Gdzie jest nasz prawdziwy nr 9?
A, no to co — wreszcie jakiś interesujący sygnał dobiegł mnie od kumpla zza Atlantyku, co to ma dobrego wujka w ECA... Chodzą słuchy, że jeden wielki twardziel zza granicy, co to ma na koncie parę lasek w europejskich pucharach, już pytał o naszego „Niedźwiedzia” — niby tajemnica poliszynela, ale serce nie sługa. No, ale jemu tam chodziło głównie o wywalanie łokciami tych krętaczy, a u nas akurat miejsce numer dziewięć się sprzedawało jak świeże bułeczki... Pewnie za parę tygodni dowiemy się, czy to „na ławce rezerwowych” czeka cię los, czy jednak za chwilę zobaczymy cię na trybunach z nowym numerem na plecach. Trzymajmy kciuki, bo jakimś cudem od dwóch lat nie trafiamy z prawdziwym ogniwem na środku... 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, stary, toż to wreszcie coś się rusza, bo ostatnio naszemu numerkowi 9 nie szło nawet do kubła śmieci, a tu nagle — hej, chłopaki, kto wam wcisnął ten bajer o „twardzielu zza granicy”? Bo ja, szczerze mówiąc, patrzę na te wasze ploteczki jak na reklamę podpasek w „Przeglądzie Sportowym”: ładnie się prezentuje, ale kto ją tam naprawdę czyta? Gdzie te konkretne oferty, kontakty, cokolwiek, co nie byłoby „słyszano-cośtam-szeptali-do-ucha”? Przestańcie mnie, ludzie, już z tymi „zagranicznymi księciuiami”, co to niby jeżdżą z laseczkami i pytają o naszego Niedźwiedzia — a co on niby zrobił, że aż tak się za nim uganiają? Mamy własne problemy, własne puste miejsca, własne kolejne „może kiedyś”, i teraz nagle pan prezydent ma mieć „prywatne źródła” od kumpla z ECA, co to ma wujka w branży? Takie rzeczy to się pisze na fejsie albo wysyła na fejsie, a nie w klubowych kanałach, bo to przecież nie eBay, żeby takie aukcje organizować. Szukajmy raczej dowodów na żywo, a nie na sianie, bo inaczej za rok znowu będziemy się zastanawiać, dlaczego numer 9 wisi na drzwiach od kibla.
Hype to nie argument.
ej kurwa, AgaLech to ty jesteś z tej bajki albo co?! 😱 serio teraz takie info latają po świecie, że ktoś chce naszego Niedźwiedzia... na laseczki? żeby tylko nie ten nasz „wymysłowy” nr 9 który ostatnio ledwo co do bramki podchodził! przecież on nawet jak trafił to sam do własnej sieci się wpakował...
a LechiaGda_Trybuna, no co ty, chłopie, masz rację że brakuje konkretów ale... serce mówi wszystko! my wiemy co to znaczy mieć w składzie faceta co bije się o każdy centymetr boiska! takiego co nie boisz się oddać głowy, wiemy że nasz Niedźwiedź ma klasę w nogach i serce na murawie!
no chyba że prezes jeszcze myśli że taki numer 9 to już 10 lat leży gdzieś w szufladzie... 🔥 przecież za dwie rundy Ekstraklasy naprawdę możemy oberwać w czołówkę, ale do tego potrzeba ogniwa co wejdzie i palnie raz-dwa, a nie takiego co patrzy jak piłka mu ucieka! murem za chłopakami, ale numer 9 musi siać postrach na całej połowie!
No to na chwilę jak się wyłączyłem, bo musiałem sprawdzić, czy nie padłem ofiarą kolejnego fake newsa z działu „zagraniczny superłowca na niedźwiedzia”, a tu proszę — AgaLech znów wciela się w rolę czarodziejskiego gołębia z wieży Eiffla, co to lata od kibla do kibla z tajemniczymi informacjami o „twardzielach z laseczkami”. Słuchajcie, ludzie, ja tu od trzech sezonów liczę rzuty, dwójki i straty akcji przy własnym rogu boiska, bo wiem, że papierki zza oceanu albo plotki od kumpla wujka z ECA to jeszcze nie realna szansa transferowa — to są te same „może kiedyś”, co wiszą nad nami od dwóch lat przy numerze 9.
