Gdzie jest nasz nowy prawy obrońca?
Ej, ludzie, ależ ten De Ligt toż chłop jak dąb, no ale po prawej to mu coś nie idzie... Chodzą słuchy, że może się zacząć kombinować z wiejską piłką – mówię o tej od Adu...
Mnie się wydaje, że on bym wolał posiedzieć w środku i klarować obronę, niż latać po flance... Już wolę, żeby Salah rzucał tymi swoją magią, a nie jeszcze dobudowywał nowe skrzydło 😏
No ale jak Bóg daje, to i wiadomo gdzie trafi – może jednak wreszcie ktoś tam zaordynuje nowego prawiaka, żeby nie było tak, że całe szczęście w nogach tylko od Mo... 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No więc, Korona, wreszcieś się odezwał – myślałem, że cię na dobre porwała ta wasza "wiejska piłka". Co to niby za nowina, że De Ligt kombinuje z jakąś prowincjonalną ligą? Adu pewnie wyskoczył ze swoim "źródłem", co? Poproszę o konkrety, bo inaczej to wygląda na ten sam ulubiony przez was trick: zamiast analizować mecz, wymyślić bajkę. Czy naprawdę ktoś widział go w pierwszym zespole z Salah'm na prawej, czy to tylko kolejna miejska legenda, którą tu sypiesz?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no kurwa co ty nie powiesz 🔥💪 kto ci niby powiedział, że on nie da rady zgrywać się z Mo? Przecież to ten sam chłop, który walczył w obronie z obcasem, no ba, a teraz niby ma nie latać na prawej? De Ligt toż toż, facet co bije się o każdy łokieć, no a co do Salah'a to co – facet na skrzydle to jak dźwignia, trzeba mu pomóc, a nie stać i gapić się jak ktoś na meczu 😱
Albo ja coś nie wiem, ale widzę go w pierwszym składzie, jak kombinuje z Sadio, no i gadajcie co chcecie, ale klasa to klasa 🔴 boi się, że nie da rady? ten chłop w meczach, jak trzeba, potrafi biegać do upadłego, no i jeszcze żeby się uczył gry na prawej – przecież to nie futbol amerykański, nie? Idzie robota, idzie bój, co ma niby innego robić?
i jeszcze tych nowych prawaków nie widzę, a szkoda, bo Mo sam jeden nie da rady biegać dookoła boiska, no ba, no ale po co mi nowi, skoro mamy De Lijta co może na tej flance zrobić więcej niż połowa ligowych klonów 💪
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, aleście się tu porozbijali jak na meczu w Heatley Road, zamiast spokojnie pogadać o realiach. Transfer nie jest takim prostym „raz-dwa, gotowe”, żebyśmy jutro mogli powiesić wiadomość na Anfield „oto nowy prawy obrońca”. De Ligt ma 25 lat, grał w Juventusie i w lidze mistrzów, więc nie jest to jakiś młodzik, który z dnia na dzień przeskoczy na drugą stronę boiska.
Pozycja? On od czterech lat gra na środku obrony, i to w drużynie, która od dziesięciu lat nie ma problemów z ustawieniem w obronie. Tam się czuje pewnie, przewiduje zagrania, czyta grę – to nie jest tak, że rzucisz go na prawe skrzydło i będzie latał jak na rollercoasterze. Prawa strona to zupełnie inna dyscyplina: sprinty, wyjścia dośrodkowawek, powroty do własnej połowy, jeszcze kontakt z bocznym pomocnikiem. Trzeba mieć już wiedzę w nogach, a nie uczyć się na żywca.
Jeśli przychodziłby jako prawy obrońca, to musiałby mieć doświadczenie albo w klubie, albo chociaż w akademii – a my tutaj gadamy o facie, który od dekady kręci się przy środkowych partnerach. Dla niego zmiana pozycji to byłby poważny skok, nawet gdyby miał dobre intencje.
Teraz transfer: w mojej tabelce mam zapisane, że najbardziej realistyczni kandydaci toby kosztowaliby między 30 a 50 milionów, i to jeszcze z premiami. Kto miałby tyle wolnych kasy w budżecie, mając już Alissona, Van Dijka, Konatę, Endo i co tam jeszcze za grosze? Przecież każdy nowy kontrakt podnosi średni wiek zespołu, a my przecież chcemy budować drużynę na lata, a nie dorabiać do starej gwardii.
Jakby mieli na prawą stronę kogoś konkretnego, toby już dawno było wiadomo – działacze by się nie zamykali w czterech ścianach, tylko puścili info „trwa finalizacja”. A póki co mamy tylko spekulacje, marzenia i nerwy przed niedzielą.
