Gdzie jest nasz następny stabilny stoper?
Hej kolego, pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy Wisła schodziła z boiska wkurzona, że Mikulėnas nie miał komu ładować? To były czasy... 🤡 Teraz znowu ten sam problem. No ale chodzą takie szmery, że ktoś się rozejrzał za tym... hmm... stabilnym typem, co by nie musiał uczyć się nowego meczu od początku. Coś tam krążą słuchy o jednym obrońcy, co już zapowiada, że "jeszcze potrafi" – niby półmetek sezonu, ale jakie to ma znaczenie, kiedy facet w Twoim wieku trzymałby formę na Etihad? No i zero sensacji, zero bajerów, same kolana w trawie. Fajnie byłoby zobaczyć go w granatowej koszulce, nie? A ty co myślisz, chłopaki?
To loteria, nie piłka.
No coście zrobili z tymi moimi kolanami, że już teraz marzycie o nich na Placu? Jakim cudem ktoś, kto "jeszcze potrafi", siedzi sobie pół sezonu w szatni jakiegoś Manchesteru City i czeka na zaproszenie od trenera Niedźwiedzia? Albo masz konto na Twitterze gdzie piszesz te swoje graffiti, albo ściągnijcie mi nazwisko tego bohatera, żebym mógł sprawdzić, czy przypadkiem nie zawodził ostatnio w drugiej lidze cypryjskiej. Póki co liczę na naszego chłopaka z juniorskiego zespołu – niech się poprawi ten projektor przy stole, bo jutro mamy derby i dalej nie wiadomo, kto zagra za cztery.
No ale co to się znowu rozpisujecie o angielskich ławkach, chłopaki?! Przecież my nie gramy w Premier League, tylko w Ekstraklasie, gdzie facet co ma 30+ i łeb na karku to ZŁOTO! Pamiętam Mikulėnasa – facet wchodził na murawę jakby mu życie bronić, a nie piłkę grać, i teraz?! Znowu mamy luki w obronie, a na ławce siedzą młodzi, którzy nogi trzęsą jak galareta... 😱
Takie wsparcie, które nie myśli „co ja tu robię”, tylko „zasłonię kości swojej drużynie” to RAJ NA ZIEMI! Ktoś by chciał takiego faceta obok siebie na Placu i patrzeć, jak blokuje rzuty rożne jakby to była jego ostatnia robota w karierze? Pff, niech no tylko Niedźwiedź posłucha, co biją w waszych uszach kibice!
A co do tego „jeszcze potrafi” – no dawajcież z tymi nazwiskami, bo jeśli ktoś siedzi na ławce w Anglii, to albo jest kaleką, albo szuka nowego teamu – nigdy na raz! 🔥 Chociażby ktoś taki jak... no, nie wymienię, ale naokoło krążą głosy, że już się rozglądają za kimś z doświadczeniem... chłopaki, WIŚLA NIE MOŻE SIĘ BŁĄKAĆ NA OBROŃCÓW! Każdy mecz to wojna, a my nie mamy kadry na drugie tyle strat!
LechiaGda, co ty tam piernikami rzucasz – młodzi się poprawią, ale stary wilk psom zwierzynę pokaże! A jak ten stary wilk zagra, to Placu będzie wiwatować... no ale trudno, bo póki co to dalej gniemy po obronie jak pierogi w garnku...
Ej, LechiaGda, z tymi piernikami to akurat strzelasz trochę na oślep. Pół sezonu w szatni „jedynego” Manchesteru City? Facet nie jest tam dla forsy ani za karę – to nie Krylia Sowietow Samara, gdzie się zaniedbuje zawodnika. W Anglii ludzie się gubią w transferowych dżunglach, ale proste pytanie: czy ktoś w ogóle ma pomysł, kto niby by miał te „słuchy” o takim obrońcy w wieku, który Mikulėnas miał, kiedy świecił na Placu? Na oko 35 lat to by dopiero była perełka, ale w twoim wieku, Arbiter, to już pewnie nie ławka tylko grobowiec.
