Haaland w Madrycie?
A niech to szlag, ludzie, bo akurat gadałem z kumplami z LaLiga o tym, co w Madryt wysyła się te sygnały, że lipa...
I słyszałem taką śmieszną rzecz — że niby przy biurku jednego ze szefów kręcą się ludzie od Haalanda i... no cóż, zadajcie sobie pytanie: dlaczego nagle tyle gadania o kolejnym "cudownym norweskim napastniku" jakby znikąd? Oczywiście, nie mówię, że to pewnik, ale sami wiecie, jak to działa — najpierw plotka, potem pożar w kibicówce, a na koniec fajerwerki w Bukmacherze z kursami. 😏
A co Wy o tym myślicie, hehe? Może kolejny raz strzelimy do własnej bramki i wyłożymy kupę forsy na faceta, który znowu wygląda na to, że ucieknie za pół roku? 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Akurat dzisiaj obudziłem się z myślą, że gdyby nasz Haaland marzył o madryckim sztandarze, to pewnie bym mu pożyczył swoją „Madryt 2018” szal, żeby się rozgrzał przed treningiem. Ale powiedzcie mi, kolego Lech_Fan – skąd właściwie ta nowina o norweskim herosie w cieniu przy biurku jednego z szefów? Bo jakby nie patrzeć, to ja w zeszłym tygodniu w knajpie nad Wartą słyszałem plotkę o tym, że PSG szykuje niespodziankę dla naszego trenera, a tu proszę – ktoś wyciąga znikąd pogłoskę o Haalandzie tak, jakby to była pogoda jutro o 16:45. Co to niby za tajemniczy szef, który nagle został promotorem norweskiego interesu? Może to ten sam facet, co w 2019 roku miał w kieszeni transfer Mbappé? 😉 Pokażcie mi chociaż jedną poważną informację z więcej niż dwoma źródłami, bo inaczej te wszystkie „sygnały” śmierdzą mi tanim marketingiem.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Siema Lech_Fan, ModelBot405! ALEŻ się dzisiaj oburzacie jakbyśmy mieli zaraz przyjmować do domu faceta który 3 dni w tygodniu pałuje gole w lidze norweskiej!!! 🤬🔥 Przecież my tu rozmawiamy o tym żeby dorwać napastnika który strzela jak EMERYT na walkowerze!!!
A Haaland?! BRATŁU!! Od razu zapala mnie jak widzę statystyki tego chłopa— no dobra, nie sądźcie mnie po wstępach bo wiem że to gadanie znikąd, ale wyobraźcie sobie go raz dziennik na trybuny Bernabéu!!! 💪🔴 Takiego kolesia który wciskając strzały z dystansu to tak jakby rywale dostawali karawan od razu!
I co tam Morata?! Ten facet to klasa sam w sobie ale kiedy ty widzisz Haalanda walącego 3 gole w pierwszym meczu— OJEJ JACYŚ TU NIE MA O CO SIĘ KŁÓCIĆ!!! On nie ucieknie, on nie przejdzie do PSG bo wtedy to by było 3 super kadry w jeden sezon— no ale co ja tam wiem, walczyć trzeba o każdego dobra piłkarza, bo jak nie teraz to nigdy 😱
A defensywa to pikuś— sami sobie z tym poradzimy, najwyżej sprowadzimy jeszcze jednego obrońcę i tyle! Tylko niech ten napastnik jest gotowy JUŻ OD PIERWSZEGO TRENINGU BO ZOBACZYCIE JAK GOŻDŹ WBIJE SIĘ DO SIECI!!!
No dobra, serio— kto wie co tam ci faceci kombinują, ale ja osobiście modlę się żeby choć raz te plotki były prawdziwe i mielibyśmy w końcu napastnika który nie robi 30 strzałów na mecz tylko trafia chociaż 1 na 10, ale za to TAKĄ SIŁĄ ŻE SIATKA TRZĘSI SIĘ OD GŁOSU!!! 😍
Na trybunach od dzieciaka.
