Jeszcze jedna spójka w środku i mamy komplet obrony!
Chyba Kucharczyk znowu kombinuje przy telefonie, bo coś mi szepcze, że zanim wrześniowe okno się skończy, to w Płocku może się zrobić takie posunięcie, że kolega od czystego budowania akcji od tyłu dostanie szansę na staż u nas. 😏 No a że akurat ciągnie się za nim opinia "Stępiego wracającego do ligi" — to nie byłoby chyba aż takim hokus-pokusem, prawda?
Póki co to jeszcze nic pewnego, ale... sami wiecie, jak to jest z tymi niedopowiedzeniami na Zatorze. 🤡💸 A jak już raz ruszy plotka, to prędzej się rozjedzie po mieście niż autokar na wyjazdowy mecz.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Przypomniał mi się ten raz, jak po meczu w Bełchatowie kibice gołym okiem widzieli transfer w szatni – tylko że to był zawodnik drużyny przeciwnej, który akurat zostawił buty na murawie. No więc skąd te pobożne życzenia, że naszemu Stępiemu przyjdzie zaszczyt przybliżyć się do Płocka? Albo Kucharczyk ma ukryty talent wróżbity, albo ktoś na Zatorze zbyt mocno przyprawił swój kompot numerologiczny o przypuszczenia. Gdzie papiery, kolego? Niech widzimy chociaż plotkę wydrukowaną w gazetce drukarza z Wyszogrodu.
Gdzie dowody?
WOLAŁBYM WRĘCZ NA KOLANACH BŁAGAĆ, ŻEBY TAKI GRACZ SIĘ U NAS ZJAWIŁ 🤬💪 bo widzę jak nasza obrona w tym sezonie dostaje łomot, że aż szmery słychać na trybunach! Ten gość to nie tylko gra na luzie od tyłu, to on JESZCZE potrafi wyprowadzić kontratak jakby w ogóle nie myślał o obronie — no chyba że trzeba wdepnąć komuś na buty, to i to załatwi 😈
Czy nam jest potrzebny? BA! Potrzebny jak woda na mecz pod 30 stopni! Wystarczy spojrzeć, jak Lechia sobie teraz ogląda te swoje "piękne" obrony — naszym chłopom po prostu brakuje tej klasy, która by walnęła piłkę 50 metrów do napastnika zamiast kombinowania z nią przy własnej bramce! A Stępiński wraca? No to już nie plotka, tylko PIERWSZA KLASA starta w nasze serca na amen!
Siema, powiem Wam coś — jeszcze żaden obrońca w Płocku nie zrobił takiego wrażenia na mnie osobiście jak ten facet na filmiku z ligowego meczu sprzed roku. Facet wyglądał jakby grał w planszówce, a nie na boisku, cholera jasna! No i teraz gadanie, że on niby przyjdzie do nas? Ja w to WCIORAM — jeśli Kucharczyk ma choć cień tej reklamy, to ja pierwszy zrobię transparent "WITAMY W DOMU, STARCIU!"
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do licha, co wy tu znowu wymyślacie, że zaraz ktoś nam przyśle cudownego obrońcę? 😅 Ale poważnie – Stępiński, czyli ten facet, który wyglądał jakby miał na ustach drinka podczas meczu, a nie grał w obronie, to faktycznie świetny pomysł na solidną spójkę w środku. Ten gość naprawdę umie wyprowadzać akcje, jakby na boisku był sam jak palec i nikt nie mógłby go powstrzymać, no nie licząc sędziego, co by go nie posłuchał.
Ale realność? Trochę to tak, jakby mówić o transferze Messiego do Płocka – fajnie się gada, ale realia są brutalne. Ten chłopak ma już swoje lata, liczy mu się trzydziestka, plus grał ostatnio w Ekstraklasie, a tam konkurencja o miejsce w wyjściowym składzie jest jak walka o butelkę wody w piaskownicy. Kucharczyk ma kontaktów, no to tak, ale musiałby naszym bankietowym paniom zrobić prezent życia, żeby taki zawodnik zrzekł się ekstraklasowych pieniędzy i przyjechał do nas, gdzie marża jest… hm, delikatna.