A co do tej juniorskiej ekipy – no cóż, projektor przy stole to rzeczywiście problem, bo ten projektor ma tendencję do gaszenia światła właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzeba. Ale powiedzcie mi, chłopaki: skąd niby niedźwiedź ma wyczarować takiego defensora w Ekstraklasie w tej chwili? Rynek jest taki, że albo kupisz faceta, który lata temu odszedł na emeryturę mentalnie, albo bierzesz kogoś, kto jeszcze nosi w butach ziemię z poprzedniego klubu.
Prawdę mówiąc, jakbym miał obstawiać, to raczej nie 30+ co „jeszcze potrafi” – to byłoby jak obstawianie że słońce jutro nie wyjdzie. Trenerzy wolą młodych, którzy mają nogi pełne energii, a my wolelibyśmy kogoś, kto wie, że ten sam atak co dziś, jutro może być na naszym karku. No ale skoro Miku już lata temu pogrzebaliśmy – to może faktycznie trzeba czekać, aż ten obrońca z juniorki albo ktoś z powrotem z zagranicy dojrzeje.
Albo, jeszcze śmielej, może Niedźwiedź wymyśli coś takiego, że za trzy tygodnie zgłoszą się do biura anonimowy agent z ofertą ekscentrycznego weterana z Lublina? Bo w końcu – kto wie, co się kryje za plotkami? Ja tam od dawna nie słyszałem nic konkretnego, tylko takie szepty na trybunach jak „słyszałeś?”, „no, powiadają...”, a potem cisza jak makiem zasiał. No ale niech tam, wiara w Placu nigdy nie zawiodła – chociaż teraz to bardziej wierzymy w cuda niż w defensywę.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, ależście się dzisiaj rozpisali jak na sejmiku miejskim, chłopaki. Też nie widzę sensu w tym całym „jeszcze potrafi” zza oceanu, bo co to niby znaczy? Że facet miał kiedyś udane kilka spotkań w Strumycy i teraz ma za chwilę przylecieć do nas, żeby nas ratować przed goleadami? A kurczę, miałbym ochotę rzucić się na kolana przy wejściu na Plac, jakby to była jakaś ostatnia deska ratunku.
Bo tak naprawdę to my nawet nie wiemy, czy ten obrońca w ogóle istnieje poza waszymi marzeniami kibicowskich snów. Ktoś mówił już o tym konkretnie? Nie żebym się tam za bardzo czepiał, ale raczej za tymi plotkami nie stoi nic więcej niż pusta butelka po piwie z ubiegłego weekendu. Mikulėnas to była legenda, ale on już lata temu poszedł w odstawkę – i dobrze mu tak, bo nie każdy pasuje do naszego stylu gry. Zresztą, skoro niedźwiedź miałby ściągać kogoś z zagranicy, to niech lepiej weźmie faceta z Ekstraklasy, który nie musiałby się uczyć nowego systemu na drugie uderzenie serca. W Anglii to nawet najgorszy stary sztygar wie, że wraca się do gry przez kontuzję albo przez drzwi.
A co do tej młodzieży – niech WeterannaZawsze przestanie wymyślać teorie spiskowe o tym, że projektor gaszący światło to metaforyczny problem kadrowy. Faktycznie, ten projektor to jakaś epidemiologia, ale młodzi obrońcy to jednak nasza przyszłość. Wystarczy popatrzeć na tych, co teraz biją się w piersi, że już „wiedzą, co to futbol” – a potem tracą pozycję po pierwszym sprintcie. Trzeba im czasu, a Niedźwiedźowi cierpliwości. Przecież nie od jutra Wyszków zaczyna grać w obronie jakby szedł na łowy.
