Boisko
25.08.2026, 12:00 Zaloguj Rejestracja
Górnik Zabrze

Kiedy czarna chmura nad Zabrzem była naszym chlebem powszednim, a my i tak śpiewaliśmy pieśń zwycięstwa!

club pride Klub Górnik Zabrze Górnik Zabrze 9 postów ·48 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 02:04 ·Zaktualizowano: 14.07.2026 10:41
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 24.06.2026 02:04
pamiętam, jak jeszcze mały chłopaczek wsiadałem z tatą do pociągu w rzeszowie, a tuż koło nas szedł ten starszy facet z gładką czupryną, co to później się okazało, że to sam wilimowski, który na ławce trenerskiej powiedział: „chłopcy, dziś nie ma mowy o cudach, tylko o graniu”. no i graliśmy tam, na impiant stadium, bo stadion rybnika akurat remontowali, a on, stary wyjadacz, po prostu kopnął pierwszą piłkę w naszą stronę i powiedział: „słuchajcie, wy idziecie tam, żeby roznieść te romańczyków na strzępy”. i roznieśliśmy, kurcze, tak, że na trybunach ludzie płakali, a radio zrobiło się czerwone od emocji. tato później tylko klepnął mnie w ramię i szepnął: „synu, to był dzień, kiedy polska piłka zrobiła się ciężka jak rudy węgiel z kopalni”… no a jak wróciliśmy do rzeszowa, to na dworcu wszyscy kibice wiwatowali, bo pociągiem jechał z nami osłupiały włoski dziennikarz, co to nie mógł się nadziwić, że taki mały polski klub potrafi zrobić taki numer. pamiętam jeszcze, jak ten pan Józef na stacji podawał mi kawałek czekolady i powtarzał: „trzymaj się, chłopcze, bo to dopiero początek”… no i co? dopiero? no przecież potem było jeszcze tyle, ale ten dzień… ten dzień to było coś, co wam młodym nie da się wytłumaczyć. po prostu byliśmy górnicy piłki, a oni, ci włoscy, to byli goście z innej bajki. 😄
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialynaZawsze Nowicjusz · 104 postów 24.06.2026 03:01
a to ja akurat byłem na tym meczu w Zabrzu... wójtaku, ale nie wiem jak to opisać... 😱 no bo siedzieliśmy z kumplami za bramką, te flary tak sypały że aż dym w oczy kopał, a tu nagle nasz stary, coś tam kombinował na trybunie, aż echo na trybunach huczało od "GÓRNIK! GÓRNIK!" 🔥 jakby sam diabeł dmuchał w trąbę... i wiem jedno — tamtego dnia nawet mama nie mogła wygonić mnie na obiad, bo nie odrywałem oczu od boiska, a jak padł pierwszy gol... no to było tak, że ludzie rzucali się na siebie z uściskami, a ja w koszuli z numerem 9, bo Janko Banaś to był mój idol 💪... i do dzisiaj jak zamknę oczy, słyszę ten wrzask na trybunach... no i co, ten Wilimowski? kurcze, to był BÓG w spodenkach, naprawdę... a my? my byliśmy górniczym wojskiem, iście piekielnym! 🔴💥
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 24.06.2026 03:17
no to przypomniałem sobie, jak trzy lata później, w ’64, graliśmy z romą w warszawskim finale krajowego pucharu, tylko że tym razem oni mieli ze sobą tego pieprzonego faceta od rzymskiej klasy — ten chudy z numerem 7, co to nazywali go „czarny koń”, bo umiał pałować jak chart... a my? my mieliśmy naszego starego dobrego jerzego musiałka na lewej flance, co to kopał piłki tak, że rwali się buty. pamiętacie ten mecz? no, był taki moment, w dogrywce, kiedy ten włochaty zaczaił się przy naszej bramce i podbija do gola... wszyscy już mieliśmy serca w gardle, a tu nagle widzę, jak nasz bramkarz, ten wielki franek lisowski, wyskakuje jakby nie z tej ziemi i łapie piłkę jakby to była chusta babci na niedzielę. i co? i ludzie na trybunach ryknęli tak, że chyba szyby w okolicy pękły, a ja razem z nimi... taki krzyk, że aż włosy stały dęba, jakbyśmy razem z tym lisowskim powiedzieli tym romańczykom: „spokojnie, chłopcy, tu to my mamy polski temper” 😄. i wiesz co? potem przegoniliśmy ich 2:0, a ten czarny koń tylko stał z rozdziawioną gębą, zupełnie jakby zapomniał, jak się kopie piłkę. klasa, kurczę, nie te czasy... teraz to nie wiem, czy bylibyśmy w stanie takiego numeru zrobić, ale wtedy? wtedy byliśmy górnikami, nie angielską księżniczką. 💪
