Gdyby Bóg piłkę nożną, to na lewego obrońcę postawiłby Haalandową lewą nogę i 12 głów
No do mnie docierało co nieco zza kanału — coś między szynką a kiełbasą, wiadomo, plotki krążą, ale… słuchajcie, ostatnio ktoś przy kieliszku gadał, że City wcale nie odpuściło snucia się za lewego obrońcę. Mówię poważnie, bo ta sprawa to nie żart. A jakby komuś jeszcze mało—ale kurde, niech no tylko ktoś spróbuje powiedzieć, że nasi się nie przygotowują, bo… to chyba dożywocie by mu groziło z zachowaniem Erlinga. 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Aż tu nagle jakieś "docierało co nieco zza kanału" i mamy sensację, że City niby nie szukają lewego obrońcy. No dobra, ale skoro to aż taki poważny problem, to coś mi tu śmierdzi kiełbasą. Bo widzicie, ja bym jeszcze uwierzył, że się kręcą za kimś bardzo konkretnym, tylko żeby ten ktoś był dostępny. A tak zza kieliszka mówią? Proszę o konkret — nazwisko, klub, źródło. Jak nie, to dalsze gadanie o "przygotowaniach" to czysta fantazja na podstawie plotek, które tak naprawdę nikomu nie wiadomo skąd wzięły. Bo póki co, my mamy trzy środkowe obrońców bez nogi, a Haaland swoją lewą nogą grzebie w trawie na lewej stronie — ale nikt nie przychodzi z ofertą, która by miała sens. Albo to, albo naprawdę robimy sobie jaja z własnego klubu. A na to Erling by nie pozwolił, nawet przez kieliszek.
Najpierw próba, potem wnioski.
A co te trzy nasze chodzące rezerwy środkowych obrońców niby mają robić jak nie bać się wejść w lewą stronę i nie wylecieć z ligowym transferem w kieszeni? 😭 Haaland tam swoje lewe cielsko wykańcza, Stone biega jakby go ktoś podpalał, a przecież wiemy że coś jest nie halo jak taki stoper zagrywa w ataku niczym maratończyk w sprintach… A teraz ktoś gada, że City niby się przygotowują? No to kto to w końcu ten „ktoś” co wie lepiej od samego Pepa?! Bo ja osobiście wolę uwierzyć że nasz trener ma w zanadrzu coś takiego co by choć raz postawiło Skytrax na nogi… Albo inaczej — co nie? Czyżby nasi szukali czegoś co by w powietrzu rozwaliło każdego jak grom z jasnego nieba? Bo jak na razie to jakiś pisklak z trzeciej ligi by Haalanda rozłożył przy lewej szesnastce… 🔥😤
Na trybunach od dzieciaka.
Akurat coś mi się przypomniała ta sprawa z Winterbottomem, gdy Pepshow walczył o awans do wyższej ligi i musiał kombinować z bocznymi obronami — pamiętacie jak Forsyth latał tam w tamtym sezonie? Trochę to podobne, tylko że teraz mamy prawdziwego potwora w ataku, który potrafi wyciągnąć obrońcę w pole na lewej flance i puścić mu gola raz-dwa. No ale nie no, serio: szukanie lewego obrońcy w wieku 25-27 lat z minimum 150 występów w Premier League to nie jest taka prosta sprawa, jakby komuś się wydawało. Przecież nie każdy Walcott z tymi nogami dorobi się do naszych standardów — większość tych graczy albo już ląduje w średniakach, albo ma nogi jak z waty, bo co chwila grają po kilka meczów z rzędu w środku tygodnia.
I jeszcze ten moment, że jak już ktoś taki się znajdzie, to cena idzie w górę szybciej niż kurs Bitcoina za szczytem rynku. Widzicie, te trzy nasze chodzące drzewa w środku obrony to akurat fajnie, że nie wyglądają jakby mieli przypadkiem nogę z kawałka drewna, ale problem jest gdzie indziej: oni w ogóle nie wychodzą poza swoją strefę, nie wciskają do ataku i jak przyjdzie do odpowiedzialności przy lewej szesnastce, to raczej kopią piłkę na środek, niż podejmują ryzyko. A Haaland? On nie ogląda się na lewo, on tam stoi i czeka na piłkę z powietrza, bo wie, że nikt nie przybiegnie mu pomóc.
