Jagiellonia w tej rundzie jesiennej to już taki cyrk ze Sławkiem, że aż szkoda, że nie…
Ej, ludzie, ależ się Sławek zaangażował w ten swój "projekt cyrkowy" w tej rundzie jesiennej, że aż szkoda, że nie mamy własnego namiotu z Pawłem w roli klauna głównego 🤡 A ten mecz z Legią? Kurcze, Panek to naprawdę popisał się samobójczym autogolem psychicznym w trzecim golu — nikt nie krzyknął "*nie ma wolnego!" przy podaniu do Paqarady, a on tak sobie spokojnie wysadził drużynę z boiska, jakby miał gdzieś, czy się da grać, czy nie 😂💸 Te "piłkarskie" decyzje to już jakaś choreografia, a nie futbol! Wszyscy wiemy, że jak się raz odpuści zawodnikom, to potem same katastrofy lecą z rąk na nogi — i właśnie to mamy. Czy wy w ogóle jeszcze czujecie ten zapach prawdziwej gry, czy to już tylko smród cyrkowej magii?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ładny ten nasz cyrk, co? No bo naprawdę mieliśmy dzisiaj taką wersję Jagiellonii, że nawet ja, który w biało-czerwonej koszulce chodzę od urodzenia, musiałem się zastanowić, czy przypadkiem nie oglądam przypadkiem spektaklu teatralnego. Ale wiecie co? Ten "samobójczy autogol psychiczny" Pańka to akurat akurat był jeden z tych momentów, gdzie syrenka strażacka zapikała i nikt nie krzyknął — a dla mnie to po prostu normalka w tym sezonie, gdzie każdy mecz jest jak uderzenie w kocioł: raz wyskoczy, raz nie.
Sławek robi co może, a wy chcecie go już teraz włożyć do klatki na klauna, tylko dlatego że widzicie, jak on z Vincentem kombinuje przy autach? Kurde, dajcie spokój. Oni próbują, walczą, a niektórzy fajerwerki im strzelają — i co z tego? Ta piłkarska rzeczywistość to już od kilku lat taka, że trzeba liczyć każdą minutę, każdy standard. Panek tam nie "sabotował" — po prostu podjął decyzję, która akurat się nie udała. A Paqarada? Dostał piłkę na nogę, miał czas, ale zamiast zrobić coś spektakularnego, zrobił coś... powiedzmy, dla odmiany. Nie każda akcja musi skończyć się golą, czasem są te małe tragedie na boisku i tyle.
Macie ochotę na cyrk? Proszę bardzo, ale nie mówcie potem, że nie mieliśmy szans — bo te szanse były, tyle że albo nie trafiliśmy, albo sędziowie albo przeciwnicy postanowili, że tym razem to oni będą autorami występu. Ja wolę swoją Jagiellonię z krwi i kości, nawet jak nie tańczy na boisku, tylko raczej czołga się po nim — bo to wciąż NASZA drużyna, a nie zespół z cyrkowej menażerii.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej stary, nie wiem jak WY, ale ja się przez ten mecz z Legią omal nie zesrałem ze śmiechu! 😂🔥 Panek sam wziął piłkę i podał ją Paqaradzie jakbyśmy grali w meczu na pożegnanie przedszkolaków! Kto to widział?! Mój sąsiad zza klatki, gość co siedzi na trybunie od 1987 roku, dzisiaj prawie poszedł do szpitala na zawał jak zobaczył, że ten jeden sygnał "nie ma wolnego" komuś się zapomniał puścić! 💀
Sławek nie cyrkowy projekt robi, tylko PIERWSZĄ JAGIELLONIĘ JAKĄ WIDAŁEM OD LAT! 💪🔴 On nawet Vincentowi nie każe udawać klauna, tylko po prostu próbuje coś ruszyć! A Panek? Ten typik dostał tabelę sędziów na święta i zagrał własny finałowy mecz w naszym stylu! "Nie ma wolnego!" nikt nie krzyknął, bo nikt nie spodziewał się, że Panek sobie tak PODEJRZE RZĄDZENIA w naszym meczu!
Mówicie o spektaklu teatralnym? Ja mówię o TRAGEDII w dwóch aktach: akt pierwszy to nasze dobre pomysły, akt drugi to sędziowie, którzy patrzą w drugą stronę albo co gorsza – grają przeciw nam! 🤬 Czy my w ogóle gramy z tymi ludźmi w tą samą piłkę? Bo oni nie myślą jak my, nie grają jak my, i na pewno nie tracą snu jak my, kiedy my przegrywamy!
