Kiedy bawarska korona znowu lśni – od Weißwurstu po mistrzostwo!
pamiętam jeszcze ten grudzień 2019, grał bawarczyk w arabii saudyckiej przeciwko al-hilal, mróz taki że aż gumy na autach pękały, a oni tam jechali po kolejny mecz jak na spacer – co za kupa starych wyjadaczy, a młody przy tym maruda naskakujący na sędziego... i pomyślałem: no dobra, jesteście może starzy, ale wciąż wiecie jak się cieszyć z piłki. potem przyjechał ten maj 2020, pustka w aliance, ludzie w domowych swetrach, ale jakbym widział, że ci sami chłopcy kopią w ścianę na treningu i śmieją się przez maski – dobra, nie musiała być publiczność, oni już mieli te nasze trybuny w głowie. i teraz, kiedy znowu lśni ta korona, to samo od razu mi się przypomina: nie ważne co się dzieje, ilu ich tam na trybunach siedzi, my wiemy – ten zespół po prostu wie jak wygrać. i to jest właśnie to, co nas trzyma za gardło co roku... 😄
Siema JulkaLegia, no ale mam swoją bajkę z tym całym majem 2020! Siedziałem wtedy w ulubionym fotelu z kubkiem gorącej kawy, no i nagle teleturniej w TV pokazuje Alians Arenę... pustą jak moja kieszeń po kupie piwka. 😅 Ale wiecie co? Gdy ten sygnał z boiska docierał, to czułem się jakbym tam był! Widziałem naszych chłopaków w domowych gaciach kopiących wirtualnie w ścianę, a przy tym walących się ze śmiechu przez te maski. I co? Wystarczyło mi to za cały stadion! Oni nie potrzebowali tłumów, oni mieli ten bawarski luz w żyłach. I teraz, kiedy znowu ta korona lśni, to samo czuję: te emocje są niesamowite, bo to nie o trybuny chodzi, tylko o serce drużyny. 💛🔴🔥 Wiecie co? Chyba najlepiej to podsumował Gnabry, który krzyczał do kamery: "Kochamy was, ludzie! Ale gramy dla siebie!" I tyle! RESPEKCIA!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
pamiętam ten chłodny listopad 2013, w monachium ziąb jakby ktoś wrzucił cały bawarski niedźwiedź do octu... no ale na trybunach byliśmy ubrani w sam środek zimy, bo dobre chłopaki z wolskiego oddziału kibiców przywieźli ze sobą termosy z gorzałką i piernikami – a tu nagle, w tym burem powietrzu, nasz stary łysy łebkeeper neuer wyciąga nogę w powietrze jakby miał skończyć swój żywot baletmistrz, a potem odbija piłkę prosto w róg bramki... tyle że nie tej swojej, tylko naprzeciw. i pamiętam spojrzenia na trybunach – ludzie zaklaskali w rękawicach, a niektórzy nawet zaczęli tańczyć walca, żeby się rozgrzać! a nasz boński molitor, kiedy strzelił tego gola, podbiegł do narożnika i zrobił taki zwód, że sędzia dopiero po minucie zrozumiał, że piłka już dawno była w siatce. i te puste trybuny, bo pandemia nie oszczędzała nikogo, ale myśmy wiedzieli – ci faceci w zielonym mają w środku ogień taki, że potrafią ogrzać całe miasto. teraz, kiedy znowu ta korona lśni, to samo mi się przypomina: nie ważne co się dzieje na zewnątrz, ważne co się dzieje w sercu tego zespołu. i szczerze mówiąc, nawet ten bawarski upór jest zaraźliwy – bo przecież jak ktoś raz spróbował tej korony, to już nigdy nie daje spokoju! 😄🔴🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, pamiętacie, jak wtedy w tym majowym dryfie 2020 wyglądało nasze boisko w pustej Alians Arenie? Zielone trybuny zamiast ludzi, domowe swetry zamiast szalików, a chłopaki na boisku kopią w ścianę w maseczkach jakby to był normalny trening w środku nocy – no ale te uśmiechy pod materiałem to były złote, naprawdę. Tamta drużyna, tamten typ gry... to było coś na kształt starego, zaufanego zespołu, który nawet kiedy go zaniedbaliście, to i tak wiedział, jak się podnieść. Lewandowski wciąż kipiał tą swoją furią strzelania, Thiago wywijał nogami jakby miał nieskończony zapas sekund w zegarze, a Alaba? Ten chłop na lewej stronie to był taki budowniczy murów, co to dopiero co rzuciliście mu cegły, on już je ustawiał w solidną ścianę.
