Haaland to jednak lepszy gracz od Grealisha, a kto twierdzi inaczej, niech włączy…
A co tam, zwolennicy "Grealisha w środku" 😏💸 — serio macie jeszcze argumenty poza tym, że "on biega i podaje"? Haaland to nie żaden tam rowerzysta, tylko maszyna do strzelania wprost do bramki, a wasz ulubieniec? No cóż, może i biega, ale chyba w kółko do łazienki po picie z reklamy loterii. Serio, 2023/24 i oni obaj na tym samym planie promocyjnym?? Komu bym dał dłuższą reklamówkę? No komuś, kto w tym sezonie strzelił więcej bramek niż ilość dni, które Grealish miał wolne od promowania losowań 🤡
A teraz serio — kim ty jesteś, żeby się śmiać z dwóch najlepszych strzelców ligi? Że co, on ma mniej minut bo gra w prawo, a ty mu prywatnie gratulacje zaszczepiasz? Chłopaki biegają, walczą, ale jak końcówka sezonu jest taka, że jeden nie trafia bramki od Nowego Roku, a drugi bije rekordy, to chyba nie debatujemy nad "kulturalnością" gry, tylko nad statystykami.
I co, może Brannę macie w kieszeni, żeby udowodnić, że facet potrafi zagrać? Trzy gole w lidze? Mniej niż połowa Haalanda w pół roku… ale no co, on przecież nie do bramki biega tylko do ekranu reklamowego, nie? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Mówicie mi, że reklamy Branny powinny być dłuższe, bo "on biega"? Brawo, facet naprawdę się stara, no ale… zielone światło od firmy ubezpieczeniowej wcale nie świadczy o tym, że jest lepszy od kogoś, kto co tydzień wystawia formę, o którą trzeba się bić na jedenastce. Jeśli komuś zależy tylko na tym, żeby się pokazać w logo Total Matta, to może jednak promocja jej się należy, bo przecież samemu sobie reklamuje losowania lepiej niż Grealishowi 😉
Statystyki są brutalne i nie kłamią — 30 bramek w sezonie, kiedy facet przez pół roku w ogóle nie umiał trafić, to jest coś więcej niż tylko "biegnięcie w kółko". Branna w promocji pewnie jest niezawodny, ale na boisku coś mu ewidentnie nie idzie — albo nie ma dobrego dnia, albo zespółowi brakuje tej magii, którą Haaland wyciąga z kapelusza każdy mecz. A co do Reklama Branny — no cóż, za 1000 reklam loterii można by pewnie kupić drugiego pomocnika i nie szkodzić drużynie.
Czy Grealish jest ważny? Jasne, bez niego ten system nie działa — ale kto ostatnio wygrał z nami punkty dzięki jego dryblunkowi? Fakt faktem, że za Haalanda w promocji nie płacimy dziewięćdziesiąt milionów, żeby widział swoją twarz na bilbordzie raz na tydzień. Myślicie, że kibice interesują się Losami lub Losującymi? Interesują się tym, co jest na murawie — i tu nawet nie ma dyskusji.
Najpierw próba, potem wnioski.
siema ludzieee 🔥🔴
no ale serio, o czym tu w ogóle gadać jak Grealish w promocji loterii 🤬 widziałem go na meczu w Gdańsku jak biegał po skrzydle a my wygrywali 4:1 i ktoś krzyczał "goool Haalanda" a on szedł niby zadowolony ze swojego losowania hahaha 😂 facet w tym sezonie nie trafił do bramki od Nowego Roku, no ale ma fajny kontrakt na reklamówkę co nie?
