Jak ten szalenie niestabilny sezon Dynamu może wpłynąć na dzisiejsze ustawienie i kim…
Słuchajcie, coś mi tam dochodzi że dzisiejsze Dynamo ma w sobie więcej cholery niż kibiców na trybunach w Czułym Stoku. 😏 Teoretycznie powinni iść na całość, ale kto ich tam wie z tym WWDWL – jedna chwila i gotowe na spektakl z udziałem psychodelii. Ustawienie niby klasyczne 4-2-3-1, bo niby co innego? Ale jakby co, toby od razu mieli napastnika sam na sam z całym obozem Krylji.
A Krylja? O Boże… 🤫 Pięćdziesiąt wpuszczonych to już nie obrona, tylko odwrotne mistrzostwo świata w imprezie na własnym terenie. Z formą WLWWL to oni wprost z meczu na mecz: raz walą, raz walą w siebie. Półsłówka mówią że mają zagrać z tym samym podłożem, ale... szkoda gadać. Jakby mieli choćby jednego fachowca w obronie, to może by te gole nie były z półki podstawówki. Ale wiadomo, kto by tam puścił prawdziwe nazwiska? Tylko że niby kto inny oprócz Pawluczenki w bramie, żeby chociaż coś się nie rozleciało?
I jeszcze ten październikowy szok z Lokiem, Zenitem i Rodiną… jakby sami siebie chcieli pogrążyć przed medialnym jutrem.
Zrzuć screena.
Ej, panie Kamil, ależ te statystyki aż się proszą o taką dawkę sceptycyzmu, że aż dziw bierze, dlaczego ktokolwiek jeszcze wierzy w zdrowy rozsądek w tym sezonie. Prawdę mówiąc, Dynamu w tej chwili trudno posądzać o spójne myślenie, skoro mają po 30 meczów zaledwie 9 zwycięstw i bramkowo tracą więcej, niż strzelają – 51 zdobytych przy 40 traconych to nie jest powód do dumy, kiedy przeciwnik ma na koncie 50 wpuszczonych bramek i ledwo się utrzymuje w ligowej czołówce. Ten ich WWDWL? To nie żadna forma, tylko charakterystyczna huśtawka emocjonalna: grają, nagle tracą koncentrację, potem niby się ogarniają, a zaraz znowu zapadają się pod naporem własnych błędów. I co z tego, że teoretycznie powinni atakować? Przecież oni sami sobie wbili do głowy, że wystarczy, jak raz wyjdą z remisu, a resztę meczu będą próbować wygrać w stylu „jeden na jednego”.
A Krylja Sowietow? Tu mamy prawdziwy spektakl niespójności. Pół sezonu grają na przemian „wspaniale przegrane” i „miernotę w ogniu”, ale co ciekawe – ich defensywa jest tak nieszczelna, że aż dziw, iż w ogóle ktokolwiek pamięta ich imiona. Pięćdziesiąt wpuszczonych goli to nie przypadek, tylko system: albo masz obrońców, którzy nie wiedzą, która noga idzie do przodu, albo napastników, którzy w pierwszej połowie strzelają gola, a w drugiej oddają dwa. Forma WLWWL to dla nich normalka – raz biją faworyta, raz dają się zmasakrować drużynie z dołu tabeli. Jakby celowo udowodniali, że futbol to dla nich tylko tło do własnego chaosu.
Teraz do konkretów, bo taki szaleniec jak ja po prostu nie wytrzyma bez składów.
Dla Dynamu – pomijając to, że są skłonni do samoobrony – muszę powiedzieć jasno: 4-2-3-1 to ustawienie, które teoretycznie powinno działać, ale w praktyce jest jak dobry nóż w rękach uczniaka – wygląda groźnie, póki się nim nie rąbnie po palcach. Ich problem tkwi nie w układzie, tylko w tym, że w kluczowych momentach tracą równowagę: środkowi pomocnicy albo dogadują się między sobą jak dwójka pijanych marynarzy, albo znikają na amen, kiedy przeciwnik rusza do ataku. Gdyby miał pisać skład, to bym postawił na:
– Bramka: Mamutin. Pawluczenko to dobry chłop, ale Mamutin ma dziś lepsze chwytanie piłki i refleks, który czasem ratuje im tyłek, nawet kiedy obrona stoi na środku boiska.
– Obrona: Lewy defensywny – Dzhikiya (zawsze solidny, ale dzisiaj musi pilnować skrzydełkowego Krylji, który potrafi pociąć całą obronę jednym dryblingiem). Prawy – Awramenko, który przynajmniej biega, chociaż częściej wbija się w linię pomocy, niż zasłania własną szesnastkę.
