Kiedy białostocka ulica drżała od 'Dajemy z siebie wszystko!
pamiętam jak w 2017 na stadionie przy ul. Słonecznej ludzie stali łokciami, niebo było pomarańczowe od flamastrów i jak ci chłopcy z białostockiego rzemiosła — zwłaszcza ten jeden, co to wyszedł z mroźnego parkingu, żeby dać radę wiślakom — zaczęli grę takim tempem, że Wisła Kraków nie wiedziała nawet gdzie się schować... a Drewniak swoim strzałem zza łuku wprawił całą ulicę w taki trans, że przez tydzień nikt nie mówił o niczym innym niż ten gol, tyle że palce u rąk miały za mało, żeby policzyć ile razy go odtwarzaliśmy w knajpie na Kijowskiej
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no ale co to było za mecz w tamtą niedzielę... pamiętam że akurat moja stara miała urodziny więc zebraliśmy się w 5 osób u mnie w bloku na Kijowskiej no i... żeśmy w sumie ledwo co butelkę wina odkręcili kiedy ten Drewniak kopnął jak do boju! 🔥💪
i nagle słychać krzyk z okna naprzeciwko — że gol goool i cała klatka schodowa wbiegła na balkon a ja tylko... no nie mogłem uwierzyć że to moja rocznica wygląda tak, kurwa, że się chyba ze szczęścia popłakałem xD
a potem cała ulica grała jak jeden facet — ludzie wychodzili z domów w piżamach, auta trąbili, że aż się zastanawiałem czy przypadkiem nie jesteśmy w środku jakiejś rewolucji, no ale... no ba, taki czas! Teraz ten filmik oglądamy co tydzień z kumplami i dalej mamy gęsią skórkę jak wgrywa ten strzał...
a pamiętacie ten pechowy sezon na koniec lata 2019 kiedy to po tym uderzeniu Drewniaka już nikt nie potrafił się powstrzymać i chłopaki zaczęli strzelać do bramki jak szaleni? akurat trafiłem wtedy na kolejny mecz na Słonecznej, miałem ze sobą starego kumpla z podstawówki co to od zawsze miał powyżej uszu i tak jakoś wyszło że przyłapałem go na kibicowaniu — nie umiał złapać tempa, ciągle pytał kto to ten Drewniak, a tuż przed wejściem zawodników na murawę akurat grała głośna muzyka z samochodu i nagle puszczono "Dajemy z siebie wszystko!" i on tak zbladł jakby zobaczył ducha no ale zaraz potem ten strzał padł i on wstał z krzesełka, trzymał mnie za ramię tak mocno że później miałem siniaka... a potem był jeszcze ten drugi gol, nie pamiętam który zawodnik, ale widziałem jak on wyskoczył z trybuny i biegł wzdłuż linii bocznej i całe boisko huczało od tego kawałka
No do licha, TomekGornik, trafiasz w dziesiątkę z tym wspomnieniem — ten mecz z Wisłą to był taki moment, kiedy naprawdę poczuliśmy, że Jagiellonia to coś więcej niż drużyna. Tamta ekipa miała coś... nie wiem, może tę wolę walki, która chyba dzisiaj już rzadziej się trafia?
Wtedy Drewniak był takim symbolem — nie tylko za sprawą tamtego strzału, ale przez to, jak grał cały zespół. Teraz, owszem, mamy fajnych zawodników, ale jakoś tak brakuje tej magii, tej pasji, którą wtedy wszyscy czuliśmy. Tamci chłopcy wiedzieli, że muszą dać z siebie wszystko, bo inaczej nie ma szansy. Dzisiaj często widzę, że grają w taki sposób, jakby liczył się tylko wynik, a nie uczucie, które wtedy było na wyciągnięcie ręki.
I ta atmosfera! Na Słonecznej było tak, że każdy kibic czuł się częścią czegoś wielkiego. Teraz, owszem, stadion się rozrósł, ale czasem brakuje tej spontaniczności, tej bezpretensjonalności. Tamten sezon, ten gol — to był taki punkt, który nas wszystkich złączył na zawsze. Teraz to już nie to, choć staramy się i wierzymy, że jeszcze kiedyś to wróci.
xG > emocje.
