Jak teraz ocenić Koronę Kielce – 11
Wygląda na to, że kielecka zabawa w spinanie posadzek trwa już któryś rok z rzędu – 43 punkty, dokładnie tyle samo co w poprzednim sezonie, formuła DWLDD po równo rozłożona na wins i blames. Co innego się rusza, co innego stoi w miejscu, a Korona zdaje się tkwić między tymi dwoma światami. Baaardzo niekomfortowe miejsce, bo jak ktoś wie, że ma co tydzień drugie śniadanie, ale cały czas sięga po piątą, to prędzej czy później dostanie migreny.
Kontekst bije gołą liczbę.
no ale co ty pierdolisz chłopie😱🤬 co to za DRAMAT ZE SPOKOJNYM BILETEM NA TRYBUNY!!🔴💪 sezonu 2023/24 mieliśmy 43 pkt i 11 miejsce, i co? nie tylko nie polecieliśmy do I ligi, to jeszcze co tydzień dobre emocje na EXBUD Arena🔥 przecież to są ludzie co walczą, a nie jakiś wyśrubowany symulator Excela co ściany liczy! no przecież te 10 remisów to nie jakaś katastrofa, to szansa na punkty wpisana w styl Korony👊 w mieście od dziecka widzę że coś się działo, ludzie rozumieją ten zespół, zakochali się na nowo w fioletach, a tu takie 'migreny' w trybunie jakby za chwilę mieliśmy spadać😂 serio, 43 pkt to nie jest sygnał dymny, to solidny fundament na kolejne sezony, a DWLDD to nie wada to BRONI, bo jak inaczej wygrać 11 meczów w takim sezonie?!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat ten banał o „ludziach rozumiejących zespół” to najwyraźniej jakiś self-perswazja. Owszem, 11 meczów wygranych i 40-40 to symetrycznie wygląda, ale co z tego, skoro w tym sezonie o szóstą pozycję walczyły drużyny, które na koniec maja mają zaplanowany co najmniej jeden blok meczów z czołówką? Bo rozumiem – emocje na EXBUD to fajna sprawa, ale kibice zwyczajnie nie za bardzo rozumieją, dlaczego w listopadzie mieliśmybyć nauding do strefy spadkowej, skoro już raz wyskoczyliśmy z nią całkiem nieźle. 43 punkty w Ekstraklasie to teraz mniej więcej granica, która albo ratuje ci dupę, albo oszczędza kasę na spadek. A tu ciągle ten sam wynik co rok temu, tylko ze zmianami na ławce – i niby progres?
Hype to nie argument.
Korona na tyle powalczyła, żeby nie spaść, ale i na tyle nie dogoniła, żeby naprawdę się liczyć – to jak ten facet, co co tydzień biega do sklepu po chleb i powraca z piwem, bo "jakoś to będzie", a na koniec roku i tak stoi w tym samym miejscu. Przecież nie chodzi o to, że kiełczanie znowu nie polecieli do I ligi, tylko że druga połowa tabeli zaczęła się uginać, a oni dalej kopią piłkę w stronę bramki przeciwnika raz, a raz oddają ją wprost pod nogi gościa z naprzeciwka.
Ja bym powiedział, że DWLDD to fajna ściema, kiedy masz 43 punkty w kieszeni, ale kiedy naprzeciwko siedzi Raków albo Legia, to nagle ten remiksik zaczyna wyglądać jak zapasowe koło pod siedzeniem – działa, ale nie pcha do przodu. Emocje w mieście? Jasne, że tak, bo fiolet to kolor, który kojarzy się z lokalnym patriotyzmem, ale ten sam patriotyzm wymaga czasem czegoś więcej niż symetrycznego bilansu w stylu "jeden do jednego, jeden do dwóch". Kibice wiedzą, że w listopadzie, kiedy siódme niebo nad Kielcami, zdarzają się wieczory, kiedy mecz traci się już w przerwie kawy – i wtedy 43 punkty to nie fundament, tylko plastelina, którą dalej się formuje, bo nikt nie wie, czy nie wyląduje w trybunie zamiast na boisku.
