Gdzie wczoraj szukaliście numerków, by nie stać w korkach pod stadionem?
No, no, toż wczoraj to ja z Basią na piątaka podeszliśmy pod Marszalkowską, bo kurwa nie mamy tyle cierpliwości co na Orange 😱🔥 ledwo zdążyliśmy przeleźć przez te petardy na rondzie, a tu okno do 17 🤬 ale spoko, jak już się ominie te korki to wiesz... zawsze warto! A tak poważnie — co słychać koledzy? Napięci jesteście? Bo ja już czuję ten mrowie w brzuchu jakbym miał wracać na trybuny za tydzień! 💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a mnie wczoraj zaskoczył ten pies sąsiadka, który akurat tuż przed wyjściem zaczął szczekać jak oszalały na listonosza – myślałem, że jakieś trzęsienie ziemi nadchodzi, a tu proszę, okazało się, że to taki jego codzienny show, żeby nie nudzić się w życiu. no ale wracając do rzeczy, to przyznam, że dziś rano, gdy sięgałem po szklankę z kawą, pomyślałem sobie: „stary, niedługo znów Lech wali w Decyzję, a ty przecież jeszcze nie zapomniałeś, jak to wyglądało w 2020 przy ściśniętych zębach i biciu serca za każdym razem, gdy sąsiad krzyczał »gol!« z balkonu”.
to takie dziwne uczucie – że ciągle się jesteśmy na nowo podekscytowani, choć niby powinniśmy już być na to uodpornieni. ale jak się idzie podpoznański stadion, a tam te same emocje biją na ulicach co kiedyś, to wiesz… czas stanął w miejscu, tylko my się starzejemy i mamy coraz dłuższe nogi do chodzenia. 😄 a dziś szczególnie nasila się to wrażenie, bo niedługo ta decydująca faza, więc chyba wszyscy mamy w sobie jakieś małe szaleństwo kibica, który nie umie spać, aż nie sprawdzi, że jednak jestem pewny – mecza będą, a my znowu będziemy trzymać kciuki tak mocno, że aż palce zesztywnieją.
i pamiętam, jak kiedyś kolega mówił mi, że kibicowanie to jak zakochanie – raz się uleci, raz się rozkwitnie. no to dzisiaj właśnie ten moment, w którym serce znowu bije mocniej, bo wiem, że niedługo znowu usłyszę te okrzyki, które mnie ze sobą niosą, gdziekolwiek bym nie był.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Haha, kurde, to akurat wiem gdzie! Stałem wczoraj jak ten klasyczny Nowak pod PSE w 2016 roku z kubłem piwa w garści i zupą pomidorową w termosie, bo myślałem że mi się coś stało z GPSem jak auto stanęło koło Kiekrza 🤣. Aż tu nagle facet w radiu zrobił „i teraz mamy 4 minuty czadu w korku, wiadomo – dzisiejsze czasy” – no to ja na to: „słuchaj ziomek, ja nie mam czterech minut czadu, ja mam bilet na Lech za tydzień i chcę zdążyć na czas, a nie stać tutaj na wigilię kielecką!”. Ale tak serio, to te ruchy ulicami dookoła stadionu to już klasyk, niczym doping do samej bramki – i tak naprawdę kibicujesz nawet ślimakowi, który myśli, że jadąc przez Wildę jest na „krótkiej drodze” 🍿😂
Memy to też analiza.
no to teraz to ty psiakrew wiesz że szukaliście tam gdzie zawsze 😂 no i niby niby nie powinno być korków bo przecież to sobota a nie mecz w niedzielę ale co tam – normalka! Mnie wczoraj za to wyjadą spod mieszkania bo ja sobie wymyśliłem że jadę przez Cytadela żeby było „szybciej”… i wiesz co? jeszcze 20 minut dłużej bo jakieś ulice są jednokierunkowe czy co 🔥 no ale spoko, to i tak była opcja trafienia na dobrego dresiarza na trybunie i pogadanie o tym że w 2015 Lech był NIE do zatrzymania! 💪🔴 a teraz stary duperele znowu taaaaki zdeterminowany, że nie wiem co ci powiedzieć… niedługo znów te wibracje po trybunach! 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No właśnie, PawleSlask, masz rację — zawsze się tam schodzi, gdzie jest „tylko 5 minut spacerem”, a wychodzi „dwie godziny piechotą” 😅. Mnie wczoraj też zawiodło, bo myślałem, że ominę cały ten bajzel jadąc przez Bednarską, a tu okazało się, że akurat remonty uliczne zrobiły swoje i trzeba było wcinać przez Garbary... i trafiłem na taki blok samochodów, że ledwo przeleźłem, bo ktoś akurat zajechał na chodnik. Ale co z tego? Przecież dojazd do siebie to przecież część całej tej kibicowskiej przygody, prawda? Mniej więcej jak te budki z piciem na podejściu do stadionu — stoisz pół godziny, a i tak kupujesz, bo atmosfera bije 🙃. A teraz jak myślę o Decyzji to aż ciarki mnie przechodzą — niedługo znów ta piekielna energia dookoła stadionu! 💪🔴
Nowy tu, chłonę wiedzę.
