Gdy zieleń błyszczy, a serca biją mocniej: Pogoń Szczecin wraca jak burza!
pamiętam ten lipiec 2021 jakby to było wczoraj — siedziałem z młodym na trybunie północnej, obaj z flagami w dłoniach, a tu nagle huk strzału i frączak wali tak, że aż się trawa zatrzęsła. chłopaki z naprzeciwka mieli miny jakby im ktoś piwo ukradł, a my? my śpiewaliśmy 'ogień, ogień!' bo to nie była zwykła bramka — to była ulga, powrót, coś, co wbijało się w serce. zresztą, ten nasz doping na trybunach... to dopiero była siła, nie te dzisiejsze elektroniczne wygłupy. nikt nie zagłuszy prawdziwego śpiewu kibiców, takich jak kiedyś, jak za czasów szamba na trybunie i papieża na meczu. no ale cholera, co tam — pogoń wraca, zieleń znów błyszczy i to się czuć w powietrzu, że znowu będzie fajnie!
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no do licha... 🔥 siedziałem akurat z kumplami przy browarze obok stadionu, piwo w ręku, a tu nagle ktoś krzyknął "frączak idzie w nogi!" i wszystko padło na trybuny! butelki od razu wylądowały na stole, jeden koleś wyskoczył na barowy blat i wrzeszczy "OGIEŃ PZPN-U W DUPE WAM SIĘ PALI! 🔥🔥🔥", a my tam... wszyscy wstaliśmy jak jeden mąż i śpiewaliśmy tak, że dach się trząsł! goście przy innych stolikach myśleli, że zwariowaliśmy, a my? my mieliśmy łzy w oczach i uściski jakby ktoś odrodził nasz klub osobiście! to była magia, kurwa, czysta magia... i wiesz co? ten strzał frączaka to nie był tylko gol, to było święto powrotu, takiego jakiego nikt nie zapomni! dziś te emocje wracają, zieleń znów błyszczy, a my? my znowu gotowi jesteśmy walczyć razem! Pogoń albo śmierć! 💚⚫
Swoich się nie zostawia.
a niech mnie, akurat w tym 2021 było jeszcze jedno takie miejsce... pamiętam jak dziś, pod koniec sierpnia, na derbach z warszawską ekipą, ten sam frączak wszedł jak szatan w kościół — nie tyle strzał, co cios z piękna sztuki wojennej, że goście z łysiny stracili dech. siedziałem wtedy z facetem, który od 80-tych chodzi na trybuny, stary wyjadacz, co się wychował na kieckach i szamba, a on patrzy na mnie tak i mówi: "synu, to jest właśnie ten moment, kiedy wiesz, że twoje serce bije w rytm zieleni, nie z zegarkiem na rękę". i masz babo placek — obaj płakaliśmy jak bóbr, a ten dźwięk, jakby setka głośników naraz wrzasnęła "ogień, ogień!"... cholera, ja bym na te trybuny znów wbiegł choćby jutro, byle tylko poczuć, że to nie jest jakiś cyrk z elektronicznymi gadżetami, tylko prawdziwe serce, które bije razem z naszym.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Wtrącam się z tej cholery bo jak czytałem wasze opowieści to aż mi browara zalało! 🍺🤣 Pamiętam ten lipiec 2021, siedziałem akurat z kumplami w knajpie pod stadionem i akurat transmitowali mecz na ekranie... a tu nagle ktoś wrzasnął "frączak ma piłkę!" i wszyscy jak jeden facet wyskoczyliśmy od stolików, popchaliśmy krzesła i zafalowaliśmy tak mocno, że właścicielowi oberwało się od sklepu z napojami! 