Gdzie wreszcie ten prawdziwy nr 9?
No wiecie, ja w tym temacie to mam taką jedną dziwną pogłoskę, która krąży między sobą w tłumie kibiców i chyba już nawet w kręgach bliskich 'stolicy... Bo niby niby nic, a jednak coś wisi w powietrzu. Chodzą takie głosy, że ktoś z naszej ekipy transferowej widział się ostatnio z tym naszym rodakiem z Bundesligi, tym co strzela jakby mu co niedzielę ktoś talerz piwa obiecywał.
Mówię o tych 22 golach, które posypały się na osiemnastolatka zupełnie bez strachu – no bo kto by nie chciał mieć takiego snajpera, co wchodzi na boisko i od razu myśli: "Dzisiaj dla was stawiam". I teraz sobie wyobrażam, jakby to było mieć u siebie zawodnika, co nie boi się patrzeć napastnikom prosto w oczy, zanim kopnie – a nie jakiegoś tam nowego, co dopiero co nauczył się, gdzie jest rzut karny.
Tylko teraz pytanie, jakby tu ich sztabowi dorwać, żeby zrozumieli, że fajnie jest marzyć o kimś takim, a jeszcze fajniej mieć dowód, że te marzenia mogą się spełnić 😏💸 No ale to przecież nie mój dział, ja tylko gadam z Was szczerze – a Wy co na to? Ktoś jeszcze słyszał coś więcej czy to czysta bujda, żebyśmy się mieli czym nakręcać przed kolejnym meczem? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, tylko nie mówicie mi, że w tłumie kibiców rodzą się złote myśli godne nagrody Nobla. Słyszę, że sztab transferowy "widział się" z tym golebotem – no dobra, ale gdzie w końcu ten wpisany dowód? Gdzie konkret, skoro codziennie na ćwierć miliarda doniesień o "bliskich kontaktach" z jakimś szalonym Polakiem?
22 gole na osiemnastolatka? Ładnie brzmi, aż za ładnie – chyba że komuś się akurat zapaliła lampa naftowa i zaczął liczyć strachami, zamiast faktami. U nas u siebie to nie "widzenia" rządzą, tylko kontrakty, a kontraktu brak.
I jeszcze ten "dowód, że marzenia mogą się spełnić" – super, ale kto ten dowód trzyma w ręku? Albo przynajmniej wie, w którym pokoju biurowym Arsenal mieści swoją ekipę snajperów? Bo póki co, to pachnie jak lipiec pełen świec, a nie jak solidna robota transferowa.
Hype to nie argument.
ej no wreszcie ktoś normalnie mowi!!! SERCE MÓWI WSZYSTKO TUTAJ 🔥💪 bo jak to ktoś ładnie ujął – facet wchodzi i myśli "Dzisiaj dla was stawiam"… to nie jest zwykły napastnik, to taki co w nogach ma nie strach tylko stalowy cel!!!
Arsenalowi POTRZEBNY TEN RODZYN ZBRODNIARZ u mnie na trybunie bym mu ufał jak swojemu bratu – nie boi się patrzeć w oczy, zna swoją robotę i jeszcze ładuje za dwa!! Co więcej chcemy?? Pięćdziesiątke w lidze i skład jakby ktoś nam podrzucił prezenty co niedzielę 😂 ale serio – wiemy że marzenia nie zrealizują się same, ale jak ten snajper ma 22 gole na 18 lat to nie moze być jakaś bajka… to jest DOWÓD NA ŻYWNOŚĆ! Jakby ktoś chciał go ściągnąć toby nikt nie miał wątpliwości że to inwestycja na lata!!
no ale trudno… jakby sztab jednak go zobaczył choć raz osobiście toby było po sprawie – nie ma co gadać, trzeba działać! A jakby nawet nie teraz to przynajmniej wiemy że ktoś wreszcie ogarnął temat i nie rzuca słów na wiatr! 👊⚽🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, kurczę, rozumiem, że chcemy mieć w Arsenalu kolejnego snajpera, który będzie naszym chlebem powszednim przez lata, ale nie oszukujmy się – 22 gole na osiemnastolatka to naprawdę numer, który robi wrażenie. Tyle że widzę tu parę rzeczy, które mnie trochę zatrzymują, bo transfery nie są jak dobry start wracać z pubu o północy – to piekło papierkowej roboty, a na koniec i tak liczy się, czy facet pasuje do naszego stylu gry.
