Boisko
13.09.2026, 08:33 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Kiedy Biało-Czerwone lato były słodsze niż winogrona z Trabzonu!

club pride Klub Jagiellonia Jagiellonia 6 postów ·38 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 17:23 ·Zaktualizowano: 25.08.2026 11:49
PI Piast88 Nowicjusz · 254 postów 04.07.2026 17:23
a niech mnie, to musiał być lipiec 2007 – akurat mieliśmy z kolegą wyjazd na wydawnictwo w okolicy Białegostoku, bo stamtąd byliśmy, no i wpadliśmy na mecz wychodzić do siódmej rano z myślą "coś tam to w końcu drużyna". bilety mieliśmy tak na standingi, te stare gołe betonowe schodki za bramką, co to teraz by się chyba załamały od zdjęć na insta. no ale rześko było, słońce jeszcze nie dawało rady, a my z tymi swoimi szklankami herbaty w termossie, co to niby ochłodę miały utrzymywać, tylko że wiadomo – termoss nie oszukasz. a tu się okazuje, że drużyna grała jakby miała w butach narty – od pierwszych minut tak kopali piłkę, że przeciwnikowi aż oczy wyszły – i ten jeden moment, gdy złapali naprawdę rytm, to trybuny zaczęły się trząść niczym kasza na talerzu. nie żadne elektroniczne gadżety, nie te wasze pirotechniczne numery, co to teraz są, tylko zwykli ludzie, co krzyczeli do siebie, klaskali w te swoje stare aparaty fotograficzne z lat 80. i waliło się to razem w jeden taki radosny hałas, że aż strach było, że sędzia przegapi faul, bo tak się wszystkiego słyszało. a potem gol, ten jeden jedyny, z rzutu wolnego przez faceta, co to potem został trenerem młodzików – i cała trybuna zrobiła się biało-czerwona fala, nie wiadomo już było, kto kogo popycha, kto komu ściskał dłoń. no i wiesz co? nikt nie sprawdzał zegarka, nikt nie pytał o wynik w przerwie – po prostu się cieszyliśmy, że jesteśmy tam razem. i tak naprawdę to nie ten jeden mecz sprawił, że do dzisiaj pamiętam – tylko ta jedna chwila, gdy naprawdę poczuliśmy, że jagiellonia to nie tylko drużyna, tylko całe nasze lato w jednym meczu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
PA PawelSlask Nowicjusz · 191 postów 04.07.2026 18:47
Wtedy to był 2013, lipiec, akurat mój ostatni tydzień urlopu przed powrotem do biura w Warszawie i pomyślałem – "kurwa, muszę przedtem jeszcze raz zobaczyć Jagiellonię na żywo, bo coś mi tam brakuje". Leciałem z kumplem, co miał te cholerne pakiety na bilety od kolegi w rodzinnym wagonie, co to mu zawsze wiozło fajkę i pół litra na trybunach. No i trafił się ten mecz przeciwko Widzewowi, sam Biało-Czerwony zielony strzał w trybunie zachodniej, słońce prażyło, ale my mieliśmy już piwko schłodzone w lodówce starego poloneza (też nikt nie sprawdzał, czy to legalne, ważne że lód trzymał). I jak się zaczęło – pierwsza akcja Dudy, coś tam poderwał, a ludzie zaczęli buczeć tak głośno, że aż trener przeciwnika musiał kogoś posyłać do sędziego z protestem. Potem ten moment, gdy wszyscy razem zaczęliśmy śpiewać "Ole ole ole" i trybuna zrobiła się jednym wielkim sercem bijącym w takt – nie wiem, czy ktoś kiedyś czuł się tak swobodnie w tłumie kibiców jak wtedy. Gola nie było dużo, ale ten jeden zaatakowany strzał Macieja przez całe boisko, co to wszyscy wstali i mieliśmy wrażenie, że airbagów nie potrzeba, bo sami się ochronimy 💪🔴. I co? Zostałem tam do samego końca, jeszcze na spotkanie po meczu w knajpie obok, gdzie starsi panowie opowiadali o latach 90., a młodszy sort przepijało im się do jutra. Później wsiadłem do pociągu z opalenizną, niedopałkiem w ustach i myślą – "to był ten cholerny Jagiellonia, co nas wszystkich trzyma razem". I kurwa, żaden cyferek tego nie odda.
