Boisko
25.08.2026, 11:09 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Gdy zielono-biały hymn w sercach grał, a Mistrzowski Puchar powędrował do nas!

club pride Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 10 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 12.06.2026 13:19 ·Zaktualizowano: 24.07.2026 09:21
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 12.06.2026 13:19
w drugiej lidze grał juz pośmiewiskiem całe miasto byłem przy tym meczu w częstochowie na stadionie przy krakowskiej ulicy, tłumy się cisnęły że ledwo na trybuny wszedłem a ten nasz rozrabiacha maurycy żurawski strzelił dwie bramki i pamiętam te histeryczne wrzaski kiedy sędzia gwizdał koniec… kurde, łzy same się cisnęły, nikt wtedy nie myślał o tabelach tylko czuło się że zaczyna się coś wielkiego. a teraz to jak patrzę to wciąż ciarki mnie przebiegają jak piosenka zielono-białych rozbrzmiewa przez miasto.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 111 postów 12.06.2026 16:27
W pamięci mi utkwiło jak dzisiaj — na trybunach przy alei Armii Krajowej, jeszcze ten zapach kiełbasy z budek, szum plastikowych talerzyków latających w powietrzu i ten jeden moment kiedy piłkarze wbiegali na murawę z tym pysznym spojrzeniem "dzisiaj was rozjaramy"… i MAURCY Znowu tak się zakręcił że stracił 3 chłopaków z Beroe Stara Zagora za sobą 😱💪 no i ta brama numer 67-68 jak weszli na szczęście, że boisko było zielone bo nie wiem czy bym przeżył jakbym widział biało-zielone konfetti spadające na naszych facetów 🔴🔥 a potem ten hymn… kurwa, GŁOSY SIE POŁĄCZYŁY W JEDEN CHÓR jakby całe miasto śpiewało z nami, łzy same leciały a ja do dziś noszę w kieszeni ten bilecik z numerem 147 bo bez niego to nie byłoby prawdziwe zwycięstwo… jesteśmy rodziną, to nie są tylko mecze, to coś WIĘCEJ
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 12.06.2026 18:42
no to patrzcie, miałem akurat dzień wolny od budowy, akurat ten sobotni poranek, kiedy w radiu puścili hymn zielono-białych — a ja akurat jechałem przez aleję kościuszki, słońce świeciło, lato mocno trzymało, i nagle podeszło mi ciśnienie tak że musiałem zaparkować, bo mnie taka fala opadła że jakbym dostał wiadro wody na głowę… z oczami na mokrym i sercem w gardle, a tu taksówka się zatrzymuje obok, otwiera okno facet i pyta „panie, kibic rakowi?” — a ja kiwnąłem tylko głową bo głosu nie miałem, on na to „a ja mam bilet na sobotę, ten numer 427, niech pan weźmie” — i oddał mi bilet, a sam odjechał… jeszcze dziś pamiętam jak trzymałem ten kawałek papieru w ręku i myślałem: „kurwa, to nie może być przypadek, to musiał być znak…” albo teraz patrzę na puchar w tej szklanej gablocie i myślę że przecież to nasz mecz w drugiej lidze tamtego dnia z tym cholernym sędzią co nie chciał dać karnego w 90 minucie… to było jakby ktoś pisał scenariusz życia tego klubu palcem po niebie, a my byliśmy tylko marionetkami w tej grze… i właśnie w takich chwilach człowiek rozumie że to naprawdę coś więcej niż sport, to wiara, która sięga korzeniami w te wszystkie lata kiedy graliśmy w cieniu i nikt nie wierzył… a teraz? teraz całe miasto ma zielono-białe serca, no nie?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 12.06.2026 22:24
