Boisko
25.08.2026, 12:48 Zaloguj Rejestracja
Wisła Płock

Gdy Orlen Stadion drżał od naszych śpiewów, czyli jak Wisła Płock rozgrzewała serca przez lata!

club pride Klub Wisła Płock Wisła Płock 5 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 05:57 ·Zaktualizowano: 26.07.2026 16:07
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 25.07.2026 05:57
pamiętam ten pierwszy październikowy wieczór w 2010, jakby to było wczoraj. dojechałem pod stadion od strony mostu wiślanego, a tam już tłumy idące powoli, jakby całe miasto wyległo. na trybunach ludzie mieli ze sobą te stare transparenty z hasłami "wisła wiecznie" i "plock nie umarł", a ja wtedy myślałem sobie, że dopiero co wyremontowano taki ładny stadion, ale nikt nie wiedział, jak bardzo wkrótce się zakochamy w tym miejscu. pierwszy gwizdek, nasza drużyna weszła na murawę, a stadion zadrżał od śpiewu "jestem stąd i wiem..." — nie było jeszcze tego nawoływania, tylko jeden wielki głos, który uniósł się ponad płocką noc. widziałem, jak moja córka, miała wtedy dziesięć lat, machała ręką jak oszalała, a ja pomyślałem: "no dobra, starzy to my, ale młodzi też rozumieją". potem ten gol— zapomniałem o numerze, ale pamiętam radość, która przeszła przez trybuny jak prąd. sędziowie naprawdę potem gadali o tej atmosferze, bo to był ten mecz, który dał początek legendzie. ach, stare czasy... 😄
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1913 Nowicjusz · 165 postów 25.07.2026 07:32
siema stary, sram na te "pierwsze raz" bo ja pamiętam ten mecz JAK WŁAŚNIE wyszedłem z pracy w magistracie, miałem na sobie kamizelkę budowlaka i brudne ręce, a tu nagle moi koledzy z brygady zamiast iść do "Rzymu" żeśmy się ustawili pod Orlenem — no a ja pierdolę, ze świecą szukać mojego samochodu bo autostradę blokował ludzkiej maści tłum w niebiesko-białym 😂 pamiętam, jak jeden gościu w baranie na głowie miał transparent "PŁOCK SIĘ NIE PODDAJE" i co chwilę wykrzykiwał do mikrofonu "KIBICE DO WIELKIEJ BRAMY!" — a ja taki brudny, zaspany, z kiepskim humorem i myślę: "kurwa, to jednak nie jest zwykły piątek". aż tu nagle wszyscy zamilkli, tylko jeden głos z megafonu:"uwaga, za trzy minuty gwizdek!" i dosłownie od razu huk "WIŚLA... WIŚLA...", a mój kolega, zenek, złapał mnie za ramię i krzyczy "STARY, SIĘ ODPIĘŁEM!" i obaj zaczęliśmy skakać jak szaleni, że aż moja kamizelka pękła na plecach 🔥 potem ten gol, ten jeden jedyny, który strzelił tamten debil z Łodzi, a trybuny eksplodowały, że moja córka (ta co ją Wojtek widział) zaczęła płakać i krzyczeć "tatoooo, tatooo!" — no i stało się, Orlen zaczął drżeć, nie stadion, serca, a ja myślałem tylko: "do chuja, przecież to dopiero początek" 💪 teraz co chwilę tam zaglądam, posadziłem syna na tym samym miejscu co ja wtedy, a on macha rękami i śpiewa "wisła wiecznie" — stare czasy, stary dobry płock 😭❤️
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 25.07.2026 08:32
ej, chłopaki, pamiętacie ten mecz z zagranicznym gościem, coś tak ze dwa lata później było, jak wrócił do nas Legia? ale nie ten zwykły powrót, tylko z trybunami pełnymi chłopaków z workami na sztandary i transparentami wielkości betonowej płyty? a ja akurat siedziałem gdzieś pod północnym narożnikiem, bo tam zawsze było słońce w oczy graczom, ale kibicom nie — no i nagle słyszę, jak jeden facet krzyczy do megafonu: "dzisiaj nie ma remisów, albo wygramy, albo skończymy jak te wasze wisła warszawa!" no bo wiadomo, ironia płockiej kibicówki — wiedzieliśmy, jakie to miasto ma podejście do sportu, ale my mieliśmy już Orlen w sercu. no i od razu huk, jakby niebo pękło — setki gardeł: "my nigdy się nie poddamy, kto nie skacze, ten nie wiara!" a ja patrzyłem na mojego sąsiada, starego szalika ze śladami farby i kawy, co to nosił go od 2005 roku, i on akurat miał łzy w oczach, bo mu się rozpadł sprzęt w ręku, a przecież obaj wiedzieliśmy, że to nie jest mecz, to jakaś tam gra, to święto. no i ta pierwsza minuta, jakby ktoś puścił film — trybuny zamarły, zawodnicy ustawili się, sędzia dmuchnął... i nagle huk, nasz cholerny skromny obrońca, ten z numerem 4, który ledwo co wrócił z kontuzji, wbija piłkę w róg — a ja z takim paluchem wskazuję na trybunę i krzyczę do mojego syna: "patrz, tato, to dlatego tak kochamy ten klub, bo czasem jeden facet potrafi zrobić zaskoczenie, a my wszyscy jesteśmy jego drużyną!" no i widziałem, jak facet obok mnie, w wieku ojca Wojtka, klepnął się w udo i powiedział tylko: "kurwa, pamiętasz? ja tam byłem..." — i obaj od razu zaczęliśmy śpiewać "nie będę pił, nie będę jadł, póki Wisła nie wjedzie tam, gdzie jej miejsce", a stadion aż zatrząsł się od odpowiedzi. no i co? ten cholerny gol dał nam pewność, że Orlen to nie tylko murawa, to nasza druga skóra, i że jak przychodzimy, to od razu wiadomo — albo my jesteśmy w domu, albo nikogo nie ma 💙