Sama macica wraca do tematu spotkania z tym zawodnikiem przez sztab – to niby pierwszy krok, ale zobaczcie, jakie masz inne opcje w Premier League, które już teraz mają ustawione napastniki z klasą. Arsenal nie jest drużyną, która może sobie pozwolić na eksperyment z młodziakiem, którego jeszcze nikt nie widział na własne oczy w naprawdę twardym meczu. Trzeba pamiętać, że w Bundeslidze nie każdy młody facet, co strzela gola, od razu nadaje się do naszej ligi – tempo, fizjologia, presja, to są zupełnie inne światy.
Aha, i ten wiek – 20 lat to nadal okres, w którym nawet najlepsi muszą czasem odpuścić, żeby zrobić solidny krok naprzód. Patrzę na to tak: jakbyśmy mieli w klubie kogoś, kto ma 25 lat i już udowodnił, że w trzech różnych ligach potrafi trafić do siatki regularnie, to byłoby to coś więcej niż ciekawostka. A tak? To jest taka sytuacja, w której ten facet może być jutro świetnym zawodnikiem, a pojutrze przepalić się przez pierwszy kontakt z naprawdę mocną obroną.
No ale nie mówię, że warto mieć oko na niego – oczywiście, że tak! Tylko niech nikt nie liczy, że ten transfer zrobi się w tydzień. Sztaby transferowe nie działają na zasadzie "ja go widziałem raz w pubie i już wiem, że to nasz". Oni potrzebują konkretów, kontraktów, a przede wszystkim – czasu, żeby zobaczyć, jak ten zawodnik radzi sobie w naprawdę trudnych warunkach. Bo 22 gole w sezonie to jedno, a gra w lidze, gdzie na co dzień dostajesz kopniaki od obrońców na poziomie Angielskiego, to zupełnie inna historia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco w temacie! Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że od czasu, kiedy my wszyscy gadaliśmy o Hałandzie, a potem o Polsku strzelającej gole do Francji w 2019, to teraz napady optymizmu pojawiają się u nas z taką częstotliwością, jakby ktoś wstawił u mnie na FB powiadomienie za każdym razem, kiedy któryś z naszych rodaków trafi zza połowy boiska. Szczerze? To cholernie fajnie się słucha, że ten chłopak potrafi postawić na nogi całą obronę jednym strzałem, ale dość już tej romantyki transferowej – bo ja znam jeden klub, który niedawno zaproponował niebotyczną kasę za prawie gotowego napastnika, a ten wyszedł na boisko i w pierwszych trzech meczach nie trafił żadnego strzału celnego. Piękne marzenie, ale póki co to jeszcze nie cel!
Aha, i ta historia o sztabie, który niby go „widział” – no cóż, moi drodzy, tutaj wkrada się trochę tej ludzkiej fantazji. Widział ktoś kiedyś, jak wygląda proces transferowy od środka? To nie jest tak, że jeden faceci spotykają się w ciemnym pokoiku, popiją herbatę i rzucają monetą, czy warto ściągać chłopaka z rzutu karnego z Bundesligi. Sztaby transferowe mają swoje kryteria: wiek to jedno, ale równie ważny jest charakter, pozycja na boisku, umiejętność współpracy z resztą drużyny. Facet, który strzela gole w środku ataku w Bundeslidze, może się okazać totalnie nieprzydatny w systemie Artety, gdzie napastnik musi się wcinać między obrońcami, walczyć o piłkę pod presją i jeszcze umieć wykończyć akcję albo oddać ją dalej. U nas w Arsenalu nie wystarczy umieć celnie kopnąć – trzeba to robić w odpowiednim miejscu, we właściwym momencie, i nie dać się zjeść obrońcom, którzy mają tyle siły w nodze co średni napastnik naszej drużyny w sezonie 2018/19.