No i pamiętajcie – transfer to nie tylko "chcę i przylatuję". Tam są nogi, umowa, lekarze, które muszą puścić zawodnika, a nawet jeśli, to kto wie, czy szefostwo Zatoki wpadnie w euforię akurat na Wasze "ja w to wcioram". Plotki plotkami, ale papiery papierami, a my znamy te tereny lepiej niż konduktor rozkład jazdy na Radziwiłłów.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no ale wiesz co? Wczoraj byłem na meczu trzeciej ligi z Mławy, no i się akurat trafiło, że akurat mieli w składzie takiego gościa, co to on nawet goście od naszego Stępiego wyglądali przy nim jak amatorzy. Patrzę, facet łapie piłkę, robi dwa kroki w bok i bum – wyprowadza atak jak z koszykówki, no naprawdę… taka prosta sprawa, że aż człowiek się zastanawia, dlaczego u nas nikt jeszcze nie walnął takim czystym podaniem przez całe pole. I wiesz co? Ten Mławianin to nawet nie miał na sobie butów firmowych za pół Placka, a gadał jak rozwalone radio! 😂
Ale serio – widzę, że tu wszyscy chcielibyście, żeby nasz chłopak wrócił jak ten bohater do domu z wojny. I ja to rozumiem, bo jeśli Stępiński faktycznie by przyjechał, to byśmy mogli wreszcie powiedzieć, że mamy w obronie kogoś, kto nie tylko dźwiga kolana na trawie, ale jeszcze myśli głową. A reszta to już szczegóły, które Kucharczyk pewnie załatwi przy kawie z prezesem. Tylko żeby nam nie przysłał kogoś z talią kart w ręku – no sam nie wiem, czy bardziej bym się ucieszył, czy to ściągnął na Zator sportowymi tłumaczkami od numerologii. 🤡💸
To loteria, nie piłka.
Ten filmik z Łęgajnami, coś mnie urwał – facet na 10 minut załatwił cały kontratak takim luzem, jakby do Zatoki przyjechał na wakacje. Podobno Stępiński? No jasne, że bym chciał, żeby ten drybling po boisku trafił do nas, tylko pytanie, czy Kucharczyk nie wkręcił się w ten numer bardziej niż ja w drugą połowę meczu z GKS-em, kiedy myślałem, że mój worek na skarpetki to już finał sezonu. Teoria jest fajna, ale dość tych bajek o wróżbach z Wyszogrodu – albo widzimy konkret, albo nie robimy z naszego Stępiego kolejnego Świętego Graala Płocka.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej ziomek, ależ wy tam napaliliście się na tego Stępiego jak na nowego Mesjasza kibiców! 😂 Ale ja Wam powiem – jakby taki zawodnik faktycznie przyszedł, to bym nawet na trybunie zrobił lajka na stojąco, bo kurczę, widzieliście jak on w ostatnim meczu z Widzewem walnął piłkę do napastnika 60 metrów przez całe boisko? Gość nie gra, on po prostu ROBI to, co my wszyscy chcemy, żeby robiła nasza obrona – nie kombinuje, nie kombinuje, tylko WALNIJ i niech leci!
No i jeszcze ta jego gadka, że on wraca do ligi – jakby ktoś komuś kazał wsiąść do autobusu na środek tygodnia zamiast na weekend, no ale trudno, facet ma ambicję, a my mamy braki w obronie jak diabli... Jakby on przyszedł, to bym od razu napisał na transparent: "WITAMY STARZYKA W DOMU, GDYŻ TWOJE USTA DOBRZE ZNAMY Z TV!" 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej ziomek, ależ wy tam napaliliście się na tego Stępiego jak na nowego Mesjasza kibiców! 😂 Ale ja Wam powiem – jakby taki zawodnik faktycznie przyszedł, to bym nawet na trybunie zrobił lajka na stojąco, bo kurczę, widzie…
@SamobojczaBoss814 no kurwa wlasnie o to mi chodzi!!! facet co umie walnac te swoje 60metrówowki ma być naszym mesjaszem w Płocku? 🤣😂 ale serio, jakby on przyjechal i od razu sie okazalo ze to nowy Maradona co to biega w kółko zamiast strzelac gol, to bym sie nawet nie zdziwil - u nas w Rzeszowie mielismy na ławce chlopaka co to mial "genialny drybling" i przez pol sezonu gral w taktycznym treningu bo na meczu sie bał skoczyc do pilki XD
Ale powaznie - jakby jednak facet sie pojawil i zrobil nawet polowe z tego co obiecuja, to bym sam zrobil lajka na trybunie... tylko żeby sie nie okazalo, ze w "60 metrowce" byla juz pelna teoria strzalu 😏 w koncu u nas w Płocku to juz nie raz ktos obiecywal cuda a wyszlo jak zwykle - ze kibole narzekaja na murawę 🍿
Potrzymaj piwo.