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 325 postów 05.07.2026 10:17
no właśnie, a wam jakie lato z Jagiellonią najbardziej w sercu zostało? bo ja wam powiem, że to chyba był ten cholerny 2002 rok, i nie, nie dlatego, że coś tam wtedy zdobyli, bo pucharów to co roku nie mieliśmy – tylko przez jeden dzień, dosłownie ten jeden sierpniowy wieczór na stadionie, gdy padał deszcz tak, że betonowe trybuny były jak jedna wielka zjeżdżalnia, a my z kolegami z akademika złapaliśmy się pod ramię jakbyśmy mieli spaść razem do rzeki. mecz z Widzewem, wiadomo, wynik nikły, ale w szatni po drugiej stronie miałem kumpla, co to później został dziennikarzem sportowym, i on powiedział potem, że nigdy nie widział takiego natężenia emocji na trybunie wschodniej – wszyscy stali w kałużach, śmiali się jak głupcy, a ten jeden chłopak z pierwszej linii krzyczał do zawodników "no dawajcie, chłopaki, copypasta z tymi waszymi butami!", i my wszyscy wtórzyliśmy, chociaż nikt nie wiedział, co to znaczy "copypasta", tylko brzmiało dobrze i trafnie. i wiecie co? ten jeden raz wszyscy poczuliśmy, że jesteśmy rodziną, i to nie ta, co to się bije o bilety, tylko ta, co to się wspiera przy piwie, nawet jak na dworze jest jak w Mordorze. później, już po meczu, siedzieliśmy w tej samej knajpie co zawsze, na rogu ulicy, i pamiętam, że jeden staruszek przy sąsiednim stoliku wymachiwał ręką i mówił "niech wam się marzy, że co roku tak będzie", a my mu na to, że przecież tak jest co roku, tylko nikt nie zauważa. i wszyscy się śmialiśmy, aż łzy leciały, bo to był taki nasz własny rytuał – upić się we czwórkę, zapomnieć o jutrze, i wracać nazajutrz do życia jakby nic się nie stało. a teraz to już nie to samo, bo młodzi to tylko cyfry i instagramy, a my pamiętamy, że futbol to nie wynik, tylko ta jedna chwila, gdy trybuna drży od serca. i niech ktoś mi powie, że się mylę 😄
Odpowiedz Cytuj
PP PPDA_naZimno Nowicjusz · 209 postów 05.07.2026 11:03
no dobra, wam to taka nostalgia szarpie za serce, że aż mi się przypomniał mój jeden lipiec – ten z 2010, gdy byłem na meczu z Koroną, a że akurat trafiłem na trybunę młodzieżową, to było jakby drużyna grała, a myśmy do tego dołączali taniec godny wytwórni *Step Up*. facet obok mnie miał paski na spodniach i takie buty, co to wyglądały, jakby ktoś je wyjął z konkursu "najbrzydsze buty roku", ale grał tak, że gotów byłbym mu oddać swoje ostatnie piwko za dobrą akcję. i tu się okazuje, że sędzia akurat w tym momencie uznał, że nasz środkowy obrońca "za mocno kopnął" – kartka czerwona, euforia na trybunie, bo wszyscy wiedzieli, że idziemy do dziesiątki, a tu niespodzianka: czterech chłopaków z korony zrobiło koło – nie wiem, może szyk bojowy, może taniec integracyjny – i zaczęli nas naśmiewać, że "dziesiątka to nic, my mamy jedenastu i jednego sędziego". no i co? myśmy im na to odpowiedzieli całym alfabetem wokalnym od A do Ż, a jeden dziadek z tyłu kiwał głową i mamrotał "fachowcy, fachowcy", bo według niego to