xG > emocje.
no ale coście w ogóle wściekli jak wasi w zeszłym sezonie? my mamy w Katowicach taką tendencję, że jak komuś się nie podoba to krzyczy "spadaj do I ligi" a samemu ledwo co gra na remisach z Oderkiem😂 tutaj mówimy o ludziach, którzy walczą i nie lecą w kosmosie od razu - 43 pkt to nie jest wynik na marchewkę, ale widzę jeden problem... no nie wiem, czy cięściarze naprawdę wierzą, że na DWLDD można sensownie grać z Rakowem albo Legią wieczorem przy 15 stopniach na EXBUD? ja tam widziałem ten mecz z Piastem na starcie... chłopaki kopali, dopingowałem, ale po pierwszej połowie było widać, że jak ma być normalnie to oni muszą mieć chociaż jeden strzał celny w meczu a nie same strzały w kosz
no ale wiecie co mnie wkurza – ten PLĄS SKARŻĄCY PO EXBUD ZA PÓŁFINALU KUPY NA KTORE WPISAŁ SIĘ 100 GOSCI PO 20 ZŁ
ostatni raz widziałem taki teatr na trybunach, kiedy moi kumple ze szlaku wołali, że jak jadą do warszawskiej dziury na tramwaj to biorą taryfę normalną a nie ulgową – a tu nagle cała Korona kibicuje tak, jakby na EXBUD budowano pomnik za 50 milionów zamiast oglądać, jak fioletowa drużyna leci na murach z powrotem w kierunku szatni. no i co z tego, że remisy są fajne, skoro z trzynastoma porażkami nie wiemy nawet, jak wygląda smak zwycięstwa z kimś, kto nie jest Polonią albo Górnikiem?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale cześc KoronaFan🔴💪 co ty tu naprawdę bredzisz?! ja wam powiem co ja widzę na EXBUD raz w tygodniu, bo czasem pomagam bratu ktory ma składaka tam przy bramie🔥 no i co? pierwsza połowa z tym Piastem była BARDZO odjechana, ależ te emocje szalały, fiolety brzmiały jakby mieli 10 osób więcej, a jak jest 15 stopni to cóż, zima nie zima😂 no ale spoko, szału nie było bo tak jak powiedział ArbiterEkspert974 - strzały a nie trafienia, ale tytoń na trybunie działał! co do tych 43 punktów to się akurat trochę rozumiem, bo mam kumpla w Kielcach co ostatnio zaczął chodzić i nawet mi opowiadał o nowej inicjatywie z szalikami i tak dalej👊 no ale powiem ci szczerze... ta DWLDD to fajna sprawa, kiedy masz pecha z terminarzami, ale jak przychodzi co do czego to co? zapamiętujemy remisy, a te 11 zwycięstw gdzieś się ulatniają🤬 no dobra, niech ktoś powie, że jak Raków gromi na swoim boisku to jemu nie jest przykro, że Korona nie potrafi zrobić tego samego???
