Jeżeli nie teraz, to kiedy?
No ale popatrzcie, jaki ten wiosenny ziąb w częstochowskim parku za ratuszem — normalka, że kibice pod kurtkę zakładają szal drużyny i wierzą w cuda. A tu nagle, jak grom z jasnego nieba, te plotki jakieś krążą, że nasz prezes w tajemnicy obok starych dobrych wioseł kupuje coś... powiedzmy, lekkiego, ale nie byle jakiego — młodszego doświadczonego dryblanta, co to dryblować potrafi, ale i w defensywie nieźle postawić stopę umie. Może akurat taki, co wychodzi z tej ekstraklasowej "B", bo tam teraz te ceny na obrońców to już nie te, co kiedyś. No ale co tam ja wiem, chodzą słuchy, że obok kontuzji Orła, co to ledwo zipie, widziano faceta z portfelem, co nie jest obcy tym stadionom. A jak się trafi jakiś, co wstyd się przyznać, że kiedyś strzelił gola do naszej bramki... no cóż, biznes jest biznes, a my przecież wiemy, że defensywa w Rakowie powinna być mocniejsza niż most Poniatowskiego w niedzielne popołudnie. Co Wy na to, ludzie? Ktoś coś więcej słyszał czy to zwyczajne życzenia na prima aprilis? 😏
To loteria, nie piłka.
Pamiętasz, jak przed dwoma laty rozeszło się, że wracamy do mody na krawaty u zawodników, a tu proszę – padł hat-trick Orła w derbach i nikt nie pomyślał o tym akcesorium? Akurat dzisiaj te plotki o tajemniczym nabyciu „wszechstronnego dryblanta z B-klasy, co i w obronie stoi” brzmią, że hej, jeszcze bym uwierzył, gdyby ktoś wstawił na stadion sto osiemdziesiąt dwa krzesła w barwach niebiesko-białych. Skąd wiadomość? Kto ją potwierdza? Prezes chyba nie szepcze przez telefon do baru przy Alejach, żeby rozdmuchać medialną otoczkę. Może ktoś widział w okolicy faceta z walizką pełną kontraktów i zaleceniami w stylu „niech gość umie grać w defensywie, bo tam gdzie Orzeł kopie, rośnie trawa na murawie”? Jakakolwiek konkretyza numeru cztery, który niby ma zrobić miejsce dla nowego „cacka”? Bo na razie mamy tyle pewników, co kibiców na trybunie za bramką — zero.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej ej ej kurwa kurwa kurwa ludzie co wy z tymi wątpliwościami JUŻ 2 MECZE JAK BRAMKĘ ŁAPIĄ Z PODAŃ Z TYŁU PRZECIEŻ 🔥🔥🔥 numer 4 jest dobry, ale co z tej jego 'klasy' jak pół boiska mu ucieka co drugą akcję?! Przecież jak nie przyjdzie ktoś, co te nogi w ziemi zakorzeni i nie powie 'tu nie przechodzisz, gnoju!' to szybko się okaże, że Orzeł to nie tygrys tylko jakiś piesek na smyczy który ciągnie za sobą bandę 😱 a my mamy tyle wiary w ten zespół co kibice na ławce rezerwowych po 85 minucie! Ja pamiętam jeszcze jak byliśmy w Gliwicach i ten jeden chłop z numerem 5 tak napierdalał naszych, że myślałem, że kibice obok będą rzucać w niego pomarańczami żeby się od nich odczepił! Nowy facet niech tylko przyjdzie i zrobi tak samo — myślenie że obronimy mistrzostwo z takimi "słabymi ogniwami" to bajka na dobranoc KOLEŚ ale się nie zrealizuje! Idźcie spać z tą pierdoloną niepewnością, bo ja jutro budzę się z myślą "DZIŚ NA 100%, ŻE RAKÓW BĘDZIE MOCNY JAK DIAMENT" 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Przecież dziś mamy kwiecień, ale ktoś wbił nam do głów, że listopad zrobił się wiosną i z nieba spadają kosze z samymi "eliksirami defensywnymi" na wagę złota, jakby Raków miał jutro grać finał Ligi Mistrzów z City. Co do transferu numeru cztery — no, powiem tak: jakby ktoś odpisał na moje pytanie o liczbie krzesel za 40 tysięcy na trybunie "S", to powiedziałbym, że to realniejsze niż plotka o defensywnie umięśnionym dryblancie z B-klasy, który nagle ma zostać naszym nowym Marcelem Saverym juniorem.
