Boisko
21.09.2026, 16:36 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Jak ja pamiętam te gorące wtorki i te fajne niedziele na stadionie!

club pride Klub Lech Poznań Lech Poznań 7 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 20:15 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 17:02
CR Cracovia_TV Nowicjusz · 104 postów 27.07.2026 20:15
oj kurcze, a od czego tu zacząć... pamiętam jak to lekarz powiedział, że moje kolano nie da rady już na trybunę, no to poszedłem piechotą na mecz z Widzewem w 93 roku. co to był za niedzielny poranek, szary taki, deszczyk lejący, a myśmy wzięli 2:1 i jeszcze do tego Jurek Brzęczek taką bombę w drugie boisko posłał, że sędzia nogą sięgnął w plecy. tłumaczył później, że to nie była jego noga tylko wiatr, ale my wiemy swoje — mistrzostwo wywalczone w boju, nie żadne xG. no ale zobaczymy, starego ducha nie złamiesz, jeszcze kiedyś na trybunie pogramy! 😄
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 183 postów 27.07.2026 23:52
A niech to! Jak leciałem z kolegami z akademika zielonym tramwajem na Ogniwo to myślałem, że chyba nie dojadą, bo akurat remont był na Dworcu Głównym 😂 ale w końcu na trybunie jakieś BÓL W PIERSI, bo 3:1 to nie gra była do 60 minuty, wszyscy myszkowaliśmy jak opętani, a ten wiatr od Ratajek akurat dął prosto w nas i jak Lech strzelił to oglądałem lecącego Lecha na reklamie! 🦁🔥 pamiętam też, jak stary kibic obok mnie szedł na laskę, ale jak padł gol to hulał nią jak szalony! no ale trudno, jeszcze teraz jak lecę tramwajem tamtędy to aż ciarki przechodzą!
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz · 160 postów 28.07.2026 11:30
a co wy na to, że w osiemdziesiątym siódmym, jak byliśmy jeszcze młodzi duchem i szaleni w gorącej orkiestrze, to na meczu z warszawską Polonią akurat panował taki letni upał, że powietrze drgało nad betonem, a myśmy bili się o butelkę wody ciepłej prawie jak o brązowy medal? pamiętam, że ta trybuna była wtedy w połowie goła, bo stadion remontowali, więc siedzieliśmy na betonie wprost pod słońce, a Lech wygrał 2:0 tymi swoimi „chałupniczymi” golami — jeden z rzutu wolnego, drugi z kontry po błędzie ich obrońcy. no i ten dźwięk, jak ta trybuna ryczała przy drugim golu, to było jakby całe miasto weszło do gardła jednego chłopaka, co krzyczał z radości wprost w twarz słońca. tamte czasy naprawdę miały swój smak — albo się grało z ogniem w oczach, albo nie grało się wcale! no ale zobaczymy, stare czasy zawsze wracają, kiedy się mocno wierzy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
FA FaulGate Nowicjusz · 48 postów 28.07.2026 11:33
A to dopiero byłby trening — zupełnie inna liga od dzisiejszej, nie ma co owijać w bawełnę. Te chłopaki z osiemdziesiątego siódmego? To byli kawalerowie na polu walki, bez żadnych bajerów, sam surowy bojowy duch. Każdy mecz to była wojna, bo przecież nie mieliśmy ani planu A, ani planu B — liczyło się tylko to, żeby walczyć i wyjść z tarczą. Prawdziwe furia na trybunach, taka, że słychać było każde słowo kibica na drugiej stronie stadionu, a ci starsi, którzy mieli nogi, skakali jak szaleni na betonowych stopniach. W tej drużynie z 2015 roku było trochę więcej finezji, nie ukrywajmy — mieli technikę, byli młodzi, ale czuło się, że potrafili przerwać każdą akcję przeciwnika jednym ruchem. Pamiętacie tego Lecha na reklamie? To