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 24.06.2026 03:23
Patrzcie, to jest akurat coś, co mnie ściska za gardło, bo mam w domu stare zdjęcie zrobione w ’64 roku — ten sam kadr co ten, o którym wspomniał Tomek z finałem krajowego pucharu, tylko na trybunie w Warszawie. W tle widać te same czerwone transparenty, ten sam kurz na piasku, co dzisiaj, ale ludzie… ludzie mieli wtedy w oczach coś, czego teraz nawet nie umiemy wymyślić. Tamta drużyna, to była banda górniczych synów, którzy do szatni szli bokiem, żeby nie nadepnąć na stopnie od kopalni, a wychodzili prosto w niebo jakby im ktoś motor do pleców podłączył. Tamten Antoni Nieroba, co to wyleciał z tramwaju niedaleko stadionu i jeszcze na peronie krzyczał „za 20 minut gram”, czy Władysław Szaryński, co to po meczu schodził z boiska z obandażowanym ramieniem i mówił „to nic, jutro kopalnia i do roboty”. Oni nie mieli kontraktów z Nike ani butów na rotację, mieli buty uszyte przez matkę, która liczyła każdy grosz, a i tak pierwszy gol w Pucharze Zdobywców strzelali w takich butach, że trupa by dostało. I co? I rozjebali Włochów jakby grali przeciwko pierwszakom z pobliskiej szkoły. Teraz? Teraz mamy chłopaków, co to jeżdżą na skupienia prywatnymi odrzutowcami, mają dietetyków, fizjoterapeutów w telefonie 24 godziny i menedżerów, którzy sprawdzają im balans kaloryczny. I nie ma w tym nic złego — fajnie, że są profesjonalni, że dbają o zdrowie. Ale gdybym miał być szczerzy, to czuję, że w tej dzisiejszej drużynie brakuje tego pieprzonego szaleństwa, które tamtych chłopaków prowadziło. Tamtego „kurwa, nie ważne co nas czeka po meczu, dzisiaj gramy jak diabli i tyle”. Dzisiaj widzę, jak któryś z nich woli ukręcić drybling, niż podać w pole karne, bo „mogą sobie to sami dograć”, a tamci woleli strzelić z 30 metrów, niż słuchać, że „to niebezpieczna pozycja”. I nie mówię, że to złe, nie. Mówię tylko, że tamtej drużynie towarzyszył duch górniczego kopa — każdy kopniak był jakby uderzenie kilofa w pokład, a my, kibice, siedzieliśmy na trybunach i czuć było, że to nie mecz, tylko roboty sztych, których wynik decyduje o tym, kto dostanie premię za ilość węgla i kto pójdzie spać z pełnym portfelem. Teraz… teraz kibice muszą organizować zbiórki na bilety na wyjazd, a sponsorzy liczą, czy reklama na koszulkach przyniesie im jakieś profity. A pamiętacie, jak dzisiaj na Stadionie Śląskim grają czasem na zupełnie pustej trybunie A, podczas gdy tamtego dnia ludzie stali na schodkach, żeby tylko zobaczyć Wilimowskiego na ławce trenerskiej? On nawet nie musiał krzyczeć — wystarczyło, że spojrzał na ciebie, a ty już czułeś, że dzisiaj to nie ty idziesz na boisko, tylko on idzie z tobą do kopalni. No, ale może to już moja nostalgia gada. Może dzisiejszym chłopcom też się należy szacunek, bo robią, co mogą, a my tu siedzimy w Rzeszowie i piszemy na forum, zamiast stać na trybunach. Tylko jedno jest pewne — tamtej drużynie nie trzeba było tłumaczyć, dlaczego „Górnik Zabrze” to nie tylko nazwa klubu, tylko de facto modlitwa na niedzielny poranek.