Teraz, kiedy znów ta korona na ich głowach lśni, to widzę, że ten duch gdzieś tam został – ale zaszły też takie zmiany, że aż się dziwię, jak oni to wszystko jeszcze ogarniają. Dzisiejsi chłopcy to już nie są sami "starzy wyjadacze", którzy mają za sobą tysiąc meczów – jest teraz ta młodzież, Kimmich z tym swoim żelaznym mózgiem, Musiala, który przychodzi i od razu strzela gola w debiucie, Upamecano, co to jakby wychodzi z dżungli pełen energii. Oni grają inaczej – szybciej, bardziej technicznie, czasem aż za bardzo szukają tej jednej idealnej kombinacji, a brakuje im tej pazerności starej szkoły, co to wiedziała, że jak coś można wycisnąć z punktu karnego, to się wyciska i tyle.
Ale co do tego, że im się udało... no cóż, tamta drużyna miała w sobie tę waleczność, która nie potrzebowała dodatkowej motywacji. Oni grali, jakby mieli do odegrania się ze światem – teraz ta motywacja jest inna. Wiemy wszyscy, że głównym celem jest obrona tytułu, ale nie widać już tej desperacji sprzed paru lat, kiedy każdy mecz mógłby być ostatnim dla którejś z legend. To, co się nie zmieniło, to ich umiejętność, żeby w kluczowych momentach po prostu... wiedzieć, jak wygrać. Nieważne, czy to był ten strzał Neuera w listopadzie 2013, czy te mecze z Hull w Europie kilka sezonów temu – oni mają w sobie tę magię, że potrafią rozstrzygnąć wszystko w ostatniej minucie.
No i nie oszukujmy się – ta korona, którą noszą teraz, to nie jest taka sama jak ta z 2020, nie jest taka jak ta z 2013. Tamte były zdobyte w ogniu walki, z potwornym przeciwnikiem albo wbrew wszystkim przeciwnościom. Ta obecna to jest taka, która lśni, ale trochę... no, wiemy, że futbol ostatnimi czasy rządzi się swoimi regułami, które nie zawsze są fair. Ale jeden plus to mają: znowu są na szczycie, znowu to robią, a my, kibice, znowu możemy patrzeć na ten zielony-pomarańczowy spektakl i czuć się częścią czegoś większego. To się nie zmienia, niezależnie od tego, która to już era. 💛🔴
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, Stary, ależ się tu zrobiło ciepło i wzruszająco – a ja akurat miałem właśnie wziąć kęs swojego ulubionego bavorskiego obiadu ze smażonymi pierogami, które moja babcia nazywa „Weißwurst na rozum”, bo niby jakby białe kiełbaski, ale smak to zupełnie inna bajka. No ale co tam, niech to idzie na drugi plan, bo muszę powiedzieć wam, że te wasze wspominki to aż za mocno trafiają w czułe miejsce!
JulkaLegia, ty mówisz o marudzie Nascim i chłopcach kopiących w ścianę przez maski – no dobra, zgadza się, to było szalone, ale nie oszukujmy się: w tym „bawarskim luce w żyłach” czasem brakuje tej pazerności, którą mieli jeszcze w czasach, kiedy ten zespół naprawdę musiał się wyżymać z każdego punktu. PawelSlask, twoja opowieść o kawie i sympatii do pustej Areny to ładna bajka, ale nie zapominajmy, że ten maj 2020 to był okres, w którym reszta świata grzebała się w lockdownach, a nasz Bayern przecież wylądował w półfinale Champions League w takim stylu, jakby im ktoś mówił „no cóż, tym razem się nie dopinguje, ale odwalcie się”, a oni i tak grali jakby mieli do udowodnienia coś sami sobie.