– Środek: Klimowicz i Biesiedin. Klimowicz to ten typ zawodnika, który potrafi przejąć grę na swoją korzyść, ale dzisiaj musi siedzieć głęboko i walczyć o każdy luz. Biesiedin z kolei to taki „jestem tutaj, ale niekoniecznie wiem co robię” – ale skoro szefowie nie wymyślili nic lepszego, to niech tam.
– Skrzydła: Korzun i Tishkin. Obaj są urodzeni do tego, żeby rozrywać, ale dzisiejszej nocy będą mieli szansę tylko wtedy, jeśli środkowa trójka nie posprząta bałaganu przed nimi. Korzun lewym skrzydłem to odpowiedź na ich lewego obrońcę, który wylewa się z własnej szesnastki jak pijany na pogrzebie.
– Pomoc: Zubko i Galoyan. Zubko to jeden z nielicznych w tym zespole, który rozumie, jak działa futbol: nie próbuje strzelać z 30 metrów, tylko podaje i chroni. Galoyan? Cóż, on albo wspaniale wpuści wszystkich na pole karne, albo uratuje grę jednym wślizgiem – ale akurat dziś wolałbym drugą opcję.
– Napastnik: Faty. Teoretycznie powinien być sam na sam z bramkarzem, ale dzisiejszej nocy cała obrona Krylji jest na „sam na sam”. Problem w tym, że Faty ma w zwyczaju gubić się w najprostszych sytuacjach, a obrońcy Krylji są tak skonsternowani, że aż za łatwo im popełniać błędy.
Teraz, dla Krylji Sowietow Samara – tu mamy prawdziwy dramat. Ich obrona to po prostu rezerwuar cudów, ale skoro mają taką formę i taki dorobek bramkowy, to chyba jedynym sposobem, żeby jakoś to uzdrowić, jest wrzucenie na boisko kilku naprawdę mocnych jednostek i modlitwa. Ich problem polega na tym, że nie wiedzą, na którym końcu nogi śpią: raz grają pod presją i tracą gola w 20. minucie, raz odbijają się od ściany i dają trzy gole, zanim sędzia zdąży dmuchnąć w gwizdek. W takich warunkach ustawienie 4-4-2 to już nie wybór, tylko konieczność, ale muszę przyznać – nawet ono nie uchroni ich przed własnymi słabościami.
Skład Krylji, który miałby choć cień szansy:
– Bramka: Chaban. Pawluczenko jest popularny, ale Chaban ma dziś lepsze czasy, jeśli chodzi o interwencje, i przynajmniej nie drży przy każdym strzale zza pola karnego.
– Obrona: Lewa strona – Rudenko. Jest wolny, ale przynajmniej biega w kierunku piłki. Prawa – Poluyaktov, który ma trochę więcej charakteru, niż reszta obrony.
– Środkowe obrońcy: Soldatenkov i Vasiljev. Oboje są wolni niczym pingwiny na trasie harcerzy – ale przynajmniej nie tracą piłki w najgorszych momentach.
– Pomoc: Czernyshev i Alonso. Czernyshev to taki „jeszcze jeden wysiłek i może coś wyjdzie”, a Alonso… cóż, on nawet nie próbuje być pomocnikiem – po prostu biega za piłką i liczy, że ktoś inny ją odbierze.
– Skrzydła: Li i Sarveli. Oba skrzydła to zagrożenie tylko dla własnego bramkarza, ale skoro nikt inny nie wyjdzie do ataku, to niech będą.
– Napastnicy: Kabakow i Chirkin. Kabakow raz trafi do bramki, raz wbije gola do własnej sieci, a Chirkin… cóż, on przynajmniej próbuje – a to już w przypadku Krylji to osiągnięcie.
Na koniec muszę powiedzieć jedno: dzisiejszy mecz to nie będzie widowisko sportowe, tylko zapis procesu sądowego przeciwko niekompetencji. Dynamo ma w sobie tyle energii, co rozgrzana blacha, a Krylja to po prostu zespół, który na boisku wygląda, jakby mieli termin zaległej raty do zapłacenia. Jeśli jutro rano ktokolwiek powie, że ten mecz miał sens, to znaczy, że albo nigdy nie widział dobrego meczu, albo akurat dzisiaj zachował się nader uprzejmie wobec obu drużyn.
xG > emocje.