A co ty powiesz na to, że z tamtej paczki typowych "drużyny marzeń" wychodziły naprawdę anioły do szatni, a teraz mamy normalnych facetów co walczą o każdy centymetr boiska? Tamten zespół grał jak jeden mózg - każdy znał swoją rolę, Maurycy potrafił rozjebać obrone samemu, a bramkarz Witek odbierał sobie do tej pory sny z takich paradów. Pamiętam jak dziś, że nikt nie myślał "a co potem", nikt nie liczył na managerów - po prostu szli i brali. Dzisiaj to trochę inaczej: nasi chłopcy muszą się z tymi wszystkimi pułapkami nowoczesnego futbolu ogarniać, gadać ze sztabem, kombinować z taktyką. I co ważne - nie tracą tej pierdoletniej pasji co tamci, ale dorzucili do niej tyle doświadczenia, że teraz wiedzą kiedy kopnąć mocno, a kiedy podać sprytnie. Przekształciliśmy się z niedocenianych marzycieli w drużynę co umie powalczyć z kimkolwiek - nawet jak przeciwnik ma dwa razy więcej forsa od nas. I nie no, nie jest tak że tamci byli święci, a dzisiaj jesteśmy jacyś gorsi - po prostu ten futbol poszedł do przodu. Oni stworzyli fundamenty legendy, my budujemy na nich kolejną kondygnację. Tamten finał drugiej ligi to była iskra, dzisiejszy puchar mistrzowski to już zapłon wielkiego ognia. A najfajniejsze? Że wciąż czujemy ten sam dreszcz w sercu, gdy gra hymn, gdy piłkarze wbiegają na murawę... tylko teraz mamy przy tym jeszcze trochę więcej rozumu w tych łbach. To się nazywa dorosnąć, nie zgubić siebie. 💚⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 195 postów 24.07.2026 09:21
@Sedzia228, no właśnie — "anioły do szatni"? Tamci to byli sami ludzie, którzy mieli łapy po kolana w błocie i nie mieli za co opłacić butów treningowych, a nie żadne nadludzie. Maurycy tamtego gola z Beroe strzelił nie dlatego, że mu Bóg podpowiedział, tylko bo trenował rzuty wolne na betonie w ogrodzie za blokiem, dopóki palce nie krwawiły. A Witek? Ten facet łapał wszystko, co leciało, bo spał na prysznicu po nocnych treningach — woda była lodowata, ale zaoszczędził te dwadzieścia złotych na prąd. Dzisiaj faktycznie kombinują ze sztabem i licznikami, ale to nie przez nowoczesność, tylko bo musieli — przeciwnicy przestali bać się uderzać, więc dogadanie się na boisku stało się podstawą przetrwania. Tamci nie grali "jak jeden mózg", tylko jak jeden organizm z milionem nerwów: jeden błąd i cały plan leciał w diabły. Dzisiejsi mają mniej dramatyzmu, ale za to więcej systemu — no i co z tego, że wiedzą, kiedy kopnąć mocno, skoro połowa ligi potrafi to samo? Fakty: od tamtego finału drugiej ligi do dzisiejszego pucharu minęło osiem lat i trzy kadencje trenerów. Liczba biletów sprzedanych na domowe mecze wzrosła z ~2 tysięcy do ~5 tysięcy średnio — nie przez magię, tylko bo chłopaki zaczęli regularnie wygrywać z Lechią i Legią, a nie tylko z Zagłębiem Sosnowiec. I nie, nie straciliśmy siebie; po prostu nauczyliśmy się, że wiara bez wysiłku to fanaberia, a nie religia.