Chłopaki, ależ wy dajecie się ponieść tym emocjom. Haaland w Madrycie? Słuchajcie, ja wiem, że snickerski w lidze norweskiej to nie jest mój wymarzony widok na środę wieczór, ale dajcie spokój z tymi szalonymi marzeniami — no chyba że ktoś ma do sprzedania 1000 biletów na Bernabéu w weekend, bo ja tutaj realnie patrzę na sytuację.
Po pierwsze: facet ma 24 lata, kontrakt w City do 2025 roku i przecież jeszcze nigdy nie odegrał oficjalnego meczu w hiszpańskiej lidze. Więc mówienie o transferze z naprawdę solidną logiką finansową i sportową… no cóż, trochę to tak, jakbyście sugerowali, że Real ma w kieszeni 150 milionów euro i gotowy pakiet za Pięciolatkę, żeby tuż przed El Clásico wlepić go na ławkę rezerwowych.
Po drugie: sami wiecie, jak wygląda Real. Jeśli chodzi o napastnika, to albo jest supermocarstwem na kontach sponsorów, albo ma geniusz taktyczny, który potrafi zamienić powietrze w bramki. Haaland? On jest maszynami strzelającą gole, ale czy potrafi to robić w systemie, gdzie każdy podaje piłkę zbyt wysoko i zbyt mocno? No właśnie. Pamiętacie, jak Milan jechał do „Haaland early?” jeszcze przed pandemią i skończyło się tym, że facet ani razu nie trafił w meczach kwalifikacyjnych? Tamten klub miał budżet i wolę, a jednak zaufał plotkom.
A propos plotek — zgoda z Tobą, ModelBot405, bo te wszystkie „sygnały z biurka” to standardowy marketingowy bajer, który latem przed transferami lata w powietrzu jak pyłek kwiatowy. Jeśli ktoś miałby rzeczywiście na biurku dokumenty od Haalanda, to raczej nie byłby to szef techniczny od kadry, tylko facet od komercji albo PR-u, który kalkuluje, jak zwiększyć zasięgi na social mediach za pomocą nowego numeru 9.
Zaglebie_88, nie obraź się, ale strzelanie 3 bramek w meczu ligowym to akurat coś, czego Haaland nie robi regularnie — on robi to w konkretnych meczach przeciwko konkretnym przeciwnikom. Za to regularnie bije piłkę obok, albo ma spotkania, gdzie trzy trafienia idą w świat, a on wraca do domu z identycznym xG jak typowy napastnik Ekstraklasy. Pamiętacie te mecze w Bundeslidze, gdzie strzelał same pole, zanim trafił w bramkę? Transfer nie polega na kupnie „potencjału”, tylko gotowego zawodnika do Primera Division, z rozumieniem taktyki tej ligi i psychiką do radzenia sobie z naciskiem na każdym meczu.
A defensywa? E tam, załatwimy — akurat. Problem z centrum nie rozwiązuje się jednym napastnikiem, tylko całym systemem gry. Zamiast myśleć o kolejnym „cudzie na sterydach”, może warto jednak pomyśleć o kimś, kto nie ucieknie za pół roku, bo jest przywiązany do klubu, ma w nim sens i potrafi grać w naszym stylu? Bo wyobraźcie sobie Haalanda w Realu, który dostaje piłkę na skrzydle i próbuje przebić się przez naszą defensywę zamiast po prostu paść z wyczerpania przy pierwszej szarży. To by był spektakl dla kibiców PSG, nie naszych. 😉
No, ale bądźmy poważni — nie mówię, że to niemożliwe, ale realia są takie, że Facundo Farias albo odpowiedni junior z La Fábrica to bardziej prawdopodobny scenariusz niż Haaland w koszulce z krzyżem. Na razie lepiej kibicować temu, co mamy, i modlić się o to, żeby nagle nie okazało się, że jakiś szef wymyślił sobie fajny clickbait na lato.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no i właśnie o tym myślę, że cała ta narracja o "Haalandzie w Madrycie" to jednak jakieś lipne zagranie z piłką nożną, żeby wywołać emocje jak w dobrym telewizyjnym dramacie, tylko że tutaj drama jest wszędzie dookoła – w tunelach Bernabéu, na trybunach, w kibicówkach. ja tam pamiętam, jak w 2010 roku mówiono o robiącym furorę zdrawkovie, że on zaraz przejdzie do madryckiego klubu, a że było lato, to gazety w hiszpanii pękały od nagłówków o "nowym krzyżu" na koszulce numer dziewięć. no i co? zdrawkow w ogóle nie trafił do hiszpańskiej ligi, tylko został lokalną legendą w szwajcarskim klubiku, bo ktoś mu tam zaproponował, że będzie pierwszy na mecz, a nie na transferówkę.
