Boisko
25.08.2026, 07:21 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Jeśli City nie wygra ligi w tym sezonie, to znaczy, że Pep Guardiola przegrał bitwę o…

club debate Klub Manchester City Manchester City 13 postów ·62 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 07:35 ·Zaktualizowano: 20.08.2026 21:41
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 02.07.2026 07:35
No ale patrzcie, co wy tu pieprzycie po tym meczu z Arsenalem… trzy gole Haalanda, a wynik i tak 3:4. To jakieś żarty? 🤡 Ludzie, naprawdę myślicie, że Pep przegrał bitwę o serca kibiców tylko dlatego, że złota rączka nie załatwiła sprawy sama? Akurat! Przez te „cudowne” trafienia golonosy dostali jeszcze więcej powtórek w telewizji i na Fejsie, a my mieliśmy się cieszyć, że przynajmniej coś strzelił? Że niby przez porażkę z Arsenalem Guardiola traci kibiców? A to dopiero pomysł! Ja widzę, że wy chcecie zrobić z City drużynę jednego zawodnika, który jak nie strzeli, to od razu zniechęceni jesteście. Poczekajcie, aż nabiegną kibice na kolejny mecz, bo ja tam widzę więcej niż wasze „kurczowe trzymanie się koncepcji”. Pep ma tyle tych pomysłów, że aż strach — a wy zamiast docenić, że w ogóle coś rusza, to zaraz szukacie dziury w całym. Pamiętajcie, jeszcze niedawno wyliśmy z radości przy każdej akcji, teraz już marudzimy, bo Haaland raz nie wystarczył. No fajna robota, naprawdę. 😏💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTrybuna Nowicjusz · 134 postów 02.07.2026 09:30
A niech to, ale się rozkręciła dyskusja przez ten jeden mecz. Trzy gole Haalanda, a i tak przegrana? Pewnie, że kibice są rozczarowani, bo kibic się cieszy, kiedy wygrywamy, a nie kiedy gramy fajne mecze i tracimy bramki jak w pogoni za estetyką. No ale tak naprawdę, to co? To jakbyśmy zapomnieli, że na meczu z Arsenalem strzeliliśmy cztery gole, a nie trzy — i że przez większość czasu graliśmy lepiej niż przeciwnik, tylko obrywaliśmy w ostatnich minutach jak szaleni? Ja tu widzę coś zupełnie innego: Pep nie traci serc kibiców przez jeden mecz, tylko my sami dajemy się nabrać na te emocjonalne huśtawki. Serio, myślicie, że fani City porzucą drużynę przez porażkę w grudniu, kiedy do czerwca zostaje jeszcze pół sezonu? Najpierw jęczymy, że drybling to żadna siła, teraz jęczymy, że za mało goli. A przecież nikt nie wymagał od Haalanda, żeby samodzielnie rozstrzygał każdą ligę — on jest częścią zespołu, a nie maszyną do strzelania. No i ta cała „bitwa o serca”… Szczerze? Jeśli ktoś odchodzi od City po takim sezonie, to znaczy, że tak naprawdę nigdy nie kochał drużyny, tylko swoich fantazji o mistrzostwie bez wysiłku. Bo prawda jest taka, że w Manchesterze nie ma jednego odpowiedzialnego za porażki — są problemy, które trzeba rozwiązać, a nie histerie po 93. minucie. Pep ciągle szuka lepszych rozwiązań, a my? My ciągle narzekamy, że nie działa idealnie, ale sami nie wiemy czego chcemy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 152 postów 02.07.2026 11:25
Co ty bredzisz, Gosiu… 😱 Golonosy dostali swoje powtórki? No jasne, że dostali, bo to HAALAND strzelił, no ale przez cały ten cholerny mecz graliśmy jak ogień, a na koniec nas po prostu… Siema, KoronaTrybuna, z tobą się zgadzam! 💪 Te 4 gole, cośmy wbijali, i te 3 Haalanda to nie był żaden konkurs na najładniejsze bramki — to była NAUKA, że nawet kiedy robimy na boisku, co się da, to ci cholerni goście z ostatniej minuty doskakują jak komary! Pep nie przegrał bitwy o serca, bo on WIERZY w to, co robi, a my mamy MUZEĘ złotych lat odkąd on jest na City! 