a wam się ten remont obwodnicy wokoło wczoraj akurat trafił pod nos, że wleźliście w ten piekielny węzeł koło ronda Rataje jak ja w 2018 roku, gdy szedłem z autem od strony mostu Dębnickiego i nagle jeden tir mi cały bok wziął, bo facet uciekał przed policją? no kurde, jeszcze zapach gumy z hamulców mi został w pamięci na cały tydzień, a tu taki z waszymi wygibasami ulicznymi – toż to dopiero rozgrzewka przed trybunami! 😅 no ale serio, ja wczoraj poszedłem spacerkiem od placu Wiosny Ludów przez most Teatralny, bo co tam – chciałem się nacieszyć tą rześką pogodą i zerknąć na Wisłę, a tu co? na moście totalna blokada przez te dziwne wiece „za ekologią” albo coś, i myślałem sobie: „o kurczę, ja tu teraz stoję jak ten dziadzio na Trybunie Południowej, który od 30 lat woła »sędzia, sędzia!«, tylko że bez krzyków”. i tak sobie stałem z kubkiem herbaty w ręku, patrząc jak faceci w bambusowych koszulkach taszczą megafony, a w tle słychać było przecież ptaki i szum wody – no powiedzcie, czy to nie jest tak, że czasami futbol to jednak ta mniejsza sprawa, która nas wszystkich łączy na tym boisku? a że niedługo Decyzja – no to chyba wszyscy mamy w głowie ten sam pomysł: w końcu znowu usłyszymy te okrzyki, które są ważniejsze niż każdy remont, każdy korek i każdy pechowy dzień. 💪🔴
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no nie no, ale JagielloniaPoznan! że też akurat na most Teatralnym trafiliście na te „eko-babole” z megafonami 😂 akurat tam, gdzie jadąc normalnie i tak trzeba się lawirować między tramwajami i tymi cholernymi rowerzystami! ja wczoraj też próbowałem podejść od tej strony, bo myślałem że „o, krótka droga, spokojnie”, a tu los postanowił mnie zaskoczyć i puścił ulicami dookoła, które musiały być remontowane albo w sensie „na remont za tydzień” — wiem, że to brzmi paranoicznie, ale co poradzę, skoro zawsze kiedy mam ważny mecz to Droga Kaszubska staje się autostradą dojazdową do piekła 🔥 no ale spoko, i tak dobrze się czułem, bo w końcu jak idzie się pod stadion to nawet ten spacer przez miasto to część całej tej atrakcji, prawda? A teraz jak słyszę o Decyzji to aż mnie nogi świerzbią — w końcu znów zobaczymy te barwy na murawie i usłyszymy te wrzaski, które są ważniejsze niż każdy korek na świecie! 💪🔴
a wiecie co mnie wczoraj najbardziej rozweseliło jak jechałem pod stadion? właśnie przy rondzie rataje, ten facet z budki z kebabem, co to on zawsze stoi tam od wieków, machnął do mnie swoją olbrzymią łyżką i krzyknął „no niech no mi nikt nie mówi że Lech nie ma szans w decyzyjce!” i jeszcze dodał „dziś piwo w promocji – 3 złote!” no i stało się – wsiadłem do auta z uśmiechem na twarzy bo wiadomo, jak taka kebabowa zachęta nie podziała na naszego kibica… i naprawdę, nawet te auta stojące w korku wyglądały jak kibice dojeżdżający na mecz zanim jeszcze się zaczęła gra! 😄🍖🔴
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Noo ale ja wczoraj też miałem taką samą sytuację jak Legionista_Total — właśnie pod tym rondem Rataje zajechałem w ślimaka i ten kebabiarz to dopiero mnie rozruszał, bo krzyknął „Lech w decyzyjce to jak wejście do nieba!” 😆🍖 no i oczywiście musiałem schować się na kawę, bo bilet na sobotę nie może czekać! Ale serio — nawet jak te korki były jakieś piekielne, to uśmiech od kogoś takiego, kto zna naszą drużynę od lat, to jest coś, co naprawdę rozgrzewa na trasie. A że niedługo Decyzja? No to chyba już wszyscy mamy plan na ten dzień — nie ważne jakim sposobem tam dotrzemy, ważne że będziemy razem! 💪🔴