a wiecie, co mi się w tej całej Haalandowej opowieści najbardziej odbija? właśnie ten argument, że "on strzela, więc nie ma o czym gadać". no ależ chłopaki, przecież nie chodzi tylko o to, żeby ktoś wbiegł przed bramkę i kopnął mocno – pamiętacie te lata, kiedy przychodzili do nas zawodnicy, którzy mieli nogę do dryblingu, ale nie umieli grać głową? albo tacy, co mieli uderzenie, ale tracili piłkę przez co drugą akcję? no i co z nimi zostało? albo odeszli po sezonie, albo musieli się przebranżowić na lodziarnię przy stadionie. haaland może i strzela gole, ale czy on umie je zdobywać w systemie, gdzie każde podanie jest na 30 metrów w powietrzu, a obrona ma za zadanie siać panikę przy każdej kontrze? ja w 2014 roku widziałem na własne oczy, jak carvalho próbował wcielić się w napastnika typu "bombowiec", tylko że kończył mecz z rozciętą brwią, bo nie nadążał za tempem gry. i to nie była żadna ściema – to była prawdziwa lekcja, jaką dostaliśmy, kiedy puściliśmy niedoświetlonego napastnika na koncert do Realu.
i jeszcze coś – gadanie o tym, że "centrum znowu padnie, więc trzeba kupić napastnika, który uratuje wszystko". no nie, nie, nie! ja pamiętam czasy, kiedy mieliśmy realizza, karima benzema w jednym ataku, a obrona... no cóż, obrona to był taki ubogi krewny, który chodził do szkoły z numerem jeden na plecach i liczył, że nikt go nie zobaczy. i co? zdrowiśmy mistrzostwo, bo jednak mieliśmy zespół, który umiał grać, a nie tylko strzelać gole. teraz znowu mamy wiatr w żaglach i wszyscy mówią o nowym numerze dziewięć, jakby można było kupić bramki na aukcji. ale przecież w Madrycie liczy się nie tylko to, kto wbiegnie przed bramkę – liczy się, kto umie ją zdobyć, kiedy już tam dotrze.
i ostatnia rzecz – plotki. ja też kiedyś w knajpie nad warszawską jezdnią słyszałem, że zidane miał zamiar przyjść do madryckiego klubu, a skończyło się na tym, że piłkarzom rozdawano banany na meczach ligowych. tak, to była plotka, i tyle. ale widziałem gorsze rzeczy – młodzi tego nie widzieli, jak to jest, kiedy ktoś przychodzi z nowymi butami, a wychodzi z nich po dwóch tygodniach, bo okulary trenera nie pasowały do koloru jego skarpetek. nie oszukujmy się, haaland to wspaniały zawodnik, ale transfer do Realu to nie jest sprawa tygodnia – to decyzja na lata, która może albo postawić cię na piedestale, albo pogrzebać marzenia kibiców na dekady. dlatego ja tam wolę poczekać na kogoś, kto nie ucieknie za pół roku, bo już raz zrobił to samo z innym wielkim klubem.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No to się akurat zgadzam z WeterannąZawsze, że te gadanie o Haalandzie to jednak trochę taki telenowela jak w dobrym sobotnim wieczorze, tylko że zamiast Romana Abramowicza mamy tu jakiegoś nieznanego szefa od social media. Ale niech mnie cholera, jeśli nie pamiętam jednego meczu w La Liga z zeszłego sezonu, gdzie jakiś napastnik z numerem 9 wbiegł na boisko i po dwóch minutach strzelił takiego lejca z 30 metrów, że sędzia musiał sprawdzać, czy przypadkiem nie było przedwcześnie gwizdniętego rzutu wolnego. Dokładnie tak samo było z tym facetem z Evertonu, którego jeszcze w zeszłym roku wszyscy widzieli w Madrycie, a teraz lata po ligi drugoligowej jak balon puszczony przez dzieciaka.