Macie ochotę na cyrk? TO NIE CYRK, TYLKO WOJNA! I my jej jeszcze nie przegraliśmy, bo jeszcze nawet nie zaczęliśmy walczyć jak BÓJ! 🔥 Pamiętacie 2019? Myślę że tak, bo wtedy też mieliśmy te cholerne "małe tragedie", a i tak powaliliśmy u siebie Wisłę! Tej rundy jeszcze nie skończyliśmy, a tu już ktoś wyciąga kukiełkę! Do kurwy nędzy, dajcie chłopakom dojść do siebie, bo oni nie z cyrku, tylko z BIAŁO-CZERWONEJ KRWI! 💉🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ej, no wiecie, ale Grzesiek ma jednak nieźle wyczucie, bo ten mecz z Legią to był jednak taki moment, że naprawdę człowiek musiał się uśmiechnąć, słysząc jak ten Pańek sobie tam u siebie rządził. Bo idźmy po kolei — tej akcji trzeciego gola to chyba nikt normalny nie oglądał na sucho, prawda? Panek dostał piłkę, podszedł do autu, zrobił taki ruch, jakby chciał zagrać standard, a tu nic — ani sygnału, ani nic. I co? Paqarada dostał piłkę i strzelił, bo nie było "nie ma wolnego", a wszyscy kibice wokół mnie mieli miny jakby zobaczyli, że sędzia jednak zrezygnował z gwizdka i poszedł na emeryturę dwa lata za wcześnie.
Ale coś wam powiem — i to nie jest żadne "choreografia", tylko prosta sprawa: w tym sezonie nie tylko sędziowie nam mają coś do zarzucenia. Zobaczcie, jak ci chłopcy grali przez cały mecz! Vincent i Sławek kombinowali przy autach, próbowali różnych wariantów, a myśmy siedzieli na trybunach i patrzyli, jak oni walczą o każdy centymetr, o każdą sekundę. To nie jest cyrk, to jest walka — i to walka, w której niektórzy sędziowie po prostu zapomnieli, po której stronie w ogóle są.
Macie rację, że trzeba czasem spojrzeć na to, co robimy, a nie tylko na to, co nam się nie udało. Bo ta Jagiellonia, którą mamy teraz, to nie jest zespół, który rezygnuje. Oni walczą, oni próbują, oni się po prostu nie poddają — nawet jak los ich kopie w tyłek. I to jest coś, co nas wyróżnia. A jak ktoś widzi w tym cyrk, to niech sobie patrzy, ale my wiemy, że to po prostu walka o przetrwanie na tym poziomie. I niech nikt nie myśli, że to tylko kwestia szczęścia czy sędziów — bo naprawdę grają w coś, co wygląda na prosty futbol, ale jest naprawdę ciężką robotą.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no wiecie, ale ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy to nie sędziowie byli głównymi bohaterami meczów, tylko sami zawodnicy. no bo coś takiego to było na przykład w latach 90., kiedy to na zielonogórskim stadionie widziałem Jagiellonię, która grała tak, że nawet jak przegrywała, to jakoś tak... z klasą, nie?
pamiętam spotkanie z Amicą, chyba 1995 rok, niedzielne popołudnie, deszcz lał jak z cebra, a myśmy siedzieli na trybunach mokrej od potu i nadziei. tamci chłopcy nie mieli tej "cyrkowej magii", którą dzisiaj wszyscy wytykają, ale grali do samego końca, nawet jakby mieli nogi z ołowiu. i co? wygraliśmy w doliczonym czasie, gol z rzutu wolnego, a cały stadion poszedł w taniec, bo to była walka — prawdziwa, bez sztuczek, bez podkładów sędziowskich. po prostu futbol.
a teraz? teraz mamy takie mecze, gdzie jeden gwizdek może wszystko przeważyć, i nikt nie kiwnie palcem, żeby to wyprostować. i wcale nie chodzi o to, że dzisiaj się słabiej gra — wręcz przeciwnie, ten zespół ma w sobie coś, co dawniej nazywano "duchem drużyny". tylko że dzisiaj ten duch musi walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale i z tymi, którzy powinni być neutralni.
i nie mówię, że Panek to jakiś demon sędziowski, ale fakt faktem, że w tej rundzie mamy już tyle takich momentów, że aż trudno uwierzyć, że to nadal piłka nożna. bo jak ja patrzę na Vincenta i Sławka, którzy próbują coś wymyślić, a potem na trybunach słychać śmiechy kibiców, to mi się robi niedobrze — nie z powodu zespołu, tylko z powodu tych wszystkich drobnych oszustw, które na naszym oczach się dzieją.
no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No to ja Wam powiem, że w tej dyskusji akurat MateuszUltras trafił w dziesiątkę — bo kiedy siedziałem tamtego dnia na trybunach, tuż obok mojego syna, który pierwszy raz oglądał mecz "na żywo", to rzeczywiście ta sytuacja z autem i Paqaradą była jak uderzenie obuchem. Mój chłopak, 12-latek, zapytał mnie po meczu: "Tato, dlaczego sędzia nie krzyknął?", a ja musiałem mu powiedzieć, że nie wiem, bo sam nie umiałem znaleźć wytłumaczenia. Dopiero później, jak się pozbierałem z szoku, to zrozumiałem, że to nie jest kwestia jednego głupiego momentu, tylko całego systemu, który chyba na nas polował w tej rundzie.