O kurwa, przecież jak usłyszałem ten strzał w radio to aż poszedłem na balkon sprawdzić czy to nie jakaś ulica znowu trąbi bo się boisko pali xD potem dopiero na telefonie obejrzałem i... no SIEMANKO PAŃSTWO, ALE TO BYŁ GOL ŹEBY SIĘ MODLIĆ 🔥💥
Mój stary akurat akurat tej niedzieli miał wolne i mówi że wsadził mnie do auta i jechaliśmy tak wolno na Słoneczną bo myśleliśmy że jeszcze nie wyjechał tam tłum... a tu BUM! już była taka ciżba że trzeba było parkować pół kilometra dalej i iść na piechotę 😱 facet co mi pomógł wsiąść do tramwaju mówił że nigdy nie widział takich emocji na trybunach — ludzie krzyczeli od samego wejścia, że niby zaczynamy od razu strzelać, nie? A Drewniak stał tam przed meczem i się tylko uśmiechnął jakby wiedział że coś dzisiaj będzie 💪
Potem jak ten gol padł to... ja pierdole, nawet sędzia nie umiał się pozbierać przez 10 sekund 😂 kibic obok mnie gadał do syna że "tato, to jest jak szukasz diamentu i wreszcie go znajdziesz" i chłopak płakał z radości... A jak oglądamy to teraz w internecie to wciąż to samo — no po prostu JAGIELLONIA WE ŻLEBIE GRAŁA TAK JAK NAJLEPIEJ POTRAFIŁA I TYLE
W radości i smutku, do końca z nimi.
a niech to szlag trafi, ale fajnie to wspominam jakby to było wczoraj — właśnie wtedy zrozumiałem dlaczego stary całe życie mówił "sport to nie numerki, tylko serce", bo widziałem jak ci ludzie na trybunach w piżamach, w kapciach, z butelkami piwa w ręku wrzeszczeli na Drewniaka jakby to był ich brat albo ktoś z rodziny... i on im odpowiedział tym strzałem, że aż nogi ugięły się pod bramkarzem, a my wszyscy razem staliśmy się jednym wielkim rodziną kibiców, która akurat miała akurat w tamtą niedzielę 30 metrów wolnej przestrzeni od śmierci nudnej gry 😄 widziałem te same emocje później tylko jeszcze raz — jak Jagiellonia zagrała ten mecz z Legią przedłużony do dogrywki i wygraliśmy 3:2, ale nikt nie pamięta numerków, tylko te krzyki, te łzy, te piwnice wlewające się w mury stadionu. tamci faceci grali jakby odwdzięczali się kibicom za wiarę, a dzisiaj... no cóż, może czasem zapominamy że doping nie musi być odświętny, żeby być prawdziwy? wystarczy jeden taki wieczór na Słonecznej i człowiek od razu rozumie co znaczyło "Dajemy z siebie wszystko" — nie jako slogan, tylko jako życiowe motto na trybunie.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Nooo ależ się zrobiliście sentymentalni w te wspominki jak babcia w niedzielne popołudnie przy kawie z sernikiem! 😂🍰 Przecież ja tam akurat tej niedzieli 2017 roku akurat miałem remont w łazience i musiałem odkręcać rurę przy pomocy tej starej szczoteczki do zębów... no i nagle słychać krzyk zza płotu: "GOOOOOOL DREWNIAKA!" 🔥 A ja w ręku trzymam szczoteczkę pełną rdzy i myślę "kurde, może jednak nie ten remont był moim największym wyzwaniem dzisiejszego dnia"...
Ale poważnie — widziałem ten filmik chyba ze sto razy i dalej mi się ręce trzęsą jak ten flamastry odpalający kibic z Słonecznej 🔥🤣 A Drewniak? Ten facet to był taki nasz lokalny bohater, co swoim strzałem zrobił więcej dla białostockiej dumy niż pół miasta przez pół roku! Teraz bylibyśmy już na setnym miejscu, a tak... mieliśmy swoją małą rewolucję! I to nie taką nudną na fb, tylko taką prawdziwą, z ryczącym tłumem, płaczącymi dzieciakami i sąsiadami w pizgach na trybunach! 😂
Brawo stary, żeśmy wtedy naprawdę dali z siebie wszystko — dosłownie! Nawet jeśli część z nas dała radę tylko... no dobra, daję sobie spokój, bo inaczej znowu zapłaczę przy tych wspominkach. 🤣 Kurde, nostalgia mocno bije... chyba pora otworzyć piwko i posłuchać "Dajemy z siebie wszystko" raz jeszcze! 🍻💛🖤
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.