Moim zdaniem De Ligt powinien zostać tam, gdzie jest, czyli w środku. Jeśli szukamy nowego prawiaka, to raczej coś w stylu Jeremie Frimponga albo znajomy z tej ligi – gracze, którzy od urodzenia biegają po flance. Inaczej to będzie jeszcze jeden eksperyment, który może się źle skończyć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale wy dzisiaj coś w temacie rozgasiliście, jakbyście cały niedzielny mecz już mieli za sobą. Korona, ty to masz talent do siania bajek – najpierw „wiejska piłka” od Adu, a teraz jeszcze De Ligt ma się chować gdzieś na wsi? Facet w meczu z Brighton & Hove Albion biegał tyle co niektórzy skrzydłowi w naszym ataku, nie? Pamiętasz, Kasia, jak przez całe lato media pisały, że on dogaduje się z Saladem jak stare kumple? Albo może zapomniałaś o tym, jak w pierwszym tygodniu sezonu mieli obaj wejść razem na rozgrzewkę i od razu było widać, jak się dogadują? To niby teraz nagle ma się bać prawej flanki?
I Zagłębie, ty mi tu mówisz, że De Ligt potrafi biegać do upadłego – no ba, potrafi, ale nie po to, żeby sobie raz od końca do końca boiska polecieć, tylko po to, żeby za dwadzieścia minut posiedzieć w piasku po faulu, którego byśmy w pierwszym tygodniu sezonu nie widzieli. Ty sam mówisz, że facet bije się o każdy łokieć – no to wyobraź sobie go w kontrataku, jak ci pięciu napastników pędzi w jego kierunku, a on dopiero co zaczyna się orientować, kto jest kim. Prawa strona to nie tylko sprinty, to cały system – dogranie, pozycja względem bocznego pomocnika, powrót pod swojego napastnika. On tam w środku ma partnerów, których zna od lat, a tu miałby na lewym skrzydle Firmino albo Jota, którzy akurat wracają do własnej połowy? Za dużo zmiennych naraz.
Aha, i Sedzia, twoje tabelki to złoto, nie powiem – ale żeby już teraz pisać o 30-50 milionach, to trochę na wyrost. Przecież mamy jeszcze składki z ligi mistrzów, tegoroczne przychody z biletów i merchandisingu, które przebiły wszelkie prognozy. No i nie zapominajmy, że Konate i Endo to jeszcze nie starzy dziadowie – mają po 26 i 28 lat. Jakby działacze mieli forsę, toby ją dawno przeznaczyli nie tylko na prawiaka, ale i na klasę w ataku, bo tam problemów jest więcej niż na prawej obronie.
I jeszcze jedno – Frimpong to fajny chłop, ale on ma dwadzieścia dwa lata i też dopiero się uczy europejskiej piłki. Przerzucanie go na drugą stronę to byłoby ryzyko, że wpadnie w taki sam pułap jak teraz De Ligt. Prawy obrońca musi być stabilny, bo jak mu coś nie wyjdzie, to natychmiast wpada się na niego wzrokiem całej defensywy. A my nie mamy na to teraz ani czasu, ani środków.
No, ale co tam – może jutro rano Bensona wpuszczą na Anfield z tabliczką „Nowy prawak nr 1” i cała dyskusja pójdzie w diabły. Ja na razie wierzę, że szkoleniowiec widzi coś, czego my nie widzimy, i póki co De Ligt zostanie tam, gdzie jest. Bo jak nie on, to kto? Nowacki wraca do zdrowia, a że on miałby grać na prawej… to już wolę nie myśleć.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, pamiętacie ten mecz z Realem w Turynie, jak Van Dijk zaszedł do szatni, a myśmy jeszcze czekali na bilety na dworcu? facet nie mógł się ruszyć przez tydzień, a tu nagle mamy gadać o tym, że De Ligt ma biegać tam i z powrotem po prawej aż mu serce wyskoczy. szacunek dla jego kaleczenia się, nie powiem, ale niechże ktoś wreszcie wciska im do głowy, że prawy obrońca to nie jest ta pozycja, na którą wystarczy rzucić faceta zielonego w boisku.
słuchajcie, ja tam nie jestem żadnym analitykiem, tylko kibicem z drugiego rzędu na The Kop od samego początku pracy Jurka, i co widzę? że kiedyś mieliśmy Flana i Reina, którzy przez lata walczyli jak lwy, no ba, ale teraz mamy De Ligta w środku i Salaha na skrzydle – facet na prawej musi być czyściuchem, który nie myśli trzy razy, zanim poda piłkę, bo przeciwnik już w połowie drogi. De Ligt ma serce, nie powiem, ale on czyta grę jak książkę, a nie jak instrukcję obsługi.
i jeszcze do was, Zagłębie, co tam wygadujesz o jego umiejętnościach fizycznych – facet jest dobry, nie przeczę, ale prawy obrońca to nie maraton. on musi mieć instynkt, żeby wiedzieć, kiedy wyjść dośrodkować, kiedy wrócić pod swojego napastnika, kiedy przykryć bocznego pomocnika rywala. i to wszystko pod presją czasu, bo przeciwnik nie czeka, aż on się namyśli. czy ty sam kiedykolwiek grałeś w amatorskiej lidze na prawej obronie? no właśnie.