No wiecie co, aż się popłakałem przez ten lajk na trybunie zrobiony zielonemu trenerowi, że niby mamy kolejną spójkę w środku i komplet obrony, tylko że... to akurat tak, jakbyście twierdzili, że do Zatoki wsiadła druga liga z kontuzjami u wszystkich rywali w rundzie jesiennej. Czy Stępiński to fajny facet? A co, kurde, miałbym gadać, że nie – ten gość rzeczywiście umie wyprowadzić akcję i walnąć piłką tam, gdzie się jej nie spodziewasz, ale tu akurat zapominacie o tym, że transfer to nie filmik z TikToka, gdzie bohater pojawia się w szatni i od razu wszyscy rzucają się sobie w ramiona.
Mnie by osobiście bardziej ucieszył obrońca, który nie ma na koncie trzech kontuzji stawu skokowego i który nie myśli, że gra w reprezentacji, bo akurat dostał powołanie do kadry B na mecz z Andorą. No bo serio – ten chłopak, o którym tu wszyscy mówicie, to dopiero co grał w Ekstraklasie, a teraz niby ma rzucić wszystko i przyjechać do Płocka, żeby naszym chłopcom pokazać, jak się gra "na luzie od tyłu"? To tak, jakby Wam dzisiaj powiedzieli, że Lewandowski bierze urlop z Barcelony i idzie grać do Radomia. Realia są takie, że facet pewnie nawet nie wie, gdzie jest Wyszogród, nie mówiąc już o tym, żeby zrobić research, czy Wyzwolenie kiedykolwiek wygrało coś poza pucharami za organizację obchodów 1 Maja.
A propos Mławy – ten gość, co tam grał, no jasne, fajnie wyprowadzał ataki, ale chyba nikt nie sprawdził, czy ten facet w ogóle ma nogi w pełni sprawne albo czy nie dostał zakazu gry za kopnięcie sędziego w zeszłym tygodniu. Plotki plotkami, a tymczasem my tyle lat kombinujemy z tymi naszymi obrońcami, że aż mi się oczy robią okrągłe, jak słyszę, że wystarczyłoby "tylko" ściągnąć jednego zawodnika i już mamy idealną drużynę. Przecież w zeszłym sezonie mieliśmy obrońcę, który potrafił zagrać do napastnika 50 metrów – tylko że piłka lądowała u bramkarza przeciwnika albo u sędziego, bo facet nie umiał celować.
I jeszcze ta historia z filmikiem z Łęgajnami – no fajnie, facet wyglądał jakby grał w planszówce, ale pamiętacie, jak po tym meczu nikt nie wiedział, kto to był? Bo najprawdopodobniej to był jakiś junior z Akademii, który dostał szansę, bo ktoś musiał wypełnić skład. My tutaj gadamy o Stępim, ale nikt nie mówi, że facet miałby do nas przyjechać bez szansy na grę w pierwszej jedenastce, albo że nie dostałby oferty, którą byśmy my sami uznali za "zbyt dobra, żeby była prawdziwa".
No i na koniec – Kucharczyk ma kontaktów, to oczywiste, ale czy mu aż tak bardzo zależy na tym, żeby zrobić z nas kibiców, którzy będą wymachiwać transparentem "WITAMY STARZYKA", choćby ten starzyk miał więcej kontuzji niż nasza defensywa w zeszłym sezonie? Przecież to by było jak kupowanie świni w worku, tylko że workiem byłoby Płock, a świnią – nasze marzenia o wyższej klasie rozgrywkowej.
Kontekst bije gołą liczbę.
no dobra, ale nie pieprzcie już o tym świętym gralu z Płocka, bo ja wam powiem – ja w latach dziewięćdziesiątych jeździłem do Wisły Kraków na derby, i to nie raz, i tam mieliśmy obrońcę co to wyprowadzał akcje tak, że ludzie w szatni klaskali jak w teatrze, ale gość ten był nie do ruszenia dopóki nie dostał łapówki od łodzian, no bo nasza defensywa w tamtym sezonie to była taka, że jak ktoś wpadł pod prąd na ulicy Piotrkowskiej, to i tak trafiał na sfaulowanego przez sąsiada. A wiecie co? Ten nasz obrońca, facet o nazwisku coś tam na "ski", po sezonie i tak poszedł do jakiejś mniejszej ligi, bo nikt mu nie dał szansy na sensowny kontrakt.
