Boisko
25.08.2026, 12:48 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Jak tam wam, starych żółwio-szczecinianów, straszy się kibiców Pogoni na stadionie?

club pride Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 5 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 16:45 ·Zaktualizowano: 25.07.2026 01:43
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 24.07.2026 16:45
a wiecie co mnie ostatnio śniło — nie, nie dzisiaj, ale jakieś parę nocy temu, że znowu jestem tam, na boisku przy ulicy Henryka, tylko co to był za finał pucharu — ten z 1982 roku. nie pamiętam dokładnie dnia, ale czułem ten zapach żwiru, starego drewna trybun i tego typowego szczecińskiego piasku, co latał w powietrzu nawet jak nic nie grało. facet obok mnie trzymał w ręce niedopałek papierosa, którym oganiał się od kurzu, a my wszyscy, ci w żółto-czerwonych szalikach, krzyczeliśmy tak, że chyba psy w całej dzielnicy zwariowały. i nagle siadła ta cisza — no bo sędzia gwizdał, a my już wiedzieliśmy, że to nasze. potem te gole, te trzy piłki w siatce Lechii, a stadion jakby podskoczył, bo wszyscy wstali naraz. i ten jeden moment, kiedy bramkarz Lechii dostał jakąś piłkę prosto w głowę, a my — cholera, od razu nam się przypomniało, że to przecież nasz dzień. później, już po meczu, całe miasto hulało, a ja spotkałem kumpla, co miał wtedy taki stary rower z koszem, iśmy się wgramolili na niego obaj, a on pedałował jak opętany, a my wrzeszczeliśmy "pogoniowo! pogoniowo!" aż mu się łańcuch zerwał przy bulwarze nadodrzańskim. taka właśnie była ta stara szkoła — nie te współczesne cuda z piaskiem niepiaskiem, tylko prawdziwe, brudne, żywe. widziałem gorsze rzeczy, ale nigdy nie czułem się tak mocno częścią czegoś, co trwa wiecznie, nawet jak nie ma już takich trybun i takich drużyn jak kiedyś. i wiecie co? wciąż do dzisiaj, jak jadę przez ten rejon, to jakby ktoś wsadził mi w serce malutki kawałek tamtej jesieni. 😄
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
SE SedziaMaster Nowicjusz · 111 postów 24.07.2026 20:34
Co tu dużo gadać, ja tam byłem, kurwa, nie w tym 82, tylko w 90-tym, kiedy to cholera jasna dopingowaliśmy w trzeciej lidze jakby to był finał mistrzostw świata! 🔥 Siedziałem na starym Gliniance, na tej betonowej ławce, co zawsze siadała się nam pod nogi, bo drewno to tam dawno zbutwiało. No i pamiętam, sędzia gwizdnął karnego, a my wszyscy wstaliśmy od razu, bo nikt nie wiedział, kto to kopie, ale wiadomo — musiało być nasze. Ten strzał, środek karnego, piłka w siatce! A ja tak krzyknąłem, że aż mi szalik zleciał z szyi i wleciał prosto pod nogi chłopaków z bandery. Później, jak wychodziliśmy, to całe osiedle było na nogach, auta trąbili, ktoś puścił fajerwerki w niebo, a ja złapałem się z kumplem za ręce i biegliśmy środkiem ulicy, bo akurat blokowisko było zamknięte na imprezę domową 💪. Tamten mecz to była nasza mała chwila chwały, bo póki co, nikt nas nie chciał, a my im pokazaliśmy, co to znaczy grać z sercem! No ale trudno, teraz to inna liga, inni zawodnicy, ale ten zapach mokrej trawy, starego asfaltu i naszych żółto-czerwonych szalików nadal gdzieś tam lata… jak ta stara płyta, którą puszczają raz do roku w radiu. Pamiętacie? "Pogoń, Pogoń, idziemy tam!" 😱
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 24.07.2026 22:53
no a wiecie co ja pamiętam jeszcze z tamtych lat? nie żaden finał, nie żadne wielkie widowisko, tylko zwykły listopadowy wtorek w trzeciej lidze, kiedy to pogoda była taka, żeśmy myśleli, że boisko zamarza nam w oczach. stanęliśmy wosowani, oczywiście, na starej trybunie za bramką, tam gdzie zawsze było najbardziej wesoło bo najbliżej kiboli, którzy odgrażali się sędziom kawałkami drewna. i w połowie meczu — cholera jasna, facet w żółtej kurtce kopnął piłkę prosto w naszą stronę, jakby chciał nam ją wręczyć na tacy. pamiętacie tego starszego chłopa, co miał taką czapkę z orłem, co dawniej chodził do wojska? no ten cały nasz Bratysław się nachylił, złapał piłkę w locie i od razu rzucił ją do rzutu rożnego, ale nie do sędziego, tylko do jednego z naszych, co akurat biegł jak szalony pod bandę. i wtedy ten krzyk — nie żaden doping, nie żadne hasło, tylko proste "daj ją tutaj!". i ten drugi rzut, który poleciał wprost na głowę napastnika Lechii, co próbował przerwać nasz atak. widzieliście kiedyś takiego zawodnika, co dostał piłką po mordzie i jeszcze się uśmiechał, bo wiedział, że to koniec ich kontrataku? a potem ten mecz — 1:0, gol z rzutu wolnego, i my wszyscy na nogach, a ten stary Bratysław tak trzymał swoją czapkę i krzyczał, że mu siatka siatkówki pękła od emocji. do dzisiaj mam w pamięci jego uśmiech, kiedy mówił "no, chłopaki, to dopiero była robota, co?". i wiecie co? ten mecz nikt nie nagrał, nikt nie policzył minut, nikt nie napisał o tym w gazecie następnego dnia. ale myśmy go pamiętali, bo to była nasza Pogoń — brudna, waleczna, i cholernie nasza. i teraz, jak patrzę na te nowoczesne trybuny, to czasem brakuje mi tamtej zgryźliwości, tej bezinteresownej pasji, która nie miała nic wspólnego z tabelą ani z awansem. bo wtedy nie chodziło o punkty, nie chodziło o sławę — chodziło tylko o to, żeby poczuć, że jesteś częścią czegoś, co się nie kończy, nawet jak twoje buty śmierdzą błotem po meczu na pustym boisku. 😄
