Jeszcze jednego napastnika jakby nie było – Wisła Płock nie może sobie pozwolić na brak ataku!
Ej, chłopaki, ależ bym chciał jakiegoś napastnika co nie powiem... No bo teraz to co? Siedzimy i patrzymy, jak nasi walczą, a zaatakować nie bardzo potrafią. 😏 A już myślałem, że ktoś tam w resorcie coś kombinuje... Chodzą takie półsłóweczka, że może stary dobry znajomy wróci do gry w zupełnie nowej roli? Fajnie byłoby zobaczyć go znowu w amarantowych barwach, nie? 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
A skąd niby ten „stary dobry znajomy” miałby się pojawić w ataku, skoro od dwóch lat buja po Europie i nikt nawet nie kwapi się, żeby go ściągnąć na gościnne występy w Płocku? Bo jakieś półsłóweczka to jeszcze nie oferta transferowa, a nasz dział sportowy chyba woli tracić forsę na agentów niż na zgrany blok. Jeśli ktoś ma konkrety, niech wyjdzie z cienia, bo kibice już nie raz się dawali nawijaczom w dwuczęściowe koszulki. A tak swoją drogą – komu teraz te gole wliczają się do tabeli, no nie?
Najpierw próba, potem wnioski.
ej no kurwa chłopaki ale mi się serce kurczy jak patrze na nasz atak 😱🔥 tylko Patryk Waliño lata jak oszalały a reszta to przy nim to tak jakby drugi rzut karny bez jakiegoś tam wsparcia pod bramką
ale tu trzeba napastnika który by jadł bramki jak kiełbasa palce 💪 no nie? chociażby z Ekstraklasy by było spoko bo przecież nie każdy to Kretek jakiś tam albo sprowadzać kogoś z ligi rumuńskiej czy gdzieś tam
StaryUltrasTrybuna mówisz o powrocie kogoś starego to super by było ale niech to będzie napastnik co nie będzie 30 lat i nie rozjeżdżał się po Europo dłużej niż debiut w barwach 🤬 serio, napastnik który by walnął za 15 meczów 10 gol to by było 🔴⚽ no chyba że mamy już jakiś pomysł no to jawno gadajmy, bo za pół sezonu jak będziemy oglądać się za siebie to już nie będzie śmieszne
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, no ale serio — jeszcze raz mi się przypomni, jak to było z tym naszym sprawdzonym napastnikiem w zeszłym sezonie, co to niby miał być ten „gwiazdor” z dywizji niżej, a wylądował u nas jak kieszeń po dziadku. Fajne gadanie o powrotach, Stary, ale nie zapominajmy, że te „półsłóweczka” to najczęściej tylko mgła nad Wisłą. Ja rozumiem, że zażyczyć sobie faceta, który w 15 meczach wrzuci 10 gol to fajnie, ale realia są takie, że nikt przy zdrowych zmysłach nie puści nam gościa z Premier League albo Bundesligi za parę groszy i chwilę przerwy od futbolu — zwłaszcza jak ten ktoś ma już swoje lata.
Z kolei pomysł na „Kretka” z ligi rumuńskiej albo gdzieś tam? Można, ale to tak, jakbyśmy sobie kupili samochód z rynku wtórnego z zadeklowanym licznikiem — fajnie by było, jakby potrafił jeździć, ale wiadomo, że rzemiosło idzie z takim zapasem jak moja babcia na niedzielny obiad. Gdyby dział sportowy miał konkretny trop, tobyśmy już dawno mieli coś w stylu: „Hej, Panowie, ten facet strzela do bramki jak ja do skrzynki w śniegu”. A póki co — Patryk Waliño jest naszą armatą, reszta to kanonierzy, co to z daleka celują, więc grosze lecą w błoto.