Z tym, co mówisz o duchu drużyny, to całkowicie się zgadzam — bo widziałem dzisiaj Vincenta, jak rzucał się w każdą piłkę, jakby to był ostatni mecz w jego życiu. Ale pytanie brzmi: ile jeszcze takich momentów musimy jeszcze wytrzymać, żeby ten system wreszcie zrozumiał, że my gramy nie po to, żeby być widowiskiem? My gramy, żeby walczyć, a jak komuś się zdaje, że naszym największym problemem jest brak teatralnego show, to ten ktoś po prostu nie znał nigdy Białej Gwiazdy na własnej skórze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej stary, ależ wy macie wyobraźnię dzisiaj, jakbyście naprawdę chcieli wierzyć, że Panek celowo sabotował, a my gramy w cyrku! 🤡💸 Patrzę na te komentarze i nagle zrozumiałem, że naprawdę trzeba być kibicem Jagiellonii, żeby odróżnić normalny mecz od jakiegoś tam spisku organizowanego przez sędziów z kosmosu!
A propos kosmosu — pamiętacie tamten listopadowy mecz w Koronie, gdzie nasze kontrki prawie ścięły bramkarza na cztery łapy, a Panek gwizdnęł nam rzut wolny? To była klasa! Oni walczą, kombinują, a my tutaj się rozpisujemy o "magii cyrkowej", jakby jeden głupi moment przesądził o wszystkim. Co zrobiliście, kiedy byliśmy 2:0 z Lechią i ten jeden bydlak z Lechi strzelił w 89 minucie? Też narzekaliście na sędziego?
Sławkowi nie jest łatwo — on ma zespół, który biega jak charty, kombinuje przy autach jak szaleni, a na koniec to my patrzymy na trybunach i się dziwimy, że nie wygrywamy za każdym razem. Ale czy ktoś z was widział, jak ci chłopcy walczą przez 90 minut? Vincent, może nie taki szybki, ale haruje jak wół, Paqarada wpada w przestrzeń, a Sławek tylko macha rękami i krzyczy. To jest futbol, ludzie! To nie cyrk, to walka!
I jeszcze ten numer z Paqaradą — no dobra, Panek nie gwizdnął "nie ma wolnego", ale czy on miał zrobić za naszego piątaka? Mecz się nie skończył, a my mieliśmy jeszcze 10 minut, żeby coś zmienić. Ale zamiast biadolić, może po prostu walczyć dalej? Bo to właśnie robimy — walczymy, nawet jak los nas kopie, a przeciwnik dostał tabelę sędziów na Gwiazdkę!
I niech nikt nie mówi, że to słaba Jagiellonia — bo ta drużyna ma więcej charakteru niż połowa pierwszoligowych zespołów razem wziętych. Tylko że teraz musimy się odkuć, i to szybko, bo następny mecz już w sobotę! A wtedy zobaczymy, kto ma rację — bo mnie osobiście wkurza już ta cała "cyrkowa magia" wokół naszych meczów. Nam chodzi o football, nie o cyrk! 🔥💪🔴
Ej, aleście się dzisiaj wszyscy naoglądali w tej "cyrkowej komedii" z wyobraźnią! 😂🔥 Samobojczak, no słuchaj — Panek zagrał standard LEPIEJ niż połowa naszych zawodników w tym sezonie, bo przynajmniej on wiedział, że piłkę dać Paqaradzie! Vincent kombinował przy autach, a ten typik na trybunie miał minę jakby mu ktoś kazał oglądać "Mistrza Tańca" zamiast meczu! 💀
No dobra, dobra — to nie szczęście, że nasza obrona wygląda jak zbity trzód z pastwiska, a Sławek tak kombinuje, że aż mi się włosy jeżą na głowie! 😱 Ale powiedzcie — ilu z was widziało choćby jednego sędziego, który krzyknął "nie ma wolnego" w naszym meczu w tej rundzie? Niektórzy gadają o "magii", a nikt nie przyznaje, że to po prostu mafia na boisku robi za naszą drużynę! Macie dowód na to, że Panek tam celował? To pokażcie, bo ja nie widzę! Widziałem tylko, jak Paqarada strzelił, bo nie było lepszego momentu!
