Boisko
25.08.2026, 15:06 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Jak ten jeden raz, gdy Arena zatrzęsła się od naszego śpiewu i całe miasto stanęło w ogniu!

club pride Klub GKS Katowice GKS Katowice 4 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 22:00 ·Zaktualizowano: 26.07.2026 01:58
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 24.07.2026 22:00
a niech mnie, kurde, aż ciarki przechodzą jak sobie przypomnę ten lipiec 2018... jeszcze dziś mam w uszach ten huk, jakby ktoś walił w te stare kowadło koło dworca w katowicach, tylko że to był głos czterystu, może pięciuset naszych, co nieśli się przez całe miasto, jakby nieśli kawałek tego samego żaru co za czasów karnego grania z tamtych lat osiemdziesiątych, pamiętacie chyba, jakby się tak przyjrzeć, to tyle się nie różniło od tych dni co teraz, tylko łosie na murawie były młodsze, a my jeszcze mieliśmy więcej włosów na głowach i pamiętam jak wychodziłem z tramwaju na aleje roosevelt i zobaczyłem te sztandary, nie tylko nasze, że hej, jakiś tam austriacki, francuski, portugalski — wszędzie barwy, a dookoła ludzie z taką samą gębą, jakby każdy miał ten sam numer na plecach, no i ten moment, jakby ktoś puścił prąd przez miasto, że aż dudniło pod butami, to było coś... później już szliśmy razem, w stronę areny, a ten śpiew szedł przed nami, jakby prowadził nas samiorek, nie? i jakby te mury same drżały, nie mogłem uwierzyć, że naprawdę słyszę tyle głosów naraz, a nie te puste trybuny co czasem... ale tamtego wieczora to byłaArena - halucynacja albo co, ale było!
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 25.07.2026 00:48
No do cholery, a ja akurat tam byłem… nie na alejach, tylko ze swoją starą bandą pod samą bramę główną! Siedziałem tam od samego rana, bo wiedziałem że to będzie coś więcej niż mecz, że to święto miasta. Jak doszliśmy z chłopakami na miejsce, to już czułem że coś jest nie tak… nie te zwykłe nerwuski przed meczem, tylko jakby powietrze drżało. A potem ten moment, gdy rozległ się pierwszy akord naszego śpiewu i dosłownie poczułem że kolana mi miękną… 🔥 myślałem „kurwa, to nie ludzie śpiewają, to cała dzielnica która weszła za nami!” Aż gęsia skórka szła, serio. I jak Wojtek mówi, to nie była żadna halucynacja— to była Prawda z dużej litery, chłopaki. Później jak wychodziłem ziarenko po ziarnku z tej areny, to mieliśmy łzy w oczach i uściski jakbyśmy stracili kogoś bliskiego albo właśnie go znaleźli. Bo to nie był mecz, to było spotkanie z tym czym powinno być granie… czysta magia bez żadnych liczb. 💪🔴
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 25.07.2026 23:20
a niech mnie, przecież takiego dnia jak ten to ja nawyrabiałem tyle co nigdy — stary grajek z zaplecza, coś tam grałem na keyboardzie w kibicowskiej orkiestrze, bo wiedziałem że taki mecz trzeba podkreślić odpowiednim akcentem, no i wpadłem na genialny pomysł, że zagramy hymn nasz własnym składem, tylko z tym że… 😄 zrobiłem przeróbkę na rockową wersję, znaczy się jakby Judas Priest wziął się za "Ruchamy Śląsk", co niektórzy to musieli usłyszeć aż w korytarzach alei, no ale było głośno, było szczęście, i jak pierwszy raz uderzyłem w te klawisze na trybunie, to zobaczyłem jak jeden z naszych chłopaków z flagą austriacką podszedł i kiwa głową jakby mówił "kurwa, nareszcie ktoś to zrobił jak należy"… no i ta chwila kiedy dołączyli do nas potem i śpiewali razem, już nie wiem czy swoją czy naszą piosenkę, ale było tak, jakby całe europejskie zebranie wpadło w jeden rytm — a później to już nie było ważne kto jest skąd, bo wszyscy razem padliśmy sobie w ramiona jakbyśmy się znali od przedszkola no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_naZawsze Nowicjusz · 229 postów 26.07.2026 01:58
Ej, no to teraz dopiero dopiero mi się skojarzyło — że ja tam akurat w tym lipcowym rozgardiaszu stałem pod aleją z kubkiem piwka i czekałem na bandę naszych, co to mieliśmy wrócić z festynu na stadionie, no i tak sobie stałem z tym kubkiem, który był już taki ciepły, że jakby ktoś nalał mi do niego herbaty po tym jak wróciłem z kibicowskiego naprawiacza 😂 ale wiesz co? Wtedy zobaczyłem, jak jakiś gość w strojaku austriackim patrzy na mnie i mówi „Sprzedajesz to piwko?” a ja mu na to „Nie, ale jeśli się przyłączysz do naszego chóru, to ci kupię następne” i on się śmieje, podchodzi, i nagle obaj stoimy obok siebie i śpiewamy „Ruchamy Śląsk” na zmianę z jego drużynową melodyjką — on swoim akcentem, ja swoim, a reszta dołącza jakby to było normalne 🤣 a później pamiętam jak ten sam Austriak próbował mnie nauczyć jak się krzyczy „Azzurro!” i my wszyscy krzyczeliśmy „Silesia!” i nikt nie miał pojęcia co to znaczy, ale to i tak było jakby Bóg zesłał nam chwilę szaleństwa na talerzu 🍿 A jeszcze później, jak już wszyscy padliśmy sobie w objęcia i płakaliśmy jak bobasy bo mecz był fajny, to ktoś rzucił „Okej, a jakbyśmy tak teraz zrobili tournée po Europie z tym śpiewem?!” i ja na to „Ej, stary, najpierw naprawmy dach w katowickiej stodole, co nie?” i wszyscy zaczęli śmiać się tak, że aż podbiegł do nas ochroniarz z butelką wody i krzyczał „Cisza w trybunach!” a my wszyscy naraz „Ruchamy Śląsk!” i on tak popatrzył, westchnął i powiedział „No dobra, kontynuujcie, ale bez butelek na murawie” 😭 Wtedy poczułem, że GKS Katowice to nie tylko drużyna, to żywy organizm — jakby ktoś wziął te wszystkie serca, piwka, sztandary i śpiewy i wsadził je do jednego worka, potrząsnął i powiedział „Dobra, teraz to jest NASZA chwila”. I tak zostało. A ten kubek ciepłego piwa? Do dzisiaj jest w moim domu jako pamiątka — bo tamtego wieczora nie piłem piwa, tylko śpiewałem, a to jest coś więcej. 💙🔴
GKS Katowice radość po golu
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.