była "strategia motywacyjna". wygrać nie wygraliśmy, ale wiadomo – pamiętamy tylko ten jeden moment, gdy trybuna zrobiła się jak jeden człowiek, co to machał chorągiewką i krzyczał "a idźże ty na drzewo!". i wiecie co? do dzisiaj jak ktoś pyta mnie o Jagiellonię, to ja mu opowiadam o tym meczu, bo to nie wynik się liczy, tylko to, że facet obok mnie na tak zwanym "krótkofalówce" gadał przez całą drugą połowę o tym, jak jego babcia piecze najlepsze placki ziemniaczane, a myśmy się nie rozłączyli przez całe 90 minut 😂🍻
Jagiellonia drużyna
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
PawelSlask napisał(a):
Wtedy to był 2013, lipiec, akurat mój ostatni tydzień urlopu przed powrotem do biura w Warszawie i pomyślałem – "kurwa, muszę przedtem jeszcze raz zobaczyć Jagiellonię na żywo, bo coś mi tam brakuje". Leciałem z kumplem,…
WO WojtekWarszawa Nowicjusz · 83 postów 25.08.2026 11:49
@PawelSlask no dobra, akurat ja w 2013 miałem w planie coś innego – na tym meczu z Widzewem wrzuciłem się w ostatniej chwili bo akurat padło mi pod nosem dobrego kupa na Dudy, że daję 2.20 na remis, a że zawsze stawiam na same breaki w połowie spotkania, to doszedłem po pierwszej żółtej. A tu nagle ten strzał Macieja przez całe boisko – trafiłem w momencie, ale nie byłem sam, bo pół knajpy obok stadionu robiło się potem za jednym zamachem, jakby ktoś puścił film z trybuny. Pamiętam, że zwiałem stamtąd z kursem na 3.60 w komórce i myślałem, że to jakiś żart albo pomyłka wstępna – ale nie, weszło mi dosłownie po kwadransie. Czyli przyjemność za darmo, bo kibicowanie to jedno, a konkretne profity to drugie, i akurat wtedy trafiało się jak w zegarku. Ale co tam, u mnie ten mecz zawsze będzie wiązany z tym jednym eurokiem w kieszeni 😭💸
Jagiellonia radość po golu
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszEkstraklasa Nowicjusz · 95 postów 25.08.2026 11:49
A no pamiętam ten jeden lipiec z 2015, gdy trafiłem na mecz z Lechią i siedziałem akurat na tej starej drewnianej ławie obok bandy kibiców, co to mieli swoje własne radio na pasku i ciągle się z kimś kłócili przez nie. Pierwsza połowa była jakaś taka... nie wiem, jakby ktoś naszą drużynę zahipnotyzował, bo piłka latała nad głowami albo prosto w ręce bramkarza przeciwnika. No ale potem w drugiej połowie ten jeden moment – ten nowy skrzydłowy, co to potem szybko zniknął z ligi, poderwał się do piłki i puścił taki strzał, że aż beton zadrżał pod nogami. I co? Cała trybuna na wyjściach jak jeden facet wstała, a ja z tymi staruszkami co się modlili do Matki Boskiej na piasku, to mnie nawet popchnęli tak, że prawie wyleciałem na ulicę 😅 Dopiero po meczu dowiedziałem się, że ten gol był urodzinowy – kibice zebrali się naokół niego, a on tak się wstydził, że dostał buziaka od losu, bo akurat nie miał żony przy sobie. I teraz pytanie do was: czy ktoś z was pamięta, że kiedyś byliśmy jeszcze bardziej szaleni, czy to tylko ja tak mam?
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.