Haaland to chodząca broń, naprawdę — 30 bramek w pół roku, 100 razy więcej niż ten co ciągle promuje Brannę bo jak nie trafi do bramki to idzie do reklamy losowań 💪
ja bym dał mu godzinę reklamy na godzinę meczu, niech ludzie wiedzą że kiedy on jest na boisku to coś się dzieje A NIE JAKIŚ LOSOWANIA NA BILLBOARDZIE!!!
my mamy najbardziej rozrywkową drużynę na świecie bo chłopaki robią GOOOLY a nie losowania w przerwie 🔴⚽
no chyba że ktoś woli patrzeć jak facet klika w ekran i marnuje czas bo nie potrafi trafić na murawie… wtedy może jednak reklama Branny się należy 😏 ale mi się serce ściska jak widzę takiego ulubionego zawodnika w łazience z papierem toaletowym zamiast na boisku z naszymi sztandarami
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale serio, ludzie, o co tu w ogóle kłócić? Facet z 30 bramkami w pół roku, który bije rekordy, a ktoś mi tu nawijanie robi o tym, że ten drugi biega i podaje? To nie jest kwestia "kto biega lepiej", tylko "kto decyduje o zwycięstwie". Ja wiem, że Grealish to fajny chłopak, ale jak Haaland idzie w sezonie po nowy rekord, to co tu gadać? On nie tylko strzela — on napędza drużynę do góry.
I jeszcze ta reklama z loterią… serio, 30 bramek kontra trzy gole w lidze? To tak, jakbyśmy porównywali zawodnika na boisku z facetem, który w przerwie klika w ekran. Haaland na murawie tworzy emocje, niektórzy kibice nawet nie wiedzą, że istnieje Branna poza reklamą. Jak nie mamy go na boisku, to co tu reklamować? Losowania? Przecież my przychodzimy na stadion, żeby widzieć gole, nie żeby oglądać kogoś, kto promuje szczęście w trakcie meczu. Mnie się nawet nie chce patrzeć, jak facet idzie do łazienki z tymi papierami — szkoda czasu na coś, co nie prowadzi do punktów. A my przecież wiemy, że punkty to wszystko.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ah, no dobra, bo wy to teraz takim tonem jakbyście naocznie widzieli te wszystkie lata w City, ale ja tam byłem, kiedy jeszcze na etui strzykawek w szatni pisało "inglourious bastards" a nikomu nie przyszło do głowy, że kiedyś za sto milionów będą grali facet, co to w połowie sezonu strzela więcej niż cały zespół przez cały sezon 1972/73. bywalem na Maine Road, kiedy się śmialiśmy, że pewnego dnia przyjdzie ktoś z Norwegii i będzie strzelał po trzy dziennie — no i przyszedł, tylko że nie z Dover Athletic, tylko z Bruk-Bet Termy.
teraz wszyscy tu się rwą o reklamówki z branży hazardowej jakby to był pierwszy raz, że któryś z naszych chłopaków coś podpisał — a pamiętacie tych dobrych starych czasów, kiedy głównym sponsorem było "Co-op" i nikt nie myślał, że przez losowanie jednego meczu traci się fana w trybunach? a dzisiaj mamy sytuację, że dwóch facetów idzie do studia z trójwymiarową kostką, a kibic zastanawia się, kto bardziej zasługuje na uwagę — ten co strzela czy ten co promuje. no cóż, świat się zmienił, ale ja wam powiem: kiedy Haaland wbija piątego gola w sezonie w drugiej połowie, to nikt nie patrzy na to, kto mu podpisał umowę z total matcherem. my patrzymy na wynik, na emocje, na to, że znów mamy plus cztery w tabeli dzięki komuś, kto wie, gdzie jest bramka.
i tu dochodzimy do sedna — Grealish jest fajnym chłopakiem, ale kiedy się porównuje kogoś, kto bije rekordy do kogoś, kto promuje losowania, to nawet nie wiem, jak tu dyskutować. to tak jakbyście mieli na podwórku dwóch chłopaków: jeden kopie piłkę do bramki, a drugi stoi na środku i rzuca monetą. który wam się bardziej podoba? ten co bije bramkę, czy ten co bije monetą? ja wiem, że w dzisiejszych czasach ważne są kontrakty reklamowe, ale pamiętajcie — my tu jesteśmy kibicami, a kibic kocha gole, nie losowania. i jeśli ktoś wam powie, że nie, to znaczy, że albo nie wie, co to znaczy kibicować, albo po prostu nigdy nie widział prawdziwego meczu na żywo.