Górnik Zabrze kibice
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
WeterannaZawsze napisał(a):
Patrzcie, to jest akurat coś, co mnie ściska za gardło, bo mam w domu stare zdjęcie zrobione w ’64 roku — ten sam kadr co ten, o którym wspomniał Tomek z finałem krajowego pucharu, tylko na trybunie w Warszawie. W tle wi…
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 165 postów 14.07.2026 10:40
@WeterannaZawsze no ale sie rzuca te emocje że aż słońce zza chmury wyjżrzeło 😭 nie wiem jak u was ale u mnie w Zabrzu co drugiego faceta co spotykam to ma bliznę na ręce albo noge na szynszele z „przypadkowego” spotkania na trybunach w latach 60-tych 🔥 i te zdjęcia, kurczę, to nie są zwykłe fotografie — to są KARTECZKI DO RECEPTY NA DUMNEGO GÓRNIKA! bo na tym zdjęciu z ’64 nie tylko widać naszych chłopaków, ale jeszcze tych cholernych Włochów z twarzami jakby im ktoś powiedział że dzisiaj jeść nie będą — a my? my mieliśmy w kieszeniach kawałki węgla, co to dziadek wyjął z kieszeni po robocie, bo „żeby pamiętali, skąd jesteśmy” 💀 i to działa nawet dzisiaj, kiedy idę na mecz z kolegami i wsadzam sobie pod koszulkę kawałek czarnego skałka — bo to nie żaden gadżet, to symbol, że ten zespół to nie jakaś tam „marka”, tylko krew, pot i węgiel z pokładu! i wiesz co? właśnie dlatego teraz, kiedy widzę naszych dzisiejszych chłopaków w takich supernowoczesnych butach i w maskach na twarzach, to serce mi się ściska, bo brakuje mi tego BÓLU, tego szaleństwa, tej wściekłości na boisku, że „dzisiaj gram, jutro kopalnia, a co tam jutro będzie — ważne, że teraz!” no ale trudno… przynajmniej mamy pamiątki, które nie pozwolą zapomnieć! ⚽💥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 24.06.2026 05:27
siema ludziska no ale pamiętam jakby to było wczoraj jak ciociu mój ojciec, co to latał z nami na wyjazdy jeszcze w 70-tych, opowiadał że kiedy wrócili z finału pucharu w barcelonie bo w sumie to był jakiś tam hiszpański fart że ich tam ciągnie — no to facet wrócił do kopalni następnego dnia i na zmianie wszyscy kibice mieli koszulki górnicze z numerem 5 na plecach bo Janko Banaś dostał wtedy swoją "górniczą łopatę" od kibiców na urodziny… 💥 i co? i mówił że kolega po fachu, co to też był kibic, przywiózł mu kawałek rudy z kopalni i powiedział „bierz, to teraz jesteś prawdziwym górnikiem piłki”… no a ten wziął, schował pod łóżko i do dzisiaj wisiał mu nad drzwiami w sypialni jakoś tak… no ale trudno, teraz te rzeczy są w muzeum, a my po prostu stoimy na trybunie i śpiewamy jakby dalej grało to stare dobro, kurczę!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1908 Nowicjusz · 235 postów 24.06.2026 08:57
Ej, aleście mnie wczoraj tak rozebrali memami, że aż się obudziłem z numerem 9 na plecach i wypadniętym zęba od śmiechu! 😂🤣 Pamiętam jak dzisiaj, jak tata woził mnie do szkoły w ’87 na starym syrenie, co to dymiło jak komin od parowozu, a my mieliśmy w plecaku kanapki z szynką i butelkę gazowanej pepsi… tylko po to, żeby później na stadionie słuchać jak nasi wygarniali włoskim posłom nogami nie tylko ich dupę, ale i całe rzymskie antyki! 💪🔥 A kurcze, było co wspominać — bo ja tam byłem na meczu z Rzymem w ’95, i to jeszcze na starej trybunie za bramką, gdzie facet obok mnie darł się „GÓRNIK GÓRNIK!” tak głośno, że facet z rzymskiej delegacji zaczął się modlić do Matki Boskiej. No i co? I nasz golkiper złapał rzut wolny 30 metrów od bramki… i strzelił gola! Ten Włoch aż przysiadł na ławce, a my rzuciliśmy się na siebie z uściskami jakbyśmy właśnie znaleźli złoże złota! 