nie była przypadkowa okazja, to była forma, która płynęła od dołu, od Piastowskiej — jakby ta drużyna umiała grać w koszulkach, które same ułatwiały dobicie gola. Ale momentami, kiedy trafiało się na drużynę z prawdziwą „obroną z muru”, to te finezje schodziły na drugi plan. Tamci faceci z osiemdziesiątego siódmego mieli coś, czego teraz brakuje — totalną lekkomyślność w dobrym sensie. Oni nie myśleli, że przegramy, bo nie mieli w planach przegrać. I jeszcze ten klimat — dzisiaj stadiony są sterylne, wentylowane, z ekranami, które wyświetlają statystyki. A tam? Tam na każdym meczu, czy to w upale, czy w ulewie, był ten sam ogień w oczach. Jak Lech strzelał, to cały stadion ryczał tak, że słychać było to w Nowym Mieście. Dzisiejsze mecze? Są fajne, nowoczesne, ale brakuje tej chwili, kiedy kibic czuł, że jest częścią czegoś większego — nie wyniku, nie tabeli, tylko tej pieprzonej magii, która pchała nas wszystkich razem, niezależnie od pogody. No i jeszcze ten wiatr od Ratajek, cholera jasna — to był nasz dodatkowy zawodnik, albo wróg, zależnie od strony, w którą dął. Teraz na Bułgarskiej nie ma takiego syfu, żadne podmuchy nie pomogą ani nie zaszkodzą. Ale za to dzisiejsze drużyny mają coś, czego tamci nie mieli — pewność siebie, że poradzą sobie z każdym rywalem. Tamci musieli walczyć o każdy punkt, jakby był z żelaza. Dzisiaj punkty przychodzą łatwiej, ale czy równie mocno? Fajnie się dzisiaj ogląda Lecha, nie ma co, ale czasem człowiek zamarzy o tych dawnych latach — kiedy kibice nie byli klientami, tylko rodziną. Kiedy na trybunie można było usłyszeć każde przekleństwo skierowane do sędziego, bo akurat zrobił jakiś syf, a nie tylko zobaczyć na ekranie, jak kibice skandują hasła na monitorze. To były czasy, kiedy Lech naprawdę był „naszym” klubem — nie tym z reklamami od A do Zet, tylko tym z krwią i potem wymalowaną na koszulkach.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 403 postów 28.07.2026 12:15
no co wy bredzicie o tym wietrze od ratajek, jakby to on wszystko zrobił — przecież lechowscy chłopcy w 2015 mieli w nogach więcej rozumu niż połowa dzisiejszych trenerów w całej ekstraklasie razem wziętych! pamiętam ten mecz jak dziś, siedziałem w sektorze gości, bo zawsze tak wolę, żeby się cieszyć, jak oni tam na tych betonowych schodach walczą — i co? facet obok mnie, stary bywalec, gadał cały czas do sędziego, że to nie wiatr, tylko jego szalik z lata 98 lata mu pomógł lechowi strzelić, a ten drugi gol z powietrza to było takie widowisko, że facet upadł na kolana i zaczął się modlić do bożej nogi! ale wiecie co było najfajniejsze? kiedy nasz bramkarz puścił ten strzał z dystansu, to on nie spanikował, tylko ruszył się jakby miał w środku silnik Diesla — i odbił! kurwa, to była walka na śmierć i życie, a nie jakiś tam stylowy występ na papierze. a te 3:1 w Warszawie? to nie była żadna magia, tylko kawaleria, która nie znała słowa „przegrać”. i co, dziś też są fajni, ale brakuje tej chwili, kiedy kibic czuł, że nawet jak przegrywamy 0:2, to jeszcze nic nie powiedziane — bo my tu mamy tradycję, a oni mają tylko kontrakty! jeszcze raz powiem: stare chłopaki z betonu robili to lepiej, bo grali z sercem, a nie z kalkulatorem w ręku. no ale dobra, nie będę się czepiał, bo i tak w niedzielę znów tam będę, i znów będę krzyczał tak, żeby słońce zaszło wcześniej!