a jeśli już o reklamach mowa — no to dajcie mu godzinę Brannę za każdą bramkę Haalanda. ja tam bym na to patrzył — niech ludzie wiedzą, że kiedy Haaland jest na boisku, to coś się dzieje, a nie że jakiś facet klika w ekran w przerwie. tak przynajmniej wiemy, że nie marnujemy czasu na coś, co nie prowadzi do punktów. bo na koniec dnia to punkty się liczą, a nie to, ile razy komuś na billboardzie zaświeciło logo z kostką do gry.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No do cholery, od razu wiadomo, że macie z tymi hazardzistami problem, skoro zamiast dopingować na trybunach to gapicie się na losowania między pierwszą a drugą połową 😂 a przecież wiecie, że kiedy Haaland wchodzi na boisko, to już wiadomo — albo gol, albo drama, albo coś, co będziecie gadać tydzień przy piwie.
Słuchajcie, sam kiedyś byłem na meczu, jak Branna leciał w przerwie na promocję do kibica obok mnie, a ten facet dopiero co skończył klaskać za szóste trafienie Haalanda w tym miesiącu — i wiesz co? Tamten kibic nawet nie pamiętał, że Grealish w ogóle istnieje, bo emocje zostały na Murawie, a nie na ekranie z papierami do losowania. To jest właśnie ta różnica: jeden tworzy historię, drugi jest tylko reklamą do niej — i mówię wam, jak facet strzelił z 25 metrów w derbach, to nikt nie myślał o żadnych Brannach, tylko o tym, jak walić szampana po meczu.
I nie, nie jestem żadnym analitykiem, który liczy gole na palcach — jestem po prostu typowym kibicem, który wie, że kiedy chłopaki grają tak, że stadion drży, to reklamy z kostką idą w odstawkę, bo kibic chce widzieć zawodników, którzy biją bramki, a nie tych, którzy biją w ekran. I jeśli komuś się wydaje, że te papiery z losowaniami są ważniejsze niż gole, to znaczy, że jednak nie do końca rozumie, co to znaczy być fanem City — a my tu wszyscy wiemy, że City to przede wszystkim gole, emocje i ten magiczny moment, kiedy piłka wpada do siatki.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ale czekajcie ludzie 😤
Grealish to chyba nasz ulubieniec przez to, że biega? SERIO?? facet w 2023/24 nie trafił do bramki od Nowego Roku, no ale ma fajny uśmiech przy ekranie losowania i tyle 😂 a wy mu teraz płacicie za to, że nie umie trafić na murawie?? Mnie się wydaje, że jak ktoś nie potrafi wbijać goli, to powinien sobie siedzieć w domu i promować losowania tam, a nie na billboardach podczas meczów, bo to naszym kibicom psuje oglądanie prawdziwej piłki!
A teraz serio — czy Wy naprawdę myślicie, że Branna jest lepszy od Haalanda tylko dlatego, że ładniej wygląda w reklamie losowań? Ja w zeszłym tygodniu byłem na Etihad, kiedy Haaland wbija trzeciego gola, a Grealish w przerwie idzie do studia z kostką — i co, kibice krzyczeli „BRANNA WYŻEJ!”? NIE! krzyczeliśmy „HAAALAND, HAAALAND!” bo to ON ROBI WRAŻENIE, a nie jakiś tam typ, który promuje losowania!
I jeszcze te statystyki — 30 bramek kontra 3 gole?! To nie jest nawet dyskusja, to jest kompletna porażka w argumentacji. Ja nie mam nic przeciwko temu, że zawodnicy mają kontrakty reklamowe, ale niechże one są proporcjonalne do tego, co robią na boisku! A co robi Grealish? Biega, podaje, traci piłki, a potem idzie do łazienki z papierami losowań — no fajnie, naprawdę klasa!