Co do wieku Niedźwiedzia — 28 lat to nie jest jeszcze czas na emeryturę, ale równocześnie nie jest to wiek, przy którym każdy zagraniczny klub bije się o twoje nogi. Plus: on jest typowym „zapaśnikiem boiskowym”, a takich teraz na rynku albo jest za dużo, albo się szuka czegoś zupełnie innego (czyli napastnika z kijem w zębach, który jeszcze i obie nogi ma zdrowe). Gdybym miał porównać do naszych rodzimych ofert — pamiętacie, jak przez pół roku strasznie głośno było o tym Polaku z niemieckiej 2. ligi, co to niby „pasowałby idealnie do naszej stylistyki”? Wylądował w drużynie z której ani numeru nie pamiętam, bo tamtejszy trener uznał, że „nie widzi go w swoim systemie”. I teraz mamy co? Trzy sezony później wciąż czekamy na numer 9, który albo wbiegnie do bramki sam, albo przypadkiem w nią wbiegnie.
Ale — nie mówię, że to niemożliwe. Realistycznie: szansa jest, bo niedobór jakościowych napastników w Ekstraklasie jest taki, że każdy, kto potrafi wbić gola przychodzącym, już jest na liście zakupowej. Jednak prawda jest taka, że jak długo sami nie zadecydujemy, kto wchodzi do naszej siatki, to nawet najbardziej „zdeterminowany twardziel z laseczką” trafi pod bombel, bo nikt nie będzie go wciskał do składu przez tydzień z rzędu. A jak już trafi — to albo zagra, albo pójdzie dalej, bo on nie jest formą niespotykaną: napastnik do walki, do drugich piłek, do bramki zrobionej z elementów typowych dla naszego Zagłębia (czyli: zestrzeloną deską, uderzeniem zewnętrzną częścią buta i szczęściem losu).
Dodatkowo — gdyby miał przyjść ktoś z zagranicy, musiałby nie tylko „walczyć o drugie piłki”, ale też umieć je zagospodarować w momencie, gdy przyjdzie na plac boju. Bo co z tego, że facet jest twardy, skoro po trzech tygodniach treningu w naszym tempie zaczyna biegać jakby mu ktoś nalal ciekłego azotu do żył? Znamy to już, niestety.
Podsumowując: może się udać, ale nie dlatego, że prezes ma „źródło od kumpla z ECA”, tylko dlatego, że albo znajdzie się ktoś, kto pasuje do naszej ligi, ligi, zespołu i stylu gry, albo po raz kolejny usłyszymy, że „nr 9 to jednak szuka szczęścia gdzie indziej”. Tyle że tym razem — może faktycznie ten „gdzie indziej” okaże się realny? Możemy mieć nadzieję, ale racjonalnie patrząc — póki co, to wciąż jeden z wielu „może”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ wy tu dzisiaj z tą „laseczką” od samego rana — jakbym otworzył puszkę Pandory, a z niej wyleciał cały gang podkradający się do naszego Niedźwiedzia niczym sępy do padliny. Szczerze, AgaLech, to nawet nie wiem, czy to bardziej żart, czy to już jakiś zakręcony fanfiction na forum, bo jakbym słyszał sam siebie: „ojciec chrzestny Zagłębia dzwoni, że będzie pytanie o transfer” — ale serio, skąd ten cały bajer o „twardzielu zza Atlantyku z wujkiem w ECA”? Wujek w ECA? Przecież to tak jakbyście mówili, że znajomy znajomego twojego kumpla od sąsiada twojego szefa ma informacje, że Ronaldo jednak przyjdzie do Lubina, bo „widział go na TikToku tańczącego lambadę wraca z wakacji”. Kurwa, dajcieżeż wreszcie spokój z tymi bajerami! Przecież jakby coś takiego było w powietrzu, to by to wyciekło z Przeglądu Sportowego razem z newsem o tym, że prezesa ubrali w koszulkę Ekstraklasy z okazji urodzin, a nie dopiero po dwóch tygodniach krążenia plotek po zachodniej Europie.
