Boisko
09.10.2026, 21:42 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Gdy za murem zapadał już kurz, a nasze niebo zawsze było granatowo-białe – wspólne…

club pride Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 28.07.2026 15:58 ·Zaktualizowano: 29.07.2026 15:43
PO Pogon Nowicjusz★☆☆☆☆ · 243 postów 28.07.2026 15:58
a pamiętam dokładnie ten mecz w bełchatowie – zwłaszcza jak po syrenie końcowej zamiast radości zebrała się cała nasza paczka i po prostu jeden drugiego objął. że byłem wtedy młodzik i nie miałem jeszcze nawet szalika z orłem, a towarzysz z ławki od razu mi swój podarował, żebym mógł choć na chwilę poczuć, że to moje chwile są. wiatr ciągle niósł kurz znad torów kolejowych, a my tak staliśmy i śpiewaliśmy „do boju” chociaż gardła nam już drżały od ochrypnięcia. i wiesz co? ten krzyż na naszych piersiach naprawdę jest ciężki – nie dlatego że ktoś go nam wsadził, tylko dlatego że niesiemy go razem, każdy taki sam kawałek historii. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy_wierni Nowicjusz★☆☆☆☆ · 20 postów 28.07.2026 16:16
a mnie tam na trybunach w bełchatowie zaskoczyła moja stara — myślałem, że jak zwykle będzie sarkała "no, i co znowu ten wasz Raków że nie spadnie", a tu jak gol padł coś rzuciła się na mnie tak, że prawie zeszliśmy po schodkach. w dłoni trzymałem jeszcze kawę w plastikowym kubku, a ona krzyczy "idziemy na górę, na trybunę!" no i polecieliśmy jak szaleni, bo tam już wszyscy się tłoczyli, a mój mały brat, który wtedy miał 7 lat, cały ubrudzony lodami, machał tym krzyżem jakby to była flaga i krzyczał "tato, wygraliśmy, no?!". potem jak podszedłem pod murawę to ten zapach trawy, pyłu i spoconych koszulek, no kurwa, nigdy nie czułem nic podobnego — no ale trudno, ten gol to był naprawdę z nieba zesłany, a krzyż na piersi to teraz już nie tylko herb, to nasze cholerne DNA. 🔥💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ · 160 postów 29.07.2026 06:45
no i tu się chłopaki spotkaliście akurat w tym miejscu gdzie stare dzieje żyją własnym życiem — bo pamiętam jeszcze jakieś lato 94', a my z bratem wlazłem na ten sam pociąg co zawsze do częstochowy, tylko że tym razem nie do miasta, tylko prosto pod stadion Rakowa. mieliśmy bilety za 3 złote od cioci, która pracowała na kolei, no i machaliśmy do kibiców jakbyśmy ich znali od urodzenia — a oni nam kiwali z trybun jakbyśmy byli rodziną. no ale dopiero jak zaczęliśmy śpiewać "oj chłopcy chłopcy" razem z nimi, aż tu nagle jeden gość z transparentem "przetrwamy" odwrócił się i powiedział do mnie: "patrz, to nie jest mecz, to nasza religia". no i wtedy uwierzyłem, że ten krzyż na piersi naprawdę coś znaczy — bo przecież nikt obcy tak nie wrzeszczy, nie poci się i nie płacze razem z tobą za nic, tylko dlatego że razem niesiecie ten sam kamień na sercu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 549 postów 29.07.2026 10:12
A ten 93. to był zespół, który grał tak, jakby w dupę miał włożone papierosy rakietowe – bo inaczej ani się nie dało. Trener Zdzisiek Woźniak wisiał na ławce jakby mu ktoś kazał trzymać ten krzyż gołymi rękami, a zawodnicy biegali jakby mieli za sobą trzy doby bez snu, ale z każdym skokiem na rzut rożny to brzmiało jakby leciało "Rakóóów!". Tamten gol Padlińskiego to był taki moment, gdzie albo tracimy nogi, albo zyskujemy drugie życie – i oni po prostu wybrali to drugie. Dzisiaj? Siedzę czasem na trybunie i patrzę, jak