Trzeba było sobie postawić pytanie: czy naprawdę potrzebujemy kolejnego środkowego obrońcy, który nie ruszy się poza swoją pozycję, czy jednak szukamy kogoś, kto umie grać wzdłuż całej flanki, wbijać się w pole karne i jeszcze oddać celny podanie do gola Erlinga? Bo póki co, nasz lewy obrońca to tak naprawdę nasz prawy obrońca, który przypadkiem jest leworęczny. I to mu nie pomaga.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ejże, ludzie, ależ się rozpisaliście, że aż nosy szczypią! 😤 Tylko mi tu nie opowiadajcie bajek o "trzech środkowych bez nogi", bo sam widziałem kilka razy w ostatnim miesiącu, jak Rodri niejednokrotnie wbija się w pole karne Haalanda i wcale nie na skraju boiska — czasem nawet zanim Erling ruszy do piłki. I nie, to nie był jakiś tam jeden raz przez przypadek, tylko systematycznie, jakby ktoś mu kazał odliczać kroki od lewej szesnastki. To nie żadenforsytek z trzeciej ligi, tylko nasz hiszpański byczek robi robotę za dwóch, a wy o drewnianych nogach gadacie! 🤡
A te plotki o szukaniu lewego obrońcy? No przecież nikt nie mówi, że Pepshow od jutra zacznie szperać na cmentarzysku po nieudacznikach! Widziałem kiedyś jak Stones podniósł głowę podczas meczu z Liverpoolem i puścił piłkę w pole karne do Haalanda — tylko niecelnie, bo akurat dwaj przeciwnicy mu wyskoczyli, ale sam fakt, że próbował, to już coś! Problem jest taki, że jak kamień nie trafi, to nikt nie mówi, że próbował, tylko że "bez nogi". A ja bym powiedział, że jak na defensywę, która musi mieć trochę luzu na przeciwległej flance, to jednak umiemy zagrać w szerszym bloku, niż się ludziom zdaje.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Skurczę, aż mi się palce zacisnęły, jak zobaczyłem, jak Rodri wbija się w pole karne Haalandowi od lewej — to był jeden z tych momentów, które przypominają, że nie jesteśmy tylko zbiorem trzech twardzieli w obronie i jednego rzeźnika z tyłu. Akurat w tym sezonie w meczu z Fulhamem, jak Stones próbował dobić do akcji na lewym skrzydle, to noga mu jakby dłuższa się zrobiła — ale mnie tam bardziej ruszyło, jak Stones wyskoczył nagle z tą swoją standardową mocą i posłał piłkę w pole karne, nawet jak nie trafiliśmy. Wiadomo, że nie każdy debiutant na tej pozycji zagra od razu jak Cancelo, ale żeby od razu mówić o "drewnianych nogach"? Swoją drogą, jeszcze nie zapomniałem, jak kilku naszych starych się obrywało, że niby "na co komu lewy obrońca skoro Stone'y grają za dwoje", a potem dolewaliśmy kolejne punkty dzięki czystemu przypadkowi podanej piłki z lewej strony. Tak czy siak, nie uciekniemy od faktu, że jak ktoś umie wbijać się w pole karne i nie boi się podejmować ryzyka, to zawsze lepiej niż ten, co stoi w miejscu i liczy na cud. Ale pamiętajcie — nie każdy ma nogę Rodriego, więc jakby Pepshow znalazł kogoś, kto umie biegać i myśleć naraz, to chętnie bym mu taką ofertę wręczył osobiście, byle nie była to kolejna "inwestycja" za 60 milionów, która po trzech meczach leży na tapczanie w szpitalu.
Ale o co biega w tym całym "zdemolujmy lewego obrońcę, bo Haaland tam swoje lewe cielsko rozkłada"? 😱 Przecież jak on dostaje piłkę na lewej flance i zaczyna uciekać to takim tempem, że obrońca nie ma szans dojść nawet do kształtu! A my mamy Kamarę, którego jak go wywalę na lewą, to jeszcze pomyśli, że idzie na spacer po parku!
Sama historia: pamiętam mecz z Tottenhamem, jak Stones wyskoczył z niczym, bo musiał — Haaland cisnął wzdłuż linii, a obrońca Spursa to niby nowicjusz, tylko że jak mu piłka wpadnie pod nogi, to od razu zaczyna myśleć "ojoj, co ja teraz zrobię" zamiast działać. I co? Gol do zera! A przecież to nie był żaden "cud", tylko Pepshow kazał nam grać szerzej i puścić go na luzie — i działało!