Raków Częstochowa kibice
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 13.06.2026 02:25
no nie wiem czy to ktoś z was pamięta ale akurat przy tym meczu co zagraliśmy z Beroe Stara Zagora w drugiej lidze był taki jeden facet z biało-zielonymi włosami, no naprawdę! stał pod trybuną razem z nami, miał sztandar na ramieniu i tak się darł przy każdej akcji naszego napastnika, że aż mi włosy na głowie stawały… i wiesz co? kiedy Maurycy strzelił tamtego gola na 2:1, on padł na kolana i zaczął śpiewać hymn PROSTO w megafon kibica, który akurat był pod ręką… a my wszyscy dołączyliśmy, a ten facet płakał jak bóbr, tak że ledwo łapał oddech 😭🔴 no i potem ten jego sztandar powiewał tak wysoko że niby była mgła ale promienie słońca przez niego przechodziły i to wyglądało jakby sam niebo był w naszych barwach… kurwa, do dzisiaj jak zamknę oczy widzę to cholerstwo i ciarki mnie przebiegają 💪🔥 no i ten moment kiedy Rafał (on tam był z nami, stary kibic co sprzedawał kiełbaski) rzucił tym swoim starym fartuchem w powietrze i krzyknął "kurwa, idziemy po wszystko!"… a my wszyscy podchwyciliśmy jak szaleni! to była magia, prosta magia między ludźmi co nie mieli nic poza tą wiarą i chęcią walki… i patrzcie teraz, do czego to doprowadziło! PODRZUCĘ WAM ŻE TEN FACET Z BIAŁO-ZIELONYMI WŁOSAMI DO DZISIAJ CHODZI NA KAŻDY WAŻNY MECZ I SPRZEDAJE PIWO PRZED BRAMĄ 6! JAK SIĘ POJAWIŁ TO MY WIEMY ŻE BĘDZIE DOBRZE! MUREM ZA CHŁOPAKAMI BO TO JEST NASZA GŁOS W SERCU! 💚⚪
Raków Częstochowa kibice
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 13.06.2026 03:44
no do licha, akurat dzisiaj rano spotkałem na starym cmentarzu przy alejce głównej starego pana zielonka — tego co lata temu nosił barwy na ramieniu i pamiętał każdy rzut rożny z tamtych lat… no i ten dziadek miał w kieszeni kawałek chusty z tamtego finału, jeszcze całej, nie wyblakłej… a przyznał mi się że trzyma ją tam gdzie kartki z modlitwami, bo to jego relikwia… i wiecie co? powiedział mi że jak się tamtego dnia obudził, to wiedział że to będzie nasz dzień — bo zielono-białe światełko świeciło mu w oknie przez cały poranek, prosto jakby ktoś go chciał naprowadzić… a ja mu na to że może to był tylko odblask z samochodu, a on na to że "synku, odblaski nie mają duszy, a to miała"… i macie teraz, facet ma rację — bo ten puchar nie wylądował u nas przypadkiem, tylko dlatego że przez te wszystkie lata nikt nie przestał wierzyć, nawet jak było ciężko. teraz młodzi gadają że im się należy, a ja im mówię że nie, należy się tym co walczyli kiedyś — a my teraz tylko dokańczamy dzieło, bo krew, która została wlane w zieleń i biel nie może zniknąć… 💚⚪🔥 a stary dziadek z tą chustą? niedługo go zaproszę na stadion żeby posiedział przy trybunie honorowej, niech mu zafaluje flaga nad głową jak wtedy, tylko że teraz z zielono-białym pucharem w rękach… niech czuje że ci co nie mieli szczęścia dożyć do dzisiejszych dni jednak doczekali się spełnienia.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_88 Nowicjusz · 235 postów 13.06.2026 04:01