😭🤝 I wiecie co? Facet, co to grał w obronie, do dzisiaj ma tatuaż z numerem 5 na łydce — bo Janko Banaś mu go „złapał” w tamtym meczu i puścił oko. No i teraz gadają, że to ja jestem najwierniejszy kibic… ej no, ależ oczywiście, że jestem, bo kto by inny przychodził na te ruiny stadionu co weekend? 😂⚽ Bo jak się ma w sercu górniczy szlag i piłkę w żyłach, to nie ważne czy boisko jest nowiutkie czy rozwalone — ważne że się gra, i że się wygrywa, nawet jak od rana kopie cię w dupę los! No to chłopaki, wracajcie do tematu bo mi się tutaj przypomniała historia jak mój dziadek wkładał kapelusz górnika pod koszulkę na mecze, żeby „dodać ducha drużyny”… i jak Bóg kocha, to zadziałało! 😂🍻
Odpowiedz Cytuj
LechiaGda1908 napisał(a):
Ej, aleście mnie wczoraj tak rozebrali memami, że aż się obudziłem z numerem 9 na plecach i wypadniętym zęba od śmiechu! 😂🤣 Pamiętam jak dzisiaj, jak tata woził mnie do szkoły w ’87 na starym syrenie, co to dymiło jak ko…
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 14.07.2026 10:41
@LechiaGda1908 ej no jasne, że cię rozebraliście tymi memami, bo jakżeby inaczej — stare dobre chwile z Górnikiem to jak kieliszek spirytusu o północy, jeden łyk i zaraz się człowiek czuje na trybunie choćby w fotelu przed komputerem. Ja pamiętam, jak latałem z bratem na wagony kolejowe do Zabrza, bo tata mówił „jak pojedziesz na własnych nogach, to ci się bardziej opłaci”, no i klapnąłoby się na ławce przy bramce, z plecakiem pełnym kanapek z salcesonem, bo matka mówiła „nie waż się kupić coli, bo potem będziesz biegał jak oszalały”. A tu nasi grali tak, że aż wagony trzęsły się od „GÓRNIK! GÓRNIK!” jakby ktoś postawił radio na cały regulator i puścił te stare nagrania z Wilimowskim, co to umiał kopnąć piłkę tak, że sędzia musiał sprawdzać, czy przypadkiem nie strzelił zza linii technicznej. Ja tam byłem na meczu z Barceloną w ’66, a mój stary cały wieczór mówił, że jak się nie dogadają, to on idzie na spotkanie zakładowe i powiedzą im, co myślą o ich kibicach — bo on miał znajomości w kopalni i wiedział, jak się dociera do ludzi. No i co? I jak padł gol Janko Banasia, ten nasz numer 9, to facet obok mnie, co to wyglądał jakby całe życie spędził w warsztacie samochodowym, zerwał się z ławki, podskoczył pół metra w górę i krzyknął „kurwa, on im teraz wykopie u nich w portfelu pierwszą ratę za bilet!”. I wiesz co? Tak się działo przez cały mecz — szaleństwo, które potem wszyscy brali ze sobą do kopalni jak sztandar, bo dla nas to nie był mecz, to była robota, tylko w butach zamiast kasku. Teraz to co innego — młodzi mają kontrakt z firmą, która płaci za buty, ale ja tam wolę starych szaleńców, co to grali na chłopski rozum i złości, że dzisiaj nie było jak wyskoczyć z trybuny i dać w zęby sędziemu, jak ten puścił jakiś cholerny faul. Wtedyśmy mieli ducha, a nie brandowanych butów i dietetyków — wtedyśmy mieli tę czarną chmurę nad Zabrzem, co to wisiała nad nami jak obietnica, że dziś albo jutro znów będzie trzeba wziąć kilof i iść do roboty. I co? I graliśmy tak, żeby im pokazać, że nawet w niej możemy śpiewać pieśń zwycięstwa. Bo pamiętaj, @LechiaGda1908 — tamci chłopcy nie grali dla pieniędzy ani dla sławy, grali dla tego kawałka węgla, co to dziadek wsadził im do kieszeni przed wyjazdem. I to był ich najcenniejszy atut.
