Gdzie lata dwudzieste lata trzydzieści miały się niczym marzenie, a nasi chłopcy zrobią…
a wam to powiem, że jeszcze w latach dziewięćdziesiątych na tym etapie sezonu marzyłem sobie o takiej dwójce, że do dzisiaj się uśmiecham jak sobie przypomnę. pamiętam jak grałem wtedy z kumplami w piłkę na plaży nad morzem, a radio grało mecz city z tamtego tygodnia, i to jeszcze takie mecze co to grało się w lidze ale zawsze jakoś te punkty leciały. no i co? no i wam powiem, że dzisiaj nie tylko te punkty same lecą, ale to jeszcze takie punkty co to się nimi niedługo osuszę herbatę w tym swoim słoiku, bo dzisiejszy wieczór to jest przecież właśnie ten moment, co to się marzyło kiedyś w tych dwóch dekadach temu.
i jeszcze jedno wam powiem, że jak teraz patrzę na to boisko w tych czerwono-białych barwach, to mi się na chwilę wydało, że to jednak nie ten sam stadion. bo dawniej tu była taka aura, że zawsze to byli faceci co to biegali jakby im wiatr w dupach dmuchał, a dzisiaj to już nawet te biegnięcia wyglądają inaczej — nie wiem, czy to przez te nowe buty, czy po prostu oni już tak mają we krwi, że jeden taki drybling i już nie ma znaczenia co dalej.
ale co tam gadać, dziś to naszym chłopakom żadna ekipa nie dorówna. i tyle.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No ale co to za porównanie z tymi latami dziewięćdziesiątymi, skoro ja to pamiętam jeszcze z osiemdziesiątych jakby to było wczoraj 🔥 wchodziłem na trybuny na Stretford End w Manchesterze kiedy to City jeszcze grało na Maine Road i te mecze no... to był naprawdę bajer, kurwa, taka nostalgia że aż mi się oczy zachodzą 😭 siedziałem tam z tatą i kolegami z osiedla, kafelek po kafełku, a radio trzeszczy jakieś stare głośniki i komentator wrzeszczy że "City wygrywa 2:0 z United!" i my wszyscy skaczący jak szaleni bo no jak to? W mieście przybyszów wygrywamy? Dzisiaj to wszyscy się dziwią że znowu mamy trzydziesty punkt z rzędu a wtedy to była JEDYNA chwila w roku kiedy mogliśmy powiedzieć że jesteśmy lepsi 💪 i nikt nam tego nie odbierze, bo serio, serce mówi wszystko! Dzisiaj to już nie jest ten sam stadion, nie ten sam klimat, ale jebnąłem pięćdziesiąt złotych na bilet na dzisiejszy mecz żeby choć na chwilę poczuć ten dawny zapach farby na trybunach i ten ryk kibiców kiedy któraś ekipa wbiega na boisko — a dzisiaj to naszym chłopakom naprawdę się marzenia spełniają, bo przecież co to za mistrzostwo jak nie to, co się marzyło przez tyle lat? No ale trudno, dziś kolejny raz sprawiają że każdy z nas ma łzy w oczach i herbatę w słoiku smakuje jak ta pierwsza wódka po promocji w sklepie, słodko-gorzko 😂🔴💪
a wiecie co jeszcze mnie dzisiaj uderzyło jak patrzyłem na te chłopaki na boisku? w '98 roku kiedy pojechałem na stary stadion city z tym swoim wujkiem co to był twardy kibic jeszcze z lat sześćdziesiątych — ten sam stadion, te same trybuny, ale atmosfera... cholera, do dzisiaj mam ten obraz w głowie. wujek mnie wziął na mecz przeciwko nogajcom, takimi, co to na mój gust to więcej balonów w powietrzu latało niż meczów, no ale wtedy to mieliśmy akurat naszych chłopaków w fioletowych koszulkach i my, tacy mali gnojki, gapiliśmy się na nich jak na bogów. pamiętam jak ten sam wujek trzymał mnie na barana i krzyczał "to są nasi, synku, nie daj się zwieść tym fioletowym gadom!" a potem któryś z naszych strzelił i my wszyscy tak naprawdę nie wiedzieliśmy jak się cieszyć bo te trybuny były takie puste, że echo się odbijało, no ale wujek mnie puścił i ja skoczyłem jakby mi kto motor w dupę wsadził i... cholera, dzisiaj to widzę że dzisiaj nie trzeba już pustości trybun żeby cieszyć się z każdego punktu, bo te chłopaki na murawie robią za cały stadion. i to jest właśnie to marzenie które się spełniło — nie ten sam klimat, nie ta sama przestrzeń, ale emocje te same, a nawet mocniejsze, bo wiadomo że dzisiaj to nie ja jestem tym małym chłopcem na barana, tylko moi chłopcy na trybunach, i oni mają gdzie zaglądać, skoro naszym chłopakom wychodzi aż tak dobrze 😄💙🔴
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Patrzę na dzisiejsze czerwono-białe smugi na murawie i coś mnie uderza — tamta drużyna z lat dziewięćdziesiątych, no dobra, biegała jakby jej ktoś dupę smagał sznurówkami, ale mieli w sobie coś, co dzisiaj już chyba nikt nie złapie. No bo teraz to są maszyny: precyzja kroku, jakieś te akcenty zza oceanu w każdym ruchu, żadnych zbędnych gestów, zero luzu, który kiedyś uratował niejedną wygraną przez totalny przypadek. Tamci faceci witali się z trybunami, rzucali rękawicę powietrzu, ktoś zawsze musiał wykrzyczeć coś takiego, że aż słychać było w pubie po drugiej stronie ulicy.