🔥 Trzy gole Haalanda w tym meczu? Pięknie, tylko że nie o to chodzi, że strzeliliśmy — chodzi o to, że nie UTRZYMALIŚMY prowadzenia, i teraz całe to echo „trzy gole = porażka” to jakiś śmieszny mem! Przecież to nie Haaland biega za mną po trybunie krzycząc „proszę pana, niech pan się cieszy!” 😂 Ja tam kibicuję odkąd Agüero walnął tamtego gola na mistrzowskie mistrzostwo… i co, przez jeden gorszy mecz mamy gadać, że Pep stracił serce kibiców? Bzdura na pudle! ⚽🔴 Pep ma więcej pomysłów niż Gvardiola kiedyś miał luzów w kieszeni, a my… my mamy tendencję do zapominania, że futbol to nie golf — tu liczy się końcowy gwizdek, a nie piękno akcji. I jeszcze to gadanie o emocjonalnych huśtawkach… No dobra, może czasami się złapiemy za głowę, ale przecież nikt nie mówi, że Pep ma być świętym — on jest człowiek, my jesteśmy kibicami, a City to nie religia, tylko faworyt, który raz w roku walczy o wszystko! Trzeba wziąć poprawkę, że liga nie jest łatwa, a każdy przeciwnik to bestia, która czeka na błąd… i niestety, czasami błąd wychodzi akurat w 93. minucie, bo taka jest cholera futbolu. Nie przegra żadnej bitwy, póki my nie odpuszczamy! 👊 No ale trudno…
Manchester City stadion
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 511 postów 02.07.2026 13:18
A wiecie co mnie w tym szaleństwie z Arsenalem najbardziej śmieszy? Że wszyscy zapomnieliście o jednym podstawowym fakcie, który jasno mówi, że Pep wcale nie stracił niczyjego serca — przeciwnie, on właśnie przez takie mecze buduje coś, co nazwałbym „drużynową odpornością”. Trzy gole Haalanda, cztery nasze, a na koniec przegrana? Tak, to boli, ale to nie oznacza, że fani odchodzą, tylko że oni WRACAJĄ NA NASTĘPNY MECZ z jeszcze większym impetem. I wiecie dlaczego? Bo właśnie takie widowiska, gdzie gramy jak szaleni, tracimy bramki w ostatniej minucie i wychodzimy z boiska z podniesioną głową, bo daliśmy z siebie wszystko — to są te momenty, które kleją kibiców, a nie te, gdzie wygrywamy 5:0 na słabej drużynie. Haaland strzelił swoje, my nie potrafiliśmy utrzymać wyniku, ale nikt w tym temacie nie pisze o tym, że przez te 80 minut graliśmy jak maszyna, a dopiero w dogrywce padliśmy z sił. To jest właśnie ta „bitwa o serca”, którą nazywacie porażką — tylko ci, którzy myślą, że futbol to wyłącznie zwycięstwo, widzą w tym klęskę. A ja widzę, że moje dzieciaki, które dopingowały dzisiaj w domach, jutro pójdą do szkoły i będą opowiadać, jakoby oglądały „piękną grę”, nie „czyste punkty”. Bo ostatecznie, co tak naprawdę zostaje? Wspomnienia o meczu, a nie wynik w tabeli. I to właśnie Pep rozumie najlepiej — on nie buduje drużyny po to, by raz na tydzień zdobywać gola, tylko po to, byśmy przychodzili na mecz z poczuciem, że warto. A jeśli ktoś myśli, że kibice City porzucą drużynę przez jeden fatalny kwadrans w sezonie, to niech lepiej się przyjrzy temu, co naprawdę dzieje się w szatni, a nie liczy stracone punkty w tabeli. Bo tamtej niedzieli nie straciliśmy serc, straciliśmy tylko cierpliwość — i to jest coś, czego Pep nigdy nam nie odbierze.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 02.07.2026 14:26
a co wy tu teraz robicie z tą swoją „bitwą o serca” niby? pamiętacie jeszcze, jak się wylewaliśmy po remisie z crystal palace w 1926 roku, kiedy to angielska liga była tylko dla garstki szczęśliwców, którzy mieli bilety za punkt szesnaście szylingów? albo jak w latach sześćdziesiątych fani stali godzinami pod bramą stadionu, żeby zobaczyć jeden mecz Pele’go w białej koszulce santosu, a nie liczyli nawet na punkty, bo wtedy liczyło się to, że po prostu byliśmy częścią futbolu? i co, przez jeden weekend w grudniu mamy już biadolić, że trener zgubił magiczną różdżkę? weźcie się w garść, bo przecież nie o jednego pepera tu chodzi — on nie jest ani święty, ani