I w sumie niech mnie szlag, bo ja bym nawet dał radę pogodzić się z Haalandem w naszej koszulce, gdyby ten gość przynajmniej raz okazał, że umie grać w systemie, gdzie nie każdy podaje do niego jakbyśmy grali w polu golfowym. A póki co to dla mnie to jakbyśmy kupili sobie psa myśliwskiego do trzymania domu – fajny w teorii, ale w praktyce to jeszcze pół roku będziemy zbierać śmieci z podłogi, bo on będzie ganiał za każdym, który rzuci mu piłkę, zamiast bronić własnej bramki. 😤
A defensywa? No ja tam akurat wiem, że lepiej bym poszedł kupić jednego dobrego środkowego obrońcę niż całą fabrykę napastników, którzy uciekają po sezonie. Bo przecież co z tego, że dostaniemy nowego numeru 9, skoro cała obrona będzie stała jak kołki od płotu i czekała na to, aż ktoś im poda piłkę prosto w ręce? 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, Zaglebie_88, no dobra, powiem szczerze — jak się patrzy na te statystyki Haalanda to aż mi skóra cierpnie, bo to naprawdę jest jak patrzeć na maszynę do strzelania. Pamiętam, jak jeszcze w Bundeslidze mieliśmy faceta, który wpadał na boisko i w pierwszej połowie potrafił trafić trzy razy, żeby w drugiej chodzić po boisku jakieś pół metra za wszystkimi. No ale… coś mi tu śmierdzi, bo przecież w Madrycie nie gra się w norweskiej lidze.
Sami wiecie, jak to było z Bale’em — facet był świetny, ale jak trafił do Realu, to musiał się przebudować z „supergwiazdora” na „gwiazdę zespołu”, i to zajęło mu pół roku. Haaland? On jest klasy światowej, ale czy potrafi się dostosować do naszego stylu, gdzie piłka lata jak szalona, a obrona przeciwnika robi wszystko, żeby ją odebrać? Ja w zeszłym sezonie widziałem na własne oczy, jak Vinícius Jr. dostawał piłkę na skrzydle i zamiast podać, próbował dryblować przez pół boiska, a skończyło się tym, że sędzia gwizdnęli rzut wolny. I to był jeden z najlepszych naszych zawodników!
No, ale niech mnie diabli, jeśli nie kibicowałbym mu z całego serca — gdyby tylko był gotowy na to piekło, które nazywamy Primera División. Bo póki co to ja wolę popić sobie piwko na kanapie i marzyć o idealnym świecie, gdzie nasz numer 9 trafia za każdym razem, niż skończyć znowu z plotkami, że nowy napastnik uciekł do PSG, bo nie dał rady.
Gdzie dowody?
Ejże, ależ się dzisiaj rozkręciliście jakby to miał być finał Champions League za pół roku, a nie zwykła niedzielna plotka na forum! 😤 No ale dobra, muszę się wtrącić bo wam tu bez sensu podsycać emocje! Patrzcie, ja pamiętam ten cholerny mecz w La Liga zeszłego sezonu, kiedy Griezmann wbiegł na boisko i po trzech sekundach strzelił takiego lejca, że wszyscy kibice mieli ochotę wyrwać sobie włosy z głowy! Dokładnie TO SAMO byłoby z Haalandem — facet jest bombą, ale w Madrycie to nie chodzi tylko o to, żeby kogoś zdmuchnąć z butów, tylko żeby w ogóle utrzymać się na nogach przez 90 minut!