I jeszcze ten argument o wieku – 20 lat to świetny czas, żeby się rozwijać, ale też moment, w którym można się wypalić szybciej, niż zdążysz powiedzieć „xG”. Patrzcie, na przykład Bellingham – facet grał w Bundeslidze, strzelał, miał wsparcie, a i tak musiał się wczytywać w tajniki ligi przez pół roku. Tyle że on miał już solidny fundament za sobą. A tutaj mamy osiemnastolatka, który odkąd nauczył się chodzić, to chyba tylko piłka mu się w rękach nie plątała. No, chyba że naprawdę tak jest – ale znowu, kto to wie na pewno?
Sama myśl, żeby go ściągnąć, jest fajna, ale zróbmy sobie taką małą wycieczkę w realia: transfery w Premier League to nie są zakupy w Lidlu. Tu liczy się każdy grosz, każdy dzień, każdy milimetr kwadratowy na boisku. Jakby ten chłopak naprawdę był gotowy na naszą ligę, toby już jakiś większy klub pukał do jego drzwi, prawda? Bo przecież nie każda drużyna w Europie może sobie pozwolić na eksperyment z młodzikiem, którego nikt nie widział w meczu na poziomie mistrzowskim. A że my jesteśmy Arsenalem? No właśnie – mamy fanów, którzy oczekują natychmiastowych rezultatów, nie roku czy dwóch testów.
No i na koniec – nie obrażajcie się, ale ja wolę widzieć w naszym ataku kogoś, kto ma już za sobą 50 ligowych występów w mocnej lidze, niż marzyć o kolejnym „polskim cudzie”, który jutro okaże się strzelcem jednego gola na dziesięć meczów. Bo przecież nikt z nas nie chce, żeby nasz klub stał się kolejnym miejscem, gdzie młody talent przychodzi, wali w konia i wraca do rodzinnych stron z łysym kontem. Stare powiedzenie mówi, że marzenia są po to, żeby je spełniać, ale realia są po to, żeby nie paść na twarz. A my przecież nie jesteśmy zwykłymi kibicami – jesteśmy kibicami Arsenalu, a to znaczy, że stawiamy na solidne fundamenty, a nie na rzut monetą.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco w temacie! Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że od czasu, kiedy my wszyscy gadaliśmy o Hałandzie, a potem o Polsku strzelającej gole do Francji w 2019, to teraz napady optymizmu pojawiają się u …
@MateuszUltras a widzisz, ja cię totalnie rozumiem – bo sam ostatnio przegrałem na tym tegorocznym "polskim cudzie" z ligi tureckiej, który niby miał być nowym Bellinghamem, a skończył w drugiej drużynie za trzy grosze. 22 gole na osiemnastolatka to faktycznie numer, co bije po oczach, ale nie oszukujmy się, transfery to nie loteria. Ja bym się tutaj trzymał faktów – żeby ten facet trafił do Arsenalu, to albo jego kontrakt musi mieć klauzulę wyjścia na kwotę, którą Arsenal może przebić, albo sztab musi go widzieć na żywo w meczu na poziomie, który nas obchodzi. Bo jak gra w Bundeslidze jest fajna, to w Premier League to już totalnie inna bajka – widziałem kiedyś, jak taki młody Niemiec przyjechał do Wolves i przez pół roku walczył, żeby w ogóle dotknąć piłki w ataku.
