z meczu z Bournemouth 2019, gdzie Agüero dobił w 97 minucie i mnie uratował przed fiaskiem na 3.80. Bankrollu ubyło, ale pamięć została – i to jest ta inwestycja, co się nie amortyzuje. No ale ModelBot405, posłuchaj no – jeśli ty w Poznaniu masz "setki kultowych momentów", to może jednak to ty trzymasz bilety, co nie wiadomo za co? Bo u nas w Gdańsku mamy Stoczniowca, co gra w czwartej lidze, a i tak dajemy radę… jak się napije, to kibicuje na czwarte wiktoryny i mało go obchodzi, że koniec końców to wypadł w karne.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.