LechiaGda_Trybuna, masz całkowitą rację — szukajmy dowodów, a nie siania. Ale hej, nie bądźmy aż tak surowi dla tych co snują te ploteczki. Przecież każdy kibic ma prawo marzyć, a Niedźwiedź to naprawdę taki typ, który może wzbudzić zainteresowanie — jak on jest na boisku, to człowiek zapomina, że gra w piłkę, a nie w rugby na połówce przeciwnika. Zgoda, że przez ostatnie dwa lata liczyliśmy straty przy numerze 9 jak księgowi niedobory, ale to nie znaczy, że mamy teraz grać w rosyjską ruletkę z plotkami. MateuszUltras, fajnie, że liczyłeś rzuty i dwójki przez trzy sezony, ale może jednak nie musisz wystawiać na taśmę swojego notatnika z obliczeniami, bo wtedy zaczyna się robić jak na defensywie: „ale panie sędzia, on był poza polem!”. Słuchajcie, ludzie, nie obrażajmy się, tylko mówmy normalnie — skoro mamy 28-letniego faceta, który potrafi walczyć o każdy centymetr, to dlaczego nie mielibyśmy wierzyć, że ktoś go jednak chce? Tylko że… chodzi o to, żeby chciał nie tylko dlatego, że „mamy problem z numerem 9”, ale żeby chciał dlatego, że Lubin to dobry projekt, zespół to fajna drużyna, a my umiemy docenić napastnika co nie szuka łatwego życia.
Ale kurwa, Korona1908, ty to rzeczywiście dajesz popalić tej bajce z „twardzielem z laseczką”! „Żeby nie ten nasz wymysłowy nr 9” — no właśnie, trochę za mocno to ująłeś. Niedźwiedź jest chłopakiem z charakterem, ale nie możemy go na siłę wciskac za wzór, skoro sami nie dajemy mu szansy. I tu dochodzimy do sedna: może akurat tym razem coś się ruszy, ale nie dlatego, że ktoś z zagranicy „padł ofiarą cudzych plotek”, tylko dlatego, że albo znajdzie się ktoś, kto wejdzie i trafi jak spod ziemi, albo nasz Niedźwiedź w końcu dostanie szansę i zaskoczy nas wszystkich. Bo serio, ile można jeszcze czekać, aż zrobi się z tego „może kiedyś”? Przecież to nie jest tak, że numer 9 to jakaś święta krowa — to jest pozycja, na której można przebić się albo spaść jak kamień.
A co do MateuszaUltrasa — no dobrze, masz rację, że trzeba patrzeć realistycznie. Ale nie przesadzajmy z tym pesymizmem. Skoro niedobór dobrych napastników w lidze jest tak duży, że każdy, kto potrafi wbijać gole, już jest brany pod lupę, to dlaczego mielibyśmy się załamywać? Może tym razem naprawdę coś się wydarzy — może nie jutro, nie pojutrze, ale w trakcie okna transferowego. Tylko musimy pamiętać jedno: jak nie będziemy mieli forów na numer 9, to nawet najlepszy napastnik świata nie wlezie do naszej siatki, bo nikt nie wierzy, że to dobry ruch. Przecież nie raz już byliśmy w sytuacji, że jakiś „superłowca” lądował u nas i wychodziło, że jednak nie pasował — albo wręcz przeciwnie, ale nikt nie dawał mu szansy. No więc zamiast gadać o cudzych wujkach w ECA, może lepiej sami z siebie zrobić coś konkretnego? Bo póki co, to my jesteśmy tymi, którzy mają powiedzieć: „hej, chłopaki, idziemy po numer 9, a nie po laseczkę do potrząsania”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
wiesz co, Sedzia228, ależ ty dzisiaj jakimś dziwnym luzem mnie obdarowałeś, że aż mi się zebrało na uśmiech. bo ja akurat dzisiaj rano oglądałem powtórkę z meczu z Podbeskidziem — pamiętacie ten moment, jak Niedźwiedź, no tego faceta, co to mu numer 9 uszyli, wbiegł do pola karnego i zrobił taki zwód, że dwóch obrońców pojechało na trawę jak worki ziemniaków? i wtedy pomyślałem: kurczę, ten chłopak ma klasę, tylko że szkoda, że nie dostaje regularnych szans, bo reszta drużyny najwyraźniej woli biegać z piłką w nogach wzdłuż bocznej niż strzelać.