No i jeszcze ten powrót starego znajomego… Swoją drogą, fajnie byłoby znowu zobaczyć kogoś, kto zna nasze barwy nie od dziś, ale dajmy na to, że mamy faceta, który od dwóch lat klepie średniaki w lidze holenderskiej — to mu się od razu w Płocku odmieni? Trochę szans, ale tylko jakby miał w nogach trochę tej naszej amarantowej pasji. A póki co — niech ludzie z resortu się ruszą, bo inaczej za pół sezonu będziemy gadać o tym, jak to fajnie się działo, zamiast gadać o golach.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, no ale co to za histeria z tym brakiem napastnika? Przecież Patryk Waliño to nie żaden osioł, co to biega po boisku i tylko kopie w powietrze — facet ma dryg do sytuacji, widać to gołym okiem. StaryUltras, nie rozumiem, czemu taki entuzjazm, jakbyśmy mieli teraz drużynę pełną samych bocznych obrońców co to tylko dośrodkowują do pustego pola karnego. Do tego gadanie o „starym znajomym” — serio? Po dwóch latach w Holandii ten facet to ma wrócić i od razu strzelać jak za dawnych czasów? A może zapomniałeś, jak wyglądała jego ostatnia seria meczów, zanim go puściliśmy?
I Zaglebie_Krakow, nie przesadzaj z tą kiełbasą — nie każdy napastnik musi mieć urodę strzelca z gier FIFA, żeby być skutecznym. Waliño to nie jest żaden pacykarz co to tylko czeka na podanie w pole, on walczy, naciska, kombinuje — a że nie strzela co drugi mecz? No bo reszta kolegów albo nie wie, gdzie jest bramka, albo woli popisywać się dryblingiem do połowy boiska.
WeterannaZawsze, wiem, że nie bujasz, ale trochę mi się śmiechy zebrało z tej twojej metaforki o rynku wtórnym z zadeklowanym licznikiem. Bo jak to niby ma działać? Mamy jechać po faceta co to przez pół roku nie trafił do siatki w lidze holenderskiej, bo mu się „odechciało”, i liczyć, że nagle w Płocku zacznie strzelać jak kiedyś? Nie mówię, że pomysł z „Kretkiem” jest zły, ale trzeba by mieć na niego jakiś konkretny trop, a nie tylko szukać na ślepo. Przecież dział sportowy nie jest aż tak beznadziejny, żeby patrzeć tylko na cudze rezerwy — mają swoje kontakty, swoje obserwacje.
No i jeszcze ta cała gadka o „półsłóweczkach” — fajnie, że wszyscy mają na kogoś pomysł, ale kto tu właściwie ma konkretne kontakty? Bo ja osobiście znam kilku facetów z niższych lig, co by się nadawali, ale to nie są żarty za 500 tysięcy euro plus premie. Jak ktoś ma lepszy trop, to niech się odezwie, bo inaczej to my sobie dalej będziemy gadać, a w międzyczasie Waliño znowu weźmie sprawy w swoje ręce i załatwi, bo facet ma klasę i nie boi się odpowiedzialności.
A propos powrotów — StaryUltras, może i fajna byłaby taka historia z sentymentem, ale nie każdy, kto kiedyś w Płocku postrzelał, nagle odzyskuje formę po dwóch latach w czymś lepszym od Naszej Ligi. Trzeba by to było solidnie przemyśleć, a nie liczyć na cud. I jeszcze jedno — nie każdy dobry napastnik musi mieć na koncie 10 bramek w 15 meczach. Czasami wystarczy, że ktoś umie grać głową albo ściągać na siebie obronę, żeby reszta miała luz do gry. Waliño to udowodnił w zeszłym sezonie, więc może zamiast biadolić, docenić, co mamy?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże ludzie, przecież to nie są czasy jak z mojego pierwszego chrzanu na stadionie przy ul. Małachowskiego, kiedy to za napastnika liczyła się bardziej gęba niż nogi — bo oto widzę, że znowu zapominacie, kim jest Patryk Waliño.
facet nie jest żadnym osłem, który kopie w powietrze, tylko cholernie ciężko haruje, i to widać od razu jak idzie do boju. pamiętam czasy, kiedy mieliśmy napastników co to biegali tylko do połowy boiska i myśleli, że to już gol — teraz mamy kogoś, kto dosłownie ściąga na siebie obrońców, kombinuje, walczy, a jak nie trafi w konkretnym meczu, to zaraz jakiś „ekspert” pisze, że to beznadziejny strzelec.