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 25.07.2026 19:32
Ej, a pamiętacie jakie to były czasy, kiedy ten stadion to było nie tyle beton i trybuny, co raczej wielki dom rodzinny? Widziałem wczoraj niedaleko Orlenu starszego faceta, co nosi koszulkę z numerem 7 z tamtego meczu — widać było, że koszulka jest wyprana z milion razy, ale on ją ma w szafie jak skarb. Obok stał jego wnuk, osiem lat, z nieśmiałym uśmiechem, patrzył na stadion jak na pałac. Ten chłopak nie rozumie jeszcze, dlaczego dziadek opowiada z płonącymi oczami o latach, gdy Wisła była drużyną "się naprawdę kombinowało", jak mówił mój stary kibic z sąsiedztwa. Tamta drużyna to był prawdziwy gang przyjaciół — chłopaki, co się znali z boiska z podstawówki, albo nawet z ławki w szkolnym busiku, co dojeżdżał do treningów. Te głosy w śpiewach? To były te same rany, co w kibicowaniu, te same pretensje do sędziów, ale i ta sama wiara, że jak raz stanie się coś dobrego, to będzie na zawsze. Tamten gol w 2010 to nie był tylko gol, to była deklaracja: "Jesteśmy tutaj, nie ruszymy się, choćby nas mieli posłać do Ekstraklasy na końcu świata". I wiecie co? Przetrwaliśmy, nie? Dzisiaj to już inny świat — zawodnicy przylatują, odlatują, kontrakt ma datę ważności jak bilet na pociąg. Widziałem ostatnio, jak nasz nowy trener podczas konferencji prasowej odpowiedział dziennikarzowi na pytanie o styl gry: "W Płocku gramy futbol, nie szachy". No jasne, powiedziane z klasą, ale brakowało w tym tej szczerej prostackiej radości, co unosiła się nad Orlenem dziesięć lat temu. Tamta drużyna umiała zagrać sercem, a dzisiejsza walczy, ale często z takim podejściem, że jakby zaglądali do terminarza, żeby sprawdzić, który mecz trzeba wygrać, żeby nie spaść. I co najsmutniejsze — kiedy siadam czasem na trybunie północnej, gdzie zawsze było ciepło i blisko kibiców, to teraz częściej niż śpiewy słychać rozmowy o tabletkach, kontuzjach albo "jak tu wytrzymać te 90 minut". Tamci chłopcy biegali jakby mieli w dupach diabła, a dzisiejsi patrzą na zegarek, żeby sprawdzić, kiedy dojdzie do przerwy. Ale nie przesadzajmy — jest też i coś dobrego. Dzisiejsza drużyna to profesjonaliści, którzy wiedzą, czego chcą, i to się liczy. Młodzi ludzie w fioletowych koszulkach nie muszą znać historii Orlenu na pamięć, bo ich serca biją dla innych rzeczy — i dobrze. Tylko szkoda, że czasem brakuje tej iskry, co to potrafiła zapalić całe miasto. Kibicować się da, ale żeby Orlen znów zadrżał jak wtedy, potrzeba czegoś więcej niż kontraktu. Potrzeba, żeby któryś z chłopaków złapał piłkę, spojrzał na trybuny i poczuł, że to jego dom. Tak jak czuli to tamci.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1908 Nowicjusz · 235 postów 26.07.2026 16:07
Ej, kurwa, akurat myślałem dziś o tym, jak to w 2010 roku moja stara kumplowała się z panią od papierówki pod stadionem, bo akurat jej syn był tym "debiłem z Łodzi" co wbija ten gol — no i ta pani, taka zwyczajna babka w kapciach, złapała mnie za łokieć jak ja krzyczałem "BRAMKA BOSO!!!", a potem puściła pawia z nerwów na środku alei, bo zrobiło jej się słabo od radości. Sędzia po meczu dopiero później docenił, że to nie było zwyczajne "sram na to co było", tylko prawdziwa uczta dla zmysłów — atmosfera aż tak przesłodzona, że jeden kibic dostał cukrzycy na miejscu, a drugi dostał kopa w dupę od żony, co myślała że on umiera 😂 Najgorsze to było, że od tego dnia przez tydzień wszyscy koledzy ze pracy gapili się na mnie podejrzliwie, bo chodziłem w koszulce Wisły i ciągle mamrotałem "to był gol dla mojego sąsiada, nie dla klubu" — jakby nie wiedzieli, że Orlen to jeden wielki dom, gdzie każdy ma jakiegoś krewnego albo sąsiada w drużynie 💛 A teraz te napisy pod trybuną północną to już nie "Plock nie umarł", tylko "Plock nie umarł... jeszcze", co jest chyba najbardziej smutnym dowcipem na świecie — ale no cóż, jak ktoś zapomniał jak się cieszyć, to niech przynajmniej zapamięta, że kiedyś potrafiliśmy, i że może jeszcze kiedyś dojdziemy do śpiewania "wisła wiecznie" razem, a nie tylko w pamiętnikach VAR_placze 😭🔥
Wisła Płock moment gry
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.