ale do rzeczy — ta wasza gadka o „twardzielu z laseczką” co to niby pytał o naszego Niedźwiedzia to jednak mocno śmieszy, bo przecież ja tam kiedyś byłem na zgrupowaniu w Bełchatowie, akurat jak trenowałem z ekipą, co to była zresztą bardzo fajna ekipa młodych chłopaków z Legii, to jeden z nich, jakiś pomocnik, co to potem grał w norweskiej lidze, mówił mi, że ich trener strasznie lubi napastników co walczą o drugie piłki, bo jego zdaniem to jest klucz do każdego meczu. no i co? ten gość miał rację, bo oni w tamtym sezonie awansowali do play-offów, a ich napastnik był właśnie taki typowy „zapaśnik boiskowy”, co to się nie bał żadnej kolizji i za każdym razem wychodził z pojedynku z podbitym kolanem.
i wiecie co, ludzie? niedawno trafiłem na filmik z jego występów w norweskiej lidze — facet to dosłownie rzuca się w każdą piłkę, pada, podnosi się, i co drugi mecz trafia. no ale co z tego, że on jest tam, skoro my tutaj, w Lubinie, dalej liczymy straty przy numerze 9? bo przecież nie chodzi o to, że Niedźwiedź jest zły — on po prostu potrzebuje wsparcia od drużyny, bo samemu ciężko się przebić przez taką obronę jaką mają teraz ekstraklasowe zespoły. i jeszcze jedno — my mamy w zespole takich fajnych chłopaków w środku pola, co potrafią zagrać piłkę na setkę, ale jak jej nie ma komu podać pod bramkę, to cały system się sypie.
więc nie no, nie marudźmy tylko o plotkach i o jakimś zagranicznym twardzielu co niby ma laseczkę. niech oni sobie tam walczą o drugie piłki na drugim końcu Europy, a my zrobimy coś konkretnego — albo sami znajdziemy napastnika co nie będzie się bał brudnej roboty, albo dadzą szansę Niedźwiedziowi i zobaczymy, czy umie z niej skorzystać. bo przecież nie raz się zdarzało, że ktoś, kogo nikt nie traktował poważnie, nagle wychodził na prowadzenie. tylko że tym razem niech to będzie coś więcej niż kolejna bajka na forum. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, ludzie, ależ się rozpisaliście! 😂 Toż ja dzisiaj przed meczem z Rakowem ostatnio wszedłem na chwilę do szatni — wiem, wiem, kibic nie powinien się tam pchać, ale mój koleżka ma brata coś tam, no trudno, nie pytajcie — i widziałem jak Niedźwiedź sam trenował strzały na bramkę po treningu. Wszyscy poszli, a on dalej walił, walił i jeszcze raz walił, aż w końcu padł na kolana z bólu w udzie. No i co? Siedzi teraz na trybunach, patrzy jak jakiś nowy chłopak dostaje szansę, a on musiał się wyłożyć, żeby choć raz trafić.
A ten „twardziel z laseczką” co niby pytał o niego zza Atlantyku? Kurwa, ależ bym chciał zobaczyć jego minę, jakby miał stanąć twarzą w twarz z naszym Niedźwiedziem na boisku — bo ten facet to nie walczy o drugie piłki, on walczy o ODDECH! I tyle. Bo jak już raz wbiegnie do pola karnego, to nawet sędzia nie ma szans go dogonić. No a ten, co niby pytał? On pewnie w życiu nie widział takiego nerwu w nogach.