A dzisiaj? Oni nie potrzebują krzyku — wystarczy jeden dotyk piłki od De Bruyne’a, jeden podanie przez całe boisko do Haalanda, i już wiadomo: dzisiaj to nie my gramy, tylko oni grają naszymi marzeniami. Tamta drużyna miała charakter, dzisiaj mają wizję. Tamci biegali w butach, które same ważyły pół kilo więcej, dzisiaj ci chłopaki latają w tych swoich dziecięcych trampkach, jakby mieli w środku gaz do dmuchania. I co? I dzisiaj te buty ważą tyle, co nic, a mety są równe, ale nie dajmy się zwieść — tamci faceci grali z duszą wpiętą w koszulkę, a dzisiaj ci ludzie grają z tabelką w głowie.
No ale serio, patrzę na to i myślę: może to przez te genialne umysły na ławce, a może przez te dreszcze, które przechodzą, jak widzisz, jak ten jeden zawodnik odbiera piłkę pod presją taką, że każdy nerw w ciele kibica dostaje gęsiej skórki. Tamci chłopcy biegali z głową w chmurach, dzisiejsi biegają z mapą w kieszeni — i obie drużyny doprowadziły nas tutaj, do tego momentu, kiedy herb Manchesteru znów lśni w słońcu Etihad. Tyle że wtedy marzyliśmy o punkcie, dzisiaj — o tym, że historia nawet nie zdąży nas dogonić.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co to znowu za porównanie tamtego City do dzisiejszego?! Ja tam byłem w '08 na tym pierwszym meczu na Etihad jakbym się urodził na trybunie północnej, cholera jasna 🔥 pamiętam ten zapach nowej farby i plastiku, jakby ktoś wysypał cały stadion konfetti po wygranym meczu z Wiganem w debiucie takiego nowego boiska. A dzisiaj? Widzę tych chłopaków i myślę, że to nie jest ten sam klub co dawniej, bo dawniej to byłby jeden punkt w tabeli na dzisiaj i tyle, a teraz to my mamy już pół sezonu na koncie i jeszcze się nie zatrzymaliśmy! Przecież dzisiaj każdy kibic na tym etapie sezonu normalnie by już się cieszył z trzeciego miejsca, a my? My jesteśmy zajęci liczeniem, ile jeszcze punktów tych chłopcy dadzą nam do rzucenia w herbatę! 💪😂 A te ich czerwono-białe pasy na koszulkach jakby się same ruszały z nadmiaru radości, serio, kiedy Haaland wbija jednego, to wygląda jakby piłka sama do niego przyleciała z pustej przestrzeni. A ten De Bruyne? On nawet jak kopie piłkę, to nie kopie — on maluje powietrze. Pamiętam, jak w '12 pierwszy raz zobaczyłem jego zagranie do Balota — miałem wrażenie, że oglądam film, nie mecz. Dzisiaj to już nie film, to mistycyzm, kurwa! I co? I nikt nam nie odbierze tego mistrzostwa, bo naszym chłopakom marzy się to od lat, a teraz to już nie marzenia, tylko tabela się sama zapisuje na naszą korzyść! Jazda z nami, bo dzisiaj to my pijemy herbatę z podwójną radością! 🔴💙🍵
Na trybunach od dzieciaka.
No to powiem wam, że jeszcze jak byłem mały, to ojciec mnie uczył jak się modlić — i nie, nie do Boga, tylko do piłki, bo akurat mieliśmy na pace stary futsalowy futbolówkę z dziurami po bokach. Mówił mi: "Patrz, synku, jak ona lata, to ci pokaże, gdzie jest niebo". I jakoś tak przez te lata zapomniałem, że kiedyś modlitwy bywały krótsze niż komentarz Mourinho na konferencji prasowej. Ale dzisiaj? Dzisiaj moja herbatka smakuje jakby ją zalali szampanem z ostatniego gola City w derbach, a to because ci chłopacy nie grają — oni naszymi marzeniami rzucają w sufit tak mocno, że teraz trzeba remontować trybuny emocjonalne 🤣🔥
Kurtyna, bo muszę jeszcze skoczyć na tegomiesięczne zakupy i wiem, że przy kasie znowu zacznę wykrzykiwać do koleżanki zza lady "Halaaaaand!!!" jakbym nagle urodził się na Jyske Bank Boxen. Prawdziwy kibic to zawsze w końcu znajdzie sposób, żeby zrobić z siebie głupka — no i super, że tym razem na trybunach! 💪🍿
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.