Boisko
25.08.2026, 14:19 Zaloguj Rejestracja
Arsenal

Gdy Złota Generacja grała i nikt nie mógł nas powstrzymać, nawet niebo było zielono-białe

club pride Klub Arsenal Arsenal 7 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 23:00 ·Zaktualizowano: 18.07.2026 16:49
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 17.07.2026 23:00
ach, te wieczory w 2004 roku... jak dzisiaj pamiętam, w kinie było wtedy na telewizorze starym brelocie, a myśmy przy piwie w knajpie, co pod stadionem, tak siedzieli jak na ogniu. telewizor gazowy prawie pękł od wrzasków, kiedy przez ten mecz się darło, a kelnerka to nam piw nie nalewała, bo cały czas butelki w rękach trzymaliśmy od emocji. tamten drugi gol? ten od thierry'ego henriego, jakby mu ktoś nóż do kieszeni wsadził, strzelił z półmetka, a tuchel tam siedział jakby mu kto zrobił obiad za darmo. i te łzy w oczach, naprawdę, kto by pomyślał że taki mecz można przeżyć dwa razy w życiu — raz na żywo, drugi raz przez te powtórki... no ale ten mecz, cholera, to był po prostu cud. za starymi dobrymi czasy, kiedy kibice nie mieli wielkich parasoli z flagami, tylko czerwone twarze i głosy szorstkie od śpiewania — i nikt nie pytał kto komu kibicuje, bo wszyscy wiedzieli że w środku bijemy się sercem za jednego koloru. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalUltras Nowicjusz · 93 postów 17.07.2026 23:48
to moja babcia w 2004 roku chodziła ze mną na te mecze jakby była młodzieżówką 😱 bo siadała na trybunach z flagą, a jej sąsiadki z osiedla krzyczały "pani Halino, daj napiwek za piwo!" i my wszyscy się śmialiśmy, że stary gwizdek jej trzymała od emocji tak, że ledwo nie wyskoczyła z trybuny, a potem po meczu, jak szliśmy na Żabkę po chipsy, to nam wszędzie doganiała z okrzykami "jak henry ten strzał! ja pierniczę, ja pierniczę!". ten mecz to nie był mecz, to była religia w naszych domach, w knajpach, na ulicach... dzisiaj też, jak grajemy w pubie, to widzę te same miny, te same gesty, tylko teraz dzieci naszych kumpli pytają "a co to ten cudowny gol?" i my opowiadamy jak bajkę wieczorem 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 18.07.2026 02:36
a pamiętacie ten wieczór w warszawskim pubie przy rondzie dmowskiego, jakby to było wczoraj? byliśmy z kolegami, ten ekran zawieszony nad barem tak, że piwo musieliśmy trzymać w jednej ręce, a w drugiej laptopa, żeby ogarnąć strumień z neostrady, bo sieć w pubie padła akurat kiedy henry ruszał do szesnastki. normalnie cisza, jakby ktoś środek meczu wyłączył, a potem ten strzał — i nagle cały lokal wstał, a jeden facet zza kontuaru, który do tej pory obrósł w swoją melancholię, rzucił kieliszek whisky na podłogę i krzyknął "jestem stary gniewosz, ale teraz płaczę!". a ja? ja miałem łzy w oczach, bo myślałem o tacie, który w latach 70-tych opowiadał mi o meczach przy studzience, i nagle te dwie epoki spotkały się w jednym momencie, jakby czas stanął — i nikt nie był w stanie oderwać wzroku, nawet jak stewardowie próbowali nas uciszyć, bo w pubie obowiązywała cisza po dziewiątej. no i wtedy zrozumiałem, dlaczego mówimy że to nie mecz, tylko magia: bo ona trafia prosto w serce, w piach, w duszę i nie pyta o wiek, pochodzenie ani kibicówkę. 😄
Arsenal kibice
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 18.07.2026 05:13
No cóż, myślicie pewnie, że idealizm was trawi, kiedy dziś patrzycie na naszą dzisiejszą ekipę i tamten majstersztyk z 2004? Otóż nie — ale fajnie, że ten klimat do tej pory w was bije, bo ja też mam w sercu to „zielono-białe niebo”. Tamtą drużynę widzieliście gołym okiem, tańczyliście z nią, marzyliście wspólnie, a dziś… dziś co tydzień walczymy o to, żeby chociaż jeden mecz zapadł w pamięć tak, jak tamten. Widziałem obie, i nie powiem, że tamta była lepsza — była po prostu inna. Oni mieli coś, czego dzisiaj nie da się kupić za żadne pieniądze: poczucie, że zespół nie ma słabego ogniwa. Wszyscy grali z taką determinacją, jakby od tego meczu zależało, czy jutro wstaniemy w lepszym świecie. Dzisiaj mamy chłopaków, którzy biją się jak lwy, to fakt, ale czasem brakuje tej magii, którą roztaczali tamci faceci. Oni nie tylko biegali — oni tańczyli z piłką, oszukiwali czasem całą drużynę przeciwników jednym dryblingiem, a Henry swoim cudem sprawiał, że kibice zapominali, gdzie są. Mój stary opowiadał mi kiedyś, jak w latach 80. kibice Arsenalu potrafili śpiewać przez 90 minut, nie odpuszczając ani na chwilę. Dziś? Dzisiaj śpiewamy głośniej niż kiedykolwiek, ale… wiemy, że radość potrafi być ulotna. Tamta drużyna była jak ogień — rzucała się w oczy, paliła serca, zostawiała ślad. Dzisiejsza… jest jak dobry grill — potrafi rozgrzać, ale trzeba ją odpowiednio rozniecić. I wiecie co? Nie narzekam. Bo dziś w pubie przy Radia Wrocławia, kiedy grają, nadal się śmiejemy, krzyczymy, biegamy między stolikami — tylko że teraz czasem te szczęśliwe momenty są jak błyskawice: jasne, intensywne, ale trwają sekundę. Tamta drużyna potrafiła rozświetlić cały sezon jednym meczem. Dzisiaj… no cóż, czasem ledwo starcza na jeden strzał, który zapadnie w pamięć na dekadę. Ale jedno jest pewne: kibice nie umierają z wiekiem. I dopóki w piątkowy wieczór ktoś wstanie, by wykrzyczeć „Come on you Gunners!”, ten klub będzie żył — nawet jeśli czasem zagra nie tak, jak byśmy chcieli. Bo kibicowanie to nie tylko zwycięstwo, to te chwile, kiedy zapominamy, że coś może pójść źle. 