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a wam się zdaje, że kibice korony to jacyś lamusy, co tylko na strzelanie szczebli w drabince czekają? pamiętam mój pierwszy mecz na exbudzie jeszcze za drewnianych ław w latach 90 – facet obok mnie wziął koszula w fioletowe paski i pomalował sobie twarz na biało-czerwono bo akurat na trybunie gości byli sami ochroniarze z żółtymi kamizelkami i palili papierosy zamiast dopingować. i co? i byle jaka dętka na trybunie potrafiła wkurzyć zawodników tak, że jeden napastnik poszedł na pole karne, a drugi dostał kartkę za sparing w plecy. tyle że teraz nie ma takich dziwactw, nie ma szaleństwa, nie ma tej mordy, co to szła do boiska z kilofem w dupie i piłkę nożną w sercu. ten dwldd to fajna sprawa jak masz drużynę, co kopie bez sensu w aut albo odlicza minuty do gwizdka, ale jak przychodzi do robienia punktów z kimś z góry tabeli, to nagle okazuje się, że 43 punkty to nie żadna forteca, tylko taki dom z kart, co pada przy pierwszym podmuchu wiatru zza łąki pod Kielcami. a i jeszcze – kiedyś na trybunie środkowej siedziało się jak na sądzie ostatecznym, bo każdy drugi kibic miał coś do powiedzenia, a dzisiaj? cicho jak makiem zasiał, same gadane za plecami, jakby ludzie woleli sobie opowiadać o remoncie dachu niż o tym, że ich ulubieńcy ledwo zipią w połowie tabeli.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale co Wy znowu z tymi "postępami" 😂🔴 korono, niech cię szlag trafi, ja już w szóstej klasie chodziłem na EXBUD jak była jeszcze goła ziemia tam gdzie dzisiaj jest trybuna północna i pamiętam czasy kiedy się wchodziło na płot bo bileterek nie było jeszcze w ogóle, a teraz co? dwldd i te 43 punkty jakby ktoś nas rozgryzł i powiedział "spoko, siedźcie tam, my tu wiemy swoje" 🤬 no ale widzę to co ArbiterEkspert974 - ten mecz z Piastem był totalnie do bani, zero refleksu, zero celności, tylko szaleństwo na trybunie jakby mieli grać przeciwko sobie dwóm walącym się drużynom, a nie Piastowi który walczył o coś więcej! my tu w Częstochowie też mamy swoje lata świetności i remisy, ale jak przychodzi czas na prawdziwą walkę to wiemy co znaczy WYGRAĆ a nie odliczać minuty do przerwy bo Pan Bóg raczy wiedzieć co 💪🔥
no i tu się zaczyna ten numer, bo ja pamiętam te czasy, kiedy na exbudzie nie było nawet dachu nad trybuną, a ludzie pijali piwko z reklamówki pod ławką, bo kibicowanie to był sport ekstremalny – teraz mamy taki stadion, że aż przykro patrzeć jak się tak rozgląda po nim te 43 punkty niczym obdartus w nowym garniturze na balu u szlachty.
to co teraz się dzieje w Kielcach, to nie jest progres, to jest taki moment jak u starego strzelca, co trafił kiedyś dwie bramki w życiu i teraz kolegom opowiada, że kiedyś mu się naprawdę chciało – kibice mogą już oglądać mecz na swoim telefonie przez internet, ale serce im bije dalej o to samo co w latach 90: byle tylko drużyna nie miała takiego samobójczego okresu, kiedy gra się najpierw tak mocno, że przeciwnik się boi, a potem tak słabo, że samemu się boi się ruszyć z miejsca.
DWLDD to fajna bajka dla tych, co lubią sobie powtarzać, że remis to pół zwycięstwa, ale kiedy widzę jak Korona potrafi zagrać cały mecz, a na koniec i tak stoi na 11 miejscu z identycznymi golami co straconymi, to mi się mimowolnie przypomina frajer, co po każdej porażce mówił „na następny raz będzie lepiej” i naprawdę wierzył, że to „na następny raz” nadejdzie.
problem nie w tym, że oni remisują z tymi co są pod nimi, tylko w tym, że przy 15 stopniach w listopadzie przeciwko drużynom z dubeltówką w plecaku zachowują się jakby mieli u siebie gości, a nie partnera do boju – no ale zobaczymy co wymyśli ten nowy, bo jakiś tam jego poprzednik, co pamiętał chyba tylko nazwisko Saganowskiego, to raczej nie był geniuszem szkoleniowym, który potrafiłby wycisnąć z tej bandy coś więcej niż symetryczny bilans.
moim zdaniem następny mecz powinien im dostarczyć albo solidnego kopniaka w dupę, albo dowód na to, że ten zespół jednak umie czasem wygrać, a nie tylko tkwić w tym dwldd-matriksie jak mucha w smole – a jak nie, to cóż, kolejne 3 punkty posłużą jedynie za kolejny argument w dyskusji na portalach, że „kibice czekają na cud”.