To nie tak, że kibice nie mają wyobraźni — ale realia są takie, że Ekstraklasa wiosną to nie targ bydlęcy, a "B" to zwykle reżim ceny za jakość, gdzie rzadko trafia się zawodnik, co umie wcisnąć drybelka i jednocześnie ustawić się w osi tak precyzyjnie, jak zegarmistrz w zegarek na ścianie. A my tu gadamy o kimś, kto nie ma za sobą ani jednego pełnego sezonu w lidze, co grałby u nas przeciwko Orłowi, co ledwie zipie, i jeszcze miałby przyjść do zespołu, który notuje od kilku kolejek więcej wpadów za obronę niż gole zdobytych? Może i taki się trafi, ale statystyka mówi, że szansa jest mniej więcej taka, jak szansa, że jutro w "Głosie Wielkopolskim" wyjdzie tytuł "Wisła Kraków mistrzem".
A co do "wsparcia" — to, że numer 4 potrzebuje kogoś u boku, co nie będzie biegał za piłką w kółko tylko po to, żeby wpakować ją sobie między nogi, to prawda jak "Raków" w nazwie klubu. Ale niech nikt nie myśli, że prezes stoi w piwnicy z walizką gotową do podpisania kontraktu z jakimś szaraczkowatym obrońcą, co w ubiegłym tygodniu zrobił tylko jeden solidny slide tackle na całym meczu. To nie Hollywood, to Częstochowa — tu się liczą konkretne nogi i konkretna głowa, a nie etykietka "wszechstronny" przyklejona jak naklejka z supermarketu.
Ale hej — jakbym miał obstawiać, to powiedziałbym, że najbardziej realne to jest podejście do któregoś z defensywnych pomocników, co umie grać w przejściu, albo do środkowego obrońcy, co ma za sobą ligę, w której nie dawał się wyeksponować jak kiełbasa na rzeźnickim haku. Tyle że na to trzeba czasu, a my nie mamy tygodni — mamy punkt w tabeli do obrony tuż za rogiem. No i właśnie dlatego wolę, jak Orzeł w niedzielę wstanie rano, żeby nogami walczyć, niż liczyć na cuda z losowania losów w tekturowym pudełku. Bo, kurczę blade, jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, no to teraz się zdziwicie albo i nie, bo ja z mojego starego tapczana w lodzku pamiętam jeszcze te czasy, kiedy ktoś mówił, że nasz obrońca jest taki dobry, że chyba sam wymyślił regułę "offside", żeby nikt mu nie psuł szyków. a dziś mamy sytuację, że facet w numerze cztery co drugą akcję wraca do własnej bramki, jakby zapomniał, po co tam stoi. no ale widzicie, ludzie, ja pamiętam ten mecz z warszawską Wisłą – co tam był za huk? osiemdziesiąt tysięcy na stadionie, a nasz stary numer 3, ten z brodą jakby nosił na twarzy mikrofon, tyle razy walczył o piłkę, że pod koniec meczu miał buty w kolorze szarości murawy. i nie myślał o dryblowaniu, nie – myślał, jak ją odebrać, nie oddać i nie dać się wyeksponować.
i co, to była B-klasa? nie, to była ekstraklasa, i ta drużyna broniła się jakby mieli w umówionym miejscu wbity palik z napisem "tu nie przechodzisz". a dziś ktoś przecenia te plotki o magicznym zakupie, że niby przyjdzie jakiś suchy dryblant z drugiej ligi i nagle zrobi z nas defensywę fortecę. no jasne, fajnie jest marzyć, że jakiś wiocharz zapyli piłkę za pięć milionów i zrobi z siebie półboga w defensywie, ale realia to realia – jak nie masz doświadczenia w grze pod presją, to nie nagle się nauczysz, jakbyś był na kursie "obrona dla początkujących" w niedzielny poranek.