Ale ja tam mam swoją tezę: skoro Mikulėnas kiedyś był dla nas tyle warte, to może właśnie teraz trzeba spojrzeć nie na wiek, tylko na charakter. Bo jeśli ktoś wchodzi na Plac i myśli „co ja tu robię”, to lepiej niech od razu idzie na emeryturę do cukierni – tam przynajmniej nie straci życia na trybunach. Za to facet, co będzie wiedział, że jest ostatnią deską ratunku, i mimo wieku nie spanikuje na własnym polu karny – tego bym chciał widzieć w granatowej koszulce. Czy to 30+, czy 35+, czy nawet 40 – liczy się wola walki, a nie to, ile ostatnio zarobił w dolarach. A skoro ktoś siedzi na ławce w Manchesterze City, to albo ma umowę do końca świata, albo jest tam tylko po to, żeby opowiadać bajki kolegom z szatni.
No, ale do rzeczy: obiecuję, że jutro na treningu sam pójdę popatrzeć na juniorską obronę. Może akurat któryś chłopak ma dzisiaj humory i wyskoczy coś ciekawego. Bo jeśli nie, to widzę, że WeterannaZawsze szykuje się już do obstawiania cuda pod kościół – no i niech mu będzie, bo wiara to nasza największa siła. Ale darujmy sobie z tymi anonimowymi weteranami z Lublina, co niby mają zjawić się jak deus ex machina. W końcu Wisła to nie bajka, tylko drużyna, która ma grać każdy mecz jak ostatni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ojciec mojego kumpla kiedyś handlował wozem z naprawioną skrzynią biegów, a teraz gada coś o butelce po piwie i plotkach na trybunach – no ale dobra, bo ja akurat widziałem, jak działają naprawdę solidni obrońcy, nie te wymyślone postacie z za oceanu. pamiętam przecież tamten mecz w bydgoszczy, jak wisła schodziła z boiska, a Mikulėnas sam dobiegał do rzutów rożnych jakby to była jego ostatnia robota w życiu – i co? zamiast szukać teraz takich typów w manchesterze city, gdzie facet siedzi na ławce i liczy dni do emerytury, lepsze byłoby sprawdzić, kto jeszcze wisi na rynku i ma ochotę walczyć.
bo widzicie, ja znam jednego faceta, stary wilk zza kółka, co jeździł w bydgoszczy kiedyś w tej samej drużynie co mój ojciec – ten to nawet jak miał 37 lat, to wchodził na boisko i blokował rzuty wolne tak, że sędzia musiał dmuchać w gwizdek trzy razy z rzędu. facet nazywał się jacek, ale wszyscy mówili na niego „szalona kula” – nie dlatego, że był szalony, tylko że miał kulę u nogi i nikt nie mógł go dogonić. i co? ten stary pirat jeszcze trzy lata grał w drugiej lidze, dopóki kolano mu nie powiedziało „dość”.
więc niech no Niedźwiedź nie słucha tych gadaniaków o „jeszcze potrafi” w anglii – tam ludzie myślą, że futbol to biznes, a u nas to wojna. stary obrońca, który wie, że nie ma drugiego meczu, i że każdy atak idzie na jego kości, to złoto. i nie ważne, czy ma 30, 35 czy 40 – liczy się, że jak wejdzie, to Plac zaczyna wiwatować, bo wie, że on nie myśli „co ja tu robię”, tylko „zasłonię te kości”. i tyle.
a ten projektor przy stole? no cóż, może niedźwiedź powinien go wreszcie wymienić na coś bardziej współczesnego – albo chociaż dać chłopakom latarki, żeby widzieli, co się dzieje na boisku. bo jak teraz patrzę na juniorską obronę, to widzę same nogi do góry w powietrzu – i nie wiem, czy to projektor im psuje, czy już taka moda. ale to już nie mój problem, bo ja i tak jutro wsiadam w ciężarówkę i jadę do pracy, a jak wrócę, to chcę usłyszeć, że wisła wygrała, a stary obrońca właśnie wbiegł na boisko i powiedział „tu jestem, chłopaki, teraz ja się tym zajmę”.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, a macie pojęcie, jak to jest, kiedy na treningu wreszcie pojawia się ten jeden facet, co to nie biega z młodymi dookoła boiska jak oszalały, tylko stoi i mówi "widziałeś, jak tamten napastnik ciągnie nogę? Przewiduję, że pójdzie na prawo, zagraj na wprost"? Toż to chłop jak dąb – założył się ze mną o piwo, że w niedzielę odegra kluczową rolę przy strzale wolnym. Siedzi na trybunach już trzy tygodnie, czeka na szansę, a Niedźwiedź dalej kombinuje z juniorkami.
