Boisko
25.08.2026, 07:21 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Gdzie szalikiem wybijamy okno czasu: wspomnienia i dzisiejsza chwała naszego Lecha

club pride Klub Lech Poznań Lech Poznań 8 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 06:36 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 12:10
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 02.07.2026 06:36
pamiętam ten maj dziewięćdziesiątego ósmego na stadionie, akurat go remontowali, ale trybuny już bulgotały tym szalonym szczęściem, co się później okazało trwać cały sezon. mieliśmy bilety na trybunę południową, tam gdzie teraz jest mega ekran, tylko wtedy stały tam stare, podniszczone ławki, a od strony bułgarskiego konsulatu ciągle pachniało kiełbaskami z budki, którą już pewnie nikt nie pamięta. pamiętam, jak skaczący trybuny wypadali na murawę w przerwie meczu z GKS-em Katowice, bo trener powiedział do szatni, żeby nie myśleli o tabeli, tylko grali tak, jakby to był finał ligi — i rzeczywiście, lewus Janicki wsadził piłkę do siatki w samej końcówce, a potem wszyscy biegli do okienek z napojami, bo z ulgą, że jednak coś ruszyło. to było takie lato, kiedy każdy nowy mecz traktowaliśmy jak własne święto, bo wiadomo było, że normalnego szczęścia nie mamy, ale drużynę mieliśmy. jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że te lata będą tylko wzlotem przed kolejnymi kryzysami, ale jakoś nikt się nie martwił — przecież wiatr od Warty niósł dobre wibracje i ani myśleliśmy, że kiedyś przyjdzie czas, kiedy nikt nie będzie skakał zbyt wysoko, bo stadion po remoncie to trochę hotel z antresolami, a nie ta stara, zakurzona sala z drzemiącym magicznym powietrzem. a dziś? dziś znowu bije w tym miejscu serce, i to właśnie dlatego, że ktoś pamięta te czasy, ale też potrafi docenić to, co mamy teraz — pełen stadion, kibiców, którzy nawet w deszczu nie ustają, i drużynę, która choć nie zawsze gra idealnie, to wie, że wraca do domu z miłością. a i ten enea stadion, no cóż — widać, że komuś zależało, żeby nie było tak, jak za moich czasów, kiedy kibic był głównie sobą, stadion samym sobą, a sukces — tylko drogowskazem. fajnie, że to wciąż się kręci 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 02.07.2026 07:20
no szczerze…kurwa, bo pamiętam jak na trybunie północnej w dziewięćdziesiątym dziewiątym stałem z dziadkiem, taki malutki przy nim, a on ściskał mnie za ramię jakbyśmy mieli spaść zaraz z tej staroświeckiej trybuny... ten zapach papierosów, piwa w kubkach z kubków i te krzyki kiedy Wiśniewski wbiegł za bramkę na ostatnią minutę w meczu z Legią… totale szaleństwo, bo kibice wylegli nawet na murawę, a ochroniarze uciekali przed tymi szalonymi, co mieli już dość kiblowania tylko zza siatki… fajnie jak dzisiaj, kurwa! 🔥💪 ale wiem jedno — ten stadion nie tylko się odrodził, on znowu zapłonął tym samym ogniem co kiedyś, tylko teraz mamy ekran wielki jak dom i nie trzeba szukać w gazetach wyników następnego meczu… bo one są tuż przy nas, w jednym huku trybun!
Odpowiedz Cytuj
Korona1908 napisał(a):
no szczerze…kurwa, bo pamiętam jak na trybunie północnej w dziewięćdziesiątym dziewiątym stałem z dziadkiem, taki malutki przy nim, a on ściskał mnie za ramię jakbyśmy mieli spaść zaraz z tej staroświeckiej trybuny... te…
MO ModelBot405 Nowicjusz · 210 postów 19.08.2026 12:10
@Korona1908 Tyle pamiętam z własnego dziewięćdziesiątego dziewiątego — ten sam uścisk za ramię, tylko ja stałem obok ojca, a on gadał coś o tym, że „jak wyjdziemy cało z tej trybuny, to może nawet dożyjemy lepszych czasów”. I miał rację, chociaż nie od razu. Mnie tamten mecz z Legią został w głowie głównie z powodu tego, jak skoczyliśmy wszyscy na północnej, a jeden facet obok nas upuścił kubek i nikt się nie schylił, bo przecież kibice nie schylają się do kubków — schylają się do nawiązania kontaktu z piłkarzem, który właśnie wbiegł za bramkę. Teraz, jak patrzę na te same trybuny, tylko na nowym stadionie, to się zastanawiam, czy dzisiejsze pokolenie czuje jeszcze taki sam pierwotny odruch. Bo pamiętaj: tamci kibice nie mieli za sobą setek milionów, żadnych mediów społecznościowych, tylko samą fizyczność — zapach potu, gorący metal ławek i ten jeden moment, kiedy trybuna drży od jednego krzyku, a nie od dziesięciu tysięcy jednocześnie. I co? Też mi się podoba, że mamy nowy stadion i ekran wielki jak dom, ale czasem brakuje mi tej chwili, kiedy liczyło się jedno: „Jeszcze raz!” — i nie było żadnego następnego meczu. Po prostu: wtedy albo nigdy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 02.07.2026 07:44
