Haaland? Benzema 2.0? Albo może 'czysto madrycki' natchniony przez gwiazdę?
A co jakby się powiedziało, że pewna wielka firma z Zurychu nie odpuszcza i jednak nie śpi...? 🤡 Właśnie leci do Madrytu ten drugi najdroższy numer w Europie, a my dalej kręcimy nosem przy 150k, bo przecież jakiś dobry chłopiec w koszulce z wymyślonymi gwiazdkami to nie jest nasz styl. A może to właśnie ten ktoś, kto zaklepie nam tegoroczną LaLigę na otarcie łez po tym, jak nasz chłop zawsze biegający za piłką dostanie w końcu wsparcie godne mistrza? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ale serio, kto ty szukasz ??? 🤬🔥 Przecież ten chłop jak rozjebie środek pola to Bellingham sam zacznie się czuć jak król 👑 a zamiast tej smutnej twarzy pod koszem to zobaczymy gościa co bije się o każdy łokieć na boisku. Pamiętacie te kartki sprzed roku, jak wracał z meczu jakby ktoś mu ukradł ostatniego zapałkę? A teraz niby mamy „super młodzieżówkę” — no może ale bez mocy ogniowej to tylko fajerwerki bez huków.
Haaland? Jasne, strzela ale co zrobi przy obronie jak mającego pomóc drużynie? Benzema 2.0 to brednie, nasz król pewnie by się uśmiał słysząc że go zastąpi ktoś co ma dwa lata do emerytury i styl życia influencer 😂 Bellingham to krwiściąg, facet który chce walczyć i nie myśli o instagramie!
Transfery z numerkami 150k to zwykła matematyka — ale coś mi mówi że ten jeden grosz wydany na JUDE’a zwróci się nam w monetach radości na trybunach 💪 a nie w memach że „nowy jest fajny ale myśmy wolni bo jesteśmy Real”. No ale trudno, jak ktoś nie widzi że potrzeba tu wojska a nie folkloru.
Na trybunach od dzieciaka.
Toż coś tu dziwnego jest, jakbym otworzył gazetę sprzed roku i dalej ten sam szum dookoła Mbappégo. Albo teraz z tym Haalandem – strzela, pewnie, ale powiedzmy sobie szczerze: facetowi w defensywie zawsze brakuje tej magicznej nitki, co trzyma drużynę w kupie. A my, ludzie starej daty, wolimy fajerwerk od jednej sztucznej rakiety niż solidny program na trzy lata.
Benzema 2.0? Śmieszne to, naprawdę. Znasz takich, co mówią „wrócił Bensouma” i myślą, że to coś zmieniło? Nasz król pewnie by się złapał za głowę słysząc takie porównania. Przecież Benzema to nie tylko gol, to cały system – facet potrafił grać tak, żeby koledzy czuli się jak w rodzinie. Kogoś takiego nie zastąpi się za 150 milionów, choćby strzelał przez te 150 milionów biletów na Stadion Olimpijski.
A Bellingham? Sam już piszecie, że facet z krwiściągiem. Widać to po nim, że nie myśli o podkładaniu konta ani o memach, tylko o tym, żeby wbijać łokcie i wyciągać obronę z dołka. Transfery z takimi numerkami to jednak kalkulacja: lat ma tyle, ile trzeba, by w ciągu sezonu dać zapłon, a za cztery lata ewentualnie sprzedać z zyskiem, bo nie będziemy go trzymać do emerytury. Przynajmniej sądzę, że tyle warta jest nasza cierpliwość.
No ale co tam liczyć, jak prawdziwa odpowiedź jest w jednym: Real Madryt nie kupuje nikogo po to, żeby zadowolić tabloidy. Jeśli Judeta wsadzą na środek, to dlatego, że facetowi wiemy, co znaczy walczyć – i że nie boi się podjąć tego czternastego powietrznego starcia o piłkę. A reszta… niech szukają sobie tej sławy gdzie indziej. My mamy swój styl.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie ten jeden mecz z Barçą na wyjeździe? Bellingham dopiero co wszedł, ale od razu było widać, że nie ma problemu z tym, żeby się rzucać w pościg za piłką albo walczyć o każdy skręt nogi przeciwnikowi. No i co? Zrobiliśmy zero, a on przybiegł potem do łez na kanapie. Teraz gadają o tym, że niby nie dla nas – no bo co? Że ma za dużo angielskiego? Może ktoś wam wciska, że to jakiś showman, ale ja widzę faceta, który naprawdę chce wdepnąć w piach dla tej koszulki.