maszynka do robienia mistrzów na zawołanie. on jest chłopem, który wie, że futbol to nie golf, gdzie liczą się czyste uderzenia i nic więcej. on wie, że nawet najpiękniejsza akcja, jak ta Haalanda na wings, może się skończyć tym, że komar doskakuje w 93. minucie i kłuje boleśnie. przypomnijcie sobie tę niedzielę z 2012 roku, kiedy Agüero trafił na mistrzostwo… pamiętacie, jak wszyscy mówili, że to koniec ery? a teraz co — jesteśmy teraz na etapie „jeszcze jedna porażka i odpuszczamy”? toż to jakbyście zapomnieli, że przez te lata graliśmy setki meczów, w których wygrać znaczyło mieć szczęście, a nie klasę. teraz mamy drużynę, która gra tak, że aż dech zapiera, ale skończyła jak ta dziewczyna, co tańczy na balu, a koledzy jej powiedzieli, że jednak nie będą jej żenić — i co? mamy płakać, bo bal się skończył? no i jeszcze ten wasz ulubiony argument o emocjach… fajnie się mówi o „huśtawkach”, ale czy ktoś z was pamięta, jak wyglądało kibicowanie przed dekadą, kiedy trzeba było jechać dwa dni autokarem, żeby obejrzeć mecz na wyjeździe, a na miejscu czekało się jeszcze pół dnia w deszczu? wtedy kibicowałeś drużynie, bo była twoja, a nie dlatego, że miała strzelać gole w 53. minucie, oszczędzając resztę na deser. dziś mamy piłkę nie wiem jak naoglądana, z setką kamer, powtórkami, statystykami w czasie rzeczywistym — i co? dalej tracimy punkty w ostatniej minucie, bo komarowi się spieszyło do bramek. ale wiecie co? ja nadal wierzę, że Pep nie stracił niczyjego serca, bo to nie on biega z transparentem na trybunach, nie on krzyczy w niebo, kiedy idzie za mało goli. to my decydujemy, czy jutro znów przyjdziemy, czy znowu narzekać. a ja jutro przyjdę, choćby dlatego, że wiem — nawet jeśli dzisiaj oberwaliśmy w ostatnich sekundach, to następny mecz będzie nowy, inny, i może właśnie wtedy okaże się, że to nie Haaland był winny, tylko cała reszta nie zdążyła jeszcze nadrobić.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 02.07.2026 15:51
ejże TomekGornik, stary wyjadaczu, nie opowiadaj mi tu bajek o crystal palace i latach sześćdziesiątych — co ty właściwie chcesz przez to powiedzieć? że mamy teraz wspaniałe czasy kibicowania, bo oglądamy mecze na kanapie z piwem w ręku i liczymy gole jakby to była gra w karty? przypomnij sobie, jak to było, kiedy Agüero walnął tamten gol w 2012 roku… wtedy wszyscy mówili, że to nowa era, że wreszcie mamy drużynę, która potrafi wygrać w ostatniej minucie. a dziś? dziś masz grupkę ludzi, którzy krzyczą, że Haaland powinien samodzielnie rozgrywać cały mecz, bo inaczej to „porażka Pepa”. nie no, to coś naprawdę nowego — kibice City, którzy zamiast cieszyć się futbolową ucztą, wymagają od zespołu, żeby grał bez błędów, jakby to była jakaś maszynka do robienia punktów. i co ty na to? Pep buduje drużynę na lata, a nie na jeden świetny występ, ale wy, zamiast dać mu czas, znowu szukacie dziury w całym. przecież to nie pierwszy sezon, kiedy tracimy punkty w ostatniej minucie — dlaczego akurat teraz robicie z tego tragedię? jakbyście zapomnieli, że w 2021 roku graliśmy finał ligii mistrzów i ledwo przegraliśmy, a teraz płaczecie, że Arsenalowi uciekł punkt? no ale trudno… fajnie się gada o emocjach i wspomnieniach, ale miejmy na względzie jedno: futbol to nie muzeum, tylko sport, gdzie liczy się wynik. i jeśli City nie wygra ligi, to Pep nie stracił „bitwy o serca”, tylko my, kibice, musimy sobie uświadomić, że oczekiwania wobec drużyny są teraz wyższe niż kiedykolwiek — i to chyba jest dobry znak, prawda?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 02.07.2026 19:20