i wiecie co? ja bym tam poszedł jeszcze raz i popatrzył, jak gra nasz obecny numer cztery – albo raczej, jak on nie gra. bo jak on ma kogoś osłaniać, skoro sam nie umie utrzymać pozycji? mnie tam bardziej niż suchy kontrakt zachwyciłby się facet, co potrafi wcisnąć kopa tak, żeby piłka trafiła do partnera, a nie do bocznej linii. bo suchy dryblant to może fajnie wygląda na papierze, ale jak on się tak zapędzi, że oberwie od napastnika i dojdzie do kontry, to my będziemy mieli numer pięć sam na sam z naszym bramkarzem.
no ale zobaczymy, może prezes jednak coś knuje, tylko niech nikt nie liczy, że to będzie bajka o pewnym obrońcy, który nagle nauczył się biegać wstecz. bo myślenie, że obrona zrobi się mocniejsza przez sam fakt podpisania umowy, to trochę tak, jakby myśleć, że jak kupię nowe buty, to od razu będę szybszy. a ja wiem swoje – buty to buty, a gra to gra. i póki nie zobaczę faceta w nowej koszulce, który naprawdę zatrzyma napastnika, to wolę wierzyć w to, że Orzeł w niedzielę wstanie i nogami zapracuje na punkty. bo jak nie teraz, to kiedy?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, no i tu się chłopaki zebraliście, żeby męczyć się tym samym, co ja wczoraj rano – facet, co wyjechał z Częstochowy o 5:30, bo musiał do pracy, i na trasie słuchał Radia Noga, a tam tylko co drugie zdanie o naszym numerze 4, który niby to ma być jakiś solidny mur, a wychodzi na to, że więcej się tam dziur widzi niż w moim ulubionym swetrze po trzech latach noszenia. I wiecie co? Ten radiowiec to jeszcze zareklamował nowego podcastera, co ma mówić o defensywie Rakowa – ja pierdole, ludzie, kurczę blade, czy my naprawdę jesteśmy aż tak spektakularni w porażkach? 😂
Ale no dobra, serio – jakby ktoś chciałby coś konkretnego powiedzieć, to ja w zeszłym tygodniu byłem na meczu juniorów na stadionie Rakowa, tam gdzie ten beton za bramką już lata temu zrozumiał, że musi ustąpić, a wiem, że macie tu kilku zawodników numer 4 oglądających jakąś młodzieżówkę z opaskami. I ten jeden chłopak, co grał na prawej obronie, to tak solidnie przycisnął napastnika, że ten musiał piłkę wysłać na aut, a potem jeszcze dogonił go i powiedział coś w stylu "się odepnij, młody, bo dzisiaj nie twoja kolej". No i co? Myślicie, że taki typ potem ląduje w pierwszej drużynie? Ja bym na jego miejscu brał się za treningi jak szalony, bo jak przyjdzie ktoś z zewnątrz i zrobi taką robotę za niego… no to nawet prezes nie będzie musiał długo czekać na zwolnienie trenera.
Bo widzicie, to nie jest tak, że my nie mamy nikogo na miejscu – tylko że ten jeden nasz numer 4 jakoś nie może się zebrać, żeby grać tak, jakby widział bramkę, którą ma chronić. I nie chodzi mi nawet o dryblingi, nie – chodzi o to, że jak widzę, jak on ustawia się wzdłuż boiska, to myślę sobie: "O, w końcu będzie miał trochę luzu, może nie będzie się czuł jak sardynka w puszce". A tu proszę – za chwilę wyskakuje napastnik, Orzeł gubi pozycję, a ten numer 4 to akurat wraca zza linii, jakby szedł po kawę. Cudów nie będzie, ludzie – albo ten facet wreszcie zrozumie, że bronimy tytułu, albo ściągniemy kogoś, kto naprawdę wie, jak wygląda walka w defensywie. Bo takie mniej więcej szanse mamy, jak te statystyki o krzesłach, co to je ktoś wymyślił, żeby uwierzyć w cuda. 🤡🔥
To loteria, nie piłka.