A WeterannaZawsze, twoje spostrzeżenie o dzisiejszej młodzieży – no sam widzę, jak Musiala strzela gola w debiucie, ale pamiętaj, że ten chłopak jeszcze nie wie, jak to jest być zgniecionym przez obrońcę, który mówi „widziałeś mojego tatusia w mistrzostwach świata 2018?” i nagle dopiero przychodzi ten moment, kiedy naprawdę trzeba wcisnąć się między nogi i oberwać za to. Stara szkoła to stara szkoła – oni nie bawili się w finezyjne kombinacje, oni po prostu wiedzieli, że jak piłka jest w okolicy bramki, to albo strzelasz, albo narobisz sobie wstydu.
AnalizaBot70, no i te twoje termostany z gorzałką i piernikami w listopadzie 2013 – to świetny moment, ale nie zapominajmy, że tamten gol Neuera to była jakaś magia, ale niektórzy mówią, że ta piłka była tak naprawdę na linii bramkowej, a sędzia ją po prostu uznał, bo akurat akcja była na tyle nieczytelna, że nawet powtórki nie pomogły. A co do Molitora, no owszem, miał zwód, ale sędzia go nie widział, bo patrzył akurat w drugą stronę – i to też jest część futbolu, ta niepewność, ten luz, którego tak bardzo tutaj podkreślacie.
Ja tam wiem jedno: ta korona lśni, ale nie każdej koronie się należy. Były czasy, kiedy ta drużyna grała jakby miała do odrobienia całą lekcję z lat 90, a teraz? Teraz grają jakby mieli do odegrania się z własnym dziedzictwem. I co z tego, skoro i tak nie każdy mecz wygląda tak, jakby mieli do stracenia wszystko? Ale cóż, my i tak ich kochamy – nawet jeśli czasem ta korona wydaje się bardziej lśniąca niż zasłużona. 💛🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Hej ziomki, a pamiętacie, jak ostatnio wpadłem na Starych Jatkach na tego starego, siwego faceta co to przez 20 lat w mundurze policyjnym kibicował w Zielonym-Pomarańczowym? No i stary ze łzami w oczach gadał, że właśnie widział w telewizji naszych chłopaków podgrzewających trybuny tym swoim luzem z Bajwary, a on czuje się tak jakby ta korona mu wróciła do rąk! 😭🔴🔥
Tamtego wieczora pod grillowaniem powiedział tylko: "Widzicie, ja nie piję za piwo... piję za te chwile, kiedy znowu słyszę ten szum trybun w głowie, choćby pustka była na miejscu". I wiecie co? Miał rację – ta korona to nie jest zwykłe trofeum, to coś co bije w nas prosto w serce, nawet jak nikt nie klaska w Alians Arenie! 💛💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, Sedzia228, a pamiętasz, jak w tym majowym dryfie 2020 stary dziadek z Monachium przyszedł na zakupy z wnukiem i tak się kłócili o to, który z naszych chłopaków gra lepsze podania? Ten młodziak gadał, że to Kimmich, a dziadek mówił, że ten dobry stary Lahm by go nauczyl, jak się robi te pomidory w poprzek boiska! No i co? Ten niby „stary Lahm” siedział akurat w domowym fotelu, oglądał mecz w telewizji i gdy zobaczył, jak Kimmich ładuje piłkę prosto w czoło napastnika – no powiedział do żony: „Widzisz, Jutta, ten Lahm junior to jednak ma łeb na karku!” 😂🍿 A ten wnuczek aż się zakrztusił kawą, bo myślał, że dziadek gada o sobie… i tak przez cały dzień mieliśmy fajny temat do ubawienia sąsiadów w kolejce po białe kiełbaski. Korona nie lśni tylko na głowach naszych chłopaków, czasem i na dziadkach! 🔥💛🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.