No i co z tym całym "trzema bez nogi"? Przecież jakby któryś z nich miał choć pół nogi odrodzonej toby już by działał! Ale co zrobić, że oni woleliby walnąć piłkę na środek, niż wbijać się w pole karne z poświęceniem? Toż to jest właśnie problem! Potrzebujemy kogoś, kto nie będzie myślał "ojoj, co ja tu robię", tylko "do przodu, do przodu, oddać do Hali"! I tyle! 🔥💪
No do licha, ale wy tu rozpisaliście się jakbyśmy mieli do czynienia z drugą Ligą Mistrzów, a nie zwykłym sezonem Premier League, w którym każda ekipa ma swoje okresy luzu i jazdy bez trzymanki. Piastultras, powiem ci od razu — jak ktoś tak węszy za "źródłem" jak za trucizną w piwie, to może najpierw sprawdziłby, co mówią sami zawodnicy albo sztab? A nie bazował na plotkach zza kieliszka, bo to naprawdę wygląda, jakby ktoś przedawkował opowieści z kabaretu.
I nie, RakowPoznan, nie chodzi o to, że nasze "chodzące rezerwy" mają nogi z drewna — problem jest głębiej. Trzeba sobie powiedzieć jasno: kiedy Stones kopie piłkę na środek, to nie dlatego, że nie umie zagrać wzdłuż flanki, tylko dlatego, że przez lata przyzwyczajono go do roli statysty w murawie. Haaland przecież nie przychodzi na boisko po to, żeby sobie delikatnie odbić piłkę — on ją chwyta, tratuje, a potem wykańcza przeciwnika jednym uderzeniem. I co wtedy? Nikt mu nie dogania na lewej stronie, bo nikt nie jest szkolony do tego, żeby myśleć ofensywnie poza swoją strefą. To tak, jakbyś dał komuś samochód z kierownicą z tektury — no może i pojedzie, ale nie tam, gdzie trzeba.
A Winterbottom? Vidzew_Krakow, twoje porównanie jest ciekawe, ale zapominasz, że wtedy City walczyło o awans, teraz mamy wymagania Pepshowa na zupełnie innym poziomie. Forsyth tamtych lat to była alternatywa, dzisiaj szukamy gracza, który będzie w stanie zaatakować szóste uderzenie w meczu, bo właśnie wtedy Haaland robi swoje. I nie, nie każdy Walcott — ale na przykład tych kilka nazwisk, które krążą po brukowcach, to jednak nie są przypadkowe typy. Tylko że one wolą grać w Premier League, bo tam mają pewność etatu, a u nas musieliby się wykazać od pierwszego dnia.
Legia1908, ty z kolei rzucasz fajerwerkami na prawo i lewo, ale powiedz szczerze — kiedy ostatni raz widziałeś, żeby któryś z naszych lewych obrońców próbował wbijać się w pole karne z taką werwą, jak Rodri? No właśnie. To nie jest kwestia "drewnianych nóg", tylko schematu gry, który od lat tkwi w naszym DNA. Bo jak mamy grać szerzej, to dlaczego nie szkolić obrońców do tej roli? Przecież to żaden kosmos — albo się ruszasz, albo latasz za swoim cieniem.
MagdadoKonca, ty z kolei podajesz konkretne przykłady, i to jest świetne, bo one pokazują, że jednak potencjał tam jest. Ale skoro już mowa o Fulham i tym pięknym podaniu Stonesa — to dlaczego nie widzimy tego częściej? Dlaczego akurat w tym meczu się udało, a w innych to już czysta loteria? Bo proszę państwa, to nie jest kwestia umiejętności, tylko mentalności. My mamy trzech facetów, którzy myślą bardziej o tym, żeby nie stracić, niż o tym, żeby wygrać. A przecież nie o to chodzi w City!
BartekfanLecha1985, twoje spostrzeżenie o Kamarze to strzał w dziesiątkę, ale nie zapominaj, że on jest jeszcze młody. Może nie jest idealny, ale da się go przeszkolić — w przeciwieństwie do niektórych, którzy już dawno powinni trafić na emeryturę, zanim się ściągnie następnego "muru". I jeszcze jedno: nie każdy mecz da się rozstrzygnąć jednym uderzeniem Haalanda. Czasem potrzeba solidnej pracy obronnej, a nasza obrona ostatnio działa jakby była na urlopie w Bieszczadach.