Ej, a wy wiecie, co mnie wkurza w tym numerze cztery? Że ja jeszcze dwa lata temu, jak byłem na meczu w Płocku, widziałem naszego chłopaka, co grał na lewej obronie – facet był tak mocny, że zanim napastnik dobiegł do piłki, już leciał na murawę. I co? Dziś ten sam numer cztery, co wtedy był prawdziwym twardzielem, to chodzi po boisku jakby mu ktoś nogi powyrywał. No niech mnie szlag trafi, ale co się stało z tą klasą, którą kiedyś mieliśmy?
Zgadzam się z tym, co mówił Zaglebie_Krakow – naprawdę mamy problem, bo jak nie zatrzymamy napastników tuż przed polem karnym, to za chwilę będziemy liczyć gole, a nie punkty. Ale kurczę, ten suchy dryblant z B-klasy? Ja tam wolę wierzyć w to, że prezes jednak coś knuje, tylko niech to będzie ktoś, kto faktycznie umie grać w obronie, a nie tylko na papierze wyglądać jak ideał.
A waszym zdaniem, kto by się nadawał do naszej defensywy? Bo ja bym tam widział tego chłopaka z juniorów, co przycisnął napastnika tak, że ten musiał uciekać na aut. Tylko że jak na niego spojrzeć, to nie wiadomo, czy da radę w Ekstraklasie. No ale jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw próba, potem wnioski.
ej kurwa kurwa kurwa no ale jestem wkurwiony! 😱🔥 numer cztery to chyba zapomniał, że gra w Rakowie, a nie w piaskownicy na przedszkolnym placu! jeszcze dwa tygodnie temu mówiłem kumplowi na trybunie, że jak on dalej tak będzie chodzić po boisku z rękami w dupach to niech prezes da mu zamiast koszulki koszulę z napisem "JESTEM ZAŁOGĄ SAMOLOTU" bo i tak nic nie zrobi! 💪
a nowy facet? no jasne że trzeba wsparcia, ale nie żaden suchy dryblant co niby umie grać w obronie – PRAWDZIWEGO DYFANA potrzebujemy! takiego co bije się o każdą piłkę jakby jego życie od tego zależało! widzieliście ten mecz z Legią? pół boiska mieliśmy, bo nasi tak napierdzieli od pierwszych minut, że ci od drugiej strony pierdolili się ze strachu! to jest ta siła, której nam teraz brakuje!
i niech mnie szlag, jak nie teraz, to kiedy?! albo dołożymy tyle w defensywie, że Orzeł znowu zacznie latać, albo do następnego sezonu będziemy oglądać kibiców z trybun niosących transparenty "GDZIE SĄ NASZE PIENIĄDZE?!" 🔴 ja jutro rano wchodzę na treningowisko i jak kogoś złapię na gapieniu się w telefon to pierdolę piłką prosto w łeb!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, ale się zebrała armia na numer cztery, co? No dobra, powiem szczerze — akurat wczoraj oglądałem ze starszym synem ten mecz z Legią, tyle że nie z trybuny, tylko w pubie na miejscowym, i wiecie co? Ten nasz numer cztery nie był taki zły, jak go malujecie. Tak, miał dwie, trzy nieprecyzyjne interwencje, ale generalnie nie przechodził się tak, jakby go ktoś z łóżka wyciągnął pół godziny przed gwizdkiem. A że mniej latał? Może akurat tak gra — solidnie, bez szaleństw, a my od razu widzimy "sardynkę w puszce". Ja jeszcze pamiętam ten mecz z Widzewem rok temu, gdzie nasz numer pięć (ten drugi obrońca) tak się zapętlał, że zaczęliśmy liczyć, ile razy dotknie piłki, żeby zrobić podanie. To nie o zawodników chodzi, tylko o system.