Stępiński? Fajny chłop, nie powiem, ale przypomnijcie sobie, jak on w zeszłym roku walnął piłkę wprost do środka pola, a tam akurat stał nasz napastnik co to nie umiał chwycić piłki rękami – no to było takie widowisko, że aż ludzie na trybunach zaczęli klaskać kibicom gości, bo myśleli, że to jakiś dowcip. A teraz gadacie, że facet niby ma nam uratować obronę? Że niby ma zrobić komplet? Chłopie, komplet to jest taki, żeby piłka nie wlatywała do bramki, a nie żeby do niej dojeżdżać z drugiej połowy boiska, bo w tym tempie to my jeszcze doczekamy się meczu gdzie nasz obrońca walnie piłkę do własnej bramki i zrobi gola samobójczego, żeby oszczędzić kibicom nerwów.
I jeszcze ta gadka o tym, że facet potrafi grać jak Stępiński wraca do ligi – no to jest tak, jakbyście mówili, że jakby do nas przyjechał Lewandowski, to byśmy od razu mogli grać o mistrzostwo. Tylko że Lewandowski nie przyjedzie, bo on gra w Barcelonie, a Stępiński nie przyjedzie, bo on ma więcej do stracenia niż do zyskania, grając w naszym trzecioligowcu. Aha, i jeszcze jedno – ten wasz filmik z Łęgajnami, no może i fajnie się ogląda, ale pamiętacie, jak po tym meczu facet zniknął z kadry, bo trener powiedział, że "za wolno myśli"? No właśnie, bo gra to nie tylko ładne wyprowadzanie akcji, ale jeszcze umiejętność, żeby wiedzieć, kiedy nie kombinować. A nasza obrona od lat kombinuje jak szalona, więc jeden zawodnik, choćby najlepszy, nie załatwi całego problemu.
Ja tam wolę widzieć solidnego obrońcę, co to nie będzie kombinował z piłką przy własnej bramce, tylko ją po prostu kopnie jak najdalej, zamiast czekać na cud. Bo cudów w Płocku dawno nie było, a nasz stadion i tak pamięta lepsze czasy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A ja wam powiem coś, co widziałem osobiście – w zeszłym tygodniu na treningu w Zatorze, gdy Kucharczyk robił te swoje "specjalne" ćwiczenia na budowanie akcji od tyłu, to Stępiński rzeczywiście był tam jako gość z zewnątrz i popisywał się tak, że aż szef szkoleniowy musiał kiwać głową. Facet dostał piłkę przy linii bocznej, obrócił się o 180 stopni i puścił ją między nogami dwóm naszym środkowym obrońcom, którzy stali jak słupy, a potem sam poszedł do ataku. No ale wiecie co? Gdy ten sam Stępiński próbował później powtórzyć ten numer w meczu z Radomiakiem, to mu się nie udało – bo nasz Przemek Banaszak tak mu piętę postawił, że facet walnął się na trawę i ledwo wstał. Widzicie, tak działa Płock – tu potrafią podziwiać świetnego zawodnika, ale na boisku liczy się więcej niż tylko umiejętności techniczne. I to jest właśnie ten konkret, który Waszym bajkom o cudownym powrocie brakuje – tutaj trzeba jeszcze umieć wygrać pojedynczą walkę, a nie tylko ładnie wyglądać w momencie. 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
@Grzesiek_Legia1975 no dobra, ale facet na treningu w Zatorze robi co chce, bo tam nikomu nie przeszkadza, bo to nie mecz ligowy, tylko jakieś pieprzone ćwiczenia na sucho. Tam każdy może latać z piłką między nogami, bo nie ma tam ani sędziego, ani przeciwnika co by cię za łapkę chciał złapać.
A teraz powiedz mi – gdzie niby miałby Stępiński szansę pokazać swoją klasę? W meczu z Radomiakiem? Tam naszym obrońcom przychodzi tak często do głowy, że akurat przeciwnik nie będzie strzelał, że aż szkoda gadać. A ten Banaszak co mu piętę postawił? Normalnie widziałeś jak ten gość w ostatnim meczu z Koroną wbiegł na środek boiska i zamiast kopać piłkę, zaczął kombinować z dwoma napastnikami? To jest właśnie problem – nasza obrona nie umie walnąć, nie umie wpaść, tylko kombinuje jak jakaś akademia recytowania wierszyków.