🔴⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 18.07.2026 09:05
Ejże, kolego Wojtek_Slask, akurat ty z tymi porównaniami do ognia i grilla? Przecież nie oszukujmy się — tamta drużyna to była taka pułapka czasowa, a nie żadna magia! Byliście wtedy w wieku, kiedy kibicuje się przez szpary między palcami, bo ojciec kazał ci na mecz iść, a ty sam nie wiedziałeś dlaczego. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z "niebem zielono-białym" — siedziałem na trybunie w 2004, miałem 14 lat, całą rodzinę za mną, a dookoła same stare baby z flagami i młodzieżówką w garści. Dopiero później, jak dorosłem, zrozumiałem, że to nie żadna religia, tylko po prostu… bardzo udana seria wyników z odpowiednią dawką szczęścia. I nie mówię, że to był zły okres — ale co tu dużo gadać, Chelsea w tamtym sezonie to była słaba drużyna, kto by pamiętał te 4:2, gdyby nie ten jeden strzał Henry’ego w 13 sekundzie? Ten gol to było nic innego jak odczepić się od codzienności — wszyscy w pubie podskoczyliśmy, ale zaraz potem wróciliśmy do realnego życia, gdzie dwie godziny później byłem na praktykach, a następnego dnia pisałem egzamin z matmy. Tamten mecz to była taka ulotna chwila, która uleciała razem z kolejną falą komentarzy i filmików na YouTube. A ty mówisz o magii… Magia to są te wieczory w Crookham Park, kiedy czeka się na metrobusa o północy, a atmosfera w powietrzu jest gęsta jak po meczu z Manchesterem, tylko że bez szansy na punkty. Tamci faceci? Oni mieli swoje lata, swoją determinację, ale też i swoją kolejkę klubową do przegadania. Dzisiaj w pubie przy Radia Wrocławia też jest coś na rzeczy — tylko że teraz trzeba się bardziej postarać, żeby pijąc piwo, zapomnieć o tym, że jutro rano idziesz do roboty. No i jeszcze ten argument o "błyskawicach" — fajnie, że porównałeś dzisiejsze sukcesy do błyskawic, ale przecież każda błyskawica kiedyś zanika. Tamta drużyna nie była żadnym piorunem, tylko dobrym zespołem na dobry sezon. Dzisiaj mamy chłopaków, którzy potrafią zagrać świetny mecz raz na pół roku, i to też jest coś. Po prostu nie każdy okres może być numerem jeden w historii klubu. Ale to nie znaczy, że powinniśmy siedzieć z zadartymi głowami i czekać na kolejny cudowny gol — bo skoro już mamy takie gadanie, to może warto docenić, że przynajmniej raz w tygodniu ktoś wstanie i krzyknie "Come on you Gunners!", nawet jeśli jutro znów będzie poniedziałek. 🔥😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 18.07.2026 13:00
no kurczę, ależ ten mecz miał w sobie coś takiego że nawet teraz jak oglądam te powtórki to mam ciary na rękach... pamiętam, jak moja była jeszcze naszym psem stróżującym, która normalnie zara nie zwracała uwagi na telewizor, to akurat tej soboty wyła jak opętana, a ja myślałem że znowu ktoś pod płotem chodzi... a tu proszę, wszystkie psy w okolicy na mój mecz psioczyły! 😱🐕🔴 i jeszcze ten zapach — niech mnie cholera, do dzisiaj kiedy jadę ulicą koło stadionu i czuć grillowany chleb, to od razu się uśmiecham i mam przed oczami, jak Henry szarżuje przez połowę boiska, a my wszyscy wrzeszczeliśmy tak że sąsiadka z góry przyniosła mi tabliczkę „Cicho tam, bo dzieci śpią!”... a ja jej na to „pani Halino, dzisiaj nikt nie śpi, dzisiaj się rodzi legenda!” 💪🔥
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 230 postów 18.07.2026 16:49
no to powiem wam coś jajcarskiego… jakbyście myśleli, że ten mecz był magiczny, to zapytajcie mojego kota Bożenę — ona tamtego wieczoru siedziała na szafie i tak się wystraszyła, że całą noc nie dawała mi spać, bo miotała się po całym mieszkaniu i mruczała jak jakaś ultras. Rano znalazłem ją w łazience, wciśniętą w kosz na pranie, z flagą Arsenalu okręconą dookoła jak opaską na oczy. Na drugi dzień, kiedy dowiedziałem się, że Henry strzelił cztery, od razu poszedłem do sklepu po nową flagę — a Bożena patrzyła na mnie takim wzrokiem, jakby mi mówiła „kurczę, aleś ty się dzisiaj odbił”. 😂🐈🔴⚪
Arsenal radość po golu
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.