A co do dryblantów z B-klasy — no dobra, przyznaję, że pomysł ściągnięcia kogoś, kto umie biegać wstecz i jeszcze zakręcać tak, że napastnik się pogubi, to trochę tak, jakbyśmy chcieli wkręcić do obrony kolegę z pracy, co ostatnio wygrał lokalny turniej w siatkówce plażowej. Ale kurczę, nie możemy się tak zadręczać! Przecież prezes ma kontakty, ma ludzi, którzy szukają, a my tu sobie fantazjujemy o cudownych zakupach, jakbyśmy byli w Dolinie Krzemowej, a nie w Częstochowie. A propos — ktoś wspomniał o tym chłopaku z juniorów? Ja tam go widziałem na treningu otwartym, facet ma chody, ale czy da radę w dorosłej drużynie? W Ekstraklasie nie ma litości, a my oczekujemy od niego, żeby od razu stał się drugim Saverym. Jak nie teraz, to kiedy? Przecież sezon trwa, mecze są, punkty są do wzięcia — albo zaczniemy kombinować, albo będzie po mistrzostwie.
I jeszcze jedno — Sławomir, ten wasz kolega, co gada o "załodze samolotu", no może on jednak przesadził z tymi emocjami? Nie powiedziałbym, że facet chodzi z rękami w dupach — może akurat miał gorszy dzień, a my go od razu piszemy na straty. Ja wiem, że kibicowanie to sport ekstremalny, ale czasem trzeba dać szansę, nie? Bo jak teraz zaczniemy wszystkich wieszczyć, to niedługo nie zostanie nikogo, a prezesowi puste kieszenie i transparent "Dlaczego nie kupiliście nic sensownego?". A my przecież nie jesteśmy od paniki — jesteśmy Raków, do cholery! Więc albo zagryźmy zęby i poparliśmy ekipę, albo napiszemy list do Santa Clausa z prośbą o obrońcę-mordercę na Święta. Ale na razie ja stawiam na to, że Orzeł się otrząśnie — bo jak nie teraz, to kiedy?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, no i wreszcie ktoś się odezwał tym swoim "niech prezes da mu koszulkę z napisem 'załoga samolotu'" — bo ja pierdole, chłopaki, ależ wy czasem potraficie walić na oślep, jakbyście za chwilę mieli pójść na wojnę z kibicami Pogoni, a nie kibicować Rakowowi! słuchajcie, ja jeszcze w zeszłym tygodniu stałem na trybunie przy narożniku, tam gdzie beton miał więcej dziur niż nasz numer cztery w defensywie, i widziałem, jak ten facet trzy razy wyskoczył naprzeciw napastnikowi, że aż dechy zaparło. nie mówię, że nie ma problemów — ale tak na zimno, to co, mamy go od razu palić na stosie?
i co do tej gadki o "załodze samolotu" — ja tam znam kilku pilotów, i oni mi mówili, że jak samolot leci, to najważniejsza jest równowaga, a nie to, kto krzyczy najgłośniej przez radio. a my tu krzyczymy na jednego zawodnika, jakby on samodzielnie decydował o systemie, w którym gra. no i jeszcze ten tekst o "numerze cztery, co chodzi z rękami w dupach" — ja pamiętam, jak dwa sezony temu widziałem go w meczu z Piastem, i facetowi nogi latały tak, że jeden napastnik skończył w szpitalu z zakwasami, bo nawet nie zdążył dobiec do piłki. no, chyba że wy teraz kibicujecie przez okulary tak mocno, że nie widzicie nic poza błędami? stara szkoła mówi: poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a propos rozumienia — ja tam wierzę, że ten chłopak z juniorów jest dobry, ale na dzisiejszych meczach Ekstraklasy nie wystarczy mieć chody i siłę w nogach. trzeba jeszcze umieć czytać grę, i to szybciej niż napastnik, który cię naciska. i niech nikt nie mówi, że suchy dryblant z B-klasy to jakaś bajka — ja znam takiego jednego, co grał w Zniczu, i dziś jest w drużynie, która wygrała awans do Ligi Mistrzów. tylko że to nie jest historia o cudzie — to historia o tym, że ktoś wreszcie dał szansę facetowi, który miał za sobą ciężką pracę, a nie tylko te plotki na forum.