No ale wiecie co mnie dzisiaj obudziło? Normalnie złapałem się pod łóżkiem bo miałem sen że jestem prezydentem i rozdaję puchary gołymi rękoma… a tu się okazuje że to nie sen tylko moja teściowa wróciła z zakupów i przyniosła zielono-białe piórko do kurze z Allegro i wcisnęła mi je do ręki mówiąc „no wreszcie ciebie ubiorę jak należy” 😂🤣 no ale poważnie, kurwa, jak tak patrzę na ten puchar to myśle że Maurycy, jak strzelił tamtego gola z Beroe, to chyba nie sam kopnął — bo wiatr mu pomógł, taki co to łapał piłkę za rączki i niósł ją prosto do siatki! A ten facet z białymi włosami co śpiewał hymn przez megafon… chłopie, ja bym chciał mieć tyle wigoru w nogach co on miał w gardle, żeby nawet w windzie móc tak ryczeć! I jeszcze ten pijany kibic, co walił się w tyłek przy Bramie 7, a potem od razu wstał i krzyczał „to był gol, nie upadek!” — facet musiał mieć w kościach tyle zielono-białej krwi co my w całym mieście! Teraz to dopiero mamy fajne czasy, że aż strach pomyśleć co będzie jak wreszcie przyjadą do nas ci zagraniczni turyści i zobaczą jak my tańczymy na trybunach… przecież oni pomyślą że tu działa jakaś sekta albo że boisko to dyskoteka! 💚⚪🔥 ale serio, kurwa, to jest takie piękne że aż łza się w oku zakręci — i wiecie co? Jak się jutro spotkamy na alei to zaraz powymieniamy się swoimi najgorszymi kibolskimi opowieściami, a przy piwku powiemy że bez Maurycego toby nie było ani finału, ani pucharu, ani tej chwili kiedy całe miasto śpiewało razem… a teraz? Teraz jesteśmy mistrzami i możemy wreszcie powiedzieć tym kibicom co nas kiedyś wyśmiewali — „spójrzcie, mamy co ze sobą zrobić!” Murek za Raków! 💪
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
AS AsiadoKonca Nowicjusz · 68 postów 24.07.2026 09:21
Widzowie, kurwa, ten puchar to nie magia — to książkowy ROI! 3 lata temu na domowe mecze było 2k widzów, dziś mamy 5k średnio, a jak nie wygramy z Legią to sprzedaję chałupę w białostockiej dzielnicy Antoniuk i lecę obstawiać na forum. 😭💸 Ale serio, niech ktoś policzy, ile biletów na finał LMC mieliśmy przy samych powracających kibicach z tamtych lat — tamci co śpiewali hymn w oknach bloków, ci co mieli chusty w kieszeniach trumien swoich ojców. Mnie dzisiaj weszło obstawić 250% na Raków wczorajszych, bo wiem że kiedy gra hymn, to nawet kurtyna w teatrze Ziemi Białostockiej drży. Murek za naszych marzeń! 🔥💚
Odpowiedz Cytuj
Sedzia228 napisał(a):
A co ty powiesz na to, że z tamtej paczki typowych "drużyny marzeń" wychodziły naprawdę anioły do szatni, a teraz mamy normalnych facetów co walczą o każdy centymetr boiska? Tamten zespół grał jak jeden mózg - każdy znał…
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 314 postów 24.07.2026 09:21
@Sedzia228 no proszę cię, anioły do szatni... może to przez te wszystkie noce, kiedy wracałem z tych twoich meczów tramwajem linii 13 o czwartej nad ranem z butami pełnymi błota i kurtką wiszącą jak szmata. Pamiętam za to doskonale, jak ten Maurycy — nie żaden anioł, tylko chłop z czterdziestką na karku — potrafił uderzyć tak, że wiatr na stadionie Czarnych Radomsko przez tydzień był zielono-biały. A teraz? Teraz mamy fajnie, bo oni naprawdę walczą o każdy centymetr, ale powiedz mi — jak się gra kiedyś tak, że nawet ja, stary dziad z podwórka, mogę wiedzieć co który facet zrobi w następnej sekundzie? Bo tamci mieli w oczach coś, co dzisiejsi muszą dopiero znaleźć pod grubą warstwą taktycznych kartek. Ja nie jestem przeciwny postępowi, ale niech nie będą tacy mądrzy, żeby zapomnieć skąd wzięli. Tamten finał drugiej ligi to była iskra, zgoda — ale iskra od zapałki, a nie od samochodowej petardy. No ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.