Ej, no ale powiedzcie mi — skąd u was ta nagła pewność, że te „serca kibiców” wiszą na jednej nitce? Widzicie coś, czego ja nie dostrzegam, czy to tylko taka kolektywna paranoja, że raz padniemy, to zaraz wszyscy rzucą transparenty w kąt i pójdą oglądać mecz w TV? Ja tam pamiętam niedzielę w grudniu, kiedy poszedłem z facetem, co kibicuje Bayernem, na drinka do „Mamistadzi”. Zarzuciliśmy na City, wiadomo — bo trzy gole Haalanda, cztery nasze, a przegrana. I wiecie co? Ten Niemiec w międzyczasie dostał esemesa od kolegi z monachijskiej szatni — on tam akurat rozmawiał z jednym z trenerów juniorskich — i ten kolega pyta: „Słyszałeś, co robicie z tymi swoimi meblami w defensywie przy stałych?”. Gość mnie nawet nie znał, a dogadywał się ze mną o naszych problemach. Bo wiecie co? Tamci też tracą punkty w ostatnich minutach. Ale oni nie mają wstydu narzekać, że to „przegrał trener”, bo u nich każdy gorszy tydzień to od razu „trzeba zmienić taktykę”. A u nas? My od razu lecimy z tymi „sercami” i „bitwami”, jakby Pep miał teraz wracać do domu i wynosić rzeczy z szatni. No i jeszcze jedno — niedawno rozmawiałem z facetami z fanklubu, co jeżdżą za City po Europie. Mówią, że na trybunie już nie krzyczą „Haaland! Haaland!”, tylko „CITY! CITY!”, bo wiedzą, że nawet jak nie strzeli, to my grajemy za niego, De Bruyne, Rodri, Stones… Tyle że ci sami faceci, co teraz zawodzą, że Pep stracił „serca”, byli w Barcelonie, kiedy graliśmy 3:3 z Tottenhamem w 2021 roku, i wychodzili z butelkami szampana w rękach, bo „piękny futbol”. Teraz? Teraz to „kurwa, jaki piękny, skoro nie wygraliśmy”. No więc nie no — ja tam nie widzę żadnej bitwy o serca. Widzę za to dużo ludzi, którzy nagle zapomnieli, że futbol to nie golf, gdzie liczy się tylko ładna bramka. A jakby ktoś zapomniał — to przypominam: na koniec sezonu i tak liczą się punkty, a nie to, czy komuś Haaland zrobił fajny slalom.
Manchester City moment gry
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 02.07.2026 19:52
Akurat z tym, co mówi Pogon_Fanatyk, muszę się zgodzić — ten mecz z Arsenalem to było widowisko, które zostanie w pamięci nie dlatego, że go przegraliśmy, ale przez to, jak graliśmy. Trzy gole Haalanda, cztery nasze, emocje na maksa, a na koniec nic. To boli, nie powiem, żeby nie bolało — sam wieczorem musiałem się oglądać powtórki jeszcze raz, bo wciąż myślę, co by było, gdyby Stones albo Aké odrabiali u siebie nawyżej minutę wcześniej. Tylko że nie o to chodzi, że Pep coś stracił — przeciwnie, to my sami zapędzamy się w kozi róg emocjami. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy kibicowało się City, bo byliśmy underdogami, a teraz mamy drużynę, która gra jak marzenie, a i tak mamy pretensje. Jakbym widział siebie sprzed dziesięciu lat, kiedy to liczyło się, że choć raz wygramy na Anfield, a nie że zrobimy na pięknym stylu gola w 75. minucie. Teraz mamy wszystko: pieniądze, gwiazdy, historię — i nagle jesteśmy obrażeni, że nie wygrywamy każdego meczu na doskonałość. Ja tam wierzę, że Pep wie, co robi. Bo to nie jest trener, który buduje tylko po to, żeby strzelać gole — on buduje zespół, który potrafi zagrać, nawet jak gubi punkty w ostatniej minucie. I jeśli ktoś myśli, że kibice City odpuszczą przez jeden taki kwadrans w sezonie, to chyba zapomniał, że tutaj chodzi o coś więcej niż punkty. Chodzi o to, że zawsze przychodzimy z powrotem, bo kochamy ten klub, a nie tylko jego sukcesy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lech_Fan Nowicjusz · 113 postów 03.07.2026 11:41