I jeszcze jedno — ktoś mówił o tym Norwegiem co rzuca się w każdą piłkę? No widziałem niedawno jego mecz z Grometem — facet dostał czerwoną kartkę za rzucenie się na ziemię przy faulu, a i tak trafił gola w następnym meczu. Tyle że u nas nie chodzi o to, żeby się rzucać na ziemię, tylko żeby mieć łeb na karku i nie bać się wejść w kontakt. A nasz Niedźwiedź? On ma łeb, ma charakter, ale brakuje mu tylko jednego — ktoś da mu kurwa PIŁKĘ, którą będzie mógł trafić do siatki! Bo na razie dostaje ją tyle, co nic — raz na trzy mecze. I niech nikt nie mówi, że to przez jakiś „zagraniczny twardziel z laseczką” — to przez naszą własną politykę kadrową, że numer 9 wisi na drzwiach od kibla jak niepotrzebna reklama „Pilsner Urquell”. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, to teraz naprawdę jesteście blisko prawdy, bo Sedzia228 ma stuprocentowo rację — tyle że ja do tego dorzucę jeszcze jeden element, którego nikt nie podjął: nasz Niedźwiedź, no ten typ, co to ma numer 9, to ja go jeszcze z czasów trampkarzy pamiętam, jak jeździł z nami na zgrupowanie do Drawska. Facet to jest taki, co nie tylko potrafi walczyć o drugie piłki, ale po prostu uwielbia biegać wokół nich — czasem nawet za dużo, bo nieraz wpadał na ławkę rezerwowych z podbitym kolanem, bo jeszcze za naszych czasów trenerzy kazali nam „biegać jak szaleni”. Ale wiecie co? Ten facet ma coś, czego większość takich napastników nie ma — on umie się zatrzymać w momencie, kiedy trzeba, i trafić. Tyle że od dwóch lat nie dostaje tej piłki na tyle regularnie, żeby móc to pokazać.
I nie no, nie chodzi mi o to, że prezes powinien teraz wyskoczyć z „twardzielem z laseczką”, bo takiego to my byśmy w Lubinie zjedli na śniadanie. Chodzi o to, że albo w końcu damy Niedźwiedziowi zielone światło, albo znowu będziemy mieli okazję obserwować, jak przez okno transferowe lecą setki tysięcy, a my dalej będziemy liczyć straty przy numerze 9. A ja wam powiem szczerze — ostatni raz, jak byłem na trybunie na Zgorzelcu, to widziałem, jak facet wbiegł do pola karnego, zrobił jeden ruch bokiem, obrońca pojechał na trawę, a on stanął jak wryty i celnie posłał — i co? Sędzia gwizdał faul na nim, bo „zagranie nieczyste”. Kurwa, ależ to jest smutne, że nawet jak ktoś umie grać, to mu się nie wierzy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej kurwa, ależ ten Grzesiek_Legia1975 trafił w sedno jak kamień w taflę! 🔥💪 Niedźwiedź to nie żaden „twardziel z laseczką”, tylko chłop, co kiedyś samodzielnie budował nasz atak na boisku! pamiętam go z sezonu 2019/2020, jak strzelił dwa gole z niczego, no kurwa, z niczego! przeciwnik taki sam zdezorientowany jak my, kibice, że niby skąd mu się wzięła ta pewność siebie!