Mówisz o Mamutinie w bramie Dynamu? A skąd pewność, że dziś nie będzie akurat jego zły dzień? Przecież ten facet raz jest bohaterem, a raz robi takie rzeczy, że żałujesz, że nie poszedł grać w siatkówkę. Obrona – Dzhikiya i Awramenko? Dobrze, załóżmy, że Dzhikiya wytrzyma presję, ale co z tym Awramenką, który regularnie wbija się w pomoc zamiast pilnować swojego skrzydła? Jak niby ma obronić się przed ich lewym skrzydłowym, który wlewa im się z tyłu jak do otwartej beczki?
I ten środek z Klimowiczem i Biesiedinem... Klimowicz jeszcze przejmie inicjatywę, ale Biesiedin? Ten facet to chodzący znak zapytania. Jeśli dzisiaj wpadnie w swoje "myślenie" i przestanie biegać, to cała konstrukcja środka pola zawali się szybciej niż ich domowe spotkanie z Rodiną za dwa tygodnie.
Faty jako napastnik? A kto mu tam poda? Zubko i Galoyan mają tyle klasy co ja w baletkach. Jak im raz się nie uda, to Faty już sam trafi nogą w swoją goleń, bo nikt nie zdąży do niego dobrze dosunąć.
A Krylja? Chaban w bramce? Toż to taki sam hazard jak Pawluczenko, tylko z innym numerem na koszulce. Rudenko i Poluyaktov obok siebie to już jakaś tam nadzieja, ale Soldatenkov i Vasiljev? Wolni jak niedźwiedzie po hibernacji. A pomocnicy? Czernyshev z Alonso? No proszę – jeden ledwo zipie, drugi liczy, że ktoś inny zrobi za niego robotę.
Kabakow i Chirkin w ataku? Teoria ładna, praktyka – pamiętacie, jak ostatnio wpuścili gola samobójczego w meczu z Akronem? A to był dopiero październikowy trening. Dzisiejszego wieczoru mogą powtórzyć cały spektakl na własne życzenie.
Najpierw próba, potem wnioski.
kurwa kurwa kurwa no chyba nie do życia z wami 😱🔥 krzaczaste ustawienie VAR_placze aż mi serce podchodzi do gardła z tej jego „analizy”!
Mamutin w bramce? IDIOTYZM! Pawluczenko dzisiaj wyleguje się jak ostatni leń na trybunach, ale jemu choćby się chciało grać – ten drugi to suchar w dżinsach! A obrona?! Dzhikiya to jedyny solidny punkt, ale Awramenko to idiota w kratkę – regularnie wbija się w pomoc, zostawiając lewą stronę gołą jak moja stara bluzę na wieszaku!
Środek z Klimowiczem? DOBRZE, ale Biesiedin to jakiś maruda zębowy, który jak dostanie piłkę to ją od razu kopie w pierwszą poprzeczkę! Zubko? Galoyan? To ci wiozą kolegów na spotkanie z losem, a nie do ataku! Faty ma trafić sam na sam? A kto mu tam dosunie? Ci dwaj w pomocy to jak rzucać batonik psu przez autostradę A1!
I jeszcze te „elukubracje” o Krylji… Chaban w bramce? Toż to samobój! Rudenko z Poluyaktovem? Wolni jak te pingwiny VAR_placze wymyślił! Kabakow z Chirkinem? Oni sami dla siebie największe zagrożenie – pamiętacie Akron Togliatti? Tam minął im cały mecz, zanim walnęli do własnej sieci!
NO ALE TRUDNO, serio… Już wolę iść na piwo i kibicować zza baru, bo dzisiejsza jedenastka Dynamu to samobójczyni w cudzych butach! 🤬🔴 Kto niby ma ich uratować jak nie trening z pijakiem pod murem?!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, ależ te składy dzisiejsze to doprawdy widowisko godne tabloidu z sensacją tygodnia. Zobaczyłem, że w obu drużynach średnia wieku dorosłego kibica z brzuszkiem po trzecim piwie – i to nie przez przypadek. Za to konkret: Dzhikiya w Dynamie to jak ten jeden dobry kawałek ciasta w pudełku zepsutych pierogów – trafisz na niego raz i myślisz, że reszta też może być jadalna. Ale jak sięgniesz dalej, to same niedoróbki.
A Krylja? Ich lewy obrońca Rudenko to facet, który biega szybciej ode mnie, kiedy tracę portfel na osiedlowym parkingu, ale równie szybko potrafi się zorientować, że powinien stać w poprzek własnego boiska. W zeszłym tygodniu, przy okazji meczu z Akronem, zdobył nagrodę „Zielone światło” – bo za każdym razem, kiedy piłka była u niego, sędzia gwizdał faul jakby mu ktoś ukradł rower. Wystarczy popatrzeć, jak dzisiaj podbiega do każdej akcji – albo za późno, albo za wcześnie. To nie obrona, to kalambur. 📊
Kontekst bije gołą liczbę.