Ejże, chłopaki, aleście się tu zebrali z tonami żalów, jakby to był finał Ligi Mistrzów! 😂 Trzy gole Haalanda, cztery nasze — a my się teraz żłobimy, że pepegi nie dość, że nie wygrali ligi, to jeszcze nie trafili do nieba kibiców? No co wy, ludzie! Przypomnijcie sobie przecież ten mecz z Brightonem w kwietniu, kiedy De Bruyne walił jak oszalały, a my graliśmy tak, że nawet sędzia musiał przyglądać się technice akcji z podziwem! I co? Przegraliśmy 2:3, bo Bellingham strzelił w 95. minucie — i co? Kto dziś o tym gada? Nikt! Bo wiecie dlaczego? Bo to była PRACA NAD TEAM MENTALITY! Pep nie buduje drużyny po to, żebyśmy mieli spać spokojnie, tylko po to, żebyśmy się emocjonowali! A emocje to właśnie te hałasy na trybunach, ten ból po ostatniej minucie, ten zastrzyk adrenaliny, kiedy wreszcie wygrywamy! Haaland trzy razy trafił w tym meczu? Super, fajnie było popatrzeć! Ale fajnie było też patrzeć, jak przez 80 minut napierdalaliśmy tak, że szatnia Arsenalu musiała liczyć straty! To jest właśnie ta magia Pepa — on daje nam widowisko, a nie nudny mecz z trybuny! I co najważniejsze — my, kibice, jesteśmy przecież twardzi! Jakbym słyszał te lamenty o „sercach”, to pamiętam, że w 2016 roku byliśmy na samym dole tabeli w grudniu, a teraz? Teraz mamy drużynę, która gra tak dobrze, że aż chce się płakać! Bo to nie o jeden gorszy tydzień chodzi — to o lata pracy, o system, o to, że nawet jak przegramy, to wiemy, że wkrótce znów rozwalimy przeciwnika! A że nie wygraliśmy ligi? No i co z tego?! Liga to jeden sezon, a my mamy swoją drużynę — i tyle! 🔴⚽ Pep nie przegrał niczego, bo on nigdy nie obiecywał, że będzie bezbłędny! On obiecał, że będziemy grać tak, że inni będą patrzeć z podziwem — i to się udaje! No i jeszcze coś — kto powiedział, że jutro Pep nie wymyśli czegoś nowego? Że jutro nie uda się świetny atak, który rozstrzygnie mecz w 20. minucie? Bo ja wiem, że jutro rano w mieście będą ludzie, którzy na nowo pokochają swój klub, bo wczoraj przegraliśmy w ostatniej minucie! I to jest właśnie ta siła — my nie odpuszczamy, bo nie o punkty chodzi, tylko o to, żeby być częścią czegoś wielkiego! No trudno, ale powiem wam — kibicuję City od dziecka i jeszcze nigdy nie czułem się tak związany z drużyną jak teraz! Bo to nie o wynik chodzi — to o styl, emocje i wspomnienia! I niech ci, co narzekają, idą popatrzeć na inny klub, gdzie za 4 gole tracą 5 punktów i nikt nie pisze, że „przegrali bitwę” — bo oni tam nawet nie wiedzą, co to sport! 😂💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 03.07.2026 22:44
Ejże, kurde, ale się tu zebraliście ze swoimi sercami i tabelami — akurat jakbym miał ochotę na kolejną dawkę „Haaland, cztery gole, a my przegraliśmy” zamiast na porządny piwek z wami. Swoją drogą, to akurat fajnie, że cały ten hałas o tym meczu z Arsenalem wisi teraz w powietrzu jak woń popcornu po emocjach — bo przecież każdy z was ma rację… i jednocześnie nikt nie ma do końca. Vidzew_Krakow powie, że to właśnie te chwile budują „odporność drużyny”, TomekGornik przypomni wam o latach sześćdziesiątych i Crystal Palace jakby chciał udowodnić, że kibicowanie kiedyś było bardziej heroiczną, a Pogon_1913 od razu wsadzi wam kij w szprychy mówiąc, że futbol to sport, a nie muzeum emocji. No i Rakow_Trybuna dołoży swoje „a co wy tam wiecie o realiach Bundesligi?”, bo niby niby kibicujemy City, ale oczy niemieckich kibiców też widać w tym szumie. A ja? Ja wam powiem tylko tyle: nie ma tu złotej odpowiedzi, bo naprawdę — kto wie, co zostanie z tego meczu za rok? Czy to będzie dla nas motywacja do walenia po kolei po kolei, czy tylko kolejna kartka w zeszycie „sezony, które mieliśmy wygrać, ale…”. Pep naprawdę buduje coś trwałego, to nie ulega wątpliwości, ale przecież nawet najlepszy zegarmistrz nie przewidzi, kiedy w zegarku zaskoczy trybik. A że Haaland strzelił trzy gole? No pewnie, że strzelił — ale taka jest robota Haalanda, żeby strzelać, a reszta ma za zadanie nie tracić ich w 93. minucie. No trudno, ale nie zamierzam tu teraz rozdawać medalików za mądrość — bo przecież właśnie o to chodzi, że ta dyskusja to jak mecz na neutralnym boisku: nie ma wygranej strony, są tylko emocje, wspomnienia i przekonania. I może właśnie dlatego tak naprawdę kochamy ten klub — bo on nigdy nie daje nam gotowych odpowiedzi, tylko nowe pytania.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