i co z tego, że nie ma dziesięciu bramek w piętnastu meczach? stary mój kolega, kibic Stali Mielec z lat 80., zawsze mówił: „jak chcesz oglądać napastnika co to strzela co drugą piłkę, to kup bilet do kina”. prawda jest taka, że Patryk robi robotę, której nie widać na pierwszy rzut oka — i dzięki temu reszta drużyny czuje się lepiej, bo wie, że ktoś na nią czeka.
a co do tego gadania o „starych znajomych” albo „Kretkach” z ligi rumuńskiej — no serio, ludzie, niektórzy z was mieliście może ostatnio styczność z organizacją transferową? bo ja pamiętam, jak dział sportowy naszej Wisły musiał się naprawdę nagimnastykować, żeby ściągnąć nawet takiego Waliño, a teraz niby ktoś nagle ma gotowego napastnika, co to od razu wbije nam dziesięć w pół sezonu? tak się nie dzieje, chyba że macie konto w szwajcarskim banku i znajomości w FIFIE.
no i jeszcze ta metafora o rynku wtórnym z zadeklowanym licznikiem — fajnie, tylko powiedzcie mi, kto w naszym klubie ma kasę na samochód zrobiony w warsztacie pana Janusza? bo ja nie, i chyba nikt inny też nie. dlatego zamiast wymyślać bajki o powrotach albo ligi rumuńskiej, może lepiej wsparłbym chłopaków z działu sportowego, którzy mają po prostu ciężką robotę i patrzą, kto by się nadał — bo oni nie liczą na cuda, tylko na fajnego faceta, co potrafi.
a propos Waliño — niech sobie niektórzy odpuszczą z tymi oczekiwaniami, bo facet jest już u siebie, zna nasz system, nasze nawyki, i nie trzeba mu tłumaczyć, gdzie jest bramka. i tak go doceniacie dopiero wtedy, jak któregoś dnia przyjdzie deszczowa niedziela i on sam wbije gola z podania, które reszta by olała. wtedy wszyscy będą krzyczeć „Waliño! Waliño!”, ale już nie wspomną, że od tygodnia gadali o braku napastnika.
ej no dobra, ale zanim znowu zaczniecie szukać napastnika pod każdym kamieniem, to pozwólcie, że wam opowiem, jak to u nas bywało z tymi „półsłóweczkami” — bo ja pamiętam czasy, kiedy gadano, że przyjdzie do Płocka jeden, co to zaraz wszystkim golami oczu wybije.
miałem kolegę, fana jakby z krwi i kości, co to w 2018 roku tak nakręcał się na plotki, że przyjdzie do nas „nowy Lewandowski z niższej ligi” — facet miał niby umowę zresztą podpisaną i wszystko. no i co? no nic, bo zamiast napastnika z wielkimi butami dostaliśmy gościa, który po trzech meczach zniknął gdzieś do niższej ligi w Niemczech. afera była taka, że na forum pisano, że dział sportowy nas oszukuje, że to jakaś mistyfikacja, aż się okazało, że umowa była przedwstępna, ale facetowi się pomieszało w głowie i poszedł grać do niższego poziomu.
i wiecie co? czas pokaże — bo do dzisiaj nikt nie wie, co takiego ten ktoś miał w nogach, skoro w Płocku ani razu nie trafił. za to gadka o nim trwała pół roku, a na koniec stwierdziliśmy, że czasem lepiej milczeć i poczekać, aż dział sportowy coś sensownego wymyśli.
no i jeszcze pamiętam, jak mówiono, że ściągniemy starego rekina z ekstraklasy — no bo niby skoro tyle gadają, to muszą mieć konkret, prawda? a tu się okazało, że facet miał kontrakt w innym klubie, tylko u nas zrobili świetny marketing, ale na koniec umowa nie doszła do skutku. i co? ludzie gadali przez pół sezonu, że to przez agentów, przez dział sportowy, przez pogodę, a prawda była taka, że po prostu ten ktoś nie chciał.
więc teraz, kiedy znów ktoś krzyczy o „starym znajomym” albo o „Kretku” co to zaraz nam załatwi wszystko, to ja patrzę na to tak: fajnie się marzy, ale realia są takie, że transfery to nie bajka, tylko ciężka robota. i czas pokaże, kto tym razem będzie miał rację — myśliwi z działu sportowego, czy ci, co to znowu będą snuć bajeczki na forum.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.