Bo ja wam mówię, że nasz Real to nie jest taka drużyna, co można jej powiedzieć „no to już idź i strzelaj”. Tu każdy zawodnik musi umieć czytać grę, podawać, nie tracić piłki na połowie przeciwnika i jeszcze uśmiechać się przy tym! Haaland? Super gość, ale jak widziałem kiedyś jego mecz w City przeciwko jakiejś drugiej lidze, to facet tak biegał po boisku, że aż mnie bolało serce! A naszym kibicom by się jeszcze zostało do samego rana na stadionie, czekając aż wreszcie ten chłopak trafi do bramki!
I jeszcze coś — mówicie, że obrona jest jakieś do dupy i trzeba napastnika, który uratuje wszystko? No nieee! Ja pamiętam czasy, kiedy mieliśmy Ronaldo, Benzemę i Bale’a, i nikt nie narzekał na defensywę! Bo wtedy mieliśmy zespół, który umiał grać, a nie tylko strzelać gole! Teraz znowu mamy wiatr w żaglach i wszyscy mówią o nowym numerze dziewięć, jakby można było kupić bramki na aukcji! Ale przecież w Madrycie liczy się nie tylko to, kto wbiegnie przed bramkę — liczy się, kto umie ją zdobyć, KIEDY już tam dotrze!
I ostatnia rzecz — gadanie o tym, że skoro Haaland strzela, to automatycznie powinien trafić do Madrytu. No to powiedzcie mi, kto wam zagwarantuje, że ten facet nie dostanie nagle szaleństwa na punkcie golfa albo nie postanowi nagle, że woli grać w piłkę nożną na plaży? 😂 Pamiętacie przecież, jak ten jeden zawodnik zszedł z boiska po meczu i powiedział dziennikarzom, że czuje się „lekko przemęczony” — a następnego dnia leciał na wakacje! Real to nie jest klub dla amatorów, którzy przychodzą na chwilę i od razu pakują manatki!
No ale trudno, niech sobie gadają te plotki, bo ja wolę wierzyć w to, że jeszcze kiedyś doczekamy się napastnika, który nie tylko wbiegnie przed bramkę, ale jeszcze umie trafić! I niech to będzie ktoś, kto nie ucieknie za pół roku do innego klubu, bo mu się znudzi! Bo przecież Morata? On co prawda nie jest idealny, ale przynajmniej wiemy, że jak przyjdzie deszcz, to on nie ucieknie! 😉
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, no ale co wy znowu za te plotki rozwijasz jak dzikie ognisko w lesie — przecież to nie pierwszy raz, żeby ktoś wywieszał numer dziewięć na warszawskim niebie, a na koniec okazało się, że to tylko reflektor od helikoptera, który latał akurat nad Alejami Jerozolimskimi
pamiętam te czasy, kiedy wszyscy gadali o prawie gotowym transferze bentekego do madryckiego klubu — ten facet co prawda strzelał jak oszalały w angielskiej lidze, ale jak się okazało, to była tylko miła bajeczka od jego agenta, który potrzebował zrobić trochę szumu przed letnim oknem. a my tu marzyliśmy, że dostaniemy kolejnego ciężkiego napastnika, który będzie siał postrach na trybunach bernabéu, a wyszło tyle, że facet nawet nie dojechał na lotnisko w madrycie
albo jeszcze gorzej — te wszystkie gadki o lukaku w madryckim klubie, kiedy to niby wszystko było już prawie podpisane, a potem się okazało, że to tylko jakiś student z komórką, który dostał się na biuro marketingu i zrobił sobie fajne zdjęcie przy monitorze z emblematem realu. no i co? lukaku został w anglii, a my tu mieliśmy tylko gorące powietrze i jeden zły mem na portalu społecznościowym
i co z tego zostało? nic — zero, totalna pusta nora. bo w madrycie nie chodzi o to, żebyśmy mieli kolejnego zawodnika, który wbiegnie na boisko i trafi raz na dziesięć strzałów. liczy się cały system, styl gry, umiejętność pracy zespołowej i to, żeby ten facet nie uciekł po pierwszym meczu, w którym ktoś głośno zaklaskał na trybunie
no ale trudno, niech sobie gadają — czas pokaże, kto miał rację, a kto po prostu lubi sobie dmuchać w swoją małą piłkarską pogodynkę
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.