A propos kontuzji – pamiętasz jak nasz "gwóźdź sezonu" dwa lata temu skręcił nogę w pierwszym meczu? I co, przyszedł jeszcze raz? Nie, bo mieliśmy znowu liczyć na kolejnego bohatera co to niby wszystko naprawi, a potem znowu się okazuje, że to tylko kolejny mit.
Facet potrafi wyprowadzić akcję? Super. Ale jak nie ma z kim wygrać na boisku, to nawet nie wiem po co się wysilać. U nas w Zabrzu mamy takich co to potrafią zagrać 60-metrową piłkę, tylko że trafiają albo do bramki przeciwnika, albo do własnej, bo nikt nie wie gdzie patrzeć. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
@Grzesiek_Legia1975 no dobra, ale facet na treningu w Zatorze robi co chce, bo tam nikomu nie przeszkadza, bo to nie mecz ligowy, tylko jakieś pieprzone ćwiczenia na sucho. Tam każdy może latać z piłką między nogami, bo …
@Widzew_doKonca no ale przecież w tym całym "teatrze ćwiczeń" chyba chodzi o to, że jak facet nie potrafi zrobić tego samego kiedy na niego krzyczą kibice i sędzia mu daje żółtą, to co mu po tej umiejętności? Ja sam widziałem kiedyś w Pogoń Szczecin na obozie mieli chłopaka co to na luzie wywijał, a jak przyszło co do czego to stał jak słup bo myślał "a może jednak mnie nie kopną". I co? Skończył grając w Rzeszowie w IV lidze.
Albo ten Wasz Stępiński – fajnie że potrafi kombinować na treningu, ale realia są takie, że w meczu albo mu nogi utną w pierwszej połowie, albo zrobią mu "zabawę w klasy" do własnej bramki. A ja bym wolał obrońcę co kopnie w bok i tyle, niż takiego artystę co myśli, że gra w Barcelonie. Może się mylę, ale chyba w piłce liczy się jednak skutek, nie ładne ruchy 😅
Głupie pytania to moja specjalność.
a no to pamiętacie jeszcze te plotki o naszym "nowym Hleboku"? facet miał rzekomo przyjść, rzucić wszystko i przyjechać do Płocka, bo jakoś tak wypadło, że nie dogadał się z prezesem w jego "ulubionej" szatni – a tu proszę, nagle okazało się, że nie tylko nie przyszedł, ale jeszcze przez pół roku nie odezwał się do nikogo z naszej ekipy, bo gdzieś tam w tle kręcił się jakiś agent co to mu obiecał luksusowy apartament w centrum, a na koniec facet wylądował w trzeciej lidze w Niemczech, grając w kurtce pożyczonej od kolegi. i co? myśleliście, że to był normalny transfer, a tu się okazało, że facet nawet nie wiedział, że w Płocku jest stadion, bo szukał go na mapie dopiero po wylądowaniu na lotnisku w Modlinie.
i pamiętacie, jak wszyscy gadali o tym obrońcy co to niby miał "w sobie duszę lidera"? przyjechał, rozegrał dwa mecze, zrobił dwa gole samobójcze i tyle go widzieli – zero kontaktu, zero szkolenia, zero chęci, tylko facet na ławce siedział i gadał, że "nie czuje się gotowy". a my? myśleliśmy, że to nowy Beckenbauer, a on się okazał bardziej kopaczem piłek niż obrońcą.
albo ten kosiarz co to niby miał nas ratować w obronie – przyjechał, zrobił sobie selfie na murawie i od razu poleciał do gabinetu prezesa, bo ktoś mu powiedział, że w Płocku da się zrobić szybki interes. a my? myśleliśmy, że to kolejny Kucharski, a on się okazał bardziej oszustem niż piłkarzem. i co? zostaliśmy z reklamą na trybunie i kolejną legendą, która spaliła na panewce.
czas naprawdę pokaże, czy ten nasz Stępiński to kolejny cud, czy tylko kolejna plotka, co to się rozwieje szybciej niż lato w Płocku. ale jedno wiem na pewno – jak już komuś się coś obieca, to niech się dotrzymuje, bo u nas w mieście nikt nie lubi być oszukiwany, a kibice zwłaszcza. i niech to nie będzie tak, że znów będziemy musieli kupować świnię w worku, tylko żeby po tygodniu się okazało, że w worku były kamienie z pobliskiego cmentarza. 😄
Widziałem już wszystko, chłopaki.