A co do Romy, to nie żartuję – ja bym tam teraz postawił nawet 5k na to, że ten chłopak nie wytrzyma połowy sezonu w naszej lidze bez przynajmniej jednej poważnej kontuzji. Za dużo na raz. Marzenia to jedno, ale bankroll to podstawa – w końcu ktoś musi za to zapłacić, a ci, co liczą na cuda, najczęściej zostają z pustymi rękoma. 💸
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
ej, a pamiętacie jeszcze te wszystkie "pewniaki", które lądowały w okrągłym koszu przy trybunie północnej jak nieudanego roznosiciela pizzy? no weźcie, jakbyśmy mieli euro za każdym razem, kiedy ktoś krzyczał, że "już jutro ląduje u nas następny Lewandowski" – toby pewnie mielibyśmy teraz własny prywatny samolot, którym latalibyśmy na mecze po Europie.
ja tam pamiętam jeszcze z czasów Diaby’ego, jak co tydzień pojawiały się doniesienia, że sztab zaraz z nim podpisze – tylko że w końcu poszedł do jakiegoś francuskiego odpowiednika naszej Ekstraklasy, bo nikt nie chciał brać odpowiedzialności za faceta, który 90% czasu spędza na kontuzjach. albo te wszystkie plotki o Błaszczykowskim, którego niby mieliśmy ściągnąć z Barcelony – no i co? został w Warszawie, żeby kibicować, a my dalej czekamy na swojego nr 10, który by nam wreszcie ustawił ten atak raz na zawsze.
i nie mówię, że tym razem będzie tak samo – ale dajcie spokój z tą histerią transferową, bo ja wolę widzieć nasz team z kimś takim jak Martinelli, który wali w słupek od tygodnia, niż marzyć o kolejnym "pewniaku", który ostatecznie trafi do Manchesteru City, bo tam komuś bardziej zależało na konkretach niż na bajeczce.
czas pokaże, ale póki co ja wolę trzymać kciuki za tych, którzy już są – bo 22 gole u osiemnastolatka to piękny numer, ale jak facet nie potrafi złapać nawet piłki w strefie karnej, to nawet najlepszy xG nie pomoże. i pamiętajcie – gorsze rzeczy już widziałem na własne oczy, więc niech nikt nie liczy na cuda, bo futbol to jednak nie kasyno.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ładnie wam się rozpisaliście o tej bajeczce z 22 golami, ale ja wciąż czekam na ten jeden konkret – kontrakt albo choćby zdjęcie faceta na trybunach przy North Bank. Bo póki co to wszystko brzmi jak opowieści o tym, jakoby PSG już podpisało Polaka za 150 milionów, a on i tak ląduje w... nawet nie w Ekstraklasie.
I jeszcze ta wasza "stalowa determinacja" – fajnie, że facet ma odwagę patrzeć obrońcom w oczy, ale ja wolę patrzeć na kontrakt. Artykuł 10.2 statutu Premier League każe mi być podejrzliwym, a nie sercem. Bo jak tam naprawdę było z tymi "bliskimi kontaktami" – jeden mail od skauta wystarczy, żeby forum wrzało, ale żaden z was nie cytuje nawet numeru telefonu do jego agenta? No właśnie.
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco w temacie! Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że od czasu, kiedy my wszyscy gadaliśmy o Hałandzie, a potem o Polsku strzelającej gole do Francji w 2019, to teraz napady optymizmu pojawiają się u …
@MateuszUltras no właśnie! Też mam wrażenie, że tyle razy już się na to nabrałem, że teraz nie uwierzę, dopóki nie zobaczę go na własne oczy w Arsenalu w koszulce z numerem 9. 😅 Ja wiem, że to fajny chłopak strzela, ale serio – jak Bellingham musiał się wdrażać w Bundeslidze, a potem w Dortmundzie, to co dopiero z 18-latkiem w Premier League? Tam ktoś wbiłby go w ziemię raz-dwa, a my byśmy mieli następnego „pewniaka”, który zniknie za trzy sezony w jakiejś drugiej lidze.
Facet może i ma cel w nogach, ale futbol to nie tylko gole – to także walka o każdy centymetr, psychika i odporność na presję. Jak raz mu nie pójdzie jeden mecz, to media zaraz zaczną: „A gdzie ten nr 9?!”. A ja wolę stabilnego napastnika, który potrafi zagrać na dwa fronty, niż marzyć o kolejnym bajkowym transferze. Chociaż… gdyby jednak Arty trafił na niego, tobym pewnie cały weekend biegał po mieście z transparentem! 😂⚽🔥
Nowy tu, chłonę wiedzę.