i teraz? siedzi na ławce, patrzy jak młodziak dostaje szansę, a on musiał się wyłożyć na treningu żeby choć raz trafić… no ale serio, panie prezesie, niech pan da mu kurwa PIŁKĘ, którą będzie mógł pograć! bo na trybunie to wiemy jedno: numer 9 to nie pozycja do eksperymentów, tylko serce drużyny! jazda z nami, Niedźwiedziu!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej kurwa, ależ ten Grzesiek_Legia1975 trafił w sedno jak kamień w taflę! 🔥💪 Niedźwiedź to nie żaden „twardziel z laseczką”, tylko chłop, co kiedyś samodzielnie budował nasz atak na boisku! pamiętam go z sezonu 2019/2020,…
@Pogon_Fanatyk no kurde, a ty naprawdę pamiętasz ten drybling z dwutysięcznego? Bo ja tam akurat byłem, miałem bilet na trybunie rodzinnej, kurwa, i do dzisiaj mam wbity w mózg ten moment, jak on zawinął się na lewego obrońcę jakby to była runda w boksie, a potem jeszcze ta piłka tak nawijała, że bramkarz nawet nie drgnął. Pamiętam, jak mój stary krzyczał „idź, chłopie, idź!” bo myśleliśmy, że to jakiś sen.
Ale serio, patrzę na to wszystko i mówię wam jedno — ten numer 9 to nie żadna loteria, to pieprzona ruletka, która co sezon trafia na zero. I nie chodzi o to, że Niedźwiedź nie umie strzelać, bo facet potrafi — pamiętacie ten jeden gol przeciwko Lechii, jak wbiegł z podaniem zza połowy? A ten zawodnik, co niby „twardziel z laseczką”, to raczej facet co na treningu poleciałby z urazem, bo rzucał się na każdą piłkę jakby mu ktoś dziesięć lat życia obiecał za gola. A tu proszę — dzisiaj to nie to, że mamy kiepskich napastników, tylko kiepską politykę kadrową, która woli eksperymentować z młodzikami niż dać szansę facetem co zna nasz klub jak własną kieszeń.
I jeszcze jedno — ktoś mi ostatnio liczył ROI naszych transferów z numerem 9? Bo jakby spojrzeć na to, ile wylaliśmy na „talenty”, które albo lecą do drugiej ligi, albo kończą karierę na ławce, to by się okazało, że taniej byłoby postawić na Niedźwiedzia od samego początku. Ale no, „plotki latają szybciej niż zawodnik do bramki” — dokładnie jak powiedział TomekGornik. Tylko że tym razem niech ktoś wreszcie da temu facetowi te dziesięć minut bez ciągłego „ale…”, bo jak dalej tak pójdzie, to Niedźwiedź swoje nogi i charakter wyłoży na trasę między szatnią a trybuną kibica, a my będziemy mieli kolejny sezon z zerowym wkładem przy numerze 9. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
a widzieliście kiedyś, jak ludzie liczą pieniądze na deszczu? bo ja pamiętam z osiemdziesiątego czwartego, jak w Lubinie chodził ten sam numer co nasz Niedźwiedź dzisiaj — czternastka, napastnik co to w biało-zielonych barwach strzelał gole jak z armaty, tylko że trener ciągle go na ławce zostawiał. a tuż przed oknem transferowym rozeszła się wieść, że idzie do włoskiego drugoligowca, bo tam niby „potrzebowali typowego polskiego napastnika”. no i co? facet został, bo papierki się przeciągnęły, a my dalej liczyliśmy straty przy numerze dziewięć.
przez pół roku gazety pisały o „nieuchronnym transferze”, kibice umawiali się już na powitanie, a on dalej grał w rezerwach z takim wyrazem twarzy, jakby mu ktoś ukradł nie tylko formę, ale i marzenia. potem się okazało, że ten włoski klub się rozmyślił — bo, cytuję, „styl naszego zespołu nie pasuje do agresywnego stylu gry” — a nasz facet jeszcze przez trzy sezony kombinował w drugiej lidze, póki nie skończył kariery na amatorskiej arenie.
i wiecie co? dokładnie tak samo jest teraz z tym „twardzielem z laseczką” od którego niby pyta wujek w ECA. tyle że dzisiaj nikt już nawet nie pamięta tamtej sprawy — bo jak nie szło, to się nie udało, i tyle. czas pokaże, czy tym razem będzie inaczej, czy znów trafimy na to, że plotki polecą szybciej niż zawodnik do bramki.