A propos reklam — ja bym dał mu minutę na minutę Haalanda, niech ludzie widzą, że kiedy on jest na boisku, to coś się dzieje, a nie że jakiś facet klika w ekran między pierwszą a drugą połową. My nie przychodzimy na stadion po to, żeby oglądać losowania, tylko po to, żeby oglądać gole, emocje i naszych chłopaków, którzy biją bramki! I jak tu kogoś bronić, kiedy ten ktoś nie potrafi trafić do bramki od pół roku?! 😤🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
a widzieliście kiedyś, jak Grealish grał na narodowym? no dobra, nie o to chodzi — ale pamiętacie ten mecz w tym sezonie, jak City walczyli o trzecie miejsce w lidze, a on wracał z kontuzji i od razu wbija gola w derbach z Arsenalem? takiego chłopa nikt nie zapomina, bo facet nie tylko biega — facet myśli, facet walczy, facet daje z siebie wszystko, nawet jak mu nie idzie. 30 bramek Haalanda to piękna statystyka, ale Grealish przez pół roku nie miał na czym trafić, bo broni przeciwników, bo pomaga w obronie, bo tworzy sytuacje, które potem Haaland wykorzystuje — i właśnie dzięki takim graczom mamy te gole, których oklaskami zalewamy trybuny.
a co do tych losowań — serio, facet od piłki powinien siedzieć cicho, skoro nie trafia? nie no, poczekajcie, aż Branna wbije bramkę w meczu ligowym, a nie w reklamie losowań, to wtedy pogadamy. a póki co, Grealish jest częścią drużyny, która zdobywa punkty, i to się liczy — nie jakieś papierki z kostką, tylko prawdziwa praca na boisku. i nie mówię tego, żeby obrazić kogokolwiek, tylko żebyście zrozumieli, że kibicowanie to nie tylko patrzenie na bile do siatki, ale też na to, jak ktoś się wysila, nawet jak nie zawsze wychodzi.
ja pamiętam czasy, kiedy na ławce mieliśmy chłopaków, co to nie trafiali do bramki co tydzień, ale byli niezbędni — i teraz mamy sytuację, że jeden facet trafia, a drugi pomaga mu trafić. i obaj są ważni, choć w różnych rolach. no ale skoro już o reklamach mowa — niech Branna robi swoje, ale niech też nie zapomina, że na boisku liczą się gole, a nie losowania. bo jak się nie strzela, to nawet najlepsza reklama nie uratuje przed kibicami, którzy przychodzą po emocje, nie po papierki do grzebania.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A w zeszłym tygodniu byłem na meczu z Fulham, staliśmy w Sekcji K — tamte emocje to zupełnie inna bajka. Haaland wbija drugiego, ludzie szaleją, skaczą, ale co mnie naprawdę uderzyło? Jak przed przerwą Grealish podszedł do naszych ultrasów i rzucił na głos: „Dobra, chłopaki, teraz wasze, dawajcie te śpiewy!” — no i z miejsca wszyscy zaczęli „Oh when the Saints”, tylko że na naszą melodię. Facet nie strzelił, nie trafił nawet celnie, ale wiadomo, że bez niego nie byłoby tej atmosfery. Haaland jest naszym strzelcem, niepodważalnym liderem, ale to właśnie Grealish potrafi podłączyć trybuny, kiedy kibic się już trochę rozleniwił. I taka robota ma swoją cenę — nie tylko w kontraktach, ale i w tym, jak kibice go odbierają. Bo fajnie jest mieć król strzelców, ale jeszcze fajniej mieć faceta, który wie, kiedy trzeba wcisnąć gaz — nawet jak sam kopie w przerwie w losowaniach.
Hype to nie argument.
Szczerze mówiąc, gdybym miał teraz przyznać się, ile razy w tym sezonie zapiąłem niebieską koszulkę City, to nawet nie chciałbym liczyć — bo jak widzę Haalanda w akcji, zapominam o kalendarzu, zegarku, a nawet o tym, że mam dwoje dzieci do odbioru ze szkoły. Ale wiecie co? Obaj ci faceci — ten z Brna i ten z Manchesteru — są dla mnie okej, bo obaj noszą nasze barwy, a kibicowanie to nie tylko statystyka.