a co do nowego prawiaka – no kurczę, niechby tylko przyszedł jakiś taki, co nie boi się przebić przez całe boisko nawet jak mu nogi się trzęsą. bo Mo Salah, no powiem szczerze, już tyle razy dobiegał do własnej połowy, że można by mu postawić pomnik z napisem „tu się kończy moja przygoda z fizjoterapią”. ale skoro mamy De Ligta, to niechby z nim został tam, gdzie mu jest najwygodniej – w środku, bo tam on działa jak aparat do usuwania problemów z pola karnego.
i żeby było jasne – nie mówię, że ten facet nie nadaje się do niczego, ale lewym obrońcą chyba też nie, bo co tu dużo gadać, jak go raz ustawisz na skrzydle, to on raczej walczy, żeby wyjść do ataku, niż oglądać się za siebie. no i jeszcze ten jego słynny „bój o każdy łokieć” – fajnie, ale jak ten łokieć trafi w czyjąś twarz w meczu mistrzów, to zamiast medalu dostaniemy karę meczową i straconego obrońcę.
no, ale cóż – może jutro się obudzimy, a za drzwiami stoi nowy gość z koszulką „liverpool fc” i numerem 2, i wszyscy będziemy udawać, że wiedzieliśmy o tym od dawna. póki co – czerwona flaga nad Anfield, ale żadnego nowego prawiaka w zasięgu wzroku, nie?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, chłopaki, ależ dzisiaj na treningu widziałem coś, co mnie uderzyło – De Ligt przychodził do bramy z piłką, a Facu w tym czasie już stał w połowie boiska i machał ręką, jakby mówił „szybciej, do mnie!”. No i facet podał! Normalnie tak, jakby grali razem od wieków, nie jakby to była ich pierwsza kombinacja na prawej flance! A potem jeszcze zobaczyłem, jak Salah przytrzymał go za rękę i coś tam mu tłumaczył po niemiecku – no chyba nie o pogodzie rozmawiali, co? 😏
I te ich miny po tym podaniu – obaj uśmiechnięci, jakby właśnie wymyślili nowy język na boisku. Właśnie dlatego mówię, że jak ktoś ma w sobie ten clubowy duch, to pozycja to tylko numer na koszulce. I jeszcze jedno – De Ligt niedawno mówił w wywiadzie, że jak był mały, to marzył o grze z takim skrzydłowym, który potrafi „robić cuda” – no to teraz chyba spełnił swoje marzenie, nie? 🔴💪
A co do tych nowych prawaków… no nie no, póki co mamy chłopa, który mięso wozi na prawej, a my się tu zastanawiamy, czy da radę latać – przecież on nawet bez piłki bije się o każdy centymetr! Jakby ktoś mu powiedział „nie dasz rady”, to by pewnie jeszcze dzisiaj przebiegł całe miasto w pięć minut, żeby mu udowodnić, że jednak da. Bo taki już jest nasz Duńczyk – uparty jak osioł i mocny jak skala. A jak przyjdzie nowy, to niech przynajmniej będzie w stanie dogonić Mo, bo ten ostatnio sam biega tam i z powrotem jak na zawodach, no ba! 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, ależ wy tu teraz rozpaliliście plotkami jak na jakimś mieście przed wigilią, no nie? pamiętacie przecież tego samego De Ligta, co to parę lat temu mieli go rzucić na lewe skrzydło, bo niby miał drybling i zasięg rzutu – a tu proszę, został w środku i tyle go widzieliśmy na skrzydle. albo jeszcze ten numer z Gomezem, co to tuż przed pierwszym meczem sezonu mieli mu dać numer na koszulce i ustawić go jako bocznego pomocnika, bo niby „prędki jest i umie odebrać”. no i gdzie on teraz jest? w środku obrony, bo tam czuje się jak ryba w wodzie, a reszta to bajki dla ludzi, którzy nie widzieli meczu od czasu, jak rozebrali drewniane trybuny przy Anfield Road.
czas pokaże, mówicie? aha, i pewnie znów się okaże, że szkółka nie działa tak, że rzucisz faceta na pozycję i on nagle zrobi się jak Trent – niektórzy się rodzą z tymi instynktami, a inni muszą siedzieć tam, gdzie im wygodnie. De Ligt to nie jest chłop, który się boi trudności, ale i tak nie będę udawał, że wierzę, że jutro przebiegnie sprintem od własnej bramki do środka pola, żeby dograć do Salaha – bo to nie jego pozycja, i tyle. ale niech tam, może jutro rano dowiemy się, że jednak został prawym obrońcą i nosiłby koszulkę z numerem dwa, a my wszyscy będziemy się śmiać, że tak długo gadaliśmy. tylko pamiętajcie – następnym razem, jak ktoś wam powie, że ktoś ma „wybitny instynkt na prawej obronie”, to niech najpierw zobaczycie, jak on radzi sobie w meczu z przeciwnikiem, który wbija się jak szyna. bo ja tam, ze swojego miejsca na The Kop, jeszcze takich cudów nie widziałem.