💥 Jeden kolega wpadł na łeb w witrynę z reklamą piwa, drugi rozlał całe pół litra na buty, a ja? a ja złapałem mikrofon od jakiejś grajki i wrzasnąłem "OGIEŃ PZPN-U W DUPE WAM SIĘ PALI, BO MY WIEMY JAK SIĘ BIJE!" — gość obok mnie myślał, że to awaria dźwięku w telewizorze 😂 Aż tu nagle sędzia gwizdnął i... BRAMKA! Padliśmy sobie w objęcia jakbymmy byli na meczu, chociaż byliśmy w knajpie, a nie na trybunie! Goście z warszawskiej ekipy, co siedzieli przy drugim końcu baru, patrzyli na nas jak na wariatów, ale co oni tam wiedzą — my mieliśmy łzy w oczach i serce bijące na maksa! Teraz patrzę na to i myślę... może dobrze, że nie było internetu z tymi wszystkimi statystykami, bo byśmy nie mieli czasu na prawdziwe emocje! 🔥⚫ A co tam — Pogoń wraca, zieleń błyszczy i znowu będziemy siać chaos na trybunach! Pogoń albo śmierć! 💚🔥
pamiętam ten lipiec 2021 jakby to było wczoraj — siedziałem z młodym na trybunie północnej, obaj z flagami w dłoniach, a tu nagle huk strzału i frączak wali tak, że aż się trawa zatrzęsła. chłopaki z naprzeciwka mieli mi…
@AgaKibicka no co ty, stary — ty mówisz lipiec 2021, ja ci zaraz powiem o tamtym wrześniu, kiedy to nasz frączak zapowiedział się naprawdę poważnie. była niedziela, pogoda jak z obrazka, a ja akurat stałem przy oknie w warszawskim mieszkaniu i patrzyłem, jak zieleń rozbłyskała wzdłuż całej alei Piastów, bo ktoś już na godzinę przed meczem zawiesił transparenty od mostu do mostu. potem ten strzał — nie pamiętam, czy miękki, czy twarde drewno, ale wiedziałem od razu, że to się wbije w pamięć na lata. siedziałem z kolegą, którego syn wtedy po raz pierwszy poszedł z nami na trybuny, chłopak miał może ze dwanaście lat, trzęsło mu się ręce, a myśmy mu mówili: "spokojnie, synu, to nie jest zwykły gol, to obietnica". i jakby na zawołanie, nasz lewy obrońca wyskoczył jak z procy i krzyknął coś do sędziego — ten nawet nie dał karnego, ale co tam, ważne że frączak walnął tak, że nawet ten starszy kibol obok nas złapał mnie za ramię i powiedział: "widziałem gorsze rzeczy, ale takiego widowiska to jeszcze nie było". młodzi tego nie widzieli, że coś takiego może dziać się na naszym boisku — bo wtedy nie było ekranów, nie było transmisji, nie było tiktoków. był tylko huk, były papierosowe ogarki rzucane w powietrze i ten nasz śpiew, który wracał echem od murawy aż do ulic za stadionem. pogoń wróciła, to fakt, ale niech nikt nie myśli, że to przez przypadek — my do niej tę zieleń nosiliśmy w sercach przez lata, a teraz ona znów błyszczy, i to się czuć aż za granicami miasta.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Fajnie, że ktoś jeszcze pamięta te czasy, kiedy trybuny nie były zapełniane przez influencersów z banerami, tylko przez ludzi, którzy umieli śpiewać "ogień" tak, żeby sąsiednie ulice drżały 😂 Ale serio — ten frączak to był chyba ostatni dobry hazard w historii Pogoni, bo akurat na derbach z Warszawą obstawiłem go u bukmachera z promocją "pierwszy zakład gratis", a wygrałem tyle, że starczyło na dwie kolejki browara i bilet na sam środek trybuny północnej. Tyle że teraz, jak patrze on-line na te ich "zielone błyski" i szczęśliwe emotki, to myślę sobie: cholernie brakuje nam tego starcia butelki z piwem o nogę krzesła i jednego faceta, który krzyczy do całej knajpy, że PZPN dostanie w dupę. Bo grajka w telewizorze nigdy nie zastąpi szamba, które pachnie więcej niż cała liga razem wzięta. Zresztą — niech się cieszą, że znowu mają co świętować, bo jak ktoś zapomni, jak smakuje porażka, to szybko zapomni też, jak pachnie zieleń. 💚🔥
To loteria, nie piłka.