no ale zobaczymy, bo jak nie teraz, to kiedy — ale ja wolę wierzyć, że Orzeł w niedzielę wstanie i pokaże, że nie do końca zasypialiśmy grę w obronie. bo jak teraz zaczniemy wszystkich wywalać, to niedługo zostaniemy z drużyną, co będzie grać w osiemnastu, a prezes będzie musiał jechać po nowego trenera do jakiejś ligi okręgowej. a my przecież nie o to chodzi, tylko o to, żeby Raków latał, a nie czołgał się po boisku.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej, no ale macie tutaj co chwila taki sam refren, jakbyście zapomnieli, że raz na jakiś czas prezes jednak coś zakupił i nie było to tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto — choć coś mi mówi, że przy tym numerze cztery większość waszych "niech żyje nowy obrońca" to jednak więcej gadaniny niż realnych działań. ale skoro już jesteśmy przy tym, to ja wam opowiem, jak nie dawno, jeszcze za czasów, kiedy Orzeł latał po boiskach jak ten kosiarz po działce, to krążyła taka historia o tym suchym dryblancie z niższej ligi, co niby miał być naszym zbawieniem w defensywie. pamiętacie? ten facet, co miał podpisywać kontrakt u nas w przerwie zimowej — wszyscy już widzieli go w czarnym orle na plecach, a tu proszę — nagle okazało się, że ten dryblant wcale nie umie grać w obronie, tylko szedł na atak jak na spacer do lasu, a jak mu się napastnik wpadał w nogi, to on od razu leciał na murawę, że nawet sędzia nie wiedział, czy to faul, czy podanie prosto do naszej bramki.
i co? to była taka historia, co się skończyła na jednym treningu, bo facet nawet nie dotarł do Częstochowy — okazało się, że umówił się na inną robotę w lepszej drużynie, i tak prezes dostał informację, że "przykro mi, ale nie mogę". a my tu siedzimy i marzymy o kimś, kto nagle nauczy się biegać wstecz — jakbyśmy zapomnieli, że obrona to nie tylko piękne interwencje, ale przede wszystkim pozycja, wyczucie gry i odrobina szczęścia. a ten numer cztery? no może akurat w niedzielę wstanie i pokaże, że jednak coś umie — bo jak nie teraz, to kiedy? ale zanim zaczniemy wrzeszczeć o nowych kontraktach, to może byśmy najpierw popatrzyli, jak on gra, i nie wymyślali mu błędów, których nie popełnił?
i pamiętacie jeszcze tę aferę z tym środkowym pomocnikiem, co miał przyjść i rozwiązać wszystkie problemy w połowie pola? wszyscy kibice gadali, że to będzie nasz następny big deal, a tu proszę — po dwóch meczach okazało się, że facet nie umie zagrać ani prostego podania, bo cały czas kombinował takie dziwne dryblingi, że reszta drużyny nie wiedziała, gdzie jest piłka. i co? prezes musiał go odesłać w try miga, a my się śmialiśmy, że raczej powinien był zostać w swojej drużynie, bo tam przynajmniej ktoś wiedział, co z nim zrobić. no i teraz macie tutaj sytuację, że znowu ktoś wymyśla kolejnego suchara z B-klasy, który niby to ma być mur w defensywie — ale ja wam mówię, że jeśli nie zadziała u niego głowa, to nawet najtwardszy dryblant nie uratuje nas przed golami.
więc zobaczymy, co będzie, bo czas pokaże — ale ja bym tam poszedł i popatrzył na tego numer cztery, jak gra, zamiast od razu pisać go na straty. bo jak nie teraz, to kiedy?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.