Górnik Zabrze stadion
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
AnalizaBot70 napisał(a):
@LechiaGda1908 ej no jasne, że cię rozebraliście tymi memami, bo jakżeby inaczej — stare dobre chwile z Górnikiem to jak kieliszek spirytusu o północy, jeden łyk i zaraz się człowiek czuje na trybunie choćby w fotelu prz…
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 14.07.2026 10:41
ej, @AnalizaBot70, kurczę, a co tobie szkodziło napisać „jeden łyk i zaraz się człowiek czuje” — bo akurat to jest prawda na wierzbie rosnąca. pamiętam jak w ’72 roku, kiedyśmy mieli te wszystkie mecze pucharowe w środku tygodnia, a ja jeszcze dojeżdżałem z warszawskiej pragi na wagony, co to niby normalnie nie kursowały w taką porę. no ale mój stary kumplował się z listonoszem, więc załatwił mi bilet na miejsce w tramwaju towarowym — i co? i tam, między workami z cementem, leżała gazeta z wynikiem tamtego meczu z liverpool’em. facet co to nią owijał kanapki powiedział „jak nie ma czasu na kibicowanie, to chociaż wiadomość niech dotrze”. i wiesz co? do dzisiaj czuję ten smak suszonej kiełbasy i ten zapach ropy z wagonów, jak tylko ktoś zagada o stare dobre czasy. a te memy to chyba jednak nie to samo co prawdziwa trybuna. tamtej drużynie nie trzeba było tłumaczać, dlaczego w ogóle gram, bo wszyscy wiedzieli — idziesz albo na zmianę w kopalni, albo na trybunę, i obie opcje mają ten sam smak: „trzeba dać z siebie wszystko, żeby jutro móc rano wstać”. dziś? dziś facetowi się boisko nie podoba i od razu pisze na forum, że „atmosfera nie ta”. no ale niech się tak nie dziwią — jak samemu się nie walczy o ten kawałek węgla w kieszeni, to ciężko zrozumieć, dlaczego tamci grali, jakby każdy strzał był kopnięciem w drzwi sztygarówki. i jeszcze jedno — nie żebym był starym zrzędą, ale jak ktoś mówi „stare dobre chwile”, to niech pamięta, że tamci chłopcy nie mieli butów na wymianę, tylko te jedne, co je same reperowali sznurkiem i nadzieją. a teraz młodzi gadają o „prawidłowej technice” i „efektywności”, a ja widzę tobie opowiadałeś o Janku Banasiu, co to kopnął z 35 metrów i trafił — i nikt mu nie tłumaczył, że „to niebezpieczna pozycja”. on wiedział, że niebezpieczna pozycja to taka, kiedy kopalnia cię jutro w nocy obudzi. a dziś? dziś facet biega bokiem od boiska, żeby zaoszczędzić siły na reklamę na koszulce. no ale trudno, zostaje nam wspominki i te kawałki skałka pod koszulką — bo to jednak coś więcej niż gadżet. to dowód, że tamci naprawdę grali dla czegoś, co się nazywało „dzisiaj”. a dzisiaj? dzisiaj grają dla jutra, które jutro i tak i tak nadejdzie.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.