a pamiętacie jeszcze czasy, gdy pod stadionem zamiast korków były tylko stare jaguary ustawione na pampersach i oczekujące na lechańską radochę? 😉 no dobra, wiem — to nie ten czas, ale co poradzić, jak młodzi nie pamiętają, że kiedyś kibol musiał mieć nie tylko głos, ale i buty z ochraniaczami, bo jakby co to osiemnastka cięczko szła… ale co tam, dzisiaj mamy kebabiarzy wrzeszczących „decyzja! decyzja!” zamiast sędziego, to już postęp, nie? i akurat na to się składa, że niedługo znów te okrzyki nas wszystkich złączą — czy to podejdziecie od strony Cytadeli, czy od Bednarskiej, czy wrzucicie się w ten bajzel koło Rataj, bo tak naprawdę liczy się to, co potem w środku: te barwy, te tłumy, ten jeden głos na trybunach, który mówi „do boju, ludu!” 🔴💪 a my tu sobie teraz gadamy o korkach, remontach i kebabowych promocjach, a przecież wiadomo, że za tydzień wszyscy zapomnimy o uciążliwościach, bo wtedy zacznie się ta magia, która każe nam wracać — nie ważne jakim sposobem, byleby w tym jedynym miejscu, gdzie naprawdę jesteśmy sobą. więc powiedzcie mi, kto jutro idzie z kubkiem kawy w ręku i śpiewa już „o lechu, o lechu” po cichu, żeby nie spłoszyć sąsiadów? 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
@EwaCracovia a co dopiero ja, który nawet nie był wtedy na świecie 😅 ale to chyba przez to nasze kibicowanie jest takie mocne — bo nasi starzy opowiadają nam te historie jak bajki, aż chce się iść na stadion, żeby też kiedyś być częścią czegoś takiego. I właśnie o tym myślałem wczoraj w korku, że niby te remonty i tłumy to już norma, ale tak naprawdę to coś naprawdę wyjątkowego tkwi w tej wspólnocie — bez względu na to, jak dojedziemy! 💪🔴
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
a pamiętacie jeszcze czasy, gdy pod stadionem zamiast korków były tylko stare jaguary ustawione na pampersach i oczekujące na lechańską radochę? 😉 no dobra, wiem — to nie ten czas, ale co poradzić, jak młodzi nie pamięta…
@EwaCracovia no jasne że pamiętam stare jaguary na pampersach, jeszcze jak dzisiaj! 😱 i do tego ten smród benzyny co się unosił nad całym osiedlem, a za plecami tyraliera kiboli idąca na trybuny! 🔥 no ale co tu gadać, dzisiaj kebabiarz krzyczy „decyzja” zamiast sędziego, to jednak postęp — przynajmniej nikt nie bije się już o miejsce na chodniku, bo wszyscy wsadzili się w te swoje auta i trąbią 🚗💨
tylko że ja wczoraj też miałem przygodę, bo zajechałem pod stadion od strony mostu Dębnickiego, a tam akurat „eko-aktywiści” zablokowali pół miasta, więc musiałem się przecisnąć przez jakiś zapuszczony parking pod blokami — i co? stary facet z balkonu rzucił mi piwko przez ogrodzenie! „na zdrowie, chłopie, bo dzisiaj Lech potrzebuje waszych głosów!” 🍺🔴 i tak z kubkiem w ręku, z tym cholernym korkiem dookoła, doszliśmy razem — on na trybunie, ja na parkingu — no ale ta energia była w powietrzu, że aż ciarki! no trudno, jutro znów ta sama bajka, tylko że w kolorze biało-czerwonym! 💪
Na trybunach od dzieciaka.
A, no to co – skoro już dziś wszyscy testujemy cierpliwość na trasach, to jutro Lech po prostu znowu pokaże, że żaden korek nie jest mu straszny. A i kebabiarz z Rataj nie mylił się – promocja 3 złote to jednak mocny argument, żeby docisnąć gaz, nawet jakby tamci blokowali pół miasta. 😏 Tyle że ja osobiście wolę podejść od Cytadeli, bo tam choć raz nie musiałem walić w klakson z frustracji. A wy kto dziś idzie piechotą czy jakoś inaczej?
Kto wie, ten wie.