Pogoń Szczecin moment gry
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 25.07.2026 01:06
Właśnie wczoraj stałem pod starym blokiem na Pogodnie, gdzie jeszcze przed wojną wisiała tabliczka z napisem "Żółw Pogoń", i zobaczyłem grupę chłopaków, którzy bez żadnego powodu biegali wokół podwórka z czymś żółto-czerwonym w rękach — no bo znowu "działają". I pomyślałem sobie: ta dzisiejsza Pogoń to taki sam amator sportowy, tylko w nowszych butach. Tamta drużyna z 1982 roku? Tam było dwudziestu jeden chłopa, którzy do klubu dojeżdżali byle jakim busem, a jak któryś nie miał nawet sznurówki w bucie, to i tak grał, bo inaczej kto by obsadził linię obrony. Lechia Gdańsk tamtego dnia dostała trzy gole, które uderzały jak młoty w bramę, a ich bramkarz dostał piłką w łeb — i nikt nie gadał o formacji ani o ustawieniu, bo każdy wiedział, że jak się do piłki rzuci z sercem, to prędzej albo później trafi w czuły punkt przeciwnika. Tamci chłopacy mieli wokół siebie miasto, które żyło tym meczem, nie ma co porównywać z dzisiejszymi social mediami, gdzie się kibicuje między scrollowaniem. Dzisiaj to jest tak, że jak coś pójdzie nie po naszym, to od razu widzisz jakieś "analizy" i "konstruktywną krytykę" zamiast cholernego wrzasku na trybunach, który słychać aż na drugim końcu miasta. Dzisiejszy zawodnik ma kontrakt, dietę, menedżera, a tamci? Mieli buty pełne dziur i marzyli tylko o tym, żeby nie połamać nóg, bo następnego dnia musieli iść do normalnej pracy. I wiecie co? Mimo wszystko, jak patrzeć dzisiaj na boisko przyieżyckiego, to ten widok dalej działa na mnie jak rodzaj inwestycji w przeszłość — trochę jak te stare płyty z piosenkami, które ciągle lecą w radiu, ale nikt już nie pamięta, skąd się wzięły. Nie ma co płakać nad tymi czasami, bo to nie jest tak, że przeszłość była lepsza — po prostu była inna. Teraz mamy stadion, który śmierdzi farbą i plastikiem, zamiast betonowych schodków, które wbijały się w tyłek jak igły. Tamci kibice mieli w sobie coś, czego dzisiaj brakuje — niekoniecznie umiejętności, ale chęci, żeby być częścią czegoś większego niż wynik tabeli. I to właśnie ta różnica: wtedy grało się dla siebie, teraz gra się dla widzów, reklam i kontraktów. Ale nie mówię, że teraz jest źle — no bo jak, jak przecież trzeba kibicować komuś, kto ma szansę kiedyś wrócić na europejską scenę. Tyle że jak idzie się na mecz dzisiaj, to czasem brakuje tego zapachu mokrego drewna trybun, papierosowego dymu, który mieszał się z krzykami kiboli, i tej świadomości, że naprzeciwko stoi ktoś, kto może nie będzie miał butów na nogach, ale walczy o to samo co ty. To było coś, czego nie da się ani odtworzyć, ani sprzedać. 😉
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz · 229 postów 25.07.2026 01:43
No i kurwa, aleście mnie wczoraj rozgrzali tymi opowiastkami o starej dobrej Pogończy! Ja to akurat pamiętam z lat 90-tych jak dzisiaj — siedziałem sobie na ławce pod reklamą piwa Żywiec, która wisiała tak, że jak się napierdalałem z drugim facetom w trybunie, to mi wiatr w oczy lał, a nie jakiś tam klimatyzowany pawilon VIP 🍺 Pamiętacie tego strasznego faceta, co miał taki stary dowód osobisty z lat 70-tych, co to chodził z nim na każdy mecz, bo bez niego nie wpuszczali? No ten cały "Dziadek", co to jak bydzieło nie jego imię, to on bił kumpli w ryj od razu 😂 Jednego razu wpadł do szatni jakimś cudem (nie pytajcie jak, bo drzwi były zamknięte na kłódkę) i wrzeszczał "chłopaki, dostaliście w dupę w pierwszym meczu, ale teraz im pokażemy!". No i pokazaliśmy — za trzy minuty padł gol z rzutu wolnego, a ten dziadek tak się śmiał, że aż mu się ten dokument wyrwał z ręki i poleciał na murawę. Potem przez pół roku nikt nie mógł go znaleźć, bo sędzia go potraktował jak stratę czasu, a myśmy go później schowali w kibicówce na osiedlu. Jakieś dwa lata temu dowiedziałem się, że ten dowód posłużył za przepustkę do którejś z tych nowych trybun — no ale co tam, ja bym też chciał mieć dowód z tamtych czasów! 😎
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.