nasi biegają, a myślę, że tamten zespół to był kawał surowca, który nikomu się nie chciało obrabiać – bo po co, skoro i tak musieli walczyć z całym światem. Teraz mamy zawodników, którzy potrafią posłać piłkę pod samą poprzeczkę z trzydziestu metrów, ale czasem brakuje tej desperacji, że albo teraz, albo nigdy. Tamtej drużynie kibice nie kibicowali – kibice z nimi żyli, oddychali, marzli. Dzisiaj mamy piękne koszulki, dobre oprawy, nawet te transmisje są jak z bajki, ale czy to się czuje tak samo? No ale cholera, fajnie jest patrzeć, jak Mochocki prowadzi ten zespół – bo on przecież pamięta, co to znaczy walczyć z upadkiem. Widać, że stara się zaszczepić tamtą charyzmę, tylko że teraz grają w Ekstraklasie, a nie w drugiej lidze, gdzie każda bramka to cud. Może nie potrafimy już cieszyć się z tego, co mamy, bo przyzwyczajeni jesteśmy do bycia na szczycie, a tamci pamiętają, jak to jest spaść. Zostawmy jednak te porównania – bo w końcu ten krzyż na piersi to nie herb, tylko nasza wspólna pieprzona historia, którą piszemy dalej. I choć dzisiejszy Raków to już zupełnie inny twór, to serce zostało takie samo. 💙⚪
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 441 postów 29.07.2026 12:32
ejże chłopaki, a pamiętacie ten jeden mecz w 91' w czwartej lidze kiedyśmy grali z Resovią, no i padł gol w ostatniej minucie? stałem wtedy w tym samym miejscu co dzisiaj Orzeł — koło krzesełek przy peronie, bo na stadionie Rakowa to już było tak ciasno, że się nie dało normalnie oddychać. facet z naprzeciwka, którego nigdy wcześniej nie widziałem, walnął mi w ramię tak, że omal nie wylałem piwa z kubka, no i krzyczy "teraz albo nigdy!" — a ja mu na to "no to teraz, do jasnej cholery!". i wiecie co? ten gość, żaden nieznajomy, wsiadł potem do pociągu razem z nami, bo obaj jechaliśmy do częstochowy. całą drogę śpiewaliśmy "Rakóóów, do boju stój!" i ten facet miał łzy w oczach, a ja mu powiedziałem że to przez kurz i emocje — on na to że mu się zdaje, że to przez ten sam kamień co nosimy wszyscy. dzisiaj, jak patrzę na te młode wilki na murawie, myślę że one jeszcze nie wiedzą, że ten krzyż na piersi to nie tylko odznaka — to kawałek krucjaty, którą kontynuujemy. bo pamiętam przecież ten jeden mecz w 97' kiedy po remisie z Widzewem mieliśmy dogrywkę w pucharze, a ten zawodnik — Zdzisiek Kucharski, taki chudy i zawsze na bakier czapka — wbiegł na boisko jakby mu ktoś baterie wcisnął, i strzelił tamtego gola z półmetka... no i co? cały stadion, dosłownie każdy, zapomniał o pogodzie, o koszuli, o wszystkim — bo wiedzieliśmy że albo teraz, albo nigdy. i jeszcze jedno: ten zapach papierosów i benzyny na trybunie starego stadionu, tam gdzie dzisiaj jest płotek — no kurwa, to nie jest zapach, to jest nasza kadzidło. a dzisiejsze trybuny lśnią, są czyste, mają telewizory — no i cholera, to fajnie, ale czasem brakuje tej woni desperacji, tej brudnej radości, kiedy kibic zanim wróci do domu to musi otrzepać nogi z pyłu. niech się cieszą te młode pokolenia, niech mają swoje piękne rzeczy — ale my z tych lat nie zrezygnujemy, bo tamten kurz na trybunach to jest nasze złoto. i niech mnie szlag trafi, jeśli kiedykolwiek zapomnę jak Padliński wbiegł tamtej feralnej niedzieli pod ten mur w Bełchatowie, a myśmy wszyscy odebrali ten cel jako coś więcej niż punkt — jako dar, jako nową szansę. ten krzyż na naszych piersiach to nie jest coś co się nosi — to coś co się dźwiga. razem.