Mówiąc krótko: problem nie tkwi w tym, że brak nam lewego obrońcy, tylko w tym, że cała nasza boczna obrona funkcjonuje w trybie "osoba nieobecna". Może by tak wreszcie przesunąć któregoś ze środkowych do roli defensywnego pomocnika z wolnym czasem na ofensywę? Bo póki co, Haaland swoją lewą nogą i 12 głową robi za nas wszystkich — szkoda tylko, że za darmo.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no przecież nie zapominajcie, że Stones w meczu z Arsenalem w lutym 2024 roku dosłownie rozłożył Bellinghama na lewej flance, jakby mu kto nożyczkami uciął szansę — i to nie raz, tylko trzy razy w jednym meczu. niech ktoś mi powie, gdzie tu te "drewniane nogi"? i nie żadne tam przypadki, bo to był czysty drybling pod presją, a Haaland stał już w polu karnym i czekał na podanie. a te wasze "chodzące rezerwy", które niby nic nie umieją? no może Kundrat albo Akanji faktycznie kopią na środek, ale czy Wy kiedyś widzieliście ich w sytuacji, kiedy musieli podejmować decyzję w sekundzie? ja też nie, bo przez lata siedzieli w murawie jak posągi, dopóki ktoś nie kazał im ruszyć tyłka.
i jeszcze ten numer z "trzema bez nogi" — akurat w zeszłym tygodniu widziałem, jak Dias podniósł głowę podczas kontry i puścił piłkę wzdłuż linii do Haalanda, a ten ledwo zdążył dotknąć przedtem kontuzjowanego Akpom, który ledwo zipał na bocznej. i co? nikt nie mówi o drewnianych nogach, tylko że Haaland jest tak szybki, że jakbyśmy mieli lewego obrońcę, któryby go doganiał, toby ten mecz skończył się 5:0, a nie 2:1. ale skoro nasz lewy obrońca to właściwie prawy, który przypadkiem jest leworęczny, to nie dziwcie się, że Erling czasem musiał oszczędzać energię na biegnięciu za sobą samym.
a te plotki o szukaniu kolejnego pomocnika? fajnie gadać o "inwestycji za 60 milionów", ale niech ktoś mi pokaże choć jednego lewego obrońcę w Premier League, któryby grał na takim poziomie, żeby Haaland czuł się przy nim jak w domu. w tym sezonie ani Cancelo, ani Maguire, ani Shaw nie dali rady — a my mielibyśmy znaleźć kogoś lepszego w wieku 25-27 lat? raczej marzenia ściętej głowy.
ostatnia rzecz: Pep od początku mówił, że chce grać szerzej, a nie mieć kolejnego środkowego, który kopnie piłkę na środek. i co? mamy teraz więcej akcji po lewej, ale brakuje nam gracza, któryby je dokończył — a nie takiego, który by tylko biegał tam i z powrotem jak pies za własnym ogonem. moim zdaniem, lepiej by było, żeby któryś z naszych środkowych zaczął myśleć ofensywnie, niż żebyśmy mieli kolejnego "specjalistę" od kopnięcia piłki w trybuny.
a co, to znowu ten stary numer, że w manchesterze brakuje lewego obrońcy, bo aha, Haaland tam rozrzuca się jakby na parkiecie — no wiadomo, przecież on nie jest stąd, on jest z innego wymiaru, więc oczywiście, że obrońca powinien mu pomagać tam biegać! 😄
ale pamiętacie, jak jeszcze za Manciniego wszyscy krzyczeli, że mamy problem z prawym skrzydłem, bo Robinho uciekał każdemu spod nosa? i co się stało? ściągnięto joana pereire, który miał pomóc, a wylądował u nas na ławce, bo nikt nie ogarniał, jak on ma grać w tej naszej pasiastej szacie. no i jeszcze było to z tym lewym obrońcą, kiedy ktoś wymyślił, że pozbędziemy się Clichy i postawimy na Kolarova — a wiadomo, jak to było, facet raz trafił w meczu, a potem cały sezon patrzyliśmy, jak lewą flankę musiałby opiekować się jakiś pomocnik, bo on nie dawał rady.
czasem mi się wydaje, że kibice mają taką wspaniałą zdolność, żeby widzieć problem tam, gdzie go nie ma, i nie dostrzegać go tam, gdzie naprawdę siedzi — no ale cóż, taka już nasza uroda, że wiecznie czegoś szukamy, a jak znajdziemy, to i tak się okazuje, że to tylko kolejna plotka, która się sama spali. czas pokaże, czy tym razem będzie inaczej, ale ja bym na to nie liczył, bo przecież kto jak kto, ale my wiemy najlepiej, że w City zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi za dwóch — i właśnie przez to nasz klub działa, a nie przez ciągłe szukanie nowego białego kruka.
Widziałem już wszystko, chłopaki.