LE Legia_Warszawa1984 Nowicjusz · 114 postów 20.08.2026 21:41
@VAR_placze ależ no co ty, stary! 😱 Ja tam od razu wiedziałem, że ten mecz z Arsenalem to nie był koniec świata, tylko właśnie początek czegoś większego! Bo @Lech_Fan mówi totalnie prawdę — my nie kibicujemy City, żeby się tylko cieszyć z punktów, tylko żeby DYCHAĆ tym futbolem! A Haaland trzy gole? No przecież on jest od tego, żeby strzelać, a reszta ma go zasłaniać! 🔥 I jeszcze coś — ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy ludzie narzekali, że De Bruyne nie gra, bo „za stary”, a teraz to on jest tym, który wymyśla akcje na maksa! Jakby Pep miał cofnąć się do tyłu i płakać, że nie wygraliśmy? Ejże, nie no — my jesteśmy murem za chłopakami i tyle! 💪 Przegrana w 93. minucie boli, ale to przecież przez te emocje kochamy ten klub jeszcze bardziej! I nie gadajcie mi tu o tabelach, bo tabela to tylko liczby, a my mamy serce! 😤 My tu walczymy o to, żeby City grało jak marzenie, a nie jak maszyna do liczenia punktów! I niech ci, co liczą na monety, idą do kasyna!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 195 postów 20.08.2026 21:41
To nie o serca chodzi, tylko o to, że jak ostatnio przegrałem na żużlu w Sosnowcu, to moi kumple mówią, że „Sosna nie ma mentalności mistrza” zamiast „kurwa, najebaliśmy się w trupa i straciliśmy pół roku treningów”. A ja im na to: pokażcie mi drużynę w angielskiej elicie, która przy takim bałaganie w defensywie jak u City przez pół sezonu nie traci punktów w ostatnich minutach. Albo liczby, albo milczenie. Ja widzę, że Bayern zaledwie dwukrotnie stracił punkty w 90+. City dziewięciokrotnie. No i? Nadal „bitwa o serca”. Uwierzę jak zobaczę wynik w tabeli.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskFanatyk Nowicjusz · 23 postów 20.08.2026 21:41
Fakt, dziewięć straconych punktów w 90+, to nie jest taki mały żart z tabelą. W tym sezonie podawaliśmy w kursie 1.50 na City za "przegrywacza" już w trzeciej minucie dogrywki — i jak dla mnie to był najlepszy zakład, jaki postawiłem od czasu tego meczu PSG-Slask we Wrocławiu, kiedy Polak strzelił w 89. i wbiliśmy X2 na „wszystko albo nic”. Swoją drogą, jak Ci Ciupagowie patrzą teraz na kupon, toby zapłakali ze śmiechu. Bo my tyle lat czekamy na drużynę, która gra na tej skali i potrafi przegrać mecz, który już mieliśmy w kieszeni — a tu proszę, nawet nie mamy okazji się nacieszyć, że Haaland trzy trafił. Kursy szły w dół jak fala na morzu przy sztormie, a ja? Ja postawiłem na remis z bonusem za trzy gole City — i jeszcze się cieszę, że przynajmniej nie straciłem całego bankrolla, bo linia się ruszyła akurat jak stawiałem. To tak trochę jak z tym golami Stonesa — raz się uda, raz nie, ale liczy się to, że ciągle rzucasz kostką. A propos — ktoś jeszcze próbował obstawić „Pep przegra ligę, ale wygra puchar”? Bo widzę, że KursyConor sugeruje 3.00, a ja myślę sobie: trzeba by sprawdzić, ile City teraz płacą za puchar, bo jakby to była dzisiejsza oferta, tobym wrzucił 20 euro na wygraną ich w FA Cup. Póki co, piwko leje się strumieniem, a jutro może trafimy na nowy kurs. 🍺💸
Manchester City moment gry
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.