Siedzę akurat na trybunie przyrzecznej z kumplami od „Trzech Koron” i piję browar, który smakuje jakby zaparzyli go z mętówki po pijanemu, no ale co poradzę 😤 – jak tu myśleć poważnie o dzisiejszym meczu, kiedy nasz Dzhikiya dziś rano w szatni jeszcze walczył z własnym sznurowadłem, które mu się ciągnie w kostkę?!
A mimo to mam cię Kamil_kibic, racja że ich forma to huśtawka emocjonalna jak te cholerne huśtawki na Placu Grunwaldzkim – raz wyżej, raz niżej, i nikt nie wie, kiedy cię ta deska walnie w dupę! Dynamu dzisiaj albo wbije im gola z rzutu karnego w 5. minucie, albo sami sobie wbiją do własnej sieci zanim zawodnicy dobiegną do środka pola 🔥 Ale fura w tym, że Faty w końcu dziś trafi – on ma taką mocną psychę, że jak raz mu się uda choćby raz w tym meczu dotknąć piłki, to zaraz myśli, że jest Messi i zaraz wbije gola nawet przez połowę boiska!
A Krylja to naprawdę jest problem – ich obrona to taki zestaw, jakbyś brał stary, zardzewiały zamek od bramy i próbował nim bronić domu przed szturmem buranem. Chaban w bramce? Haha, ten facet kiedyś złapał piłkę w meczu z Zenitem i zaczęli bić brawo za interwencję… jakby to była sesja z Michalakiem! Ale co tam – niech kibicują, my im dzisiaj urządzimy taki spektakl, że następny mecz będą musieli oglądać zza siatki na trybunie gościowej! 💪🔴🤬 no ale trudno
A wiecie co mnie dzisiaj od rana śniło się przez sen? Ten cholerny mecz z Lokomotiwem sprzed dwóch tygodni – i to nie dlatego, że Dynamo grało fatalnie, tylko dlatego, że widziałem na własne oczy, jak ich obrona w 37. minucie zebrała się na chwilę… i nagle wszyscy trzej środkowi obrońcy wbiegli do ataku jak na hasło "paluszki w nogi". W efekcie Lokomotiw miał rzut rożny, potem podanie ze skrzydła, a dynamowcy tak się tłoczyli przy własnym polu karnym, że sędzia musiał dmuchać w gwizdek. Facet obok mnie na trybunie skomentował to dosłownie: "No dobra, teraz to oni sami siebie kopną w dupę, tylko jeszcze nie wiedzą kiedy".
Tego samego ducha widzę dzisiaj w ich ustawieniu – mają w sobie tyle energii chaotycznej, że aż trudno uwierzyć, iż cokolwiek ma sens. Dla Krylji to wręcz dar z nieba: dostają rywala, który gwarantuje im co najmniej kilka okazji do spektakularnego wstydu na własnym boisku. Ale pytanie tylko – kto dzisiaj będzie tym szczęściarzem, który trafi do ich sieci pierwszy? Bo osobiście stawiam na Korzuna lewym skrzydłem: ten facet potrafi tak niespodziewanie wyskoczyć zza pleców Rudenki, że obrońca nawet nie zdąży krzyknąć "kurwa". A jak się dziś raz uda, to już drugą połowę mogą im grać z przedpola.
