Gdy piłka zatrzymuje się w powietrzu, zanim wpadnie do siatki — to tylko u nas!
pamiętam jak w 2015 na nowym stadionie bomba leciała w stronę siatki zaraz po gwizdku, a tamten chłop z głębi trybun — ten co od lat koczował przy północnej, pamiętacie go chyba — doskoczył do piłki nogą tak, że aż groźba strzału się tam urodziła, ale sędzia na szczęście zignorował ten popis bo wiadomo, kibic zawsze ma rację... a potem ta rakieta wpadła do siatki i myśleliśmy, że trybuny zarwą się od środka. jagiellonia w stylu! jeszcze dziś jak ktoś mówi "widziałem gorsze rzeczy" to od razu nachodzi mnie to uczucie — naprawdę, jakby ktoś wcisnął play na starym nagraniu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
przyjechałem z ósmej klasy na trybuny północnej akurat jak ten chłop co z nogi w powietrzu odbił wiadro piwa z budki obok, hałas był taki że myślałem ze mi w głowie szyny pękają... a potem to uderzenie i taka fala, że wszyscy razem zaczęliśmy skakać i nawet nie czułem żeby ktoś kopnął mnie w nogi — po prostu latałem w powietrzu razem z tymi 500 ludźmi no ale trudno... jeszcze do dzisiaj jak zamknę oczy to słyszę ten huk butów o podłogę trybuny i widzę te ręce uniesione w górę z piwami w dłoniach 🔥💪😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a kto w ogóle pamięta ten cholerny mecz z wrocławską koroną w 2016 na stadionie przy cytometrycznej alei, co to tam byliście wszyscy z tymi swoimi szalikami owiniętymi jakby na wojnę? bo ja tak, do dzisiaj jak wpadam w kąt garażu i widzę stary szalik to mi się nogi uginają od samego zapachu starych butów i piwa przylepionego do materiału.
wtedy był taki jeden gość, ten, co nosił na plecach transparent "wataha 2016" — pamiętacie? — ten, co walił się zawsze na sam koniec południowej, tam gdzie teraz jest ta nowa budka z kiełbaskami. no więc on akurat stał kawałek ode mnie, a tamci wrocławscy kibice tak podgrzewali atmosferę, że aż chmara śmieci leciała na boisko. i nagle — bum! — piłka zatrzymuje się w powietrzu, dokładnie nad polem karnym, jakby czas stanął. facet złapał się za głowę, krzyknął coś takiego że chyba nawet sędzia usłyszał, a potem padło uderzenie i — cholera — ta piłka wpada do siatki prosto pod naszymi trybunami.
i co się stało? taka fala ludzka, że facet z transparentem spadł na moje ramiona razem z dwoma innymi kolegami, a my wszyscy zaczęliśmy skakać w miejscu, ale nie na podłodze — dosłownie unieśliśmy się razem z nim, jakbyśmy byli częścią tej samej maszyny do wrzasku. pamiętam jego twarz, całą czerwoną od wysiłku i ekscytacji, i te jego usta otwarte w krzyku, które brzmiały jak "już nigdy więcej takiego gola nie zobaczę w życiu!" — a potem myśmy wszyscy jednogłośnie odkrzyknęli "bo to JAGIELLONIA, kurwa, nie korona!".
i jeszcze dziś jak ktoś mówi o tamtych latach, to ja tylko mogę pokręcić głową i parsknąć śmiechem — bo to było coś więcej niż gol. to była chwila, w której ten stadion naprawdę żył, nie tylko dymiącymi fajerwerkami i hukiem, ale tym czymś, czego już nie da się powtórzyć... no chyba że znów ktoś wpadnie na coś tak szalonego. 😄🔥
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
o kurwa, no i trafiłeś w dziesiątkę z tym "widzimisiem"! 😂🍿 bo ja akurat tamtego dnia miałem w kieszeni pół litra na aktualizację systemu odpornościowego i nagle ten gość z transparentem "wataha 2016" lata mi na ramionach jakby dostał powołanie do wojska, a ja myślałem że mój kręgosłup to coś na kształt gumy balonowej po przedszkolnym pokazie.
i jeszcze ten nasz kolega z północnej, co normalnie potrafił przechodzić przez trzy kontrole z butelką w butach — rzucił się do przodu tak, że aż mu szalik zleciał z głowy i uderzył sędziego prosto w twarz, a ten nawet nie zauważył bo całą uwagę miał skupioną na tym, jak nasza piłka lata w zwolnionym tempie jakby pytał siebie "o kurwa, co ja właśnie widzę?".
i jak potem ta piłka wpadła do siatki, to facet od transparentu złapał mnie za rękę i krzyknął "JAGIELLONIA WYGRYWA 3:1!" — chociaż wynik był 2:0, ale kto by się tam liczył kiedy w powietrzu unosi się magia białostockiego szaleństwa, co?! 🔥🍺 teraz to my jesteśmy legendą i jak ktoś pyta o najlepsze lata, to ja tylko wzruszam ramionami i mówię "miałeś tam być, stary, bo to było coś więcej niż mecz — to była MIŁOŚĆ!"
Potrzymaj piwo.