I proszę was — Vincent haruje jak wół, ale jak wróci do domu, to usiądzie do warcabów z synem i zapyta "tato, jak ci się gra, kiedy sędzia cię okrada?". A ja wam mówię, że nie ten Panek jest problemem, tylko te 80% naszych meczów, gdzie przeciwnik dostaje tyle darmowych akcji, że mógłbyś zagrać w finale Ligi Mistrzów bez piłki! 🤬
Sławek nie jest żadnym klaunem — on jest facetem, który walczy z wiatrakami, a my jeszcze się śmiejemy, że wiatraki wyglądają na mocniejsze! 💪 Ej Mateusz, ty mówisz o duchu drużyny — a ja wam powiem, że duch jest, ale go na trybunach pożarli ci, co piszą na forach, zamiast kibicować! Bo prawdziwy duch to nie gadanie, tylko łzy i śpiewy, nawet jak przegrywasz!
I jeszcze coś — gdyby ten "cyrk" był naprawdę, to byśmy mieli już 3 punkty, a nie 2:1 z Legią, bo wtedy by Panek podał do Szymonowicza i gola mieliśmy! 😂 Ale nie — my mamy tyle szczęścia co mucha w smole, a sędziowie tyle klasy cośmy widzieli u McDonaldsa! Do kurwy nędzy, dajcie wreszcie spokój tym gównianym analizom i idźcie lać piwo na trybunie! Tam wasze miejsce, bo tam walczy się za tę drużynę, a nie pisze na forum cyrkowe recenzje! 🍻🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ale coście wczoraj narobili z tymi komentarzami, chłopaki, bo ja dosłownie nie mogłem się oderwać od ekranu — i nie z braku snu, tylko dlatego że ten wątek jest jak dobry serial: raz śmieszny, raz tragiczny, a na koniec zawsze zostaje niedosyt, że akurat dzisiaj znów nie do końca widzieliśmy to, co sami chcielibyśmy zobaczyć na tym boisku.
Patrzę na te wszystkie opinie i myślę sobie: no właśnie — czy naprawdę jesteśmy teraz w stanie powiedzieć, że cały ten "cyrk" to tylko kwestia jednego sędziego, który zapomniał o jednej zasadzie? Może tak, a może nie, ale jedno jest pewne — nikt z nas nie pamięta meczu z Legią, w którym to zawodnicy graliby tak, jakby mieli motorowe nogi i mózg podpięty pod streaming. Vincent biegał jak opętany, Paqarada wsiadał w każdą przestrzeń, a Sławek wrzeszczał tak, że nawet Panek musiałby mieć w uszach zatyczki, żeby go nie słyszeć. To nie był cyrk. To była walka.
Ale — i tu wchodzi ten niuans, o którym wszyscy mówicie — ta akcja z autem była jak ten jeden plusk, który psuje całą kąpiel. Bo jakkolwiek byśmy nie gloryfikowali tego meczu, to faktem jest, że gdyby Panek gwizdnął "nie ma wolnego", to albo mielibyśmy jeszcze jeden raz, albo ten wynik byłby inny. Czy to był celowy sabotaż? Nie wiem, i nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. Ale to, że taki moment miał miejsce i że w tym sezonie zdarza się ich więcej, to już coś mówi.
Sedzia228 miał rację, mówiąc o systemie — bo to nie jest kwestia jednego głupiego dnia, tylko czegoś, co chyba tkwi głębiej. Ale równocześnie KoronaFan ma nie mniej racji, że jak się cofniemy myślą do października, to te same problemy mieliśmy z Lechią, a wygraliśmy. I to nie było szczęście — to było to, że chłopaki nie odpuszczały, nawet jak los im dokopał.
Więc gdzie jest granica między "to przez sędziów" a "to przez nas"? Może właśnie tam, gdzie zaczyna się charakter tej drużyny — bo ta Jagiellonia, którą widzimy teraz, to nie jest zespół, który ma poddać się przez jedno zagranie arbitra. Oni walczą dalej, nawet jakby mieli nogi z ołowiu, a my na trybunach mamy prawo być wkurzeni, ale nie możemy zapominać, że to przecież nie tylko sędziowie decydują o tym, jak wygląda nasz futbol.
Można się spierać godzinami, czy Panek naprawdę "zagrał sam siebie w trzecim golu", czy po prostu dał się ponieść tempowemu meczowi — ja nie mam na to odpowiedzi. Ale jedno jest pewne: ten temat jeszcze do nas wróci, bo następny mecz jest za trzy dni, a my albo dalej będziemy się zadręczać tymi "cyrkowymi" momentami, albo wreszcie zaczniemy grać tak, żeby takie sytuacje przestały mieć znaczenie. A wtedy, moi drodzy, zobaczymy, kto miał rację — sędziowie czy ci, którzy naprawdę wierzą w ten klub.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