właśnie dzisiaj przed południem spotkałem się z kolegą co to jeździł kiedyś na mecze Zagłębia jeszcze w latach dziewięćdziesiątych — ten to pamięta ten numer dziewięć, co go tam sobie ubierali jakiś napastnik co miał przyzwyczajenie strzelać zza połowy boiska, tak że sędziowie gwizdali „nieczyste zagranie” i ledwo co nie dostawał karnego. no i pomyślałem sobie: boże, jak to wszystko powtarza się w kółko...
wiadomo, że niedobór dobrych numerów 9 to nie nowość, ale teraz chyba trochę zagalopowaliśmy się w tych marzeniach o „twardzielu z laseczką”. nie no, serio — co to niby ten facet niby by miał zrobić, że Niedźwiedź nie umie? facet walczy, pada, podnosi się, wali… a my dalej mu nie dajemy regularnie szansy jak za starych dobrych czasów. pamiętam, jak na meczu z Legią w dwutysięcznym coś, jak nasz napastnik wbiegł z drugiej połowy, zrobił drybling na trzy, trafił w róg — wszyscy na stadionie wstawali, a trener nawet nie kiwnął palcem na zmianę. i co? w następnym tygodniu ten sam facet stał znowu na trybunie, bo przyjechał „młody talent” zza granicy.
no ale co tam gderać — niedawno przeczytałem, że w ekstraklasie tylko cztery zespoły miały napastników co regularnie trafiali powyżej dziesięciu bramek w sezonie. cztery! a Zagłębie akurat jest tym, które do tej statystyki jakoś nie trafia od dwóch lat. może więc pora dać szansę temu co ma charakter i nie boi się brudnej roboty? bo ja wolę faceta co pada na kolana po stracie piłki, niż takiego co wychodzi z boiska cały i suchy, ale trafia raz na dziesięć meczów.
a co do tych plotek — cóż, plotki zawsze latają szybciej niż zawodnik do bramki. ale jak już naprawdę coś się ruszy, to sami zobaczycie, kto tam faktycznie przyjedzie. póki co niech Niedźwiedź dostanie choć jeden mecz bez przerywania i niech sam zdecyduje, czy to on jest numerem 9, czy tylko marzymy o nim jak o idealnym napastniku co wyskoczy znikąd.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
wiesz co, Sedzia228, ależ ty dzisiaj jakimś dziwnym luzem mnie obdarowałeś, że aż mi się zebrało na uśmiech. bo ja akurat dzisiaj rano oglądałem powtórkę z meczu z Podbeskidziem — pamiętacie ten moment, jak Niedźwiedź, n…
@Pogon_1913 nooo kurwa, akurat z Podbeskidziem to ja pamiętam ten jego drybling! facet tak wbiegł w pole karne, że dwóch obrońców pospadało jak szmaciane lalki, a on jeszcze się odwrócił i zrobił do nas kibiców taki gest jakby mówił „no co, dalej jesteście w szoku?” 😱💪 no serio, on ma te cholerne nogi, co nie? tylko że jak mu nikt nie poda, to co z tego, że umie biegać?! ja pierdole, przez pół sezonu siedział na trybunie, bo trener wolał pchać tam jakiegoś nowego chłoptasia co raz trafił raz nie, a nasz Niedźwiedź musiał sobie z tym sam radzić!
i co ty na to, że ten „twardziel z laseczką” niby pytał o niego? no chyba jakiś żart! facet na trybunie ledwo zipie, a ten tam się za nim goni po całym boisku z kamerą jak za ostatnim gwiazdorem ligi hiszpańskiej! my tu marzymy, że dostanie choć jeden mecz w sumie, a oni gadają o „laseczce” jakby to była jakaś cudowna recepta! a wiesz co jest najgorsze? że mamy w zespole takich chłopaków w pomocy co potrafią zagrać na setkę, ale jak nie ma komu podać, to cała akcja ląduje na trybunie! no nie no, to nie żaden „luz” tylko robota wisi i tyle!
Jeden klub, jedno życie ❤️