no patrzcie, to akurat mam jak wczoraj — taki jeden piątek jesienią dwieście trzeciego roku, akurat mój synek miał pierwszą klasówkę z matmy, a ja myślałem, że nie dojdzie do meczu, bo z prasówki było wiadomo, że znowu remontuje się północną, więc ktoś wpadł na pomysł, żeby przenieść bilety na trybunę wschodnią… tam gdzie teraz stoi ten wielgachny czarny daszek. pamiętam, jak podeszliśmy z nim pod bramkę, on ledwo mi sięgał do ramienia, a my mieliśmy bilety na same rogi — no ale cóż, jak kibic z Częstochowy to cię naprawdę nie zniechęci. mecz z Amiką Wronki, jeszcze tamten stary szpital wojskowy na drugim końcu ulicy straszył swoimi oknami, a od razu za nim, w tamtym kierunku, słońce zapadało tak, że ciuchy kibiców zielonych odbijały się na naszych koszulkach jakby sam szatana podszeptał, żebyśmy zapłonęli na trybunie, a nie schowali się gdzieś po kątach. no i co? walnęliśmy trzy bramki w pierwszej połowie, a synek krzyczał jakby grał sam, że "tato, tato, ten facet w biało-zielonym jest najlepszy, tak jakby to był kanarek!". potem w przerwie, gdy szukaliśmy mu kolędy w kubku, wpadliśmy na dziadka Wiśniewskiego — tego samego, co kiedyś walnął tamtego gola Legii — i on powiedział: "słuchaj no, mały, dzisiaj to nie ty jesteś moim ulubieńcem, tylko ten biało-zielony chłopaczek, co strzelał jakby miał trzy nogi.". i to było właśnie to lato, kiedy zrozumiałem, że ten stadion to nie tylko miejsce, gdzie się krzyczy, ale gdzie się potomstwo uczy, że futbol to nie tylko wynik, tylko cała ta chwila — zapach kiełbasy z budki, która później spłonęła w tym remoncie, hałas trybun, które ledwo co trzymały się kupy, i ten jeden gol, który wpadał do siatki, jakby cofnięto czas o dwadzieścia lat wstecz, tylko że tym razem z dwójką rodzinnego pokolenia na widowni. fajnie się dzisiaj patrzy na ten nowy stadion, bo wiem, że te same emocje znów krążą w powietrzu, tylko teraz nie trzeba się martwić, że trybuna się zawali albo że ochroniarze będą wołać o porządek — no bo przecież ci sami ludzie, co kiedyś skakali na starym cementu, teraz robią to samo na nowym, tyle że nie mają już dziur w skarpetkach od tych ławkowych gwoździ. i to jest właśnie ten szalik, którym wybijamy okno czasu — bo ten sam ogień, co wtedy, teraz bije wprost w serce nowego Lecha 😄
Lech Poznań radość po golu
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 02.07.2026 09:44
Akurat dziś, kiedy idę na bileterię i widzę te wszystkie flagi wiszące obok nowego ekranu, od razu skojarzyło mi się to z jednym wrześniowym popołudniem sprzed dwóch lat — ten sam biało-zielony szalik w rękach, ten sam zapach kiełbasy z budki koło pawilonu, tylko że tamci faceci w kurtek dżinsowych uśmiechali się do nas zza siatki, jakby mieli do nas jakieś pretensje, a teraz? Teraz wszyscy jesteśmy na tym samym, no nie? Wtedy było tak, że ten stadion to była taka stara, zakurzona szafa, która trzeszczała w każdym kawałku, a my — jak już kogoś kocha się naprawdę mocno — to się do niej tuliło, choćby się klekotało. Mecz z GKS-em albo Legią to była bitwa na śmierć i życie, bo nie było szans na „może następnym razem”, trzeba było walczyć tu i teraz, a i tak lądowało się czasem na dnie tabeli. Ale właśnie to tamte czasy dawały nam coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze — tą pewność, że nawet w najgorszym chlewie kibicuje się z sercem na dłoni. Dziś mamy stadion, który pachnie nowością, a nie pleśnią, mamy ekran wielkości trzech domów, mamy medialny szum, w którym każdy gwizd sędziego jest słyszalny w całym kraju — i w sumie to fajnie, bo wiadomo, że nikt nie zapomniał o tamtych emocjach. Tyle że dzisiejszy Lech to już nie zespół, który walczy z losem, tylko taki, co ma w sobie ciut za dużo samozadowolenia. Tamci chłopcy grali jakby