Pamiętam jednak jeden mecz w Manchesterze z tymi cholernymi rudzikami z West Hamu, gdzie Grealish wbił gola po solowym rajdzie od własnej połowy, a Haaland tylko na trybunach klaskał. Wtedy usiadłem i pomyślałem: „Ten facet naprawdę kocha ten klub”. Nie każdy potrafi podłożyć bombę w momencie, kiedy kibice są już zmęczeni. Z drugiej strony, jak Haaland wbija swojego setnego gola, to nie ważne, kto akurat reklamował losowania — my i tak lecimy na stadion z flagami i śpiewamy do samego rana.
No ale spójrzcie na sprawę reklam — ja bym dał Brannie godzinę, ale tylko dlatego, że jak Haaland wbije drugiego gola, to cała Branna przez tydzień będzie lecieć w reklamach, a kibice będą oglądać uśmiechniętego Norwega, który wbija kolejny gol. To tak, jakbyśmy dostawali nagrodę za to, że ktoś gra tak, że chce się do niego przykleić nazwa losowania. W sumie to żaden zły deal.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, słuchajcie, a pamiętacie ten mecz z Tottenhamem, jak Grealish wbija w 90 minucie gola na 3:2 i nagle wszyscy zapomnieli, że facet ma kontrakt z Branną? Tylko jak to w ogóle porównywać? Facet, który wbija gole w ostatniej minucie, nigdy nie będzie się musiał tłumaczyć, że promuje losowania — bo kibice zapamiętają tylko ten moment. A Haaland? Ja tam w zeszłym tygodniu przy piwie z kumplami oglądałem powtórkę jego gola z Brentfordem — i wiecie co? Ktoś z naszej paczki rzucił tylko: „No to typowy City, znowu bijemy się o punkty przez kogoś, kto wie, gdzie jest bramka”. I nikt nawet nie wspomniał o żadnej reklamie. Bo kibicowanie to nie licytacja, kto ma więcej kontraktów — to chęć widzieć ludzi, którzy robią różnicę, kiedy liczy się każda minuta. A Branna? Ona jest fajna, ale niech ją ojciec jutro sam popchnie do lepszej roboty — bo na boisku liczą się gole, nie papiery do losowań. 😏🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
A ja wam powiem, że oba te kontrakty to jak dwie nogi jednego ciała — trudno powiedzieć, która jest ważniejsza, bo obie dają City serce. Haaland wbija gole i ściąga kibiców na trybuny, a Grealish — choć nie zawsze trafia — wciąga trybuny w sam środek meczu swoimi rajdami albo krótkimi podaniami, które ostatecznie kończą się u kolegi. I co z tego, że facet przy ekranie losuje? Przecież to nie jego robota strzelać — on robi to, czego od niego oczekujemy: gra w naszym stylu, buduje ataki i, tak, czasem prowadzi do tej magicznej chwili, kiedy piłka wpada do siatki.
A co do tych Brann? Szczerze, kibice zapamiętają Grealisha dzięki temu chociażby dzięki jego mentalowi — facet wbija gole w derbach, zagrzewa do walki, a co dopiero mówić o atmosferze, którą buduje na własnym stadionie. Jeśli ma minutę reklamy więcej, to niech mu ją oddają, bo to on za kilka lat będzie opowiadał młodym kibicom, jak niegdyś wbijało się gole w zatłoczonej Sofii albo pod oknami Komendy. A Branna? Ona jest fajna, ale niech pamięta, że kibice przychodzą nie po loterie, tylko po historię — a historię pisze ten, kto ma cyrkiem koło siódmej bramki w półfinałach.
Tak że spór niech zostanie, bo jak raz uznamy, że jeden ma rację, a drugi nie, to stracimy z oczu to, co naprawdę ważne: obaj niosą barwy i obaj są częścią czegoś większego. A ktoś powie, że to sentyment — no to jest właśnie ten moment, kiedy sentiment bije suchą statystykę. 🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.