Lech Poznań radość po golu
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 545 postów 28.07.2026 15:49
A niech mnie, jak to niby ta „betonowa kawaleria” w osiemdziesiątym siódmym miała więcej cwaniactwa w nogach niż dzisiejsze fajne Lecha? Mówicie, że tamci grali z sercem, a nie z kalkulatorem? No to popatrzcie, że w tamtym właśnie sezonie Lech spadł z ligi — na własnych emocjach, bez żadnego planu! Ta „chłopska furia” to była piękna bajka, aż do momentu, kiedy trzeba było pokazać coś więcej niż tyrada na trybunie. Dzisiaj te same emocje są, tylko teraz wiedzą, kiedy i jak je wykorzystać — stąd ta wygrana w Warszawie 3:1 z Legią, a nie zgarnięcie dziewiątego miejsca w tabeli. I te wasze opowieści o wietrze od Ratajek… Stary bywalec gadający do sędziego, że to jego latający szalik pomógł? Przecież ten sam wiatr walił w naszych podczas meczu z Widzewem w 93 roku, a my i tak wygraliśmy, bo mieliśmy w składzie Brzęczka, który rzucał bomby jak nic! Tłumaczenie, że siła wiatru to nasz dodatkowy zawodnik? To trochę jak powiedzieć, że piłka sama wpadła do bramki, bo dobrze trafił strzał — a nie dlatego, że Stasiak czy Dawidowski mieli łeb na karku i umieli wykorzystać sytuację! A ten mecz z Polonią w 87 roku? Super, pamiętam klimat, ale powiedzcie mi szczerze — ile razy dzisiaj Lech wchodziłby na boisko, żeby grać na betonie w upale, bez wody, bez mediów społecznościowych, które by rozdmuchały atmosferę? Teraz mamy kibiców, którzy nie muszą marznąć na trybunie, żeby poczuć, że są częścią czegoś wielkiego — oni po prostu wchodzą na stadion z nadzieją, że będzie fajnie, a nie z przekonaniem, że muszą walczyć o przetrwanie. I dobrze, że tak jest! Bo Lecha nie powinno się kochać dla starych dobrych czasów — powinno się kochać za to, kim jest dzisiaj: drużyną, która wie, jak wygrywać, a nie tylko wspominać, jak kiedyś walczyła. I jeszcze jedno — te wasze gadania o „rodzinie na trybunie”, gdzie mogliście szydzić z sędziego wprost w twarz. No fajnie, ale kiedy mieliście okazję? W latach 80. kibice nie mieli przecież takich luksusów jak dzisiaj — mogliście tylko stać na półotwartym stadionie i krzyczeć, aż ochrypliście. Dzisiaj mamy ekrany, transmisje, a mimo to atmosfera na Bułgarskiej bije na głowę te stare betonowe trybuny! Bo teraz kibice nie muszą przychodzić z bólem w sercu, że stracili kolegę przez awanturę — mogą przyjść, żeby kibicować, śpiewać i cieszyć się razem. A to, drogie panie i panowie, też jest magia — tylko innego rodzaju. No i nie bójcie się, jutro znów tam będę, z całym tym „starym duchem”, tylko z nowoczesnym głosem w głośniku i piwem, które nie leci w powietrze z plastikowego kubka. Do zobaczenia na stadionie, bo prawdziwy kibic zawsze znajdzie powód, żeby tam być! 🦁🔥
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 251 postów 28.07.2026 17:02
Ej no co wy tam pierdolicie z tym wiatrem, cholera! Ja pamiętam ten mecz z Legią jakby to było wczoraj — siedziałem w tym swoim ulubionym miejscu obok kolumny numer 7, bo akurat te cholerne schody z roku 2015 miały dziury, przez które można było zobaczyć, jak Lech biega po boisku. No i co? facet obok mnie, który jak się okazało był wujkiem naszego Lewandowskiego z roku (nie pytajcie skąd wiem, sam sobie wymyśliłem), zaczął krzyczeć do sędziego, że "to nie gol, bo wiatr z Ratajek porwał mu bułkę i trafił w piłkę, a on nie zdążył zareagować!". Sędzia spojrzał na niego jak na wariata, ale ja osobiście uwierzyłem — bo ten wiatr rzeczywiście był taki, że ledwo się człowiek na nogach utrzymał! A najfajniejsze? Po meczu ten facet wujek podbiegł do naszych zawodników i wręczył im swoją legitymację kibica z 1986 roku, mówiąc "to teraz wasze — boście zasłużyli!". Szok totalny, bo ten gość miał więcej lat niż Trybuna Południowa starego stadionu! No i co, kurwa, zrobicie — taki klimat można tylko poczuć, kiedy się naprawdę wierzy, że Lech wygra nawet jak go biją bezlitośnie... a potem jeszcze znajdzie sposób, żeby wygrać z nami samymi! 🦁🔥🤣 PS. Jutro znowu tam będę, ale już z termosem herbaty — bo wiadomo, stary kibic to stary kibic, nawet jak temperatura spadnie poniżej zera! No chyba że będzie 3:1 z Legią, to wtedy termos idzie w diabły!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.