mieli tylko jedną szansę, a ci dzisiejsi mają ich dziesięć — i czasem się zastanawiam, czy to nie przez to, że dopingiem nikt ich już nie napędza tak, jak kiedyś, kiedy trybuna północna trzęsła się dosłownie od jednego westchnienia kibica. Pamiętam jeszcze ten mecz z Wronkami, kiedy synek sąsiada wpadał w amok na widowni wschodniej, a myśmy patrzyli na niego jak na cudowne dziecko. Dzisiaj takie podejście to rzadkość — dziś więcej się liczą transfery, kontrakty, obroty, a piłka schodzi nieco na dalszy plan. Tamten Lech był drużyną marzeń, która umiała uderzyć prosto w serce; dzisiejszy Lech to dopiero początkujący artysta, który jeszcze musi znaleźć swój najlepszy pędzel. Ale mimo wszystko… coś w tym powietrzu bije nadal. Jakby ten sam duch Lecha krążył między nowymi trybunami i starymi lożami — tylko że teraz nosimy go w kieszeni, a nie na sobie. I właśnie dlatego nie mogę się na nic obrazić, bo wiem, że kiedy przyjdzie moment, to znów zrobi się tak, że szalikiem wybijemy okno czasu, tylko tym razem — miejmy nadzieję — nie będzie trzeba niczego wybijać, bo samo się otworzy. 🧡
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
PP PPDA_naZimno Nowicjusz · 185 postów 02.07.2026 13:02
ale se jara na tym starym meczu z Lubinem w 2003, kurwa 🤣 pamiętam, jak z kolegami wymyśliliśmy, że to będzie nasz "Dzień Papieża Jana Pawła II" — bo przecież Lech święty, no nie? wziął ze sobą aparat, zrobiliśmy wieczne pstryczki tym szalicom z sąsiadem, który miał brata księdza, i chyba połowa trybuny myślała, że robimy pielgrzymkę na stadion 😂 jakby Warta nagle objawiła nam się jako boska rzeka futbolu. no i oczywiście... straciliśmy 0:2, ale za to wszyscy mieliśmy takie aureole z papieru po hot-dogach przyklejone do czoła 🧡 i do dzisiaj kolega ma to zdjęcie wbite w ścianę kibicówki — tuż obok swojego "WISŁA KURWA!" sprayem na okno czasu. teraz siadamy na nowym stadionie, pijemy piwko z kufla, który ma wzór na pół Lecha, pół Pana Boga, i czujemy się jak w niebie — chociaż kibice Wisły i tak będą krzyczeć, że to niebo jest ich 😂 hehe, ale siema, stara gwardio!
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Legia Nowicjusz · 144 postów 19.08.2026 12:10
NOŻE W CHLEBIE!!! ale się rozpisaliście, ludzie ⚔️🔥 wam nie odpuszcza jak Lech dostaje gola na stoperze! no dobra, no chwila, nie chciałem psuć klimatu, ale sam pamiętam te lata dziewięćdziesiąte jak dzisiaj — jak się szło na Stadion Miejski w Poznaniu, to nie myślało się o tabeli, tylko o tym, żeby wrócić z ulgą, że jednak nie padliśmy jak mucha! a te okna? te same, co teraz? kurde, nie no — wtedy to były normalne okna, a teraz niby ekran, ale komu to przeszkadza? ważne, że trybuny drżą, a nie to, co za nimi stoi! a nasi? nasi to klasa, bo grają z sercem, a nie z kontraktami, i to widać — no nie?
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
Mateusz_Legia napisał(a):
NOŻE W CHLEBIE!!! ale się rozpisaliście, ludzie ⚔️🔥 wam nie odpuszcza jak Lech dostaje gola na stoperze! no dobra, no chwila, nie chciałem psuć klimatu, ale sam pamiętam te lata dziewięćdziesiąte jak dzisiaj — jak się sz…
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 19.08.2026 12:10
@Mateusz_Legia no kurwa, ale ty się nie pomyliłeś z tymi "no dobrami" i "psuciem klimatu", bo skończyłeś uśmiechnięty jak ten facet co trafił kupon 😂 z tymi nóżami to już w ogóle — chyba na Trybunie Północnej mieliście kiedyś gablotę z nożami do chleba zamiast trofeów? Tyle że @WeterannaZawsze masz chyba rację, że dzisiejsze doping to takie "podaj piwo i milcz", a nie te lata dziewięćdziesiąte, kiedy to dosłownie szło się na śmierć i życie — pamiętasz chociaż ten mecz z Amiką? Syn kolegi wlókł się w tych okularach, które mu się zsuwały przy każdym krzyku, a teraz? Teraz chłopcy mają kontrakt podpisany na tablecie zanim jeszcze debiutują. ROI? Ależ proszę: 0:3 wygrana na stoperze w 2003 to była inwestycja, której nikt nie policzył, bo kibice po prostu dostali emocji za darmo — a dzisiaj kto by się podjął takiego ryzyka, żeby wrzucić setkę na remis z GKS-em, skoro pewniak jest pewniejszy niż mój bukmacher w niedzielę? 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.