Tyle że… szkoda gadać o 150k, jakbyśmy szukali sponsora na wakacje. MateuszUltras mówi, że nie o cenę chodzi, tylko o sens – i tu się z nim nie do końca zgodzę. Tak, Judet się sprawdzi, bo ma krwiściąg i nie boi się brudnej roboty. Ale co z tym, że przez ostatnie pół roku praktycznie cały nasz system buduje się na jednym człowieku, który jest jeden raz na pokolenie? Wiem, że Benzema by się uśmiał, słysząc „Benzema 2.0”, ale serio – Haaland to nie tylko strzelec, to zagrożenie, które rozrywa obronę wzdłuż i wszerz. Facet niby nie umie bronić, ale jak taki monstrum wbiega na pole karne, to nawet największy twardziel z obrony ma ochotę wziąć nogi za pas.
I jeszcze jedno – a co z tymi, którzy teraz rzucają memami o „angielskim klimacie”? Przecież Kurzawa kiedyś dostał od nas miliony, a co się stało? Wylądował w tamtym barłogu we Francji. Pieniądze idą w konkret – i jeśli Judet albo ktokolwiek inny sprawdzi się tak, jak Bellingham w tym jednym meczu, to niech się cieszą. Bo ten klub nigdy nie kupował za „prestiż”, tylko za to, co się potem na murawie sprawdza. Reszta to gadanie kibiców na trybunach, którzy jutro o tym zapomną.
Najpierw próba, potem wnioski.
no właśnie, kto nie pamięta jak w 2017 zrobiliśmy te chałupę na fejsie że oto nareszcie sprowadzimy grata ze stajni liverpoolskiej tylko co się okazało że facet to był twardziel ale samemu kombinować nie umiał i po pół roku kombinował jak się pozbyć tej fuchy bo nam ani do środka ani do ramion nie pasował. albo jeszcze wcześniej ten holenderski wirtuoz który miał roznieść Ekstraklasę no i tak – zamiast stać się nowym Cruyffem skończył w jakimś zapomnianym kuwejcie bo u nas grał jakby mu kto ukradł nogi z krzesełka.
pamiętam też jak wszyscy marzyli o tym portugalskim magiku w koszulce nr 10 bo niby „sam system” no ale wiecie co? facet wychodził na boisko i wyglądał jakby mu ktoś odjął prąd z mózgu – no i dostał wiadomość że nie ma już biletu na drugi sezon bo my tutaj gramy w real madryt a nie w akademii pantofelkowej.
a co tam transfery po numerkach – pamiętacie zeszłoroczną aferę z tym „cudem” z hiszpańskiej prowincji co miał być drugim Casillasem? no i tak – przez tydzień mieliśmy go na billboardach, a później zapomnieliśmy o nim szybciej niż o premierze reklamy napojów gazowanych. czas naprawdę wszystko załatwia, i nie pomogą żadne 150 milionów kiedy facet wychodzi na murawę i nie wie co ma ze sobą zrobić.
a tak swoją drogą – jeśli ktoś teraz stawia na Haalanda to może niech poczeka z tą ekscytacją aż facet przyjdzie popatrzeć na murawę stadionu świętego jakuba i zobaczy ile tam dziur jest do załatania zamiast biegać tylko w stronę bramki. bo my tutaj nie potrzebujemy kolejnego showmana który zrobi za siebie co minutę na trybunie. my potrzebujemy takiego co złapie się za łeb razem z nami i zacznie wyrywać zęby tej obronie której brakuje właśnie tej iskry co trzyma drużynę w kupie.
no cóż, niech każdy robi swoje zakłady – my tu dalej będziemy kibicować tym co naprawdę walczą. i jeśli Judet okaże się tym jednym ogniwem co brakuje to super, a jak nie to… cóż, nie pierwszy raz w naszej historii ktoś się okazał nietrafionym strzałem. ale przynajmniej wtedy będziemy mieli z czego się śmiać na starych filmikach.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.