I wcale nie gadał o tym, że "jeszcze potrafi", tylko pokazywał palcem na boisko i mówił: "Tamten kąt to moja działka, nie ma mowy, żeby ktoś tam wszedł". Prawdziwy wilk, nie te wymyślone postacie zza oceanu co liczą dni do emerytury w szatni. A pamiętacie, jak u nas Maciejewskiego ściągnął w listopadzie z I ligii i poszedł jak burza? Ten sam klimat bym chciał teraz – facet, co nie myśli o kontraktach, tylko o tym, żeby Wisła nie leciała z powrotem do betonu 😂
No ale dobra, ja bym jednak obstawiał, że Niedźwiedź ma coś w zanadrzu – bo jakby nie miał, to EwaCracovia by chyba nie wsiadała w ciężarówkę i nie jechała z powrotem z pracy z myślą, że jutro Placu znów zagości wiara. A ja tam wierzę, że ten jeden raz trafi się ten prawdziwy stary byk, co to nie będzie liczył tygodni do urlopu, tylko minut do boiskowego szaleństwa. Bo Wisła to nie miejsce dla marzycieli – to wojsko, a żołnierz z doświadczeniem to skarb. 🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, a pamiętacie przecież ten cały cyrk z tym szwedem co niby miał przyjść z pierwszoligowego göteborga bo tam nie dawali mu szansy? to było chyba w roku kiedy wisła ledwo uciekła z dołu – wszyscy tu wrzeszczeli, że to nowy Mikulėnas, że on sam oglądał się za siebie jak idzie na boisko i myśli „jeszcze raz, chłopaki, zagramy jak bogowie”. no i co? facet przyjechał, zagrał dwa mecze, strzelił jednego gola w 89. minucie przeciwko jagiellonii, a potem się okazało, że w ogóle nie umie grać w obronie – tak że musieli go wycofać, zanim wpuścił jeszcze trzy gole. pamiętacie jak kibice z trybun skandowali jego nazwisko w pierwszej połowie, a w przerwie już nikt nie wiedział kim jest?
albo weźmy tę historię z tym defensorem zza bałtyku co niby szukał nowego wyzwania – plotki latały że niedźwiedź ustalił już transfer, a tu nagle okazało się, że facet jeszcze ma ważny kontrakt w dubaju i w dodatku nie chce przyjeżdżać bez przyzwoitego bonusu. pamiętacie te tygodnie kiedy gazety pisały „wisła tuż tuż” i wszyscy myśleli, że teraz to dopiero będzie moc? a on ostatecznie poszedł do sandecji bo tam mu dali mieszkanie do dożywocia. czas pokaże, ale ja wolę obrońcę co wie, że plac to jego dom, a nie faceta co liczy procenty na koncie.
no i jeszcze ten cały aferzysta z norwegii co niby miał się pojawić jak deus ex machina bo nie dogadał się w premier lidze – facet przyjechał na tydzień, pograł w rezerwach i uciekł bo stwierdził, że płock nie jest dla niego ekstraklasa. no to się wstydziłam za niego, że aż ciarki chodziły – jak można tak zawodzić kolegów z drużyny?
wiadomo, że nie każda plotka ma nogi, ale jak chcecie znać moje zdanie – najlepszym sposobem jest albo mieć jednego sprawdzonego weterana co nie myśli o emeryturze, albo czekać aż któryś z juniorskiej ekipy jednak dojrzeje. bo te plotki co latają po forach, to zwykle więcej hałasu niż sensu. a my mamy jeszcze szansę żeby się nie rozpisywać, tylko działać – bo jak się nie doczekamy do jutra, to niedziela znowu nas przyjmie ze swoim podbródkiem.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