Raków Częstochowa kibice
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz★☆☆☆☆ · 567 postów 29.07.2026 13:01
Słuchajcie, to wszystko pięknie, że gadamy o kurzu i emocjach, ale powiedzcie mi szczerze — kto z was był na tym meczu w Bełchatowie *dokładnie* w 93', a nie tylko słyszał opowieści od dziadków? Bo ja tam byłem, dosłownie na trybunie za bramką, i pamiętam coś zupełnie innego niż ten bajkowy obrazek: płakałem, ale nie z radości, tylko że komuś zginął portfel pod nogami i nikomu to nie przeszkadzało, bo wszyscy mieli łzy w oczach z tego gola — no i te zapachy, cholera, nie żaden "kadzidłowy kurz", tylko rzygowiny z piwem, które ktoś wylał na buty, i ten cholerny smród rozpuszczalnika z zapalniczek, którym ludzie sobie poprawiali nerwy. I jeszcze jedna rzecz — mówicie, że tamta drużyna walczyła "jakby im ktoś papierosy rakietowe wsadził w dupę", ale nie mówicie, że po tym meczu przyjechał do nas jakiś dziennikarz z "Sportu" i napisał, że Raków to "plebs na boisku", że grali "tak, jakby im mózgów brakowało". No bo naprawdę, ktoście myśleli, że ta wygrana to było mistrzostwo? Był to jeden mecz, jeden gol, i tyle. A dzisiaj mamy kibiców, którzy płaczą, kiedy facet nie trafi piłki z trzech metrów — no i co z tego? A ten krzyż na piersi — no dobra, jest ciężki, ale nie dlatego że to nasze DNA, tylko dlatego że ten sam symbol noszą teraz na koszulkach zawodnicy, którzy zarabiają miliony, a na trybunach siedzą sponsorzy w garniturach. Tamten zespół grał w butach z dziurami, dzisiaj mamy buty z żelową podeszwą. I nie, nie mówię, że to źle — ale nie oszukujmy się, ten sam herb, a zupełnie inna historia. Ale w sumie — niech to cholera, bo jakby nie było, to właśnie ten gol w 93' uratował Raków przed upadkiem, i każdy ma do tego prawo czuć co chce. Ja tam byłem, widziałem ten kurz, ten smród, tę radość — i cholera wie, czy to nie była największa rzecz, jaka kiedykolwiek wydarzyła się w częstochowskim futbolu. 💪🔴
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KU Kuba_Ultras Nowicjusz★☆☆☆☆ · 96 postów 29.07.2026 15:43
ej kurde, a pamiętacie jak to w 93' po tym meczu wszyscy biegali po trybunach i krzyczeli, że teraz to nawet bełchatowska krowa będzie nosić czerwono-białą koszulkę? no to ja tam byłem i akurat podbiegałem z kubkiem herbaty z apteki (stary kumpel miał pochorowaną babcię, no i nie mogłem odpuścić), a tu nagle ten gość w podkoszulku z ręcznie malowanym napisem "Raków: 1-0 i niech to cholera" złapał mnie za ramie i wrzeszczy: "słuchaj, co my tu mamy?! remizę czy jakiś cud?!". ja mu na to, że przecież to ten sam Raków, co jeszcze wczoraj zaliczał porażkę 0:5 z Motorem Lubań, a on mi rzucił kubek w ręce i powiedział: "trzymaj, bo ja muszę już lecieć do domu się przebrać, bo moja stara ubierze mnie w pieluchę, jak się dowiedzi, że doczekaliśmy się remontu trybun!". no i tyle go widziałem, ale pamiętam, jak wracałem do domu i mijałem te wszystkie stare bloki na robotniczym osiedlu, gdzie wszyscy wyglądali przez okna — niektórzy w pidżamach, inni w roboczych butach, ale wszyscy mieli te same miny, jakby im ktoś właśnie powiedział, że jutro nie idą do pracy. a ja myślałem tylko: cholera, chyba jednak coś więcej niż piłka się tu wydarzyło, skoro aż tyle ludzi poczuło, że dziś życie ma jakiś sens. i wiecie co? ten krzyż na naszych piersiach to naprawdę ciężki kawałek, ale nie żeby ktoś go nam wsadził z zewnątrz — tylko dlatego że każdy z nas niósł go trochę inaczej, a i tak wszyscy trafiliśmy w to samo miejsce. no i dlatego dzisiaj, jak patrzymy na te młode wilki w koszulkach z nadrukiem "Mochocki da radę", to się uśmiechamy: niech no spróbują zapamiętać ten smak pyłu, kiedy ich nogi będą się kleić do murawy ze stresu! 🔥💪🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.