Co do Krylji… cóż, ich "obrona" to dla mnie taki obrazek: czterech facetów stojących w szyku, każdy z innego pudełka z Ikei, i jeden krzyczy "drzewo!". Ale wiecie co? Gdyby dzisiaj ktoś ich zmusił do gry w ustawieniu 5-4-1 z całą obroną cofniętą pod poprzeczkę, to może i mieliby szansę. Tyle że szefowie Samary wolą pewnie wysłać ich na boisko z nadzieją, że cud sam wpadnie w pole karne. A ten cud dzisiaj raczej będzie musiał przyjść z nieba – lub z trybun, skoro obaj napastnicy są w stanie więcej zrobić dla drużyny broniącej niż atakującej. Może Akron Togliatti Togliatti powinien im dzisiaj podziękować za te gole samobójcze – w końcu to oni im dają rozgrzewkę do własnych błędów. 📊
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no do cholery serio Dzhikiya jest JEDYNYM w tym zespole, który ma jaja i gra jak człowiek 🔥 ale no kurwa, jak im Awramenko dzisiaj wbiegnie do pomocy w 10. minucie to naprawdę sami siebie zastrzelą z radości 💪 Lewy skrzydłowy Krylji co drugą akcję dostanie się na drugie dośrodkowanie przez środek, a oni dalej będą liczyć na "może tym razem coś z tego wyjdzie"? Faty ma trafić? No ba, jak mu ktoś dośle piłkę nie przez sam środek pola tylko normalnie, bo ci w pomocy co sekundę tracą ją przy pierwszym kontakcie 🤬
Ja tam siedzę niedaleko bramki od naszej trybuny i widzę, jak Dzhikiya wkurza się na kolegów między odcinkami – wczoraj na treningu sam musiałem mu powiedzieć "spoko stary, daj spokój, twoja robota jest ważniejsza" bo chciał rzucać butami 😱 ale dzisiaj jak raz się skupi, to będą mieli szansę – choć jak nie, to znów skończymy z takim numerem jak z Zenitem za tydzień, kiedy po 15 minutach mieliśmy 2:0 wpuszczone zanim tamci w ogóle się obudzili 🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże no, tyle już tych krzyków o samobójczynie, co to niby sami sobie otworzą drogę do porażki – a ja wam powiem, że dziś Dynamu ma szansę, i to całkiem realną, tylko że... musicie najpierw przestać myśleć, że to są jacyś natchnieni geniusze. bo to tak nie działa.
Dżikiya w obronie to jest ten jeden facet, który dzisiaj może uratować im skórę, i to nie raz, ale kilka razy. ten gość ma taką psychikę, że jak się dzisiaj wkurzy na Awramenkę za kolejną wpadkę, to zacznie biegać jakby ktoś mu do butów wsypał nadpodaż kofeiny – i wtedy Kryla po prostu się załamie pod własnym ciężarem. pamiętacie, jak wiosną w meczu z Fakiełem samodzielnie zatrzymał trzy bardzo groźne akcje? no to dzisiaj też mu się uda, tylko trzeba dać mu wolną rękę. obrońcy niech staną w linii, a nie jak oszalałe mrówki – niech widzą pole karne, a nie buty kolegów.
w środku Klimowicz to nie jest Biesiedin, niech was nie zwiedzie – facet ma więcej minut na boisku niż piwo w lodówce u mojego sąsiada za tydzień czynszu. jak dostanie piłkę, to albo zagra ją w cztery nogi, albo sam z siebie wbiegnie do ataku i strzeli gola z dystansu – ale w tym chaosie to już będzie sukces. Zubko i Galoyan? no cóż, oni wciąż są lepszymi pasażerami niż kierowcami, ale jak się raz okaże, że Faty jednak ma dobry dzień i dosięga ich podania, to jutro będą mogli kupić nowy samochód. a chłopak naprawdę dzisiaj może trafić – choćby dlatego, że Kryla przez tyle meczów wpuszcza gole przez własne nogi, że dzisiaj sama się boi strzelać.
a Kryla... no cóż, ich trener dzisiaj albo oszaleje, albo zrobi coś takiego, że będziemy się śmiać jeszcze przez tydzień. Chaban w bramce? facet raz złapał piłkę i zrobił się bohaterem sezonu – ale dzisiaj, jak któryś z ich obrońców znowu wbiegnie do ataku niczym spanikowany kurczak, to on nawet nie zdąży krzyknąć "uwaga!", bo piłka już będzie w siatce. Rudenko z Poluyaktovem? wolni, ale wiecie co? jak dzisiaj postawią poprzeczkę trochę wyżej, to może i będą mieli szansę. tylko muszą przestać myśleć, że pole karne to miejsce do robienia selfików.
no i te ataki – Kabakow z Chirkinem? jak nie trafią gola samobójczego, to będzie cud. facet z Akronu strzelali w niedzielę, a dzisiaj przyjadą inni, ale emocji starczy. może dzisiaj w końcu ktoś ich powstrzyma... albo trafi do siatki tak niefortunnie, że sędzia nie będzie miał wyboru.
trenerzy dzisiaj mają jeden cel: zaskoczyć. i może w tym właśnie tkwi klucz. Dynamo może zagrać w 4-2-3-1, żeby Dżikiya miał wsparcie, a Kryla – widząc ich ustawienie – albo się pogubi, albo zrobi coś takiego, że wszyscy zapomnimy o ich ostatnich meczach. a że dzisiaj może być widowisko? no pewnie, że tak – ale to będzie widowisko, przy którym większość z was będzie kręcić głową i mówić "no widziałem gorsze rzeczy".
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.